Reklama

Katarzyna Puzyńska w rozmowie z magazynem VIVA! opowiedziała o swojej przeprowadzce z Warszawy, potrzebie życia bliżej natury oraz wpływie otoczenia na zdrowie psychiczne i pracę twórczą. Pisarka przyznała, że miejski nadmiar bodźców ją przytłaczał, a cisza i spokój są dla niej niezbędne zarówno do pisania, jak i zachowania wewnętrznej równowagi.

Dlaczego Katarzyna Puzyńska wyprowadziła się z Warszawy?

[...]

Czy dla zdrowia psychicznego uciekłaś z miasta?

W mieście jest, jak dla mnie, nadmiar wszystkiego i czułam się tu przebodźcowana. Niektórzy lubią, jak się dużo dzieje, ale mnie to przytłaczało. Kilka lat temu przeprowadziłam się z Warszawy do Pokrzydowa, gdzie mam dom po dziadkach. Wtedy tego potrzebowałam. Teraz wróciłam bliżej Warszawy i uważam, że znalazłam miejsce doskonałe. Z jednej strony jestem blisko natury, z drugiej niedaleko dużego miasta, gdyby jednak przyszło mi do głowy gdzieś wyjść. Poza tym nie potrafiłabym pisać, gdy coś mi szumi nad głową. Potrzebuję do tego ciszy i spokoju. Pisanie jest dla mnie czynnością intymną. Nie potrafiłabym więc jak Harlan Coben, z którym obie miałyśmy przyjemność się spotkać, pisać w taksówce albo w kawiarni. Chyba wolałabym się rozebrać publicznie, niż żeby ktoś miał zobaczyć mnie w trakcie pisania. Ale Coben ma czworo dzieci, trudno mu może było znaleźć ustronne miejsce w domu. Dzięki żonie mógł pisać jednak bez wyrzutów sumienia. Podobnie jak Stephen King. Obaj dużo piszą, bo mają wspierające żony.

Chcesz powiedzieć, że mężczyźni pisarze mają łatwiej?

Nie chcę wchodzić w feministyczne dywagacje, choć faktycznie jestem feministką (śmiech), ale wydaje mi się, że tak może być. Gdyby nie one, być może nie napisaliby tylu książek, ile napisali, a przecież one same też robią karierę. Żona Cobena jest lekarką, a Kinga pisarką. Gdy patrzę na pisarki, które mają dzieci, a często są samotnymi matkami, zastanawiam się, jak dają sobie radę, bo pisanie musi być dla nich dużym wyzwaniem. Nie umniejszam sukcesów panów, ale warto o tym wspomnieć. Ja na przykład, jak już mówiłam, pracuję cały czas. Wykonuję dziwny zawód, który jest niezwykle absorbujący i bardzo zazdrosny o czas. Najbardziej chciałabym usiąść i napisać książkę za jednym zamachem, ale jest to fizycznie niemożliwe. Ale gdy piszę, nie wychodzę z mężem do kina. Wtedy mu mówię: „Za miesiąc”.

CZYTAJ TEŻ: Przez 11 lat napisała ponad 20 książek i ani razu nie była na urlopie. Jaka naprawdę jest Katarzyna Puzyńska? „Cały czas siedzę w mroku” – wyznaje w „VIVIE!”

Katarzyna Puzyńska, Viva! 12/2026
Katarzyna Puzyńska, Viva! 12/2026 Zdjęcia Krzysztof Opaliński

Cisza, natura i pisanie. Co daje pisarce życie z dala od zgiełku?

Za Cobenem, Kingiem i wielu innymi stoją żony, a za Tobą stoi wyrozumiały mąż.

Jest dla mnie dużym wsparciem. Jestem osobą wysoko wrażliwą. Wszystko przeżywam dużo bardziej niż inni. Mam tysiące skojarzeń w jednej chwili i setki scenariuszy w głowie, jak może rozwinąć się jakieś wydarzenie, co jest dobre w pisaniu, ale złe w życiu. Na przykład ostatnio byłam w domu i usłyszałam ptaki na kominie. Od razu oczami wyobraźni widziałam ptaka, który wpada mi do domu. Rozmyślam, co się może wydarzyć, co powinnam zrobić, do kogo zadzwonić. Jestem już dwa lata do przodu z tym ptakiem, ale na szczęście mam męża, który przede wszystkim sprawdza, czy on tam jeszcze jest. Mój mąż zawsze się ze mnie śmieje, że w każdej życiowej sytuacji mój umysł produkuje scenariusze, które prawdopodobnie nigdy się nie ziszczą, ale ja przeżywam je, jakby ta historia z mojej głowy już się działa w rzeczywistości. On jest moim głosem spokoju i realizmu.

Jesteś pełna sprzeczności?

Tak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Tak naprawdę wszystko składa się we mnie w spójny obrazek. Nawet mój wygląd. I, tak jak powiedziałam, wszystko musi być spójne ze mną. Nawet włosy. Przez dwa czy trzy lata zapuszczałam je. Nagle ze zdziwieniem odkryłam, że one mnie straszliwe przytłaczają. Wewnętrznie poczułam się jak szara myszka, bo strasznie się stonowałam. Na początku mojej pisarskiej drogi wymyśliłam sobie, że pisarka musi być grzeczną panią w garsonce. Nie, żebym miała coś przeciwko garsonkom, ale to nie moja bajka. Potem zrozumiałam, że jednak mogę być sobą. Dlatego trzy dni po sesji do VIVY! ścięłam włosy. Poczułam się wyzwolona. Oczywiście czytam w komentarzach, że wyglądam jak mężczyzna, że okropnie, ale ja się w tym dobrze czuję. Znów sobie przypomniałam, że mogę być sobą. Nie wiem, z czego wynika ta moja potrzeba, żeby od czasu do czasu dopasować się do oczekiwań innych. Wtedy czuję się sprzecznie i źle.

Przez trzy lata czułaś się ze sobą źle?

Nie od początku. Za moich licealnych czasów fryzura świadczyła o przekonaniach. Byłam punkiem, któremu zależało na pokoju, prawach zwierząt, który sprawiał, żeby każdemu było dobrze, i dawał z siebie wszystko innym. Razem ze znajomymi wierzyliśmy, że można stworzyć idealny świat. Stąd to wszystko. A dzisiaj wiem, że idealnego świata nie ma i nie będzie, ale ważne jest, żeby w tym wszystkim pozostać sobą i faktycznie robić, co się może. Bo nawet jeśli kilka osób zrobi małą zmianę, w rezultacie ona będzie ogromna. Dlatego na przykład często zabieram głos w różnych istotnych dla mnie sprawach. Często wtedy spotykam się z komentarzami: „Wyrzucam wszystkie twoje książki” albo „Nigdy już nie przeczytam twojej książki”. Wiem, że łatwiej byłoby milczeć w pewnych kwestiach, po prostu po cichu tworzyć powieści, które są popularne, sprzedawać je w setkach tysięcy egzemplarzy. Tymczasem ja ogłaszam swoje przekonania często kosztem utraty czytelników. Ale nie mogę inaczej. Wiesz, że moja bohaterka z serii o Lipowie, Klementyna Kopp, lesbijka, okazała się najbardziej lubianą postacią z całej sagi? Myślę, że my, pisarze, powinniśmy pokazywać w naszych powieściach, że ludzie są różnorodni i że zawsze trzeba podchodzić do innych z szacunkiem.

Cały wywiad z Katarzyną Puzyńską w nowej VIVIE! Magazyn dostępny w punktach sprzedaży w całej Polsce od 18 czerwca.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Omar Sangare w VIVIE! w pierwszym wywiadzie od lat: „W Polsce byłem za ciemny, w Afryce za jasny. Samotność, z którą dorastałem, została ze mną na zawsze”

Katarzyna Puzyńska, Viva! 12/2026
Katarzyna Puzyńska, Viva! 12/2026 Zdjęcia Krzysztof Opaliński
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...