Reklama

Choć jej obrazy były wielokrotnie kopiowane, Anna Bocek zachowuje spokój. Artystka pracująca w swojej pracowni w gdańskim Wrzeszczu podkreśla, że sztuczna inteligencja może naśladować styl, ale nie jest w stanie odtworzyć warstwowej faktury, emocjonalnej głębi i procesu twórczego, które stoją za jej monumentalnymi portretami kobiet. W rozmowie z magazynem „VIVA!” opowiada także o samotności artysty, kobiecej sile i nieustannej potrzebie poszukiwania prawdy w sztuce.

Anna Bocek o kulisach swojej pracy

[...]

Rozumiem, że nie cierpisz na niemoc twórczą.

Rzeczywiście, raczej nie mam poczucia blokady. Zazwyczaj wiem, w jakim kierunku chcę iść i co chcę zrobić. Zdarza się, że w trakcie pracy jestem zadowolona z efektu, ale staram się podchodzić do tego z dystansem. Czasem łapię się na myśli, że coś „wyszło bardzo dobrze”, ale kolejnego dnia, wracając do pracowni, patrzę na to już inaczej. Wtedy widzę, że obraz po prostu doszedł do pewnego etapu, i to też jest naturalna część procesu.

Niszczysz?

Nie rwę i nie tnę płótna. Biorę szpachlę, którą często się posługuję, bo lubię warstwowość w obrazach, i zmieniam. Gdy staję przed sztalugą, często na takich niewysokich schodkach, bo moje obrazy są duże, nie zdarza mi się nie mieć natchnienia. Ale podczas przygotowywania szkicu – owszem.

Co wtedy robisz?

Daję sobie czas. Wychodzę z pracowni, z domu, spotykam się z przyjaciółmi, chodzę na wystawy, wyjeżdżam. To nie jest tak, że nie wiem, co chcę namalować. Ja zawsze mam coś do powiedzenia, tylko w danym momencie może mi się wydawać, że coś jest jeszcze niegotowe, niedojrzałe, czegoś nie przerobiłam do końca. Według mnie najgorsze, co można zrobić, to mówić o niczym.

Portretujesz siebie? Malujesz głównie kobiety.

To nie są portrety konkretnych osób. Postrzegam człowieka jako figurę uniwersalną. Maluję wszystkie kobiety świata o intensywnym spojrzeniu i przerysowanych dłoniach. Z jednej strony pokazuję kobiecą kruchość i delikatność, a z drugiej stanowczość w wyznaczaniu granic i siłę, a dłonie są tego symbolem. Oczy za to są zwierciadłami duszy, wnętrza.

CZYTAJ TEŻ: TYLKO W VIVIE!. Godzinami siedzi przy grobie syna. Sylwia Peretti zdobyła się na ważne słowa o rodzicach ofiar

Anna Bocek, Viva! 11/2026
Anna Bocek, Viva! 11/2026 Zdjęcia dzięki uprzejmości Maison d’Art Gallery

Anna Bocek o sztucznej inteligencji: „Oprócz treści ważne są też emocje i technika”

Gdy malujesz, potrzebujesz samotności?

Każdy artysta lubi samotność, przestrzeń dla siebie. Życie z artystą jest i fascynujące, i okropne. Pracuję na emocjach. Muszę się w nie zagłębić, przeanalizować. Gdy jest się bombardowanym codziennymi sprawami, jest to bardzo trudne, a wręcz niemożliwe. Artystą jest się 24 godziny na dobę. Ale moi bliscy nie narzekają.

Gdzie masz swoją przestrzeń?

W Gdańsku Wrzeszczu. Tu mam swoją pracownię i mieszkanie, które kiedyś należało do pisarza Pawła Huelle i jego żony. Jako młoda dziewczyna bywałam w nim. Przychodzili tam arcyciekawi ludzie, artyści, pisarze, muzycy. Pełno było książek i panowała w nim zawsze artystyczna atmosfera. Marzyłam o nim i podskórnie czułam, że kiedyś w nim zamieszkam. Nie myliłam się.

Kobiecie nie jest łatwo być artystką, choć coraz więcej się o nich mówi, pokazuje prace. A dodajmy do tego jeszcze sztuczną inteligencję…

Zdecydowanie jest dużo lepiej niż kiedyś. Coraz częściej mówi się o artystkach i wystawia ich prace, ale wciąż musimy wydrapywać sobie miejsce w historii. Prawdopodobnie nadal musimy pracować dwa razy ciężej, żeby udowodnić swoją sprawność i to, że potrafimy być na równi z mężczyznami. Talent nie ma płci, ale my z konieczności bywamy bardziej pracowite, bo musimy udowadniać, że coś nam się należy. Jeśli chodzi o sztuczną inteligencję, która nauczyła się generować obrazy, nie martwię się, bo w moim przypadku oprócz treści ważne są też emocje i technika. A ta jest nie do podrobienia.

Próbowano kopiować Twoje prace?

Nie raz. Ale w końcu razem z moją macierzystą galerią uznałam, że szkoda naszego czasu, by z tym walczyć. Jeśli chodzi o sztuczną inteligencję… Powstała lista uznanych twórców, których twórczość AI wykorzystało do nauki algorytmów, na tej liście znalazłam się również i ja. Ale mnie przed tym kopiowaniem ratuje technika autorska. Używam farb olejnych, pracuję grubymi impastami, tworzę mocną, warstwową strukturę na wielkich formatach. Tego nie da się precyzyjnie podrobić, bo to nie jest płaski wydruk czy hiperrealizm. Nawet ja sama nie byłabym w stanie odtworzyć swojego obrazu jeden do jednego. Sztuczna inteligencja może skopiować styl, ale bez tej namacalnej, rzemieślniczej faktury i oczywiście emocji efekt zawsze będzie ubogi.

Żyjesz w sztuce i sztuką?

Żyję w sztuce. Jestem optymistką. Czasem tylko zastanawiam się, czy jestem nią, bo jestem szczęśliwa, czy jestem szczęśliwa, bo jestem optymistką.

Rozmawiała: Katarzyna Piątkowska. Zdjęcia dzięki uprzejmości Maison d’Art Gallery. Wystawa „Esencja kobiecości. Dialog twórczy Anny Bocek & Joanny Sarapaty”, Maison d’Art Gallery, Warszawa, od 20.06.

Cały wywiad przeczytasz w najnowszej VIVIE!. Magazyn dostępny w punktach sprzedaży w całej Polsce od 3 czerwca.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Tylko w VIVIE! Wiesław Komasa zdradził, jak jedno wydarzenie z dzieciństwa odcisnęło na nim piętno. „Występowałem w jasełkach i przeżyłem traumę”

Anna Bocek, Viva! 11/2026
Anna Bocek, Viva! 11/2026 Zdjęcia dzięki uprzejmości Maison d’Art Gallery
Joanna Ibisz, Krzysztof Ibisz, Viva! 11/2026 okładka
Joanna Ibisz, Krzysztof Ibisz, Viva! 11/2026 okładka Zdjęcia Zuza Krajewska
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...