Filip Chajzer, Viva! 7/2024
Fot. Dawid Grzelak
tylko w VIVIE!

Jego życie to historia transformacji. „Szukam swojego szczęścia w miłości, na świecie…”

„To nieustający rollercoaster”, mówi o swojej codzienności. Filip Chajzer doświadczeniami mógłby obdzielić kilka osób

Beata Nowicka 9 kwietnia 2024 13:51
Filip Chajzer, Viva! 7/2024
Fot. Dawid Grzelak

Twórca gwiazd telewizyjnych Edward Miszczak powiedział o nim „postać niejednoznacznie pozytywna”. Bożyszcze tłumów i „król przypału”. Jego codzienność to rollercoaster. Czasami zdarza mu się… nie zapiąć pasów. Swoimi doświadczeniami mógłby obdzielić paru kolegów. Filip Chajzer zabrał Beatę Nowicką w intymną podróż po bezdrożach swojego życia, gdzie czają się anioły i demony.

Filip Chajzer w poruszającej rozmowie VIVY!

Współczesny mężczyzna dojrzewa koło czterdziestki. Masz 39 i pół. Jesteś mężczyzną dojrzałym?

Ani trochę. I chyba nie chcę być. Jak widzę moich rówieśników, przeżywam delikatny paraliż. Oni są już tacy… starzy. Trochę czuję na ten widok strach. Gdyby ktoś chciał mnie włożyć do takiego obrazka, byłbym jak niepasujący puzzel. To nie ja. Stąd pewnie te tatuaże na rękach, które lata temu zrobiłem spontanicznie, bez konkretnej idei. Z jednej strony kotwica, z drugiej serce. Może chciałem być jak komiksowy marynarz Popeye, ale dziś myślę, że to nie był przypadek. Kotwica statku zrzucana jest tylko na chwilę, by zaraz płynąć dalej, serce to emocjonalność. W życiu zawsze kieruję się emocjami, nigdy kalkulacją, co ma pewnie jakiś związek z moim ADHD. 39 i pół… Za chwilę czterdziestka! Kosmos. A nie wyglądam! (śmiech) Ale czuję też powagę momentu. Wierzę, że w moim życiu wydarzy się coś niezwykłego.

Już się wydarzyło… Napisałeś książkę, premiera w maju, z przytupem pożegnałeś się z „Tańcem z Gwiazdami” i… otwierasz Kebab Kreuzberg w Warszawie. Zastanawiam się, kto teraz siedzi przede mną?

Siedzi przed tobą „postać niejednoznacznie pozytywna”. Najpiękniejsze zdanie, jakie usłyszałem o sobie. Opowiedział mi tę historię przyjaciel, producent telewizyjny, który poszedł do Edwarda Miszczaka z pomysłem na program w TVN i prowadzącego ten program. Podobno Edward, gdy to usłyszał, usiadł na swoim wielkim fotelu za wielkim biurkiem – przy ulicy Wiertniczej 166, trzecie piętro, gabinet dyrektorski – zadumał się, spojrzał w okno i drapiąc się po brodzie, powiedział: „Hmm, Chajzer… Ale ty wiesz, że to jest postać niejednoznacznie pozytywna?”. Program nigdy nie powstał, został tylko cytat: „postać niejednoznacznie pozytywna”. To jestem, kurde, ja! Mam w sobie dużo optymizmu, po mamie, i potrzeby szczęścia, a z drugiej strony mrok. W życiu niczego nie możesz być pewnym. To nieustający rollercoaster. W każdej chwili ktoś może przyjść i powiedzieć: „Dobra, ty spier*alasz. Wyłączam ci światło”.

Filip Chajzer, Viva! 7/2024
Fot. Dawid Grzelak

Pstryk…

No właśnie. Jest mnóstwo niewiadomych, które kompletnie nie zależą od nas. Plany wychodzą nie tak, jak byśmy chcieli. W sytuacjach próby reagujesz zupełnie inaczej, niż sobie wyobrażałeś, że zareagujesz. Nagle wychodzą z ciebie emocje, o których istnieniu nie wiedziałeś. Rzeczy, o które siebie nie podejrzewałeś. Krótko mówiąc, jesteś kimś innym niż twój prywatny „Netflix”, który kręciłeś w głowie. Do śmierci mojego syna byłem dzieckiem szczęścia. [...]

Piszesz: „Postanowiłem, że dam po jednej muszelce wszystkim dobrym ziemskim aniołom, dzięki którym wciąż żyję, choć nadal nie mam pewności, czy chcę”.

To były muszelki, które zbieraliśmy z Maksem na plaży dwa tygodnie przed wypadkiem. Leżały u mnie w mieszkaniu. Dziś myślę, że chyba największa muszla należy się mnie samemu, że to przetrwałem. Zrobiłem to prostacko i może niezgodnie ze sztuką psychologii czy psychiatrii – uzbroiłem się w bardzo grubą zbroję i wyrwałem do przodu jak Usain Bolt. Postanowiłem zbudować swój nowy świat, stawiając na karierę. Zacząłem zatracać się w pracy. W pędzie widziałem ratunek. Biegnąc, nie miałem czasu myśleć o tym, co czuję. Kupiłem łódkę, nowy samochód, nowy motor, zbudowałem dom w Konstancie, który znalazł się w katalogu 10 najpiękniejszych willi w Polsce tamtego roku. Pamiętam taką scenę: jadę z ojcem przez Konstancin, mijamy tamtejsze lądowisko i tato pyta: „Filip, dlaczego ty jeszcze nie masz samolotu?”. Następnego dnia zapisałem się na kurs.

A dlaczego jeszcze nie masz samolotu?

Piętnaście lat temu z pasją oglądałem serial „39 i pół”, uwielbiam Tomka Karolaka, wydaje mi się, że w tym serialu jest kawałek jego autobiografii. Dziś sam mam 39 i pół. Patrząc na moje życie, jego bieg, wiem, że jestem w połowie drogi. To nie jest historia sukcesu czy porażki, tylko historia transformacji. Zmiany. Trochę się miotam z życiem, pewne rzeczy mnie bawią, potem przestają. Mam do tego prawo. Już zrozumiałem, że nie możesz naraz jeździć sześcioma samochodami, pływać trzema jachtami i nosić 30 garniturów. Możesz założyć jeden. Marzenie o liście „Forbesa” nie wzięło się z chęci posiadania i szpanowania. Chciałbym coś po sobie zostawić. Markę, z którą ludzie będą czuli jakiś związek.

Czytaj też: Antoni Pawlicki potwierdził medialne doniesienia o rodzinie. Aktor nie ukrywa dłużej prawdy!

Filip Chajzer, Viva! 7/2024
Fot. Dawid Grzelak

Twoi rodzice są razem ponad 40 lat, Ty żyjesz na kontrze. Ciągle szukasz.

Szukam swojego miejsca w miłości, w życiu, na świecie. Kilka dni temu rozmawiałem z moją mamą: „Mamo, chyba wystawię mój dom na wynajem, bo chciałbym się przeprowadzić”. Mama na to: „Filip, ile zbudowałeś domów w ciągu ostatnich lat?”. Ja: „Nie wiem, może trzy”. Mama: „Ile czasu w nich mieszkałeś?”. Ja: „Po kilka miesięcy w każdym”. Mama: „No właśnie! To znaczy, że czas tego domu się kończy. Ja mogę mieszkać w jednym miejscu przez całe życie. Ty nie potrafisz. Taką masz naturę”. Ja: „Mamo, ale ja już chyba nie chcę mieszkać w Polsce. Czterdzieści lat wystarczy”. Mama: „Dobrze, to wyjedź do kraju, który ci się podoba”. Mam niesamowitą mamę. Otwartą, wyrozumiałą, tolerancyjną. Zawsze mi powtarza: „Ufaj sobie, swojemu wewnętrznemu ja. Dla mnie najważniejsze jest, żebyś był w życiu szczęśliwy”. Ale ja jeszcze nie znalazłem swojego szczęścia. Więc go szukam. [...] Mama mówi piękne zdanie: „Filip, musisz sobie stworzyć raj tu, na ziemi”. Mama swój raj ma. Ja swojego jeszcze nie. To jest ciągłe poszukiwanie, ciągła gonitwa, ciągłe zmiany. Proces nie do zatrzymania. A z drugiej strony może właśnie to jest mój raj? Połowa życia za mną. Jestem cholernie ciekawy, co mnie jeszcze czeka.

Cały wywiad z Filipem Chajzerem do przeczytania w nowej VIVIE! Magazyn dostępny w punktach sprzedaży od czwartku, 11 kwietnia. 

Sprawdź też: Od kilku lat pobiera emeryturę, jednak nie zawiesił kariery. Tak dziś wygląda życie Ryszarda Rynkowskiego

Co jeszcze w VIVIE! 7/2024?

Gołda Tencer: „Ludzie młodzi nie znają historii. Patrzą do przodu (…). A ja robię wszystko, by ocalić pamięć”, mówi. 

Gołda Tencer, Viva! 7/2024
Fot. Marlena Bielinska

W o tym się mówi:  Jej muzyka, jej życie, jej legenda… Historia Amy Winehouse wciąż budzi emocje i stawia znaki zapytania.

Amy Winehouse - teorie o śmierci znanej wokalistki
Fot. Chris Christoforou/Redferns

Jan Holoubek i Kasper Bajon: Reżyser i scenarzysta. Czego nie nakręcą, staje się hitem. A jak wyglądają ich relacje poza planem filmowym?
 

Jan Holoubek, Viva! 7/2024, Kasper Bajon, Viva! 7/2024
Fot. Bartek Wieczorek/Visual Crafters

Monika Miller od lat zmaga się z depresją i chorobą dwubiegunową, ale teraz za sprawą miłości pierwszy raz w życiu jest szczęśliwa. 

Monika Miller, Viva! 7/2024
Fot. ŁUKASZ KUŚ

W VIVIE! EXTRA: Pierwsze miejsce Finlandii w rankingu ONZ World Happiness Report może trochę zaskakiwać. Dlaczego?

Filip Chajzer, Viva! 7/2024 okładka
Fot. Dawid Grzelak

Redakcja poleca

REKLAMA

Wideo

Dziś pomaga mężczyznom, ją umocniła choroba ukochanego: „Diagnoza spadła na nas nagle. Rinke był na granicy życia i śmierci”

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

MARINA ŁUCZENKO-SZCZĘSNA w intymnym wywiadzie chwilę przed narodzinami córeczki. HANNA ŻUDZIEWICZ I JACEK JESCHKE o zmiennych losach ich związku i bajkowym ślubie w Ligurii. MATTEO BRUNETTI: ambasador włoskiej kuchni i polskiej kultury o… włosko-polskich korzeniach. KOBIETY IKONY:  Santor, Kunicka, Rodowicz, Majewska, Sipińska, Sośnicka… – one rządziły zbiorową wyobraźnią w PRL-u.