Reklama

Sylwia Peretti podkreśla, że nie rozdziela bezwarunkowej miłości do swojego dziecka od świadomości skutków tamtej nocy. W jej opowieści wybrzmiewa nie tylko osobista strata, ale również pamięć o rodzicach pozostałych młodych mężczyzn, którzy również stracili swoich synów. Dziś cmentarz stał się częścią jej codzienności. Miejscem, w którym spędza wiele godzin, próbując odnaleźć choć namiastkę bliskości z Patrykiem.

Sylwia Peretti o rodzicach pozostałych ofiar: „Nie rozdzielam tego”

[...]

Mówisz o nadziei jak o wyborze, nie stanie. Co sprawia, że każdego dnia podejmujesz tę decyzję od nowa?

Nadzieja przestała być dla mnie czymś, co przychodzi samo. Dziś to jest wybór. Są poranki, w których nie ma w tym żadnej siły ani wzniosłości. Jest tylko decyzja, wstać, oddychać, przejść przez kolejny dzień. Jem, śpię, wychodzę z domu, spotykam ludzi, jeśli mam na to siłę. To bardziej utrzymywanie podstawowego rytmu niż życie w takim sensie, jaki znałam wcześniej. Nie dlatego, że wierzę, że będzie lepiej. Ale dlatego, że mimo wszystko jeszcze jestem. Czasem wystarcza najprostsza rzecz, poranek, kubek herbaty, wyjście z domu. Czasem wiadomość od kogoś. To wystarcza, żeby przejść dzień.

Jak zmieniło się Twoje patrzenie na innych ludzi, ich słowa, ich dobre intencje, ich bezradność wobec cudzego bólu?

Zmieniło się wszystko. Widzę ich bezradność, często ukrytą za nieporadnymi zdaniami. Widzę, jak bardzo boją się cudzego bólu. Krąg ludzi wokół mnie wyraźnie się zawęził, zostali nieliczni. Wielu nie wie, jak się zachować, próbują pomagać, ale często używają słów, które niewiele dają. Są ludzie, którzy zostają, nawet jeśli milczą. I są tacy, którzy odchodzą. Relacje, które zostały, są spokojne, konkretne, bez oczekiwań. Chodzi o to, że ktoś jest, a nie o to, co mówi. Dużym wsparciem są dla mnie też ludzie na Instagramie. Piszą ciepłe, miłe rzeczy, sprawiają, że chce mi się wchodzić z nimi w kontakt, odpowiadać, być. To jest obecność, której się nie spodziewałam i która naprawdę coś znaczy. Ale jest też druga strona. Są komentarze, w których nazywana jestem „matką mordercy”. To jest ogromny cios, za każdym razem. Coś, co boli w sposób, którego nie da się oswoić. Nie oczekuję już od nikogo ratunku. Bo czasem największą formą dobra nie jest to, co się mówi, tylko to, że się zostaje.

CZYTAJ TEŻ: Myśl o synu powstrzymywała ją przed najgorszym. Tylko w VIVIE! Sylwia Peretti wyznaje: "Patryk byłby na mnie zły, gdybym podjęła tak radykalne kroki"

Sylwia Peretti, Viva! 11/2026
Sylwia Peretti, Viva! 11/2026 Zdjęcia RAFAŁ MASŁOW

Cmentarz stał się częścią jej życia. Tak wyglądają codzienne wizyty przy grobie syna

W tej historii są także inne rodziny i inne straty. Czy da się unieść jednocześnie bezwarunkową miłość do syna i świadomość tego, co wydarzyło się tamtej nocy?

To jedna z najtrudniejszych przestrzeni, w jakich przyszło mi żyć. Miłość do syna jest we mnie bezwarunkowa. Ale obok niej istnieje świadomość tamtej nocy i jej skutków. Nie rozdzielam tego. Uczę się, że jedno musi istnieć obok drugiego.

Cmentarz stał się częścią Twojej codzienności, nie miejscem odwiedzin. Jak wygląda ta obecność?

Staję nad grobem mojego dziecka. Wracam tam. To jest część mojego życia, nie coś wyjątkowego ani odświętnego. Spędzam tam wiele godzin. Czasem siedzę i myślę, czytam, przyglądam się wiewiórkom. Po prostu jestem, tak jak się jest w miejscu, które stało się domem dla czegoś, co we mnie nadal żyje.

Gdybyś mogła zatrzymać jedną zwyczajną chwilę, nie symboliczną, tylko taką, która kiedyś wydawała się przezroczysta, co by to było?

To nie byłaby żadna wielka chwila. Może wspólne siedzenie w ciszy. Może rozmowa o niczym. Coś, co kiedyś było tłem, a dziś jest wszystkim, czego brakuje. W moim życiu brakuje najważniejszego, mojego dziecka. I wiesz co? Dziś wiem, że nigdy się z tym nie pogodzę. Bo w życiu nie wszystko dzieje się po coś. Może u innych tak to działa, u mnie niestety nie.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Trzy lata temu pożegnała ukochanego syna, jej świat runął. Tylko w VIVIE! Sylwia Peretti: „Nauczyłam się nie umierać z bólu każdego dnia”

Sylwia Peretti, Viva! 11/2026
Sylwia Peretti, Viva! 11/2026 Zdjęcia RAFAŁ MASŁOW
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...