Reklama

To, co mogło być porażką, stało się punktem zwrotnym. Izabella Krzan dziś ujawnia kulisy decyzji, która zaprowadziła ją do „Afryka Express” i pokazuje, jak przypadek potrafi zmienić całe życie.

Izabella Krzan Afryka Express. Od niespełnionych planów do przełomu

[...]

W młodości bardzo łatwo pomylić sukces z ruchem, obecność z sensem, rozpoznawalność z tożsamością. Dopiero później człowiek zaczyna rozumieć, że najważniejsze jest to, żeby się w tym wszystkim nie zgubić.

Dziś patrzę na swoją drogę z większą czułością niż oceną. Mam poczucie, że każda zmiana, każdy program, każde doświadczenie doprowadziły mnie do miejsca, w którym coraz lepiej rozumiem, co jest dla mnie naprawdę ważne. I że to jest wiedza, której nie da się przyspieszyć. Ona przychodzi tylko z czasem. Pamiętam bardzo dokładnie taki wieczór, zupełnie zwyczajny, siedzieliśmy z moim partnerem Dominikiem na kanapie i rozmawialiśmy o tym, co ja właściwie chciałabym robić dalej. To nie była wielka, przełomowa rozmowa, raczej spokojne zastanawianie się nad sobą. Co jest dla mnie naturalne, w czym czuję się dobrze, jakie formaty byłyby ze mną naprawdę spójne. I wtedy pojawiła się Afryka jako wyobrażenie, jako kierunek. Mówiłam, że to byłby dla mnie idealny format, coś, co łączy przygodę, autentyczność, wyjście poza studio. Że mogłabym robić coś w rodzaju „Afryka Express”, że to jest przestrzeń, w której czułabym się naprawdę sobą. I to jest dla mnie do dziś bardzo poruszające, że dokładnie rok później ta propozycja naprawdę się pojawiła.

CZYTAJ TEŻ: Miała 55 lat, gdy po ponad trzech dekadach odeszła z TVP. Tylko w VIVIE! Grażyna Torbicka opowiada o kulisach decyzji: "Nie miałam innego wyjścia"

Izabella Krzan, Viva! 8/2026
Izabella Krzan, Viva! 8/2026 Zdjęcia Mateusz Stankiewicz/ feed me lab

Jak porażki stały się drogowskazem Izabelli Krzan

To był moment, w którym pomyślałaś, że pewne rzeczy naprawdę się przyciąga, że intuicja czasem wie szybciej niż plan?

Było to bardzo intuicyjne doświadczenie. Jakby coś, co zostało wypowiedziane półświadomie, wróciło do mnie już w konkretnej formie. I, co ciekawe, nie było we mnie żadnej kalkulacji. Ani jednej sekundy zawahania. Nie zastanawiałam się, czy to dobry moment, czy to się opłaca, czy powinnam. Po prostu wiedziałam. To było jedno z tych rzadkich uczuć, kiedy wszystko się zgadza. Kiedy nie trzeba niczego analizować, bo odpowiedź jest natychmiastowa. I ja wtedy miałam w sobie taką pewność, że chcę to zrobić, i koniec.

I była to dobra decyzja?

Bardzo dobra. Niezależnie od tego, co wydarzy się dalej, czy będą kolejne sezony, czy nie, to doświadczenie zostanie ze mną na zawsze. To była ogromna szkoła. Praca pod presją, przez kilka tygodni funkcjonowanie praktycznie bez przerwy, po kilkanaście godzin dziennie. I świadomość, że nie ma dubli, nie ma możliwości poprawy, nie ma cofnięcia się. Wszystko dzieje się tu i teraz.

To brzmi jak sytuacja, która bardzo weryfikuje człowieka.

Tak, bardzo. I to jest chyba najcenniejsze. Bo nagle widzisz siebie w warunkach, w których nie możesz się schować, nie możesz udawać. Albo jesteś gotowa, albo nie. Zobaczyłam, że potrafię więcej, niż mi się wydawało. Że jestem w stanie unieść zmęczenie, stres, odpowiedzialność i nadal być obecna w tym, co robię. I wróciłam z takim poczuciem, które jest trudne do opisania. Nie jakimś wielkim triumfem, tylko spokojem. Taką cichą pewnością, że dałam radę. I to jest coś, czego nie widać z zewnątrz, ale co zostaje bardzo głęboko.

[...]

Cały wywiad dostępny w najnowszym wydaniu VIVY!. Magazyn w punktach sprzedaży w całej Polsce od czwartku, 23 kwietnia.

Za pomoc w realizacji sesji dziękujemy Hotelowi Bristol w Warszawie, www.hotelbristolwarsaw.pl.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Z czułością opowiada o rodzicach, są jej wzorem. TYLKO W VIVIE! Grażyna Torbicka mówi wprost: "Obserwowałam trudności, jakie musieli pokonywać"

Grażyna Torbicka Okładka
Grażyna Torbicka Okładka Zdjęcia Bartek Wieczorek/visual crafters
Reklama
Reklama
Reklama