Weronika Marczuk, Viva! 11/2020
Fot. Olga Majrowska
O tym się mówi

Weronika Marczuk zanim została mamą, aż dziewięć razy mierzyła się z bolesną stratą

„Wiedziałam, że cokolwiek by się stało, to ja doprowadzę do tego”

Marta Nawacka 26 kwietnia 2023 14:55
Weronika Marczuk, Viva! 11/2020
Fot. Olga Majrowska

Choć dziś jest szczęśliwą mamą małej Ani, to jej droga do macierzyństwa nie była usłana różami... Przeciwnie. Weronika Marczuk przeszła wiele bólu i cierpienia. Aż dziewięciokrotnie jej starania o pociechę kończyły się poronieniem... Jednym z najtrudniejszych momentów była dla niej utrata bliźniąt, którym zabrakło zaledwie kilku tygodni, by mogły przeżyć...

Weronika Marczuk dziewięciokrotnie straciła ciążę

Weronika Marczuk długo starała się o dziecko. Jej droga do macierzyństwa była jednak pełna bólu i cierpienia... Aktorka kilkukrotnie straciła ciążę, co było dla niej ogromnym obciążeniem psychicznym. Mimo to nigdy się nie poddała i nie porzuciła marzeń o posiadaniu potomka. Pragnęła założyć rodzinę. W podcaście „Tato, no weź!” wyznała: „Jestem typową Ukrainką. Jak się zaprę, to mnie nic nie zatrzyma. Ja umrę, ale zrobię to, co mam zrobić. Ja wiedziałam, że cokolwiek by się stało, to ja doprowadzę do tego. Brałam pod uwagę wszystkie możliwości, łącznie z adopcją”.

W 2020 roku marzenie Weroniki Marczuk się spełniło. Na świat przyszła mała Ania, która momentalnie stała się oczkiem w głowie szczęśliwej mamy. Zanim jednak aktorka urodziła długo wyczekiwaną pociechę, kilkukrotnie straciła ciążę... Okazuje się, że takich przypadków było aż dziewięć. „Dziewięć razy. A nie wspomnę o takich "pomiędzy" rzeczami, których nie traktuję nawet w całym cyklu”, zdradziła w podcaście.

Jednym z najboleśniejszych doświadczeń była dla niej utrata bliźniąt... Zabrakło wówczas zaledwie kilku tygodni, by dzieci mogły przeżyć. Weronika Marczuk miała już dla nich wybrane imiona, a same maluchy dobrze się rozwijały. Nic więc nie wskazywało na najgorsze. „Ja tylko cierpiałam strasznie, że tracę dzieci. Traktowałam je jako dzieci, a nie jako część drogi. To było najtrudniejsze, kiedy chowaliśmy bliźniaki. Były w siódmym miesiącu to już dzieci trzyma się w ręku i to było bardzo, bardzo straszne”, wyznała aktorka. „Ogromny ból. Nie mieliśmy na to wpływu. Urodziłam przedwcześnie, zabrakło tylko trzech, czterech tygodni, by nasze bliźniaki mogły przeżyć… Wszystko było dobrze, cudownie się rozwijały, miały swoje imiona. Nic nie wskazywało na problemy. Nagle jednego dnia wszystko się skończyło”, opowiadała w wywiadzie dla VIVY!.

Czytaj też: Jedyna córka Macieja Stuhra jest już dorosła. W przeszłości nie układało się między nimi najlepiej...

Weronika Marczuk, Viva! 11/2020
Fot. Olga Majrowska

Weronika Marczuk z córką w sesji dla magazynu VIVA!, 2020 rok

Weronika Marczuk dziś jest szczęśliwą mamą. Wierzy, że macierzyństwo zawdzięcza tacie

W trudnym czasie, z jakim przyszło jej się mierzyć, aktorka mogła liczyć na wsparcie ukochanego taty. Mężczyzna odradzał Weronice Marczuk dalsze starania o dziecko. Nie mógł już patrzeć na to, jak jego córka cierpi... „Córeczko, tym razem ja ciebie poproszę. Nie idź więcej w to, ja nie mogę patrzeć na to, jak moja córka cierpi. Ja nie mogę patrzeć, jak ty się męczysz. Ja wolę ciebie mieć, niż już mieć wnuków”, przytaczała jego słowa aktorka.

Ukochany tata był wielkim wsparciem dla Weroniki Marczuk aż do swojej śmierci. Zanim jednak odszedł, obiecał córce, że w zaświatach „załatwi” jej dziecko. „On mi po roku umiera i ja po roku mam Anię”, tłumaczyła później aktorka. Zdradziła także, że właśnie to doświadczenie sprawiło, że dziś wierzy, że istnieje również coś ponad nami...

„Miałam bardziej momenty żalu, bólu, przykrości. Nie miałam zwątpienia w to, że będę próbować, ale w to, czy się uda to za każdym razem. To nie ma tak, że ich nie ma. Tylko pytanie, ile razy wstaniemy z tych kolan. Oczywiście, trzeba liczyć siły na zamiary. Mój tata, który nie doczekał narodzin Ani, on bardzo mnie namawiał, żebym nie próbowała. Nie mógł na mnie patrzeć. Powiedział – „Ja już wolę nie doczekać wnuków, niż patrzeć, że ci się coś stanie”. Ale wierzę w to, że tak jak powiedział – jeśli odejdę to ja Ci to dziecko załatwię i wymodlę. Wierzę w to, że tak się mogło stać, bo mój tata mnie bardzo kochał”, mówiła Weronika Marczuk w wywiadzie dla VIVY! w lipcu 2020 roku.  

Zobacz także: Kim jest pierwszy syn Andrzeja Seweryna? Yann Seweryn żyje w cieniu ojca oraz sławnego rodzeństwa

Weronika Marczuk, Viva! 11/2020
Fot. Olga Majrowska

Weronika Marczuk z córką w sesji dla magazynu VIVA!, 2020 rok

Redakcja poleca

REKLAMA

Wideo

Bogna Sworowska o pracy w modelingu kiedyś i dziś…

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

FILIP CHAJZER w poruszającej rozmowie wyznaje: „Szukam swojego szczęścia w miłości, w życiu, na świecie…”. GOŁDA TENCER: „Ludzie młodzi nie znają historii. Patrzą do przodu (…). A ja robię wszystko, by ocalić pamięć”, mówi. JAN HOLOUBEK i KASPER BAJON: reżyser i scenarzysta. Czego nie nakręcą, staje się hitem. A jak wyglądają ich relacje poza planem filmowym? MONIKA MILLER od lat zmaga się z depresją i chorobą dwubiegunową, ale teraz za sprawą miłości pierwszy raz w życiu jest szczęśliwa.