Premiera filmu „Michael” coraz bliżej, a kulisy zaskakują. Reakcja rodziny Jacksona mówi wszystko
Jaafar Jackson właśnie udowadnia, że nazwisko zobowiązuje. W cieniu legendy Michaela Jacksona powstaje film, który już teraz elektryzuje fanów na całym świecie. Jednak dla 29-letniego artysty to coś znacznie więcej niż kolejna rola. To osobista opowieść o rodzinie, presji i ogromnym wzruszeniu, którego nie da się ukryć.

Premiera filmu „Michael”, zaplanowana na 22 kwietnia 2026 roku, zbliża się wielkimi krokami, a napięcie rośnie z dnia na dzień. W główną rolę wciela się Jaafar Jackson, czyli syn Jermaine’a Jacksona i bratanek Króla Popu. Już sam ten fakt sprawia, że projekt budzi ogromne emocje, ale kulisy produkcji pokazują, że stawka jest jeszcze wyższa.
Jaafar Jackson w roli Michaela. Reakcje rodziny
Choć świat patrzy na film jak na wielkie wydarzenie kinowe, dla Jaafara najważniejsze są reakcje najbliższych. To właśnie ich opinia, szczera i pełna emocji, stała się dla niego największym testem. Po pierwszych pokazach nagrań próbnych telefon nie przestawał dzwonić. Każdy członek rodziny chciał podzielić się swoimi odczuciami. Nawet jego wujek Tito, jak wspomina aktor, odezwał się, by wyrazić wzruszenie. Te rozmowy nie były zwykłymi gratulacjami. Były dowodem, że Jaafar udźwignął ciężar nazwiska.
Aktor nie ukrywa, że sam nie był w stanie powstrzymać emocji. Słysząc reakcje bliskich, rozpłakał się. Jak przyznał, to właśnie od nich najbardziej chciał usłyszeć słowa uznania. I właśnie one znaczą dla niego najwięcej.
Nie tylko Jaafar przeżywał te chwile intensywnie. Jackie Jackson, brat Michaela, nie krył emocji, widząc młodego artystę na ekranie. Wzruszenie było tak silne, że, jak sam przyznał, łzy napłynęły mu do oczu. Szczególne miejsce w sercu aktora zajmuje także reakcja babci. Jej duma i wsparcie sprawiają, że czuje się „najszczęśliwszy na świecie”. To właśnie te rodzinne więzi nadają całemu projektowi wyjątkowego znaczenia.

Kulisy filmu „Michael”. Trudne przygotowania do roli
Za kulisami tej historii kryje się jednak ogrom pracy. Przygotowania do roli Michaela Jacksona okazały się niezwykle wymagające. Jaafar trenował godzinami, dopracowując każdy ruch do perfekcji. Pod okiem Rich i Tone’a Talauegów, choreografów współpracujących wcześniej z Michaelem Jacksonem. Młody aktor przeszedł intensywne szkolenie. Każdy detal miał znaczenie, każdy gest musiał być wierny oryginałowi.
Cena perfekcji? Ból i wyczerpanie. Jaafar przyznał, że zdarzało się, iż tańczył do granic możliwości, aż jego stopy krwawiły, a ciało odmawiało posłuszeństwa. „Uwielbiam wyzwania i chciałam udowodnić sobie, rodzinie i filmowcom, że potrafię to zrobić. Zacząłem ćwiczyć godzinami, aż w końcu każdy ruch był idealny. Tańczyłem, aż krwawiły mi stopy albo drętwiały. Wielokrotnie budziłem się obolały i myślałem: »Czy powinienem iść na próbę? Może powinienem po prostu zrobić sobie przerwę i pozwolić ciału się zrelaksować?«. Wtedy druga część mojego umysłu pytała: »Nie, co zrobiłby Michael?«", mówił. To właśnie ta determinacja sprawiła, że zyskał zaufanie twórców. Producent Graham King początkowo miał wątpliwości, czy powierzyć mu tak odpowiedzialną rolę, ale ostatecznie pozwolił mu udowodnić swoje możliwości.
Produkcja Lionsgate ma pokazać początki kariery Michaela Jacksona. Od czasów Jackson 5 aż po wydanie albumu „Bad”. W obsadzie znaleźli się także Colman Domingo, Nia Long, Miles Teller, Laura Harrier, Kat Graham i Juliano Valdi. Reżyser Antoine Fuqua podkreślał, że kluczowe było wierne oddanie scenicznej charyzmy Króla Popu. Jaafar nie pozwolił sobie na kompromisy. Doskonalił swoje umiejętności aż do momentu rozpoczęcia zdjęć.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Jeszcze niedawno krytykował Kościół, dziś otwarcie mówi o wierze i kumpluje się z księżmi. Jego postawę zmieniło kilka wydarzeń

