pluciński jamnik
Fot. ZDJECIA: MAREK NOWICKI fot: INPLUS/East News
Niezwykłe historie

Tadeusz Pluciński  – mówiono o nim „na wieki wieków amant”. Rodzinę założył dopiero z czwartą żoną

Był wspaniałym aktorem i jednym z największych uwodzicieli PRL-u. Miał cztery żony, bo jak mówił „lubił być żonaty”

Agnieszka Dajbor 4 lutego 2022 13:43
pluciński jamnik
Fot. ZDJECIA: MAREK NOWICKI fot: INPLUS/East News

Uchodził za niesamowitego przystojniaka, w PRL-u pisma z jego zdjęciami sprzedawały się spod lady. Tadeusz Pluciński miał wiele kobiet, płomienny romans łączył go m.in. z Kaliną Jędrusik. Wydawało się, że ustatkuje się u boku czwartej żony – Jolanty Wołłejko. Doczekali się wspólnie dwóch synów, ale z nią też się rozwiódł. Mówiono o nim „Na wieki wieków amant". Miał przy tym opinie dżentelmena i świetnego aktora. Jak wyglądało jego życie, dlaczego kobiety tak mu ulegały?

Tadeusz Pluciński: historia rodzinna

Tadeusz Pluciński urodził się 25 września 1926 roku w Łodzi. Jego ojciec był urzędnikiem wydziału oświaty i kultury i opiekunem małego Zoo. Przynosił do domu różne okazy, na przykład małpę. Mama była austriaczką, mimo nacisków nie podpisała volkslisty. Rodzice rozwiedli się przez romanse ojca, już w czasie wojny. Mały Tadeusz pomieszkiwał u mamy albo taty, który pracował jako zawiadowca na stacji kolejowej w Koluszkach. W Warszawie chodził do szkoły handlowej, uczył się na tajnych kompletach m.in. towaroznawstwa. Jako siedemnastolatek świetnie sobie radził, ale żył z… produkcji bimbru. Po wojnie jego mama i siostra Mira wyjechały do Niemiec, do Monachium. Przyszły aktor został z ojcem i wbrew jego woli rozpoczął studia prawnicze. Pewnego dnia w pociągu do Łodzi poznał Alinę Janowską, była wtedy 24-letnią dziewczyną, po śmierci ojca to na jej barkach spoczywał obowiązek utrzymania rodziny. Aby móc zaopiekować się młodszym bratem i matką, zaczęła udzielać lekcji tańca i występować w teatrach.

Zobacz też: Miłość w blasku fleszy. Oto historia Magdaleny Boczarskiej i Mateusza Banasiuka

janowska pluciński
Fot. Z Aliną Janowską po latach znajomości grali razem w komedii „Dzuięcioł, w reż Jerzego Gruzy, 1970 rok. Fot: INPLUS/East News

„Alina jechała pociągiem przez Koluszki i zobaczyła mnie na peronie. Zachłysnęła się mną i odnalazła w Łodzi. A gdy odnalazła, to już nie puściła”, mówił w jednej z rozmów Tadeusz Pluciński. To dzięki niej zaczął myśleć o studiach aktorskich. Chodził do niej do teatru, za kulisy. Któregoś wieczoru spotkał tam Edwarda Dziewońskiego, który zagadnął: „Co tu robisz, ile Ty masz wzrostu, powinieneś być na scenie!” I to Dziewoński wybrał mu rolę Papkina na egzamin do Szkoły Teatralnej.

Zobacz też: Bożena Walter: ikona telewizji i jedna z najpiękniejszych spikerek w PRL-u

Tadeusz Pluciński: koleżanki mówiły, że chcą grać ze mną

Był uczniem wielkim mistrzów: Leona Schillera i Aleksandra Zelwerowicza. Ale był też lekkoduchem i nonszalantem. Mówił, że role, tak jak kobiety przychodziły do niego same. Nigdy o nie nie zabiegał. Kiedy zdawał do Szkoły Teatralnej nie nauczył się nawet do końca monologu Papkina z „Zemsty”. Podobno lenistwo nie pozwoliło mu opanować tekstu. „Hołdowałem zasadzie, co masz zrobić dzisiaj, zrób pojutrze, a będziesz miał dwa dni wolne. Na egzaminie udawałem schrypniętego. <Pan do teatru dla głuchoniemych> - huknął na mnie Zelwerowicz. - W niedzielę ferujemy wyroki. Jak panu gardło nie wyzdrowieje, to niech pan nie przychodzi". Obkułem Papkina”, opowiadał w rozmowie z „Gazetą Wyborczą. Sam skarżył się, że od razu po szkole teatralnej wciskano go w rolę amanta. „Może przez moje warunki? Pocztówkowy facet, 183 cm wzrostu, sylwetka do przyjęcia. Do tego stopnia podobałem się, że aktorki w teatrach mówiły: "Chcę, żeby zagrał ze mną Tadeusz". Ale ja nigdy nie chciałem być amantem! wspominał w wywiadzie dla Se.pl.

hydrozagadka
Fot. Z Ewą Szykulską w filmie „Hydrozagadka", reż Andrzej Kondratium, 1970 rok. Fot: INPLUS/East News


Szybko odnalazł się jako aktor, zagrał ponad dwieście ról w sztukach Moliera, Potockiego, Zapolskiej, czy Fredry. Był m.in. księciem Józefem Poniatowskim i Fircykiem w zalotach. Zagrał też w wielu filmach , m.in. u Stanisława Barei w„Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz”, „Brunet wieczorową porą”, „Poszukiwany, poszukiwana”. Grał w „Karierze Nikodema Dyzmy”, serialu „Stawka większa niż życie”, „Stawiam na Tolka Banana”, „Alternatywy 4”. W „Hydrozagadce” Andrzeja Kondradiuka zagrał z Ewą Szykulską parodię erotycznej sceny i siebie jako amanta. Powtarzał tam do znudzenia zdanie „Zdejm kapelusz”, co stało się jednym z kultowych elementów filmu. Nawet w drugoplanowych rolach był wyrazisty i pamiętało się o nim.

Zobacz też: Barbara Krafftówna pochowała dwóch mężów i straciła jedyne dziecko. Los nie był dla niej łaskawy

Lubiłem być żonaty

„Marcello Mastroianni powiedział: <Ja nie zdobywam kobiet, nie walczę o nie, ja po prostu im się poddaję>. W moim przypadku było bardzo podobnie. To nie ja miałem kobiety. To kobiety miały mnie”, mówił w jednej z rozmów. Wysportowany, nienagannie ubrany, szarmancki, miał niski głos i magnetyczne spojrzenie. Miał wizerunek niegrzecznego chłopca, kolejne  partnerki uważały, że sprowadzą go na dobrą drogę. On w każdym razie wierzył, że każda miłość będzie na zawsze i absolutnie go zmieni. Był czterokrotnie żonaty. Sam twierdził, że jako partner dobrze sprawdzał się, gdy miłość była namiętna i gorąca. Ale gdy dopadała go codzienność, i męczące pytania: gdzie idziesz, kiedy wrócisz, zaczynał myśleć o ucieczce. A kiedy kobiety łapały go na kłamstwie, gdy zaczynały się awantury, on brał szczoteczkę do zębów i szarmancko znikał z domu.

młody pluciński
Fot. Tym garbusem jeździł ze swoją trzecią żoną Krystyną Mazurówną. Dostał go z Niemiec od mamy i siostry. Fot: Lucjan Fogiel/Forum

Z Aliną Janowską myśleli o ślubie, ale do niego nie doszło. Aktorka zakochała się w architekcie Andrzeju Boreckim i to on został jej pierwszym mężem. Tadeusz Pluciński ożenił się natomiast ze starszą od siebie o kilka lat mezzosopranistką Barbarą Brun Barańską. Małżeństwo przetrwało kilka lat, i rozpadło się z powodu zdrad Plucińskiego. Drugą żoną aktora była koleżanka z teatru Ilona Stawińska. „Mijaliśmy się, byliśmy razem, ale osobno”, tłumaczył po latach powody rozstania. Prawdziwym powodem był podobno jego głośny romans z Kaliną Jędrusik, ale o tym za chwilę.

Tadeusz Pluciński i Krystyna Mazurówna wytrzymali trzy miesiące

Trzecią żoną Tadeusza Plucińskiego była znana tancerka Krystyna Mazurówna. Kiedy się poznali w połowie lat 60. była już znaną gwiazdą i obiektem westchnień wielu mężczyzn. Wytrzymali ze sobą trzy miesiące, rozwiedli się po trzech latach . W rozmowie z Dariuszem Michalskim powiedziała, że Tadeusz Pluciński był jej „niesłusznie poślubionym mężem”. Miała żal, że przepuszczał jej pieniądze, był skąpy dla niej, a rozrzutny, gdy idzie o swoje potrzeby. Twierdziła też, że nie chciał zgodzić się na rozwód i że musiała go spłacić, czemu Pluciński zaprzeczał. Z pewnością byli za silnymi osobowościami, by mogli ze sobą długo wytrzymać. Tadeusz Pluciński wspominał: „Kiedy żona mówiła mi, że robię rzeczy niegodne, to znaczy interesuję się innymi paniami i proponowała: <Może rozstaniemy się?>, odpowiadałem: <Ależ proszę bardzo>. Brałem walizkę, resztę zostawiałem żonie. I dodawał jak urodzony cynik: „Proponować mi ślub, z moją reputacją?! Trzeba było mieć odwagę”. ( cytuję za dziennikzachodni.pl)

Kalina Jędrusik i Tadeusz Pluciński: Kalina była wyrafinowana, gorąca..

„Myślałam, że to będzie prawdziwa miłość, a to był prowincjonalny romans”, powiedziała Kalina Jędrusik o związku z Plucińskim. Ale była na niego zła, bo zostawił ją dla innej kobiety, a ona chyba naprawdę się zaangażowała. Playboy i seksbomba! O ich romansie huczało całe środowisko. Mówiono, że Kalina była jego kobiecym odpowiednikiem: seksowna, prowokacyjna, nie oglądała się na to, co powiedzą i pomyślą inni. Poznali się w końcu lat 50. w warszawskim teatrze „Współczesnym”, grali w jednej sztuce „Operze za trzy grosze” Bertolda Brechta. Wszyscy szybko zauważyli, że między nimi jest niesamowita chemia. Od razu wiadomo było, że łączy ich coś więcej niż teatralne role. Kalina była już wtedy żoną pisarza Stanisława Dygata, ślub wzięli w 1955 roku. Chciała utrzymać romans w tajemnicy, Ale Tadeusz Pluciński nie wytrzymał i postanowił pochwalić się w bufecie teatralnym swoją nową zdobyczą. Opowiadał, że Kalina jest „wyrafinowana,gorąca…”

Zobacz też: Zapomniany kochanek Kaliny Jędrusik. Kim był, dlaczego straciła dla niego głowę?​​​​​​​

jędrusik
Fot. Kalina Jedrusik, o jej romansie z Plucińskim huczała Warszawa przełomu lat 50 i 60. Fot: PAP/Zbigniew Matuszewski

Te opowieści szybko doszły do Stanisława Dygata. Pisarz poprosił aktora o spotkanie, chciał żeby mu wprost powiedział, co łączy go z jego żoną. Pluciński wykrzyknął: Ja, z Kaliną?! Po latach w rozmowie z Violettą Ozminkowski wspominał: „Widziałem, że odetchnął z ulgą, bo plotkowano, że kochałem się z Kaliną u nich w domu, a on był impotentem i z radością się temu schowany za ścianą przyglądał. A to, że tak niefortunnie zakochałem się w jego żonie, nie robiło jeszcze z niego impotenta. Poza tym nigdy nie kochaliśmy się u nich w domu”. Romans długo nie potrwał, być może Pluciński zerwał go myśląc o Stanisławie Dygacie. A może zmęczył go temperament i zazdrość Kaliny. Podobno waliła go w twarz za każde miłe słowo o innej kobiecie.

Kiedy już się rozstali, Tadeusz Pluciński wybrał się do knajpy SPATiF-u z nową wybranką. Spotkali tam Kalinę. „Zauważyła nas i zrobiło się groźnie, była przecież nieprzewidywalna. Ale podeszła tylko do dziewczyny, po czym zaczęła ją głaskać po głowie i powiedziała: Ładna jesteś, ładna ale cycków takich, jak ja to nie masz! I jednym ruchem rozdarła na sobie bluzkę, z której wyskoczyły bujne piersi”. Czy tak było naprawdę? Pewnie tak, chociaż sam Pluciński lubił bawić się opowieściami i anegdotami o swoim życiu, nie bacząc przy tym, jak zostanie w nich oceniony.

Zakochany po same uszy

Kiedy w 1974 roku brał ślub z aktorką Jolantą Wołłejko wszyscy myśleli, że w czwartym małżeństwie wreszcie się ustatkuje. Miał 39 lat, jego wybranka 23. .„Poznaliśmy się w Teatrze Polskim, gdzie oboje graliśmy. To on zwrócił na mnie uwagę i zaczął dążyć do bliższej znajomości. Oczywiście cholernie mi się podobał! I byłam szczęśliwa, że wybrał mnie”, wspominała Jolanta Wołłejko. Jej ojciec znany aktor Czesław Wołłejko, ożeniony zresztą z byłą żoną Tadeusza Plucińskiego Iloną Stawińską - wpadł w szał, gdy usłyszał o wyborze córki. „Był moim kolegą z jednego teatru, dzieliliśmy garderobę i co tu dużo mówić, uważał, że nie mam najlepszej reputacji – opowiadał Pluciński w Gazecie Wyborczej. A on był zakochany po same uszy. „Byłem szczęśliwy. Obiecywałem sobie nigdy się nie rozstać”. Urodziło im się dwóch synów: Paweł w 1970 roku, a pięć lat później –  Piotr.

rodzina plucińskich
Fot. Rodzina w komplecie:Tadeusz Pluciński z żoną Jolantą Wołłejko z synami Pawłem i młodszym Piotrem. Fot: PAP/CAF/Andrzej Rybczyński

I chociaż Tadeusz Pluciński i w tym związku nie był wierny, może to dzieci sprawiły, że z Jolantą Wołłejko pozostali sobie wyjątkowo bliscy. Nawet po...rozwodzie. Ona przyjeżdżała, doglądała go, sprawdzała, co ma w lodówce. Kiedyś zażartowała: Wiesz co? Gdy kiedyś umrzesz, ja przyjdę na twój grób i na pewno zastanę karteczkę: „Jestem w kwaterze numer sześć, u pani Zosi, zaraz wracam”. Tak, jak kiedyś w jego rodzinie jeden z synów mieszkał z tatą, drugi z mamą. Z synami aktor miał świetny kontakt. Doczekał się wnuków.

Tadeusz Pluciński: jestem z przedwojennego materiału

Tadeusz Pluciński żartował, że jest z przedwojennego materiału. Niemal do końca życia ćwiczył, rozciągał się „że aż trzeszczało”. Miał duże poczucie humor i dużo dystansu do siebie. Kochał psy, zawsze miał rottweilery. Kiedy czasem spotykał na spacerze starych znajomych dziwili się: „Nie do wiary, pan ciągle z tym samym pieskiem! A on na to: Owszem, tak już od czterdziestu lat”. Ostatnie lata spędził u boku Jolanty Wołłejko i dzieci, wnuków. O byłej, ale stale obecnej w jego codzienności żonie mówil: „Bez niej nie dałbym rady. Jola wytrwale zniosła wszystko, rozwiedliśmy się prawie 40 lat temu, a ona wciąż jest moim największym przyjacielem i vice versa. Ja zrobię dla niej wszystko”. Gdy złamał nogę i przechodził rehabilitację, Jolanta Wołłejko wciąż przy nim była. To ona jeździła z nim do lekarzy, a potem regularnie odwiedzała go w Domu Artystów Weteranów Scen Polskich w Skolimowie, gdzie zamieszkał. Tam też wspólnie świętowali jego urodziny, dzielili się opłatkiem w Boże Narodzenie i jedli wielkanocne śniadanie. Aktor zmarł w 2019 roku, został pochowany na warszawskich Powązkach 

pluciński z synem
Fot. Ojciec i syn, czyli Tadeusz i Paweł Plucinscu, ok. 2000 roku.Fot: Maciej Czajkowski/Studio 69/Forum

Pisząc tekst korzystałam z książki Magdaleny Adaszewskiej „Na wieki wieków amant: Tadeusz Pluciński", wyd. Prószyńki i S-ska, 2014.

Wideo

Za nami 25 lat tworzenia magazynu VIVA!. Tak wraz z gwiazdami zapamiętaliśmy ten wyjątkowy czas

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

KAROLINA PISAREK i ROGER SALLA: tuż przed ślubną ceremonią modelka opowiada o niespodziewanych oświadczynach, swoim związku i przygotowaniach do ślubu. MICHAŁ WIŚNIEWSKI: po co mu ten ślub?! Wyznania mężczyzny, który pięć razy mówił „tak”. AGATA TUSZYŃSKA często przedkładała wszystko nad kolejne książki. Czy to był dobry wybór? Czy nie żałuje? I czy w ogóle umie żyć inaczej? Do refleksji. ŚLUBY WSZECH CZASÓW: Kelly i książę Rainier, Beaulieu i Presley, Yoko Ono i Lennon, Diana i książę Karol… Ich śluby zawładnęły zbiorową wyobraźnią.