Reklama

Historia Michaela Jacksona od dekad budzi skrajne emocje – od zachwytu nad niepodważalnym geniuszem muzycznym po niepokój związany z jego życiem prywatnym i licznymi kontrowersjami. Nic więc dziwnego, że zapowiadany film „Michael”, który ma ukazać losy króla popu, już przed premierą wzbudza ogromne zainteresowanie i równie duże wątpliwości. Czy będzie to wierny portret jednego z największych artystów w historii, czy raczej wygładzona, hollywoodzka opowieść pomijająca najtrudniejsze rozdziały jego życia?

Film „Michael” – kulisy produkcji, opóźnienia i zmiany scenariusza

Najnowszy film o Michaelu Jacksonie „Michael” – światowa premiera jest zaplanowana na 22 kwietnia tego roku – miał się rozpocząć od sceny z najbardziej mrocznego i do dziś niewyjaśnionego rozdziału w życiu artysty. W oryginalnym scenariuszu król popu wpatruje się w swoje odbicie w lustrze, kamera rejestruje jego smutne oczy, a w tle migoczą czerwone światła policyjnego radiowozu. Jest rok 1993, dekada po sukcesie „Thrillera”, a jego twórca Michael Jackson, ten Jackson, właśnie został oskarżony o molestowanie dzieci.

Tak miał się zacząć film, ale się nie zacznie. Pierwsza scena, a także inne dotyczące śledztwa w sprawie nadużyć seksualnych wobec dzieci zostały usunięte z obrazu. Powodem jest ugoda zawarta w 1994 roku z pierwszym oskarżycielem, Jordanem Chandlerem, która zabrania choćby wzmianki o nim w jakimkolwiek filmie. Ale, jak się wkrótce miało okazać, zmiany w scenariuszu nie były jedynym problemem w pracach nad filmem „Michael”. Początkowo premiera była zaplanowana na 18 kwietnia 2025 roku, ale po tym, jak słynny scenarzysta John Logan stracił dom w pożarze w Los Angeles, datę przesunięto na 3 października 2025. Wówczas również się nie udało, ponieważ kręcenie dodatkowych scen, w związku ze zmianami scenariuszowymi, wiązało się z kosztami, bagatela – 15 milionów dolarów! I tak, premiera filmu została opóźniona aż o rok.

W rolę piosenkarza wcielił się jego bratanek, 29-letni Jaafar, syn Jermaine’a Jacksona. Jaafar nie zdradził rodzinie, że dostał propozycję zagrania słynnego wujka. Dla niego to aktorski debiut i od razu musiał się wcielić w tak niejednoznaczną postać. Chociaż z tego, co opowiadał w wywiadach, w pracy nad rolą skupił się przede wszystkim na morderczych treningach tanecznych. Jaafar miał szansę szkolić się pod okiem osobistych choreografów Michaela. Z tego, co możemy zobaczyć w zwiastunie filmu, udało mu się to znakomicie i do złudzenia przypomina oryginał. Wspominał również, że sceny do kultowego teledysku „Thriller” kręcono dokładnie w tej samej lokalizacji w Los Angeles, w której pracowała ekipa Michaela w 1983 roku. I nawet tej nocy, podobnie jak wówczas, była pełnia księżyca.

Jaafar Jackson jako Michael – debiut i przygotowania do roli

Dla Jaafara wcielenie się w rolę Michaela Jacksona brzmi jak spełnienie marzeń, ale nie wszyscy z rodziny muzyka są zachwyceni filmem. Córka piosenkarza Paris Jackson od kilku miesięcy głośno i oficjalnie krytykuje całą produkcję, a także niewłaściwe zarządzanie, a raczej marnotrawienie majątku jej ojca. Prawdziwa burza rozpętała się po wypowiedzi jednego z aktorów filmu Colmana Dominga, który powiedział, że Paris była bardzo pomocna przy pracy nad filmem.

Paris Jackson opublikowała na swoim Instagramie oświadczenie, w którym odniosła się do słów odtwórcy roli Joe Jacksona: „Colmanie, nie wmawiaj ludziom, że byłam »pomocna« na planie filmu, bo moje zaangażowanie wynosi dokładnie zero procent. Czytałam pierwszą wersję scenariusza i wynotowałam, co jest w nim niezgodne z prawdą i co mi w nim nie pasuje. Nawet nie dostałam odpowiedzi z produkcji, więc zajęłam się swoim życiem. Nie moje małpy, nie mój cyrk!”.

Zarzuciła także twórcom filmu, że zawiera on wiele nieścisłości i przekłamuje rzeczywistość. „Duża część filmu skierowana jest do bardzo specyficznej grupy fanów mojego ojca, którzy nadal żyją w świecie fantazji. Oni będą z niego zadowoleni. Takie filmy to czysty Hollywood. Kraina fantazji. Nie mówią prawdy, ale są sprzedawane jako prawda”.
Paris poprosiła o nieangażowanie jej w dyskusję na temat filmu. Jak powiedziała, chciałaby „jedynie mieć święty spokój”.

Kim naprawdę był Michael Jackson? Początki kariery i droga do sławy

Historia życia największej legendy popu to rzeczywiście gotowy scenariusz na film. Trudno tylko zadecydować, czy to opowieść familijna, musical, kino akcji, thriller czy niestety horror.
Oto biedna rodzina Jacksonów z niezwykle uzdolnionymi dziećmi. Wszyscy występują w zespole The Jackson 5, stworzonym i zarządzanym przez despotycznego, przemocowego ojca Joe Jacksona. Katorżnicze próby, wieczorne występy i bicie były normą. Michael nigdy nie miał zwyczajnego dzieciństwa i być może dlatego postanowił je sobie sam stworzyć w dorosłym życiu. Ale żeby móc sobie na to pozwolić, potrzebował zdobyć sławę i ogromną fortunę.

Miał sześć lat, kiedy po raz pierwszy stanął na scenie, 11, kiedy ukazał się pierwszy singiel zespołu Jackson 5, 13, kiedy wydał pierwszy solowy album „Got to Be There”, i 21, kiedy to w 1979 roku rozpoczął solową karierę. Wydany wówczas album „Off the Wall” sprzedał się w 40 milionach egzemplarzy! Ale to była dopiero przygrywka do tego, co za chwilę miało nadejść. W 1982 roku Michael Jackson wydaje płytę „Thriller”, która nie tylko sprzedaje się w 110 milionach kopii, ale staje się fenomenem kulturowym i największym sukcesem komercyjnym w historii muzyki na świecie! Kolejny rekord to kultowy teledysk „Thriller”, który jednego wieczoru zdobywa aż osiem nagród Grammy! Jackson już nigdy później nie powtórzy tych sukcesów. Ale wtedy jest na szczycie, świat oszalał na punkcie ciemnoskórego artysty, który konsekwentnie tworzy swój wizerunek i własną legendę. Jego piosenki śpiewają miliony, jego teledyski stają się bardziej popularne niż kultowe filmy, jego ruchy stają się wizytówką współczesnego tańca, jego stylizacje przechodzą do historii mody, a jego twórczość przyczynia się do desegregacji w muzyce popularnej i wprowadza wielokulturowość w mediach. W 1984 roku w USA zaczęto nawet sprzedawać lalki przedstawiające Michaela, które określono jako najważniejszy symbol seksu ówczesnych czasów.

Operacje plastyczne, wizerunek i pierwsze kontrowersje wokół artysty

Cóż… Ręka w górę, kto nie miał wówczas plakatu Jacksona nad łóżkiem. I nie mówię tu tylko o kobietach…
Pierwszy zgrzyt, a może kontrowersje, pojawiają się w roku 1987, kiedy Michael razem z reżyserem Martinem Scorsese nakręcił 13-minutowy teledysk do piosenki „Bad”. „Gdzie jest prawdziwy Michael?”, pytały nagłówki gazet. „Co się stało ze skórą artysty?”. „Nowa twarz Michaela?”. W tamtych czasach operacje plastyczne nie były na porządku dziennym, a na pewno nie tak drastyczne. Jackson tłumaczył się później, że to efekt ciężkiej choroby, bielactwa, z którą zmaga się od lat, że plamy przykrywa pod makijażem, stąd zmienione rysy. Nawiązywał też w wywiadach do tragicznego wypadku, który zdarzył się w 1984 roku na planie reklamy Pepsi. Pirotechnika odpaliła się wtedy zbyt wcześnie i głowa Michaela zapłonęła jak żywa pochodnia. Jackson trafił do szpitala z bardzo poważnymi oparzeniami skóry głowy. Podobno w wielu miejscach nigdy nie odrosły mu, bujne przecież wcześniej, włosy.

Król popu – tak nazwała go po raz pierwszy jego przyjaciółka Elizabeth Taylor – zaczyna kryć się za grubą warstwą makijażu, czarnymi okularami, charakterystyczną peruką, kapeluszami i coraz dziwniejszymi stylizacjami. Coraz częściej mówiło się też o tym, że zażywanie przez Jacksona leków uspokajających i przeciwbólowych przeszło w totalne uzależnienie. Do tego doszła gigantyczna presja mediów i fanów w oczekiwaniu na kolejne hity. Mimo że płyty „Bad” (1987) i „Dangerous” (1991) sprzedały się w milionach kopii, nie sięgnęły już rekordu „Thrillera”, przez co amerykańskie media uznały je za porażkę. Michael, choć może jeszcze o tym nie wiedział, zaczął lot w dół. Błyskawiczny.

Zobacz też: Premiera filmu „Michael” coraz bliżej, a kulisy zaskakują. Reakcja rodziny Jacksona mówi wszystko

TOP 5 filmowych premier sezonu
"Michael" Materiały Prasowe

Neverland – życie Michaela Jacksona w świecie izolacji

Potrzebował ucieczki. Spokoju i miejsca, gdzie mógłby stworzyć swój własny raj. Swój prywatny Disneyland, oddzielony od świata grubym murem. W 1988 roku kupił ranczo Neverland za 17 milionów dolarów. Ale to skromna suma w porównaniu z wydatkami na utrzymanie ogromnego terenu z zoo i kolejkami górskimi. Co roku ranczo kosztowało Michaela 10 milionów dolarów. Ale to właśnie tam, w jego wymarzonej oazie, za zamkniętymi drzwiami działy się rzeczy, które nigdy nie powinny mieć miejsca.

W 1993 roku pojawiły się pierwsze doniesienia o szokujących skłonnościach artysty. Ojciec 13-letniego Jordana Chandlera, wyczuwając dziwną relację piosenkarza z jego synem, oskarżył go o wykorzystywanie małoletniego. Po wybuchu skandalu Jackson nagrał oświadczenie, w którym twierdził, że jest niewinny, a oskarżenia są absurdalne. Prawnicy wypłacili rodzicom chłopca 23 miliony dolarów, żeby tylko zamknąć temat. Ale tej sprawy uciszyć już się nie dało, chociaż Michael robił wszystko, żeby dać mediom nowy temat do plotek. Niespodziewanie w maju 1994 roku poślubił Lisę Marie Presley. O tym dziwnym małżeństwie (nigdy nieskonsumowanym, jak przyznała po latach Lisa) pisali wszyscy, ale to nie uciszyło spekulacji o niezdrowych fascynacjach Michaela dziećmi. Po półtora roku od ślubu nastąpił szybki rozwód, a po kilku miesiącach Michael poślubił Debbie Rowe, asystentkę swojego dermatologa. Z tego związku urodziła się dwójka dzieci – Prince i Paris. Małżeństwo przetrwało tylko dwa lata, a dzieci pozostały pod wyłączną opieką ojca. Debbie zrzekła się praw rodzicielskich za osiem i pół miliona dolarów.

Ostateczny cios, który Michael zadał sobie sam, padł w filmie dokumentalnym „Living with Michael Jackson” w 2003 roku podczas wywiadu z dziennikarzem Martinem Bashirem. W pewnym momencie rozmowy wyznał z rozbrajającą szczerością, że dzieli łóżko z dziećmi, które odwiedzają go w posiadłości Neverland i że jest to najpiękniejsza rzecz na świecie! To był totalny szok dla świata i nokaut dla Michaela. Został aresztowany w 2003 roku. Sprawa ciągnęła się dwa lata, a Jackson posłusznie stawiał się na każdej rozprawie. W 2005 roku został uniewinniony, ale po tej historii już nigdy się nie podniósł.

I zamiast na nowo podbić świat, odsunął się od niego, stając się zamkniętą, przerażającą karykaturą siebie sprzed lat.

Michael Jackson – ostatnie lata życia, długi, uzależnienie i śmierć króla popu

Ostatnie lata życia artysty to nieustająca walka z dłużnikami i procesy sądowe, które kończyły się nie tylko wypłatami potężnych odszkodowań, ale również załamaniem nerwowym gwiazdora. Fala oskarżeń, która spłynęła na Jacksona od dawnych przyjaciół, bardzo go podłamała. Do samego końca utrzymywał, że jest niewinny i że wszystko to absurdalne pomówienia.
Przez całe swoje życie był uzależniony od leków – opioidów i bardzo silnych substancji przeciwbólowych. Michael posiadał 19 fałszywych tożsamości, wyłącznie po to, żeby móc dostawać silne leki, bez których nie mógł funkcjonować. Pod koniec życia musiał sprzedać wszystko, co kochał: ranczo Neverland i prawa do utworów Beatlesów za 100 milionów dolarów. Ale to i tak nie wystarczyło na spłatę zaciągniętych zobowiązań. Jak to możliwe, że legendarny król popu, najlepiej sprzedający się artysta solowy w historii, rekordzista, jeśli chodzi o liczbę zdobytych nagród muzycznych i fenomenalnych tras koncertowych, mógł mieć 500 milionów długów?

Może właśnie dlatego zdecydował się powrócić na scenę. Kiedy w marcu 2009 roku zapowiedział trasę koncertową „This Is It”, która miała być ostatnią w jego karierze, fani oszaleli z radości, a serwery padły. W dwie godziny rozeszło się milion biletów!

Niestety tej ostatniej trasy nie doczekał. Brał udział w próbach, nawet dzień przed śmiercią był na treningu. Chociaż na nagraniach z przygotowań widać, że to już nie jest ten słynny Michael, tylko zmęczony, zamknięty w sobie i schorowany człowiek.

Tej nocy po powrocie do domu nie mógł zasnąć. Poprosił swojego prywatnego lekarza Conrada Murraya o podanie „mleka” – tak nazywał rozcieńczony propofol. 25 czerwca 2009 roku doktor Murray podał Jacksonowi silne środki znieczulające, co spowodowało śmierć piosenkarza. Murray został oskarżony i uznany za winnego nieumyślnego zabójstwa swego pacjenta oraz skazany na cztery lata więzienia.

Czy istniała wówczas jakakolwiek szansa na uratowanie Michaela przed śmiercią i przed ekstremalnym uzależnieniem od leków? To pytanie trzeba dodać do kolekcji tych, na które nigdy nie znajdziemy odpowiedzi.

Wiadomo jednak, że cały czas nazwisko Michael Jackson przynosi gigantyczne pieniądze. Mimo że Jackson zmarł, pozostawiwszy 500 milionów długu, to jego spadkobiercy zarobili od tego czasu ponad trzy miliardy dolarów dzięki korzystnym umowom. Kasowym hitem okazał się musical „MJ” na Broadwayu, z którego dochód przekroczył 300 milionów dolarów.
Według prognoz film „Michael” zarobi w kinach w USA ponad 55 milionów dolarów, co przebiłoby hit „Bohemian Rhapsody” o Freddiem Mercurym, którego dochód wyniósł 51 milionów. Studio Lionsgate liczy, że „Michael” ma szansę zgarnąć na całym świecie co najmniej 700 milionów. Nie przebije to największych kinowych hitów, których dochody sięgają trzech miliardów. Chociaż, gdyby film nie był tylko hagiografią… Wprawdzie reżyser filmu Antoine Fuqua, twórca hitów „Dzień próby” czy „Bez litości”, zapowiada, że „Michael” to opowieść pełna emocji, pasji i muzyki, krytycy są sceptyczni. Dwa lata temu świat czekał na film o Amy Winehouse. „Back to Black”, fabularna opowieść o charyzmatycznej brytyjskiej wokalistce, została nazwana „upudrowaną autodestrukcją”, która przyniosła legendzie zmarłej artystki więcej szkody niż pożytku. Jak będzie tym razem?

Historia Michaela Jacksona wciąż czeka, by ktoś ją odkrył i przedstawił światu. Kim naprawdę był król popu? Czy się kiedykolwiek dowiemy?

Czytaj też: Złożyli mu wyjątkowy hołd. Synowie Michaela Jacksona pojawili się na premierze filmu o ojcu. U ich boku zabrakło jednej osoby

Reklama
Reklama
Reklama