Reklama

Maciej i Paulina Orłosiowie bez filtrów odsłaniają kulisy swojego związku i mówią wprost: miłość to nie bajka, lecz codzienna praca, napięcia i wybory. W szczerym wywiadzie opowiadają, jak ślub zmienił ich relację, dlaczego podziw potrafi „zwiększyć fascynację o sto procent” i co dzieje się, gdy w związku brakuje rozmowy. Pojawiają się także wyraziste opinie na temat konkubinatu oraz dojrzałe refleksje o relacji, w której partnerów dzieli 22 lata, lecz łączy wspólna wizja, wzajemne wsparcie i podobne marzenia.

Maciej i Paulina Orłosiowie o miłości. Tak ślub zmienił ich związek

– W Waszej książce pada zdanie: „Miłość to czasownik, bo nad każdym związkiem trzeba pracować”. Pomaga w tym… podziw dla partnera. Za co się podziwiacie?
Maciej: Podziwiam Paulinkę za niezwykłą kreatywność i energię. Wciąż wyznacza sobie nowe cele, co dotyczy projektów zawodowych i rodzinnych. Teraz przygotowujemy książkę, wcześniej był podcast, który ona wymyśliła, a potem dążyła do realizacji celu. Jest w tym konsekwentna i skuteczna.
Paulina: Ale ty jesteś moją siłą napędową, nawzajem dostarczamy sobie energii. Niczego nie robię w próżni. Być może jestem tą rakietą, ale z twoim drugim silnikiem. Na jednym daleko bym nie poleciała. O szacunku mówimy wszyscy, o podziwie rzadko lub wcale. Tymczasem, jeśli podziwiamy partnera, nasze zafascynowanie nim wzrasta o sto procent. Bardzo w to wierzę! Podziw jest sexy! Dla mnie ważne było to, że Maciek jest mężczyzną sukcesu. Praca w telewizji nie jest dana raz na zawsze, do końca życia. W telewizji się bywa, a nie jest. O czym Maciek przekonał się, kiedy postanowił odejść. Nie musiał wtedy zastanawiać się, za co przeżyje albo za co założy swój kanał na YouTubie. Od wielu lat prowadził szkolenia, treningi, eventy, pisał książki. Jest dziennikarzem, ale też biznesmenem. Patrzę na mojego męża oczami ludzi, którzy go podziwiają, i moje pożądanie wzrasta (śmiech). Uważam, że bez wzajemnego podziwu związek długo nie przetrwa. Nie rozumiem par, które między sobą rywalizują. To jakby człowiek rywalizował sam ze sobą.
Maciej: Dodam jeszcze, że podziwiam Paulinę za profesjonalizm w sprawach zawodowych. Jej wyczucie social mediów, portali społecznościowych jest nieprawdopodobne. Nie znam nikogo, kto miałby takie kompetencje jak Paulina. Patrzę w nią jak w obrazek.

– No i pięknie! Dwa cytaty z Państwa książki: „Jesteśmy my, ale każdy z nas jest osobny”. Oraz: „W związku najważniejszy jest związek”. Oba zdania opisują sedno związku, choć pozornie się wykluczają.
Paulina: Dlatego na okładce książki jesteśmy razem, ale… w dwóch kartonach!
Maciej: Wcześniej w ogóle nie myślałem w takich kategoriach. Nie zastanawiałem się nad tym. Wielu mądrych rzeczy dowiedziałem się od naszych gości ekspertów. Założyliśmy podcast trzy lata temu. Dla mnie to niebywała podróż, myślę, że dla Pauliny również, w sensie poszerzania świadomości i wiedzy dotyczącej relacji, związku. Przyznam się, że na początku czułem duży opór. Pomyślałem, że w moim wieku nie wypada rozmawiać o sprawach tak trudnych, jak uczucia, miłość, związek. Dlaczego? Bo ja jestem z innego świata. Pan z telewizji będzie rozprawiał o seksie?! Dla mnie było to niewyobrażalne. A jednak przełamałem swój opór i z odcinka na odcinek łapałem wiatr w żagle.
Paulina: I teraz z tego żartujemy. Gdy się poznaliśmy, zauważyłam, że Maciek ma problem z mówieniem o emocjach, o bliskości, o intymnych sprawach, i nie mam na myśli wyłącznie seksu. Seks to inna bajka. Mówię o sprawach, które wydawały mi się oczywiste. Jeśli człowieka coś złości, coś go uwiera, przeszkadza mu, chciałby coś zmienić, powinien o tym otwarcie rozmawiać, a nie zamiatać problem pod dywan. Mam wrażenie, że właśnie z powodu tej nieumiejętności rozmowy wiele małżeństw żyje obok siebie zamiast razem albo się rozstaje.
Maciej: Papierkiem lakmusowym była pandemia. Nagle się okazało, że ludzie, którzy przeżyli razem 10, 15, 20 lat, są sobie zupełnie obcy. Jedna z psycholożek podsumowała: „Co miało się rozpaść, to się rozpadło”.
Paulina: Maciek powiedział, że ja mam taką cechę, że nie odpuszczam. Nie uznaję cichych dni ani niewyjaśnionych sytuacji. Gdy widzę, że mamy problem, coś nas dzieli, od razu muszę to przegadać. Nie milczę, nie udaję, że nic się nie dzieje. [...]

– No i mamy piękny tytuł wywiadu! Cytat z Państwa książki: „Konkubinat jest kaleki. Jeśli trwa latami, to znaczy, że jesteście dla siebie opcją, a nie pierwszym wyborem”. Jest w tym ziarno prawdy.
Paulina: Powiedział to Robert Rutkowski. Pamiętam, gdy wypuściliśmy rolkę z tym fragmentem, z tą myślą, obejrzały to dwa miliony osób i pojawiły się dziesiątki tysięcy komentarzy. Nie było wersji szarej. Albo białe, albo czarne. Albo za, albo przeciw. Ja zgadzam się z Robertem Rutkowskim. Niczego nikomu nie narzucam, każdy podejmuje własne wybory, ale z moich obserwacji wynika, że w wielu przypadkach – zdarzają się oczywiście wyjątki od reguły – kobieta w konkubinacie jest tą opcją. Nie znaczy to oczywiście, że małżeństwo gwarantuje nam, że będziemy tą jedyną. Pytanie brzmi: Dlaczego nie brać ślubu? Tu nie chodzi tylko o kwestie formalno-prawne. Małżeństwo daje większe poczucie bezpieczeństwa. Inaczej brzmi „mój mąż”, inaczej „mój partner”. Partner brzmi niezobowiązująco, konkubent okropnie, a wieczny narzeczony krępująco.

Czytaj też: Miała 55 lat, gdy po ponad trzech dekadach odeszła z TVP. Tylko w VIVIE! Grażyna Torbicka opowiada o kulisach decyzji: "Nie miałam innego wyjścia"

Paulina Orłoś, Maciej Orłoś, Viva! 8/2026
Paulina Orłoś, Maciej Orłoś, Viva! 8/2026 Zdjęcia DAWID GRZELAK

Maciej: Nie jestem przykładem osoby, która wcześniej unikała małżeństw, wręcz przeciwnie. Ale pamiętam taki okres w moim życiu, kiedy – na zasadzie buntu – myślałem, że małżeństwa są staroświeckie, passé. Czy musimy się żenić? Wychodzić za mąż? Niekoniecznie. Ludzie są różni. Znam pary, które od 30 lat żyją w szczęśliwym związku partnerskim. A jednak małżeństwo minimalnie coś zmienia. Niuans, który sprawia, że związek staje się poważniejszy. Jacek Walkiewicz powiedział w naszym podcaście, że bardzo lubimy prorokować: „Pójdziesz na studia, to się skończy”. „Pójdziesz do pracy, to się skończy”. „Ożenisz się, to się skończy”…
Paulina: Nic się nie kończy! Ludzie postrzegają naszą relację z większym respektem, na poważnie. Już nie ma tego śmieszkowania z koleżankami na temat mojego partnera, związku: „A Maciek to, a Maciek tamto… hi, hi, hi, ha, ha, ha”. Mówiłeś, że u ciebie skończyły się żarty na temat naszej różnicy wieku. Opowiadałeś o koledze z redakcji, który wspominając o mnie, zawsze znacząco mrugał okiem. Skończyło się mruganie, odkąd jestem twoją żoną?
Maciej: (Śmiech). Teraz kolega mruga trochę inaczej. Młodziutka żona to oddzielny wątek. Paulina wygląda tak młodo, że to jest mylące. Dzielą nas 22 lata, ale niektórzy mówią: „Dwudziestodwuletnia żona Macieja Orłosia”. I już robi się „wielka sprawa”. Tymczasem dla nas to nie jest żadna sprawa. Choć czasami mamy zderzenia pokoleniowe. Pod koniec kwietnia jedziemy razem do Krakowa na koncert Erica Claptona, który dla mnie jest idolem od wielu lat, a dla Paulinki nigdy nie był.

– A Pan pójdzie z żoną na koncert Britney Spears albo Taylor Swift?
Maciej: Oczywiście! Nawet na koncert na Stadionie Narodowym (śmiech).

– Co Wam dała książka?
Maciej: Mnóstwo satysfakcji. I ogromną dawkę wiedzy, która porządkuje myślenie o relacjach, o związkach, o miłości.
Paulina: W Polsce wciąż jest wiele tematów tabu, a nasz podcast i książka je przełamują. Nie mamy gwarancji, że miłość jest na zawsze. Ślubując: „Nie opuszczę cię aż do śmierci”, mówimy to w dobrej wierze. Nikt nie kłamie. Ale życie przynosi różne scenariusze. Ewa Woydyłło mówi wprost: „Rozwody są legalne. To nie zbrodnia”. Życie mamy jedno. Rodzina – kolejny temat tabu. Tato, mama, siostra, brat… nie musimy ich kochać, jeśli nas krzywdzą. Ewa Woydyłło powtarza, że rodzinę można sobie zaadoptować. Stworzyć z prawdziwych przyjaciół. Wierzę, że ta książka jeszcze bardziej nas połączy z Maćkiem. Nie byłoby jej bez Magdy Kuszewskiej, świetnej dziennikarki, która przeprowadziła z nami rozmowy i zredagowała całość. Magda to motor napędowy tego projektu. Mamy nadzieję, że ta książka wielu osobom pomoże. Zarówno tym, które zastanawiają się, co poprawić w swoim małżeństwie, związku, jak i samotnym. Będzie poradnikiem, który można w wolnej chwili otworzyć, zaszyć się w pokoju albo poczytać razem. Naszego podcastu często słuchają pary i to jest piękne.
Maciej: Motywacją do napisania tej książki była wiara, że to ma sens, że ludziom można pomóc. Pamiętam takie zdarzenie z mojego szkolenia dla biznesu. Na początku jeden z uczestników podniósł rękę i powiedział: „Przepraszam was bardzo, ale chciałbym zacząć od ważnej sprawy. Otóż chciałem bardzo serdecznie podziękować panu Maćkowi i jego żonie, ponieważ uratowali moje małżeństwo. Przechodziliśmy z żoną poważny kryzys, zaczęliśmy słuchać ich podcastu i dzięki temu wciąż jesteśmy razem”.
Paulina: Wzruszyłam się. To piękne.
Maciej: No, piękne. Takich przykładów jest więcej. Pokazujemy mężczyznom, że rozmowy o seksie, o miłości, o intymności, o bliskości to żaden wstyd. To jest męskie.
Paulina: Chcielibyśmy, żeby ludzie byli tak szczęśliwi jak my.

_________________________________________

Cały wywiad dostępny w najnowszym wydaniu VIVY!. Magazyn w punktach sprzedaży w całej Polsce od czwartku, 23 kwietnia.

Czytaj też: Są razem od czterech lat, od roku małżeństwem. Miłość była im pisana. Tylko VIVIE! Paulina i Maciej Orłosiowie ujawniają kulisy pierwszego spotkania

Paulina Orłoś, Maciej Orłoś, Viva! 8/2026
Paulina Orłoś, Maciej Orłoś, Viva! 8/2026 Zdjęcia DAWID GRZELAK
Grażyna Torbicka Okładka
Zdjęcia Bartek Wieczorek/visual crafters
Reklama
Reklama
Reklama