„Jestem dziewczyną spełniającą marzenia”, mówi VIVIE!. Alicja podbiła wiedeńską publiczność. Tylko nam odsłania kulisy drogi na eurowizyjny szczyt
Choć Alicja ma dopiero 24 lata, już dziś może mówić o ogromnym sukcesie. Artystka zachwyciła publiczność Eurowizji utworem „Pray”, udowadniając, że soul i R&B mają swoje miejsce nawet na największej muzycznej scenie świata. W szczerej rozmowie opowiedziała o spełnianiu marzeń mimo przeciwności.

- Elżbieta Pawełek
W wieku 17 lat wygrała „The Voice of Poland”. W wieku 24 lat ma dorobek, na jaki inni pracują dekady. Czaruje niesamowitym soulowym głosem i sceniczną charyzmą, choć nie czuje się gwiazdą. „Jestem dziewczyną spełniającą swoje marzenia”, mówi Alicja, która podbiła wiedeńską publiczność podczas Konkursu Piosenki Eurowizji. Jej utwór „Pray” już stał się hitem. Z Alicją tuż przed finałem rozmawiała Elżbieta Pawełek.
Alicja o kulisach eurowizyjnej przygody. Wywiad VIVY!
– Jak się czułaś po dojściu do finału Eurowizji oglądanej przez ponad 150 milionów ludzi?
To był wspaniały powrót do tego, co najbardziej kocham w muzyce. Cieszę się, że zaśpiewałam dla swoich fanów i miłośników rhythm and blues, choć na scenie eurowizyjnej R&B to raczej absolutna nisza. Ten występ był więc podziękowaniem dla nich i dla mnie samej za lata ciężkiej pracy. Bardzo długo walczyłam o to, żeby pojawić się na scenie w repertuarze, który najlepiej czuję. W piosenkach przez siebie napisanych, nagranych z ludźmi, których szanuję za ich muzyczne dokonania. I to mi się udało w utworze „Pray”, który zaśpiewałam podczas Eurowizji, co było dla mnie ogromnym wyróżnieniem. Ale wiadomo, czułam ogromną presję.
– W słynnej Wiener Stadthalle nie wystąpiłaś pod swoim nazwiskiem, tylko jako Alicja…
To mój pseudonim artystyczny. Uznałam, że łatwiej będzie go wymówić niż moje skomplikowane nazwisko Szemplińka. Mam go od Eurowizji 2020, na której miałam wystąpić z piosenką „Empires”, ale konkurs, jak pamiętamy, został odwołany z powodu pandemii.
– Eurowizja to wielki show, wymagający często bardzo dużej sprawności fizycznej. Ale dałaś radę.
Ćwiczyłam wcześniej z Ewą Chodakowską, która okazała się cudowną osobą. Zaczęło się od tego, że komentowała moje posty na Instagramie z podziwem dla mnie i mojego głosu. Poprosiłam, aby poleciła mi trenera personalnego, a wtedy napisała mi: „Zadzwoń do mnie”. I tak stała się moją trenerką od przygotowania fizycznego.

– Muszę przyznać, że wspaniale zaprezentowałaś się na scenie z tancerzami w dość trudnym układzie choreograficznym. Ale Twój strój też bardzo się spodobał…
Był dziełem świetnej projektantki Kasi Konieczki. Miał oddawać siłę i pewność siebie, odbieraną mi przez wiele lat. Właśnie o tym jest „Pray”. Ta piosenka to manifest, swego rodzaju modlitwa, która ma inspirować ludzi do tego, aby zawsze wierzyli w siebie, aby nie tracili wiary, która jest kluczowa, żeby odnieść sukces.
– Piosenka zaczyna się słowami „Freedom, just freedom”. Jest wołaniem, którego Bóg jednak nie słyszy…
To nie jest piosenka religijna, ale każdy może odczytać ją inaczej. Dla mnie ten tekst jest metaforą walki o siebie. Zaczyna się wołaniem o pomoc, a kończy się stawieniem czoła wszystkim moim demonom, czyli tym, którzy wmawiali mi, że w Polsce nie ma miejsca na moją muzykę ani szansy dla takiej jak ja wokalistki.
– Niemożliwe, ludzie kochają Twój cudowny mezzosopran…
Mam niski głos, który nie brzmi zbyt kobieco, ale zawsze lubiłam się nim bawić. Często słyszałam, że muszę śpiewać delikatniej, a ja zawsze byłam czarnym kotem chodzącym własnymi ścieżkami. Pomyślałam, że skoro mnie tu nie chcą, zaśpiewam po angielsku, który jest mi bliski, bo moja mama jest nauczycielką języka angielskiego. Po rozstaniu z polską wytwórnią muzyczną wraz z Weroniką Gabryelczyk, dziś moją przyjaciółką i producentką muzyczną, nagrałyśmy większość materiału na płytę po angielsku. Wysłałyśmy go do wytwórni w Londynie i kilka dni później otrzymałam propozycję kontraktu płytowego. [...]
– To piosenka z pogranicza Twoich ulubionych gatunków: soulu, gospel, bluesa, jazzu, w której na końcu zaskakuje hip-hop, w czym zapewne maczał palce Twój chłopak Łukasz Hodakowski, słynny raper Hodak.
Rzeczywiście bawię się w niej różnymi stylami muzycznymi. Zwrotkę rapową napisaliśmy z Sinclairem Malcolmem, genialnym piosenkarzem i tekściarzem, a mój chłopak pomógł mi tak ustawić te wersy, żeby dobrze wybrzmiały, bo jednak moim konikiem jest śpiew, a rap dopiero zaczynam eksplorować. [...]
Cały wywiad w nowej VIVIE! Magazyn dostępny w punktach sprzedaży od czwartku, 21 maja

