11 października 2016 13:17
1/11
Katarzyna Skrzynecka z Marcinem Łopuckim i córką,
Copyright @Piotr Porębsky/Metaluna
1/11

„Myślę, że gdybyśmy spotkali się z mężem troszeczkę wcześniej, to na pewno mielibyśmy jeszcze dwójkę takich maluchów” - mówi w w rozmowie z „Super Expressem” Katarzyna Skrzynecka dodając, że nie planuje już dalszych ciąż. „Jestem na to zbyt dojrzała” - stwierdziła.

Dodaje jednak, że z mężem Marcinem Łopuckim wychowują jeszcze dwójkę jego nastoletnich dzieci z poprzedniego związku. "Czuję się jakbym miała trójkę" -  przyznała w jednym z wywiadów.

 

Oczkiem w głowie wokalistki pozostaje 5-letnia córeczka Alikia Ilia, której przyjście na świat Skrzynecka do dziś określa mianem cudu. Powód? Dopiero szósta ciąża Katarzyny zakończyła się sukcesem. „Nigdy się nie poddałam. Urodziłam zdrową i pogodną córeczkę, mając skończone 40 lat. A ta mała kruszynka daje nam tyle radości, energii i sił witalnych, że oboje promieniejemy!” - zdradziła w wywiadzie, którego wspólnie z mężem udzieliła Vivie! w 2012 r., pięć miesięcy po urodzinach dziecka.

 

Zobaczcie jak pięknie wyglądała para razem z dzieckiem i przeczytajcie fragmenty wyjątkowego rodzinnego wywiadu.

 

Polecamy też: Małgorzata Kożuchowska: "Poddałam się naprotechnologii, po dwóch miesiącach byłam w ciąży"

 

2/11
Katarzyna Skrzynecka z Marcinem Łopuckim i córką
Copyright @Piotr Porębsky/Metaluna
2/11

– Dlaczego Alikia?
Katarzyna Skrzynecka: To piękne greckie imię. Dźwięcznie i kobieco brzmiące. Od lat kochamy grecką kulturę, przynajmniej dwa razy do roku wypoczywamy w domu na Krecie. Tam właśnie Alikia znalazła swoje imię i życzymy jej, by jej życie było tak słoneczne, jak greckie niebo.


– A jak zdrabnia się to imię?
Katarzyna Skrzynecka: Lika, Lia, Alisia.

 

Polecamy też: „Szaleństwo nam towarzyszy”. Tamara Arciuch i Bartek Kasprzykowski spodziewają się drugiego dziecka?

 

3/11
Katarzyna Skrzynecka z Marcinem Łopuckim i córką
Copyright @Piotr Porębsky/Metaluna
3/11

– Alikia to taka Twoja nagroda? Szósta ciąża, wreszcie zakończona sukcesem. Pewnie bałaś się nawet głębiej odetchnąć, żeby jej nie stracić?

Katarzyna Skrzynecka: Nie. Przecież każda kobieta, spodziewając się dziecka, w naturalny sposób na siebie uważa. Grałam w teatrze, śpiewałam na koncertach, oczywiście w granicach rozsądku, nie narażając się na fizyczne przemęczenie ani niepotrzebne stresy.  Ja generalnie bardzo spokojnie podchodzę do wszystkich problemów życiowych.

 

Polecamy też: Kultowe zdjęcia VIVY! Justyna Steczkowska z synem Leonem. To było naprawdę dawno temu

 

4/11
Katarzyna Skrzynecka z Marcinem Łopuckim i córką
Copyright @Piotr Porębsky/Metaluna
4/11

– Kto Cię nauczył dystansu do życia?
Katarzyna Skrzynecka:
Wszystkie doświadczenia, jakie się w życiu przeszło, przynoszą ci z czasem uspokojenie i zdystansowanie. Taka dojrzałość to także odporność na różne  przeciwności losu.  Presja, napinanie się, że coś musisz za wszelką cenę, przynosi często odwrotny skutek. Również w przypadku starania o macierzyństwo: właśnie wtedy organizm kobiety zazwyczaj się blokuje.  
Marcin Łopucki: Nie ma nic gorszego dla spontaniczności uczuć w związkach niż ciśnienie: „Musimy mieć dziecko!”. Ani kobieta, ani mężczyzna nie lubią być pod presją „produkcji dziecka na zawołanie”.
Katarzyna Skrzynecka: Traci się wtedy całą magię związku, naturalną namiętność… Można zaprzepaścić wspaniałe małżeństwo i piękną miłość.
Marcin Łopucki: Dlatego mądrzy partnerzy,  pod opieką dobrego lekarza, starają się oczywiście zoptymalizować swoje szanse, ale tak, by w dążeniu do bycia rodzicami nie zapędzić się w niezdrowy klimat „produkowania potomka”.

 

Polecamy też: Ona i on, a między nimi wielkie uczucie. Matki i synowie - tylko u nas - 14 zdjęć z 14 sesji VIVY!

5/11
Katarzyna Skrzynecka z Marcinem Łopuckim i córką
Copyright @Piotr Porębsky/Metaluna
5/11

– Dla niektórych kobiet trauma poronienia to blokada emocjonalna na całe życie.

Katarzyna Skrzynecka: Ja nigdy się nie poddałam. Przyjmowałam z pokorą kolejne nieudane próby i wiedziałam, że dopóki mój wiek biologiczny i stan zdrowia pozwolą, warto walczyć o swoje szczęście i spełnienie rodzinne. Aż do skutku.


– Dla setek kobiet stałaś się pozytywnym symbolem i dałaś im wiarę, że warto walczyć o dziecko, nie poddawać się, nawet po czterdziestce.
Katarzyna Skrzynecka: Bardzo mi miło. I bardzo wspieram wiele kobiet w tych dążeniach. Dostaję setki miłych maili na mój profil na Facebooku. Urodziłam zdrową i pogodną córeczkę, mając skończone 40 lat. A ta mała kruszynka daje nam tyle radości, energii i sił witalnych, że promieniejemy oboje, jakby ktoś podał nam supermłodość w zastrzyku!
Marcin Łopucki: Żadna medycyna estetyczna nie da człowiekowi takiego turbodoładowania, i wizualnie, i emocjonalnie.

 

Polecamy też: Omenaa Mensah: „Moja córka przechodziła przez wszystkie książkowe bunty". Jak teraz się dogadują?

6/11
Katarzyna Skrzynecka z Marcinem Łopuckim i córką
Copyright @Piotr Porębsky/Metaluna
6/11

– No tak, los dał Wam upragnione dziecko, ale zabrał Ci pracę. Coś się traci, ale w zamian wiele się zyskuje?
Katarzyna Skrzynecka: A jeśli już przychodzi pech i jak już się ma zawalić – to kilka rzeczy naraz i bez uprzedzenia! Gdy byłam gościem na łamach VIVY! w maju zeszłego roku, byłam w apogeum pracy zawodowej: jubileusz 20-lecia na scenie, nowa płyta „For Tea”, premiera monodramu „Sex, metro i MP3”…  


– Byłaś już wtedy w drugim miesiącu ciąży i nic mi nie powiedziałaś?
Katarzyna Skrzynecka: Zgodnie z moim postanowieniem media dowiedziały się o tym dopiero wtedy, gdy było to już naprawdę mocno widać. Po co wcześniej zapeszać. A kiedy okazało się, że nasze dziecko nareszcie szczęśliwie i bezpiecznie jest już w drodze, w przeciągu miesiąca straciłam dwa miejsca mojej pracy – główne źródła mojego utrzymania. Zatem jeśli spadać z konia, to z wysokiego! (śmiech).


– Dziecko w drodze, a Ciebie TVN poinformował o rozwiązaniu współpracy z programem, który prowadziłaś od sześciu lat? Można się załamać!  
Katarzyna Skrzynecka: A trzy tygodnie później świetnie prosperujący teatr Bajka, w którym grałam najwięcej swoich przedstawień, zamknięto i zawieszono łańcuch z kłódką. Bez słowa wyjaśnienia. Aktorom i pracownikom nie wypłacano zaległych pensji od wielu miesięcy. I tak zostaliśmy jak te łosie.

 

– TVN nie zaproponował Ci żadnego innego programu w zamian za „Taniec z gwiazdami”?
Katarzyna Skrzynecka: Nie.


– A czy ktoś z produkcji programu lub ze stacji TVN przesłał Ci chociaż kwiaty lub życzenia z okazji urodzenia córeczki?
Katarzyna Skrzynecka: Nie.  


– Takie są współczesne realia pracy w wielu ogromnych korporacjach?
Katarzyna Skrzynecka: Nikt ci nie obiecuje, że będziesz dożywotnio piastować prestiżowe stanowisko w topowym show i świetnie za to zarabiać… Korporacje potrzebują zmian i odnawiania wizerunku programów. Kiedyś każda taka praca się skończy i trzeba znaleźć na siebie inny pomysł. Zachowałam jak najmilsze wspomnienia współpracy ze świetną ekipą „Tańca…”, a z TVN nadal współpracuję w innych audycjach.


– Tylko że trudno jest znaleźć pracę kobiecie w ciąży…
Katarzyna Skrzynecka: Oficjalnie mówi się, że przed kobietami w ciąży pracodawcy nie powinni zamykać drzwi, ale jednak często się je zamyka.


Polecamy też: Omenaa Mensah do córki: „Jak się zakochasz, zrozumiesz dlaczego tak długo czekam na tego jedynego”

7/11
Katarzyna Skrzynecka z Marcinem Łopuckim i córką
Copyright @Piotr Porębsky/Metaluna
7/11

– Czy Lika jest zawsze taka spokojna i pogodna jak teraz? Anioł nie dziecko.
Marcin Łopucki:
Żadne z nas nie jest furiatem ani histerykiem, więc nie ma po kim być nerwowa.
Katarzyna Skrzynecka: Dla dziecka budujesz trochę piękniejszy świat. Tęczowy i beztroski. My sami otwieramy w sobie wspomnienia i uczuciowość naszego dzieciństwa, stajemy się na chwilę też trochę dziecięcy, marząc, że świat jest piękny, a ludzie szlachetni i kochani…  


– Macierzyństwo daje znieczulenie, jest lekiem na wszystkie porażki?
Marcin Łopucki: Dziś ludzie, ciężko pracując na swoją karierę, boją się zakładać rodziny, rodzić dzieci… A gdzie tu porównać komfort współczesnego życia – udogodnienia, pieluszki i chusteczki jednorazowe, zupki, słoiczki, zabawki z kojącym dziecko dźwiękiem i setki innych cudownych wynalazków – z czasami, kiedy nasi rodzice wychowywali nas, piorąc i prasując setki pieluszek tetrowych.
Katarzyna Skrzynecka: Nie zmieniło się tylko jedno – miłość i czuła troska rodziców. Przytulanie, kizianie, lulanie, nucenie kołysanek…

 

Polecamy też: Matka, żona, feministka. Co Danuta Wałęsa mówiła w wywiadzie dla VIVY!?

8/11
Katarzyna Skrzynecka z Marcinem Łopuckim i córką
Copyright @Piotr Porębsky/Metaluna
8/11

– Czy coś Was zaskoczyło, kiedy już zostaliście rodzicami?
Katarzyna Skrzynecka: Mnie najbardziej zaskoczyło to, jak pięknie, w ciągu dosłownie jednego dnia, włącza ci się prawidłowo cały twój instynkt pielęgnacji dziecka. Jak szybko się wszystkiego uczysz: kąpać, przewijać, karmić, nie spać, co chwilę wstawać w nocy… Bałam się, że będę miała dwie lewe ręce do dziecka. A dziś jestem przy niej 24 godziny na dobę i tak sprawnie sobie radzę, jakbym była „ekspertem” w kwestii „obsługi dziecka”. Radość bycia z tym maleństwem niweluje nieprzespane noce, zmęczenie.
Marcin Łopucki: Dla nas każda chwila spędzona z nią jest bezcenna i nic innego nie liczy się tak mocno! Cieszymy oczy i serce widokiem jej uśmiechniętej buźki, otaczając ją tym, co dla nas zawsze było i będzie najpiękniejsze: przytulaniem, ciepłem, wzajemną czułością i dotykiem. Zmysł dotyku to jeden z pierwszych, jaki kształtuje świadomość dziecka, a przytulanie go to najpiękniejsze chwile w życiu.   

 

Polecamy też: 12 najbardziej stylowych dzieciaków, które mają… konta na Instagramie! Jakie marki kochają ich mamy?

9/11
Katarzyna Skrzynecka z Marcinem Łopuckim i córką
Copyright @Piotr Porębsky/Metaluna
9/11

Katarzyna Skrzynecka: Bogu dzięki, Marcin jest takim tatą i mężem, który włącza się we wszystkie obowiązki domowe.

 

Marcin Łopucki: Mężczyźni często rozdzielają świat na męski i damski, że to niby kobieta powinna zajmować się dzieckiem, kuchnią i sprzątaniem, a mężczyzna – pracą zawodową. My obowiązkami się dzielimy.  

 

Polecamy też: Geny, nazwisko, fortuna rodziców. Czy dzieci gwiazd są zawsze skazane na sukces?

10/11
Katarzyna Skrzynecka z Marcinem Łopuckim i córką
Copyright @Piotr Porębsky/Metaluna
10/11

Katarzyna Skrzynecka: Nie byłam typem kobiety, która kocha wszystkie dzieci, nie zaglądałam do wózków, nie niuniałam do niemowląt moich koleżanek. Zawsze do dzieci miałam duży dystans, choć i sympatię. Ale nie miałam potrzeby bliskości z nimi. Ani tej cierpliwości, z jaką należy dziecko traktować. W głębi duszy wiedziałam jednak, że jeśli pojawi się na świecie moje własne dziecko, będę na pewno dobrą matką i odnajdę w sobie powołanie. I wiesz, co? Mój instynkt macierzyński otworzył się teraz również na inne dzieci. Patrzę na nie zupełnie inaczej.

 

Polecamy też: "Nie jestem mądrzejsza dlatego, że byłam chora". Daria Widawska w szczerym wywiadzie o życiu, chorobie i macierzyństwie

 

11/11
Katarzyna Skrzynecka z Marcinem Łopuckim i córką
Copyright @Piotr Porębsky/Metaluna
11/11

Katarzyna Skrzynecka: W naszej rodzinie nawet pies nauczony jest okazywać swoją czułość. Gdy całujemy i tulimy dziecko, on też przychodzi ją przytulić. Przez dziewięć lat był tu jedynakiem, więc dzisiaj nie może poczuć się odsunięty.

Marcin Łopucki: W tym domu nawet pies się uśmiecha.  

 

Zobacz także: Małgorzata Kożuchowska dostaje więcej ról po... urodzeniu synka! Jak godzi rolę mamy i aktorki?

Wideo

Zobaczcie 12 najgorętszych trendów na wiosnę 2020!

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

BEATA TADLA: „Obiecaliśmy sobie z Rafałem, że nie będziemy opowiadać o naszym związku w mediach. Rafał nie jest osobą publiczną”. Dlaczego SZYMON MAJEWSKI mówi o sobie: „dożywotni maminsynek”? Aneta Hickinbotham produkowała głośną „Ostatnią rodzinę”, nominowane do Oscara „Boże Ciało” i pracowała przy filmie „Troja”. Dlaczego została producentką, a nie… lekarzem? A także oscarowe zaskoczenia i karnawałowe szaleństwo w Rio.