Tego nie wiecie o serialu „Czterej pancerni i pies”. Nieznana historia kultowej produkcji, która ma już 60 lat
Było ciepłe popołudnie 9 maja 1966 roku. Wtedy na ekranach telewizorów w całej Polsce po raz pierwszy pojawili się oni - dzielna załoga czołgu "Rudy 102". Ten dzień na zawsze zmienił polską kulturę. Bo choć od premiery „Czterech pancernych i psa” minęło właśnie 60 lat, to serial do dziś cieszy się ogromną popularnością. Z okazji rocznicy premiery przypominamy fakty, które znają tylko nieliczni fani Szarika i jego kompanów.

Ktoś napisał, że Amerykanie mają Rambo i RoboCopa, a my niezniszczalną załogę czołgu Rudy 102, dzielnych "czterech pancernych i Szarika". Porównanie jest trafione, bo Rudy 102 rozwala w pojedynkę niemieckie maszyny jak jakiś transformers. I choć wielu zgrzytało zębami na te nieprawdopodobne wyczyny, a historycy grzmieli, że serial mija się z prawdą o II wojnie światowej, to Polacy od 60 lat kochają tę kultową produkcję. Nikt rozsądny nie traktował tego serialu jak lekcji historii. Liczyła się przygoda, zgrana paczka chłopaków, Marusia i oczywiście pies Szarik.
Nic więc dziwnego, że gdy w maju 1966 roku serial pojawił się na antenie Telewizji Polskiej, niemal natychmiast podbił serca widzów. Który dzieciak nie chciał być Jankiem Kosem? Bojowe okrzyki „Na Berlin!” niosły się po podwórkach i trzepakach w całej Polsce. Produkcja z 1966 roku, oparta na powieści Janusza Przymanowskiego, łączyła przygodę, humor, historię miłości i przyjaźni w sposób, który podobał się dzieciakom i dorosłym. Choć ze względu na wojenno-przygodowy charakter i bohaterów był właściwie "chłopacki", to piękna Pola Raksa sprawiła, że wiele dziewczynek widziało się w roli Marusi.
Zobacz także: Z „Marusią” chciał być każdy, ale ona wybrała jego. Zdradził ją z hotelową pokojówką
Popularny był nie tylko serial. Aktorzy, którzy zagrali główne role, z miejsca stali się idolami. Gwałtownie wzrosła też popularność owczarków niemieckich i imienia Szarik, czyli kuleczka. Serial stał się jednym z fenomenów popkultury PRL-u, wychowało się na nim przynajmniej kilka pokoleń i dziś ma już miano kultowego.

Dlaczego „Pancerni” podbili serca widzów?
Fenomen serialu nie był przypadkiem. W czasach PRL-u, szczególnie w latach 60., telewizja stanowiła jeszcze nowość i miała ogromną siłę oddziaływania. Produkcje serialowe były nieliczne, te udane oglądała często cała Polska. W czasie emisji „Czterech pancernych” ulice się wyludniały. Serial dawał widzom dokładnie to, co zawsze przynosi sukces: wyrazistych bohaterów, z którymi można się utożsamić, przygodę, wartką akcję. Nie należy zapominać, że w zamierzeniu był to także serial propagandowy (choć była to tak zwana soft propaganda) – miał popularyzować szlak bojowy Armii Berlinga i idealizować żołnierzy radzieckich jako naszych braci i przyjaciół. Nie ma w nim jednej wzmianki o gwałtach i rabunkach, jakich dokonywali na naszych ziemiach. Dlatego m.in. do tej pory trwają w sieci dyskusje, czy powinno się go kultywować i przypominać ze względu na "komuszy charakter".
Czytaj również: Pola Raksa miała przed sobą wielką karierę, ale nagle zniknęła. Czym zajmuje się dziś?
"Powrócimy wierni, My czterej pancerni..."
Każdy z członków załogi "Rudego 102" miał inne cechy – od romantycznego Janka, przez zaradnego Gustlika, który „godoł po Śląsku”, po spokojnego, sumiennego Gruzina Grigorija. Był też zabawny, sprytny Czereśniak. To sprawiało, że każdy widz mógł odnaleźć „swojego” bohatera. Serial unikał brutalności wojny, stawiając na przygodę i koleżeństwo, co czyniło go przystępnym nawet dla młodszych widzów. Nie bez znaczenia była też muzyka – piosenka „Deszcze niespokojne” weszła do kanonu filmowych i serialowych przebojów PRL-u. Dzisiaj śpiewają ją wspólnie i dziadkowie i wnuki.
Zobacz także: Ta rola przyniosła mu niemal taką samą popularność jak „Pancerni”! Przyjął ją w zastępstwie za innego aktora
Aktorzy grający w serialu błyskawicznie zdobyli popularność, ale nie wszystkim przyniosło to długofalową karierę. Największą gwiazdą został Janusz Gajos, czyli serialowy Janek. Choć rola przyniosła mu ogromną rozpoznawalność, przez lata zmagał się z łatką pancerniaka, zanim udowodnił swój dramatyczny talent w późniejszych rolach. „Widziałem, jak na tym czołgu oddalają się ode mnie wszystkie "Hamlety" i poważny repertuar. Musiałem o wiele dłużej i mozolniej czołgać się do świata teatru, na którym mi naprawdę zależało” - wspominał ponad pół wieku później Janusz Gajos. Martwił się, że spotka go los Stanisława Mikulskiego kojarzonego nieodmiennie z J-23 ze „Stawki większej niż życie” i zgodnie z tym wizerunkiem obsadzanego potem w filmach.
„Nie szanowało się człowieka, który jedną serialową rolą zdobywa taki rozgłos. W tym zawodzie nie o to chodzi. Zdawałem sobie z tego sprawę, ale nie mogłem się cofnąć. Na zmianę zawodu było już za późno. Musiałem w to brnąć. Ile razy słyszałem o sobie: może i zdolny, ale czy ktoś to może potwierdzić? Czy jestem coś w ogóle wart? To było życie w ciągłej niepewności", opowiadał Gajos w rozmowie z "Newsweekiem".

Kto skąd przychodził?
Różny był status aktorów, którzy zostali załogą „Rudego 102”. Janusz Gajos był praktycznie nieznany, podobnie jak Włodzimierz Press, rozczarowany w tamtym czasie, że nie dostał tytułowej roli w filmie „Faraon”, o czym marzył. Franciszek Pieczka miał już na swoim koncie role w „Pokoleniu”, „Matce Joannie od Aniołów”, „Rękopisie znalezionym w Saragossie”. Wiesław Gołas był znanym „Kapitanem Sową na tropie” z pierwszego milicyjnego serialu polskiej telewizji. W przypadku Poli Raksy można wymienić wiele filmów od młodzieżowego „Szatana z siódmej klasy” po epickie „Popioły” , faktem jest, że aktorka miała już status gwiazdy.
Różne też były motywacje aktorów. Na przykład Roman Wilhelmi, który grał Olgierda, pierwszego dowódcę „Rudego 102”, chciał zarobić na samochód. "Spodziewałem się też większej forsy, marzyłem o kupnie samochodu. Niestety, życie w hotelach było kosztowne, a płynąc na fali euforii o zdobyciu fortuny, przepuściłem forsę i przepiłem ją w restauracji hotelowej. Gdy po dwóch latach wytężonej pracy otrzeźwiałem wreszcie, trzymałem w rękach mój jedyny łup z tej przygody: marynarkę z niepasującym do niej krawatem", wspominał Roman Wilhelmi. Nie chciał wrócić do serialu, choć był na to namawiany - twórcy mieli go"ożywić", bo przypomnijmy, że grana przez niego postać zginęła w pierwszej serii. Ale Wilhelmi dostał intratną rolę w enerdowskim filmie, wybrał te drogę i wreszcie zarobił na wymarzone auto. Po latach koledzy jego syna Rafała nie chcieli uwierzyć, że to jego ojciec grał legendarnego dowódcę Olgierda. Rafał Wilhelmi musiał zaprosić ich do domu i pokazać na ojca palcem: „To on!”.
Janek i Marusia – serialowa miłość przeszła do legendy
Relacja między polskim dowódcą czołgu Jankiem a radziecką sanitariuszką Marusią zwaną „Ogoniok” była jednym z najważniejszych wątków serialu. Widzowie angażowali się emocjonalnie w ich historie i kibicowali jej, jak prawdziwej miłości. Ten wątek także miał swój wymiar indoktrynacji – chodziło o podkreślenie braterstwa broni polskich żołnierzy z Armią Czerwoną. Niektórzy widzowie uważali, że Janek nie powinien żenić się z "Ruską", ale z Polką Lidką, graną przez młodziutką Małgorzatę Niemirską. Ale on kochał się w Marusi i z nią chciał spędzić życie. Na cześć płomiennych włosów Marusi nazwany był czołg - Rudy. Mimo ogromnej popularności Janka Kosa, jakoś tak się stało, że to Marusia została w popkulturze. W latach 90. Maryla Rodowicz śpiewała nawet piosenkę „Marusia”. Warto jej posłuchać na YouTubie.

Casting do roli Janka i Marusi był staranny – twórcy szukali nie tylko talentów, ale i „chemii” między aktorami. Okazało się, że wybór był strzałem w dziesiątkę. Co ciekawe, choć ekranowa miłość wyglądała bardzo autentycznie, prywatnie aktorzy nie stworzyli pary. Oboje jednak darzyli swoje role sympatią, choć – jak wspominał Gajos – z czasem chciał się od niej uwolnić, by rozwijać się artystycznie. Pola Raksa bardzo rzadko wracała do roli Marusi.
Zobacz też: Rola w "Czterech pancernych" na lata zrujnowała jego karierę. "Nic z tej mojej popularności nie wynikało"
Miała świadomość ogromnej popularności, jaką przyniósł jej serial. W latach 60. była jedną z najbardziej rozpoznawalnych kobiet w Polsce – Marusia stała się symbolem dziewczęcości, urody i delikatności. Aktorka wspominała, że skala zainteresowania widzów była ogromna: dostawała setki listów, a jej wizerunek funkcjonował niemal jak ikona. Z drugiej strony nie chciała być utożsamiana wyłącznie z tą rolą. W jednym z wywiadów mówiła wprost, że nie jest to rola, którą uważa za swoje najważniejsze osiągnięcie artystyczne.
Szarik – czworonożna gwiazda, która na początku była jamnikiem
Nie można mówić o fenomenie serialu bez Szarika. Pies był pełnoprawnym bohaterem i często kradł sceny aktorom. Rolę Szarika grały przede wszystkim dwa owczarki niemieckie – Trymer i Atak, zatrudniany głównie w rolach kaskaderskich. Najczęściej wymienia się jednak milicyjnego Trymera. Zwierzęta przechodziły intensywny trening, aby wykonywać skomplikowane komendy na planie. Według filmowych anegdot psiaki często improwizowały, a ich naturalne reakcje dodawały scenom autentyczności. Szarik stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych psów w historii polskiej telewizji – do dziś jego imię jest synonimem wiernego towarzysza. Niewielu wie, że małego Szarika grał jamnik szorstkowłosy, potem był owczarek niemiecki, ale suka. Psy, jak to psy, nie zawsze się słuchały, czasem nęcił je zapach, ekipa śmiała się wtedy, że Szarik ma własny scenariusz. Wiadomo było też, że Trymer nie przepadał za Januszem Gajosem. Dlatego w niektórych scenach trzeba było podstawiać innego psiego aktora.

Ciekawostki i anegdoty z planu
Produkcja serialu obfitowała w historie, które dziś brzmią niemal legendarnie. Czołg „Rudy 102” był w rzeczywistości kilkoma różnymi pojazdami, zależnie od potrzeb sceny. Aktorzy często sami wykonywali sceny kaskaderskie, co w tamtych czasach było normą. Zdarzało się, że plan zdjęciowy bardziej przypominał wojskowe ćwiczenia niż produkcję filmową. Jak na każdym planie było wiele wpadek, które tworzą legendę serialu. A to nieoczekiwanie widać było samochód dostawczy - Nyskę. A to gdzieś, w tle pojawiał się pracownik z ekipy technicznej. Serial był też emitowany wielokrotnie – do tego stopnia, że kolejne pokolenia znały dialogi na pamięć.
Czytaj także: Miała 16 lat, gdy zagrała w Czterech pancernych i psie. Jak dziś wygląda życie Małgorzaty Niemirskiej?
Dlaczego „Czterej pancerni i pies” pozostają nadal popularni ? Bo oferują coś uniwersalnego – opowieść o przyjaźni, lojalności i odwadze. Choć realia historyczne są dziś oceniane mocno krytycznie, sam serial funkcjonuje jako klasyk przygodowy, dla wielu z nas jest wspomnieniem z dzieciństwa. Wiele gadżetów z tamtych lat, na przykład modele czołgu Rudy , pocztówki, plakaty, to dzisiaj przedmioty kolekcjonerskie. Do dzisiaj istnieją też fankluby oraz społeczności fanów serialu „Czterej pancerni i pies".
