Reklama

Muniek Staszczyk od lat pozostaje jedną z najbardziej wyrazistych postaci polskiej sceny muzycznej. Jako lider T.Love przez dekady śpiewał o rzeczywistości bez filtrów – czasem ostro, czasem prowokacyjnie. Dziś jego narracja wyraźnie się zmieniła. Wciąż jest szczery, ale zamiast buntu częściej pojawia się refleksja.

Artysta nie ukrywa, że jego życie prywatne bywało dalekie od stabilności. Intensywny styl życia, relacje wystawiane na próbę i błędy, których nie zamierza pudrować – to wszystko składa się na historię, którą dziś opowiada już z dystansu.

Związek, który „wisiał na włosku”

Małżeństwo z Martą Kucharzak trwa od 1989 roku, ale – jak przyznaje muzyk – przetrwało niejedno załamanie.

– Każdy związek jest trudny. Miałem ze trzy razy wystawione walizki. Związek wisiał na włosku, bo chuliganiłem grubo (...). Ale jestem naprawdę szczęśliwy, że przetrwaliśmy – mówił w „Dzień Dobry TVN”.

Dziś Staszczyk mówi o relacjach inaczej niż kiedyś. Zamiast budować wizerunek twardego rockmana, podkreśla znaczenie wrażliwości i emocji. To zmiana, która przyszła z czasem – i doświadczeniem.

ZOBACZ TEŻ: Nagły zwrot w T. Love. Koncerty znikają z kalendarza, a powód wciąż niejasny

Muniek Staszczyk w swoim gabinecie, viva.pl - screen z wideo
Muniek Staszczyk w swoim gabinecie, viva.pl - screen z wideo VIVA.pl / screen

Wiara bez wstydu

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu temat religii w środowisku rockowym bywał trudny. Dziś Muniek nie ma już potrzeby ukrywania swoich przekonań. Otwarcie mówi o sobie jako o człowieku wierzącym, choć dalekim od idealnego obrazu.

– To jest trudna droga, to jest niemodna droga. Jak każdy człowiek upadam, podnoszę się, nie jestem żadnym ideałem – przyznał.

Podkreśla, że jego wiara nie jest jednorazowym zwrotem akcji, ale procesem. Czymś, co zmienia się razem z nim i dojrzewa z czasem.

ZOBACZ TEŻ: Pracował na zmywaku i okłamał szefa. Tak Muniek stworzył przebój pokoleń

Relacja, nie deklaracja

To, co dziś najmocniej wybrzmiewa w jego wypowiedziach, to sposób, w jaki mówi o Bogu – nie jako o idei, ale o relacji. Już w latach 90. śpiewał, że chciałby „zostać Jego kumplem”. Dziś wraca do tej myśli, nadając jej zupełnie nowy wymiar.

Wiara w jego ujęciu nie jest zamkniętym rozdziałem ani deklaracją na pokaz. To raczej droga – pełna wątpliwości, potknięć i kolejnych prób zrozumienia. I może właśnie dlatego brzmi dziś bardziej autentycznie niż kiedykolwiek wcześniej.

Źródło: WP, Dzień Dobry TVN

Reklama
Reklama
Reklama