TYLKO W VIVIE! Paulina Młynarska nie może żyć bez Indii, a Dorota Wellman? Nie wyobraża sobie domu poza Polską
Paulina Młynarska w wywiadzie z Ewą Wojciechowską opowiedziała o swojej potrzebie ciągłego przemieszczania się i życiu między różnymi krajami. Dziennikarka wyznała, że kocha Polskę, Kretę, Francję i Indie, a jednocześnie marzy o małym domu z jabłonką w ogrodzie. Dorota Wellman nie kryła zaskoczenia jej życiowym temperamentem.

Czy życie zaczyna się po pięćdziesiątce, czy po sześćdziesiątce? Czy może się nam przestać chcieć? Gdzie jest prawdziwy dom i czym zapełnić samotność? Dorota Wellman i Paulina Młynarska w niezwykłej rozmowie z Ewą Wojciechowską otwierają drzwi do… „Miasta kobiet”. Wejdźcie, posłuchajcie…
Paulina Młynarska o życiu między Polską, Kretą i Indiami
Wspomniałaś o podróżach. Ile razy w życiu się przeprowadzałaś? Dorota w książce napisała o Tobie: „Jesteś jak płynąca po świecie rzeka. Albo nie możesz znaleźć swojego miejsca”.
Paulina: Właśnie nie wiadomo, jak to jest z tą rzeką… Może właśnie jej naturą jest, że nie może znaleźć swojego miejsca? Może wychodzimy z błędnego założenia, sądząc, że każdy dąży do jakiegoś umiejscowienia. Nie każdy. Ja mam miejsca, które bardzo kocham. Kocham Kretę i Grecję, nawet próbowałam się z nią rozstać, już prawie się spakowałam i co? Nie da rady. Bardzo też kocham Francję, ale też bardzo, bardzo kocham Polskę i polskość, polski język, literaturę. To jest mój dom, to jest moja ojczyzna-matczyzna. Ale kocham też Indie! Nie mogę żyć bez Indii. Więc co robić?
Kochliwa jesteś.
Paulina: Wszędzie, gdzie pojadę, już bym się chciała przeprowadzić. Już moje oczka patrzą, gdzie tu jest biuro nieruchomości, i zaczynam fantazjować na temat ewentualnej instalacji.

Dorota Wellman wyznała, dlaczego tak bardzo potrzebuje stabilizacji
Ale powiedziałaś też w książce, że czasem marzysz o małym domku ze starą jabłonką w ogrodzie, w Polsce…
Paulina: Bo mnie się tęskni bardzo za polskim pejzażem. Może po prostu za Polską mi się tęskni zwyczajnie i tak sobie myślę, że jak będę miała możliwość, to się rozejrzę, żeby coś takiego swojego jednak w Polsce mieć. Mieszkałam kiedyś w Zakopanem, ale to był inny etap.
Dorota: Jezus, jakim ty jesteś włóczykijem! Po prostu to jest nieludzkie to twoje włóczenie się. Wszędzie ci się podoba. Wszędzie byś zamieszkała.
A Ty, Dorota, wyprowadzki z kraju sobie nie wyobrażasz…
Dorota: Nie wyobrażam. Chociaż Kretę kocham i chociaż raz w roku muszę tam pojechać. Podziwiam Paulinę za odwagę zaczynania życia w nowym miejscu, którą ona ma od młodości. Ja lubię jeździć, zwiedzać, zmieniać otoczenie, miejsce, krajobrazy. Raz jabłonka, raz drzewko oliwne, ale zawsze lubię wracać do mojego domu, który jest mi bardzo bliski. Dużo podróżuję służbowo, dużo mnie w tym domu nie ma, dlatego mnie do niego ciągnie. Lubię w nim być, czuję się w nim bezpiecznie. Kiedyś analizowałam, dlaczego tak bardzo potrzebna mi jest ta stałość, i myślę, że to wynika z historii rodzinnych. Moi rodzice byli repatriantami ze Wschodu. Nigdy nie mieli poczucia stałości, zawsze się bali, że znów może przyjść światowa katastrofa. I domu nie będzie.
Paulina: Ja tylko bym chciała powiedzieć, że ja też kocham dom i przy całym moim podróżniczym zacięciu jestem bardzo domową osobą. Jak już się gdzieś znajdę, to mogę się tam zainstalować i tam natychmiast zapuszczam korzenie. Potem je wyciągam, pakuję do plecaka i wędruję gdzieś indziej. Dorota, powiedziałaś, że twoja potrzeba stałości wynika z historii rodzinnej. Ja przypuszczam, że była w mojej rodzinie jakaś kobieta, która bardzo chciała iść w drogę, a nie mogła. I ona przeze mnie w jakiś sposób działa…
Cały wywiad w nowej VIVIE! Magazyn dostępny w punktach sprzedaży od czwartku, 21 maja
