Rozwód był dla niej jak klęska. Dziś Katarzyna Herman otwarcie mówi o nowym rozdziale
Katarzyna Herman po raz pierwszy tak otwarcie opowiedziała o swoim życiu uczuciowym po rozwodzie. Choć nauczyła się żyć samodzielnie i odzyskała wewnętrzną równowagę, nie ukrywa, że wciąż marzy o bliskości. Aktorka przyznaje, że chciałaby spotkać mężczyznę, z którym mogłaby dzielić codzienność.

Katarzyna Herman od lat uchodzi za jedną z najbardziej cenionych polskich aktorek. Tym razem mówi między innymi o zawodowych sukcesach i życiu prywatnym. W szczerym wyznaniu przyznała, że choć nauczyła się funkcjonować samodzielnie po rozwodzie, nadal jest otwarta na miłość. Nie ukrywa, że chciałaby jeszcze spotkać wyjątkowego mężczyznę.
Katarzyna Herman po rozwodzie nauczyła się żyć sama
Aktorka wróciła wspomnieniami do momentu rozstania, które nastąpiło przed pandemią. Jak przyznała, rozwód był dla niej bardzo trudnym doświadczeniem. W tamtym czasie odbierała go jako osobistą porażkę i koniec czegoś, o co przez lata dbała. Dziś patrzy na tamten etap z zupełnie innej perspektywy. Podkreśla, że potrafi żyć bez partnera i nie uzależnia swojego szczęścia od obecności drugiej osoby. Nie oznacza to jednak, że zrezygnowała z marzeń o bliskości. „Rozwiodłam się przed pandemią, wtedy uważałam, że to moja klęska, jakby uschło drzewo, które wiele lat pielęgnowałam. To już minęło. Umiem żyć bez faceta. Jednak chciałabym kogoś spotkać", zwierzyła się na łamach magazynu Twój Styl.

Katarzyna Herman nie traci nadziei na miłość
Choć aktorka świetnie odnajduje się w codzienności, otwarcie przyznaje, że lubi mieć mężczyznę u boku. Jak mówi, ważna jest dla niej świadomość, że jest ktoś, do kogo można wrócić po długim dniu, porozmawiać czy po prostu pobyć razem. Szczególne znaczenie ma dla niej również fizyczna bliskość. Nie ukrywa, że dotyk jest ważną częścią relacji i daje poczucie bezpieczeństwa. Zdarza się nawet, że prosi swoje dzieci o przytulenie. „Lubię mieć mężczyznę u boku. Jest do kogo wracać. Można pogadać, przejrzeć się w jego oczach. Potrzymać za rękę, pogłaskać. Dotyk jest ważny. Proszę czasem dzieci, żeby mnie przytuliły. Słyszę: „Mamo, znajdź sobie faceta!”. To nie takie proste. Ale się rozglądam. Nasza rozmowa nie jest ogłoszeniem matrymonialnym, więc nie podam ci pożądanych męskich cech. Może wpadnę na tego mężczyznę lada dzień? A może nigdy? Wtedy zostanie mi teatr… Chociaż byłoby szkoda. W Małym Księciu róża mówi: „Ludzie? Wiatr nimi miota. Nie mają korzeni – to im przeszkadza”. Nie chcę się tylko miotać na wietrze", dodała w tym samym wywiadzie.
Aktorka podchodzi jednak do tej kwestii z dużym dystansem. Przyznaje, że znalezienie odpowiedniej osoby nie jest łatwe, choć pozostaje otwarta na nowe znajomości. Nie tworzy listy wymagań i nie zamierza traktować publicznych wyznań jak ogłoszenia matrymonialnego.
Źródło: magazyn Twój Styl.
