Reklama

„Musiałem przejść przez każdą rzecz, która mi się w życiu przytrafiła, nawet tę najokrutniejszą. Ale teraz mogę podzielić się moją historią. Może kogoś uratuję?”, mówi Filip Chajzer. W niezwykle szczerej rozmowie dziennikarz opowiedział o śmierci syna, hejcie, zespole stresu pourazowego, używkach i wyjściu z nałogu, o swojej książce i roli Pana Boga w jego życiu.

Filip Chajzer o sile hejtu. Poruszająca rozmowa VIVY!

– Podsumujmy w skrócie dla tych czytelników, którzy być może nie wiedzą, co się w Twoim życiu działo, jak wyglądało Twoje ostatnie 11 lat.

To zacznijmy od czasu, gdy miałem 19 lat i zacząłem pracować w mediach. Kariera zawsze była dla mnie bardzo ważna, a ja oddawałem jej całego siebie, pracowałem 24 godziny na dobę.

Czytaj też: Trafiła go strzała Amora. Tylko w VIVIE! Filip Chajzer wprost o miłości i ukochanej Biance. Nagle wspomniał o ślubie

– Chciałeś być lepszy niż Twój ojciec?

To nie ma z nim nic wspólnego. Po prostu taki się urodziłem, że lubię, jak jest „naj”. Nie lubię półśrodków. Sam narzuciłem sobie takie tempo. Szybko piąłem się w górę, zacząłem prowadzić coraz więcej programów, dostawałem nagrody. W 2013 odebrałem Wiktora z ludźmi, którzy mieli po 60, 70 lat i czekali na tę nagrodę całe życie. A tu wchodzę ja, z pryszczami, i odbieram swoją. Potem były kolejne wyróżnienia. Wszystko przychodziło samo, ale ja czułem coraz większy stres, bo im wyżej idziesz, tym większą uwagę na siebie zwracasz, jesteś celem mniejszych bądź większych ataków. A potem przyszedł najgorszy dzień mojego życia, w którym zdarzył się wypadek, w którym zginął mój syn. Potem była żałoba, potem próba samobójcza. Każdy człowiek ma prawo przeżywać żałobę po swojemu. Ma prawo śmiać się, ma prawo chlać, myśleć nieracjonalnie. Ja uciekłem w pracę. Pracowałem jeszcze więcej, jeszcze intensywniej, a wraz z tym intensywniejsze stawały się ataki hejterskie.

– Zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego akurat na Ciebie spadł i spada taki hejt?

Podejrzewam, że irytowałem ludzi. Od dziecka mam zdiagnozowane ADHD. Przez lata prowadziłem czterogodzinny program na żywo. A ADHD-owcy mają taką cechę, że szybciej powiedzą, niż pomyślą. Nie ze złośliwości, nie z głupoty, tylko dlatego, że tak działa ADHD. Jesteśmy odbezpieczonymi karabinami. Mamy atypowe mózgi, jesteśmy ekstrawertykami, mamy tysiąc pomysłów na minutę, z których część jest świetna. Ale konsekwencją jest niezrozumienie i krytyka. A ja pracowałem w telewizji, która dawała duże pieniądze i sławę. Było wiele osób, które chciały znaleźć się na moim miejscu. Dzięki rozpoznawalności mogłem też zarabiać pieniądze poza telewizją. Po śmierci Maksa dalej pracowałem w „Dzień dobry TVN”, miałem jeszcze więcej pracy, prowadziłem inne programy, festiwale, eventy. Ale też codziennie czytałem o sobie, że jestem debilem, matołem, pajacem. Poczucie własnej wartości spada w takich momentach do zera. To był już dobry grunt do tego, by sięgnąć po narkotyki albo jakąś inną używkę. [...]

Filip Chajzer, Viva! 10/2026
Filip Chajzer, Viva! 10/2026 Zdjęcia Rafał Masłow

– Co dawały Ci narkotyki?

Biorąc je, zagłuszałem stres. Sprawiały, że przez chwilę nie myślałem o niczym. O odrzuceniu, o samotności, o hejcie, o wypadku Maksa. Ale też prowadziły do katastrofy, chociaż wtedy tego nie widziałem.

– Nie złościsz się na osobę, która Ci je wtedy dała?

Nie. Mama bardzo mądrze mi kiedyś powiedziała, że jeśli mam jakieś rzeczy do przeżycia, to obojętne, co by się nie działo, będę musiał je przeżyć. Jeśli pisane jest przeżyć śmierć dziecka, musisz ją przeżyć. Pytanie tylko, czy zdasz ten egzamin, czy nie. Powiesisz się czy po 10 latach depresji, nałogu, leczenia, wracania do nałogu, szukania Boga znów poczujesz, że możesz być szczęśliwy? Ale wiesz, ja nie czuję, żeby mój krzyż był wyjątkowo ciężki. Przekonałem się o tym, zapraszając do podcastu osoby, które tak jak ja straciły dzieci. Była u mnie matka dziewczyny, która pod wpływem mefedronu się powiesiła, matka dziecka, które zginęło w wypadku. Magdalena Stępień, której syn zmarł na nowotwór. I one wszystkie przeżywają swój dramat, i są totalnie hejtowane. Jedna czyta o sobie, że jest matką ćpunki, druga, że jest matką mordercy, a trzecia, że jest kur…ą, bo się zbyt kolorowo ubiera i ma czelność się uśmiechać. Każda śmierć dziecka łączy się z kopaniem człowieka, który doznał niewyobrażalnej straty. Zauważyłem tu obrzydliwą prawidłowość. Ja dostawałem zdjęcia z miejsca wypadku, w którym zginął mój syn. Niestety to jest powszechne zjawisko.

Czytaj też: „Jestem dziewczyną spełniającą marzenia”, mówi VIVIE!. Alicja podbiła wiedeńską publiczność. Tylko nam odsłania kulisy drogi na eurowizyjny szczyt

– Koszty, jakie ponoszą osoby hejtowane, są ogromne.

Mam zdiagnozowany zespół stresu pourazowego w wyniku długotrwałego stresu związanego właśnie z hejtem. Gdy wylał się na mnie hejt w związku z fałszywymi oskarżeniami pani, która pisała, że jej dziecko umiera przeze mnie, byłem po terapii, bardzo długo trzeźwy. Ale to mnie wywaliło. [...]

– Mimo takich doświadczeń potrafisz być wdzięczny?

Jestem wdzięczny za wszystko. Po pierwsze, jestem zdrowy, poznałem wspaniałą dziewczynę. Robię to, co kocham. I mogę ciągle pomagać innym, bo pomaganie mam w DNA. Mimo ogromnej liczby hejterów mam za sobą mnóstwo ludzi, którzy widzą sens w mojej historii. Gdy Magda Stępień w moim podcaście powiedziała, że nie ma siły żyć, poprosiłem swoich widzów, a jest ich w sumie prawie dwa miliony, żeby napisali do niej chociaż jedno ciepłe słowo. Ona zna tylko hejt, a ich to nic nie kosztuje. Zasypali ją dobrymi wiadomościami, a słowa mają gigantyczną moc.

Cały wywiad w nowej VIVIE! Magazyn dostępny w punktach sprzedaży od czwartku, 21 maja.

Filip Chajzer, Viva! 10/2026
Filip Chajzer, Viva! 10/2026 Zdjęcia Rafał Masłow
Filip Chajzer, Viva! 10/2026 okładka
Filip Chajzer, Viva! 10/2026 okładka Zdjęcia Rafał Masłow
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...