Tragiczny wypadek przekreślił jego taneczną karierę, lekarze mówili o wózku. Michał Piróg w poruszającym wywiadzie dla VIVY!: „Zastanawiałem się, po co mam żyć”
Taniec był jego największą pasją, aż jeden tragiczny wypadek zmienił wszystko. Michał Piróg w szczerej rozmowie z Katarzyną Piątkowską dla VIVY! wraca do najtrudniejszego momentu swojego życia i opowiada o sile, która pozwoliła mu zacząć od nowa.

Był przekonany, że jego życie już zawsze będzie należało do tańca. Scena, światła reflektorów i kolejne choreografie wyznaczały rytm jego codzienności, aż jeden moment odebrał mu wszystko, co budował przez lata. Los zmusił Michała Piróga do napisania swojej historii od nowa. Zamiast się poddać, odnalazł nową drogę i przez ponad dwie dekady stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy polskiej telewizji. Dziś po raz kolejny udowadnia, że nie potrafi stać w miejscu. W szczerej rozmowie z Katarzyną Piątkowską dla VIVY! wraca do najboleśniejszego doświadczenia swojego życia, opowiada o chwili, która przekreśliła jego taneczną karierę, o odwadze zaczynania od zera i o nieustannej potrzebie szukania nowych wyzwań. To opowieść o człowieku, który nawet po największym życiowym upadku nie przestał wierzyć, że najpiękniejsze rozdziały mogą dopiero nadejść.
Michał Piróg o wypadku, który przekreślił jego taneczną karierę | Poruszający wywiad dla VIVY!
– Telewizja była dla Ciebie taką bezpieczną przystanią na wiele lat.
Nie zapominaj o przygodzie (śmiech). Trafiłem tam, kiedy przestałem tańczyć i nie wiedziałem, co będzie ze mną dalej.
– Wcześniej to taniec był całym Twoim życiem?
Był. Do czasu. Gdy miałem 28 lat i byłem po pierwszym sezonie „You Can Dance”, miałem wypadek. Doznałem urazu kręgosłupa i byłem sparaliżowany od szyi w dół. Groziło mi, że nigdy już nie będę chodzić.
– Jak to się stało?
Poślizgnąłem się na źle umytej podłodze w sali baletowej. Nowa pani sprzątaczka zmyła parkiet płynem do podłogi baletowej, a nie do drewna. Z tego zrobiła się ślizgawka, a ja akurat robiłem skok w spirali. Skręciłem się, upadłem, odjechały mi nogi i… wszystko się rozsypało.
– Domyślam się, że to zdarzenie przewartościowało Twoje życie.
O tak, bo na początku było naprawdę dramatycznie. Jedno to to, co się wydarzyło, a drugie to to, co mówili lekarze. A oni mówili o wózku. A ja miałem plany, wiedziałem, z kim mam za chwilę pracować, wiedziałem, co jeszcze na mnie czeka, a przede wszystkim nie wyobrażałem sobie życia poza sceną. Zastanawiałem się, po co więc mam żyć.

– Chciałeś się zabić?
Przechodziło mi to przez głowę. Ale bardziej niż o unicestwieniu marzyłem o tym, żeby wcisnąć przycisk resetu i zacząć wszystko od zera. Jak w grze komputerowej.
– Tylko że to tak nie działa.
Dlatego przez dziewięć miesięcy tkwiłem w łóżku, czołgałem się, żeby dojść do toalety, i myślałem o tym, co będzie kiedyś. Mieszkałem wtedy z Mary Wałęsą, przyjeżdżali do mnie przyjaciele, znajomi i jakoś to się kręciło.
– Nie pojechałeś do mamy, do domu, do Kielc?
W życiu! Mam teorię, że w chwilach słabości nie wolno pokazywać się rodzinie, bo ona się nad tobą rozczula, a to cię osłabia. A ja musiałem sam coś z tym wszystkim zrobić.
– Byłeś zły na los, na panią sprzątaczkę?
Na panią sprzątaczkę nigdy. Przecież nie zrobiła tego specjalnie. Doszedłem do wniosku, że tak miało być. Wierzę, że każda rzecz, jaka się wydarza, dzieje się z jakiegoś powodu. Może, gdybym nie poślizgnął się na tej podłodze, wyszedłbym przed szkołę, przejechałby mnie samochód i w ogóle by mnie nie było? Może ten paraliż był łagodną wersją jakiegoś scenariusza? Ale przyznaję, że pierwsze dwa albo trzy miesiące po wypadku zupełnie się poddałem. Nie miałem pomysłu na to, jak teraz miałoby wyglądać moje życie. Wiesz, co jest najśmieszniejsze? Jak wezwano mnie przed komisję mającą na celu ustalić mój uszczerbek na zdrowiu i ewentualnie przyznać mi rentę, usłyszałem, że przecież to mnie nie wyklucza z pracy. Według komisji nadal mogłem być choreografem i uczyć innych. A ja przecież byłem leżący i nawet na komisję nie miałem jak się dostać.
– Znając Ciebie, mogę się domyślić, jaka była Twoja odpowiedź.
Zapytałem, czy mam uczyć tańca, w którym się tylko gałkami ocznymi przewraca. Po pierwsze, nie umiem, a po drugie, jest słaby rynek na taką technikę.
Cały wywiad w nowej VIVIE!. Magazyn dostępny w punktach sprzedaży w całej Polsce od 2 lipca.

