Reklama

Filip Chajzer przez lata był jedną z największych gwiazd telewizji. Błyskawiczna kariera, prestiżowe nagrody i popularność przyszły szybko, ale równie szybko pojawiła się presja, hejt i demony, z którymi musiał mierzyć się każdego dnia. Rodzinna tragedia sprawiła, że jego życie rozsypało się na kawałki. Dziś, po walce o siebie, wraca do telewizji — jednak już na własnych zasadach. Jak sam przyznaje, jego życie wreszcie zaczyna się prostować, a powrót do pracy z mikrofonem w ręku daje mu poczucie, że znów jest na swoim miejscu. W szczerej rozmowie dla „VIVY!” opowiada o bólu, strachu i nadziei, że najgorsze już za nim.

Filip Chajzer o powrocie do telewizji: "Kocham tę robotę, bo ludzie, których spotykam, potrafią mnie totalnie zaskoczyć"

– Podsumujmy w skrócie dla tych czytelników, którzy być może nie wiedzą, co się w Twoim życiu działo, jak wyglądało Twoje ostatnie 11 lat.
To zacznijmy od czasu, gdy miałem 19 lat i zacząłem pracować w mediach. Kariera zawsze była dla mnie bardzo ważna, a ja oddawałem jej całego siebie, pracowałem 24 godziny na dobę.

– Chciałeś być lepszy niż Twój ojciec?
To nie ma z nim nic wspólnego. Po prostu taki się urodziłem, że lubię, jak jest „naj”. Nie lubię półśrodków. Sam narzuciłem sobie takie tempo. Szybko piąłem się w górę, zacząłem prowadzić coraz więcej programów, dostawałem nagrody. W 2013 odebrałem Wiktora z ludźmi, którzy mieli po 60, 70 lat i czekali na tę nagrodę całe życie. A tu wchodzę ja, z pryszczami, i odbieram swoją. Potem były kolejne wyróżnienia. Wszystko przychodziło samo, ale ja czułem coraz większy stres, bo im wyżej idziesz, tym większą uwagę na siebie zwracasz, jesteś celem mniejszych bądź większych ataków. A potem przyszedł najgorszy dzień mojego życia, w którym zdarzył się wypadek, w którym zginął mój syn. Potem była żałoba, potem próba samo*ójcza. Każdy człowiek ma prawo przeżywać żałobę po swojemu. Ma prawo śmiać się, ma prawo chlać, myśleć nieracjonalnie. Ja uciekłem w pracę. Pracowałem jeszcze więcej, jeszcze intensywniej, a wraz z tym intensywniejsze stawały się ataki hejterskie. [...]

– Jak mówisz, ścieżki Twojego życia się prostują, wróciłeś do telewizji.
Znów jestem reporterem, bo ja się reporterem urodziłem. Nigdy nie powinienem był prowadzić „Dzień dobry TVN”. Moje miejsce jest z mikrofonem na ulicy, między ludźmi, z operatorem Pawłem, z którym pracuję od 20 lat. To jest moje środowisko. Kocham tę robotę, bo ludzie, których spotykam, potrafią mnie totalnie zaskoczyć.

Czytaj też: Trafiła go strzała Amora. Tylko w VIVIE! Filip Chajzer wprost o miłości i ukochanej Biance. Nagle wspomniał o ślubie

Filip Chajzer, Viva! 10/2026
Filip Chajzer, Viva! 10/2026 Zdjęcia Rafał Masłow

– Długo zastanawiałeś się nad powrotem?
Tak, bo w głowie wciąż mam demony związane z telewizją, z tym, co mnie spotkało, z nałogiem, hejtem, PTSD. Strasznie się boję, ale mam nadzieję, że to do mnie już nie wróci.

– Mimo takich doświadczeń potrafisz być wdzięczny?
Jestem wdzięczny za wszystko. Po pierwsze, jestem zdrowy, poznałem wspaniałą dziewczynę. Robię to, co kocham. I mogę ciągle pomagać innym, bo pomaganie mam w DNA. Mimo ogromnej liczby hejterów mam za sobą mnóstwo ludzi, którzy widzą sens w mojej historii. Gdy Magda Stępień w moim podcaście powiedziała, że nie ma siły żyć, poprosiłem swoich widzów, a jest ich w sumie prawie dwa miliony, żeby napisali do niej chociaż jedno ciepłe słowo. Ona zna tylko hejt, a ich to nic nie kosztuje. Zasypali ją dobrymi wiadomościami, a słowa mają gigantyczną moc.

– Po co napisałeś tę książkę?
Na początku napisałem ją do szuflady. Pisanie, podobnie jak budka z kebabem, były moją terapią. Pisząc, wyrzucałem z siebie wszystko, a prowadząc biznes, nie miałem czasu na nic, ciężka fizyczna praca naprawdę dobrze mi zrobiła. Moja koleżanka z TVN Kasia Olubińska wiedziała, że piszę książkę. Zapytała, czy mogłaby ją przeczytać. Zgodziłem się. Po lekturze zapytała mnie, czy może dać ją do przeczytania komuś, kto jest uzależniony. To ona jako pierwsza zasugerowała, że powinni ją przeczytać inni. Twierdziła, że jeszcze nikt nie nazwał tego tak dosłownie. O alko*olu, alko*olizmie wiemy wszystko. O narkotykach dużo mniej. A w polskich szkołach na porządku dziennym sprzedaje się mef*dron… Jeśli moja historia pomoże chociaż jednej osobie, to warto było to zrobić. Bo jestem przykładem na to, że nie ma sytuacji bez wyjścia i nic nie jest dane raz na zawsze. Jeśli jest fantastycznie, doceniaj każdą minutę, bo to nie będzie trwało wiecznie. A jeśli jest bardzo źle, to też nie jest na zawsze. To minie. Obiecuję.

Czytaj też: Przeszedł przez piekło. Lawina hejtu niemal go zniszczyła. Filip Chajzer w VIVIE! zdobył się na bolesne wyznanie: "Dostawałem zdjęcia z miejsca śmierci syna"

Cały wywiad w nowej VIVIE! Magazyn dostępny w punktach sprzedaży od czwartku, 21 maja.

Filip Chajzer, Viva! 10/2026
Filip Chajzer, Viva! 10/2026 Zdjęcia Rafał Masłow
Filip Chajzer, Viva! 10/2026 okładka
Filip Chajzer, Viva! 10/2026 okładka Zdjęcia Rafał Masłow
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...