Są razem od czterech lat, od roku małżeństwem. Miłość była im pisana. Tylko VIVIE! Paulina i Maciej Orłosiowie ujawniają kulisy pierwszego spotkania
Paulina i Maciej Orłosiowie w rozmowie dla VIVY! wracają do początków swojej relacji i zdradzają, jak zbudowali związek, który dziś inspiruje tysiące par. Opowiadają o miłości, codzienności i tym, co naprawdę ich połączyło.

Są razem od czterech lat. Od roku są małżeństwem. Ich podcast „W związku” słuchają tysiące par! Właśnie wydali książkę pod tym samym tytułem. Paulina i Maciej Orłosiowie z humorem opowiadają Beacie Nowickiej o tym, jak podsycać uczucie, jak dbać o siebie nawzajem, jak sobie radzić z rutyną i codziennością, co to znaczy szczerość w związku i… czym jest miłość.
Paulina i Maciej Orłosiowie w VIVIE!: o miłości i pierwszym spotkaniu
–Najpierw pojawił się związek, potem „W związku”. Książka powstała na bazie Państwa podcastu i rozmów z najlepszymi ekspertami. A związek? Przypadek czy może byliście sobie przeznaczeni?
Maciej: To jest bardzo dobre pytanie. Czy życiem rządzą przypadki, czy nie? Sam nie wiem, po której stronie jestem. Ale… jeśli chodzi o nas, wierzę, że nic nie wydarzyło się przypadkowo.
Paulina: Dorzucę swoje trzy grosze, a nawet 30 groszy…
Maciej: W naszym duecie Paulinka mówi zdecydowanie więcej.
Paulina: Nieprawda! Ale nieważne, bo zaraz zapomnę, co chciałam powiedzieć (śmiech). Wydaje mi się, że to było przeznaczenie. W show-biznesie pracowałam bardzo długo, chodząc na różne wydarzenia, bankiety, eventy z kamerą i mikrofonem, najpierw dla Superstacji, potem Eski TV. Zrobiłam wiele wywiadów ze znanymi osobami. I nie wiem, jak to się stało, że przez te 10 lat nigdy nie rozmawiałam z Maciejem Orłosiem. Myślę, że gdybym wcześniej spotkała Maćka na swojej drodze zawodowej, dziś bylibyśmy znajomymi, kolegami z pracy. Więc…
– …jednak przeznaczenie.
Paulina: Często się zastanawiam, jak ludzie trafiają na siebie. To fascynująca zagwozdka.
Maciej: Rozmawialiśmy trochę na ten temat z Aidą, która gościła w naszym podcaście. Ciekaw jestem, jak ona odpowiedziałaby na to pytanie.
Paulina: Ja wiem, bo zapytałam. Powiedziała: „Miłość was znalazła w odpowiednim momencie, w odpowiednim czasie”.

– Do zapamiętania.
Maciej: Spotkaliśmy się u wspólnej, jak się okazało, znajomej, która otwierała w centrum Warszawy salon krawiecki dla mężczyzn. Był tam również pewien pan, który nie dawał Paulince spokoju, więc ja, jak ten rycerz, ją uratowałem.
Paulina: Szukając ratunku przed kolejnym wątkiem rozmowy, nagle patrzę: O! Orłoś! Jak dobrze! Podejdę, porozmawiamy o telewizji. Prowadziłam wtedy program na żywo w Superstacji, więc tematów było dużo.
Maciej: To nie był grom z jasnego nieba, ale rozmawialiśmy bardzo długo i nie mogliśmy się od siebie oderwać. Pamiętam, że po tym spotkaniu miałem dylemat, że może powinienem odprowadzić cię do taksówki czy samochodu, a jednak tego nie zrobiłem. Pomyślałem, że na pierwszym spotkaniu to nie jest obligatoryjne, nie wchodzi w zakres savoir-vivre’u.
Paulina: Ale potem zastanawiałeś się, czy nie popełniłeś gafy?
Maciej: Nie myślałem w kategoriach gafy, po prostu miałem ochotę cię odprowadzić. Może byłem zbyt nieśmiały? Długo patrzyłem, jak odchodzisz Chmielną.
Paulina: O, tego nie wiedziałam!

– Filmowa scena. Moment przełomowy?
Paulina: Pierwsza randka. Jestem raczej tradycjonalistką. Uważam, że to kobieta powinna dać sygnał, że jest zainteresowana, ale pierwszy krok należy do mężczyzny. Jeżeli on również będzie zainteresowany, przejmie inicjatywę. Maciek przejął. Pamiętam, że się stresowałam. Nie tym, że spotykam się z Maciejem Orłosiem, tylko z atrakcyjnym mężczyzną. Zastanawiałam się, czy będziemy mieli o czym rozmawiać, jak przebiegnie spotkanie. Dla mnie na początku najważniejsze jest zauroczenie. Przysłowiowe motyle w brzuchu. Chemia. Ale nie ufam wyłącznie chemii. Z czasem liczy się kompatybilność. Wszystko – albo prawie wszystko – musi pasować, musi być ta fascynacja, te niekończące się rozmowy, to poczucie humoru, to ten ping-pong słowny, z którym tak rzadko się spotykam. U nas płynnie to ewoluowało, szybko stwierdziliśmy, że to coś poważnego, co być może zakończy się ślubem.
Maciej: Myślałaś o ślubie na pierwszej randce?
– Ja myślałam!
Paulina: (Śmiech). Mężczyzna powinien wiedzieć, czego kobieta od niego oczekuje. Nie opowiadałabym jednak na pierwszej randce o białej sukni, obawiam się, że w tym momencie każdy facet by uciekł. Tak samo kobieta. Gdybym wtedy usłyszała, że Maciek już planuje ze mną ślub, pojawiłaby się czerwona flaga.
______________________________________
Cały wywiad dostępny w najnowszym wydaniu VIVY!. Magazyn w punktach sprzedaży w całej Polsce od czwartku, 23 kwietnia.
