czerwona suknia z filmu Pretty Woman
Fot. East News
ze świata filmu

„Pretty woman”: 6 zaskakujących faktów o kultowej komedii

Jak wyglądały kulisy powstawania filmu?

Redakcja VIVA! 4 października 2021 14:15
czerwona suknia z filmu Pretty Woman
Fot. East News

Pretty woman” to komedia romantyczna Garry’ego Marshalla, która stała się prawdziwym klasykiem gatunku. Historia miłości prostytutki Vivian (Julia Roberts) i biznesmena Edwarda (Richard Gere) kończy się bajkowym „i żyli długo i szczęśliwie”. Chociaż film w ostatnich latach budzi wiele kontrowersji, wciąż ma potężne grono fanek i fanów. Oto kilka ciekawostek na temat tej kultowej produkcji.

„Pretty woman” – nie tak piękna historia

Pierwotny scenariusz J.F. Lawtona daleki był od opowieści, którą tak pokochaliśmy: scenarzysta napisał bardzo szorstką historię bohaterów, którzy po siedmiu dniach tracą nadzieję na wspólne szczęście. W tej mrocznej wersji filmu w ostatniej scenie Edward miał rzucić w Vivian pieniędzmi i odjechać, zostawiając ją w ciemnym zaułku. To zupełne przeciwieństwo romantycznej sceny, w której Edward wspina się po schodach pożarowych do mieszkania Vivian.

W oryginalnej wersji nawet tytuł filmu był inny. Brzmiał on "3000", czyli tyle, ile wynosiła dzienna stawka głównej bohaterki.

Zobacz co wybrali nasi czytelnicy
Fot. Kadr z filmu „Pretty Woman”

Plakat filmowy i małe oszustwo

Pewnie wiele z was kojarzy plakat promujący film: białe tło, główni bohaterowie stoją do siebie odwróceni plecami, uśmiechają się. Wnikliwy obserwator zauważy jednak, że coś tutaj nie gra. I będzie miał rację! W rzeczywistości na plakacie widzimy głowę Julii Roberts doklejoną do ciała dublerki – Shelley Michelle. Co więcej, Edward Lewis (Richard Gere) ma na plakacie czarne włosy, mimo że w filmie jest siwiejącym mężczyzną.

Czytaj także: Julia Roberts i Daniel Moder są razem od 18 lat! Ale tę miłość musiała sobie wywalczyć 

„Pretty woman” – Julia Roberts

Dziś nie wyobrażamy sobie, by w rolę Vivian mógł się wcielić ktokolwiek inny niż Julia Roberts! A jednak pierwotnie przy wyborze aktorki do głównej roli były brane pod uwagę Sandra Bullock, Meg Ryan, Kristin Davis, Sarah Jessica Parker, Michelle Pfeiffer, Drew Barrymore, a nawet… Madonna.

Gwiazdorskie duety filmowe, które przeszły do historii kina
Fot. East News

Naszyjnik i jego ochroniarz

Naszyjnik, który Vivian dostała od Edwarda, w rzeczywistości był wypożyczony przez producentów na czas kręcenia filmu. Biżuteria była tak droga, że jej właściciel wysłał na plan filmowy ochroniarza, który miał nie spuszczać jej z oczu. Wynajęty mężczyzna podobno stał bezpośrednio za plecami reżysera i pilnował, by drogocenny rekwizyt przypadkiem nie zniknął. Trudno mu się dziwić... Podczas kręcenia kultowych scen wartość naszyjnika wynosiła 250 tys. dolarów.

Czytaj także: Instagram męża Julii Roberts to prawdziwe złoto! Zobaczcie życie pary od kuchni

Czerwona sukienka

Czerwona sukienka, którą Vivian miała na sobie podczas wieczoru w operze, zachwycała wszystkich od samego początku. Projektantka kostiumów Marilyn Vance musiała jednak spędzić naprawdę dużo czasu na dyskusjach z producentami, którzy upierali się, że sukienka powinna być czarna. Po wielu przymiarkach i zdjęciach próbnych okazało się, że Vance miała rację. Żadna z kreacji nie prezentowała się tak imponująco jak długa suknia w kolorze głębokiej czerwieni.

Zobacz także: Richard Gere udowadnia, że nigdy nie jest za późno na miłość

plakat filmu Pretty Woman. Richard Gere, Julia Roberts
Fot. East News

Żart na planie

Pamiętacie moment, w którym Edward przytrzaskuje palce Vivian pudełkiem od naszyjnika? Ta kultowa dziś scena tak naprawdę nie była zapisana w scenariuszu. Richard Gere chciał po prostu zrobić żart Julii Roberts, która podobno tego dnia była nieco zaspana. Naturalny i pełen wdzięku śmiech aktorki tak zauroczył reżysera, że w końcu cała scena trafiła do filmu. 

TEKST: Kamila Geodecka

Redakcja poleca

REKLAMA

Wideo

To nie była miłość od pierwszego wejrzenia, ale szybko zamieszkali razem. Teraz czeka ich wielka zmiana!

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

MARYLA RODOWICZ o poczuciu zawodowego niedocenienia, związkach – tych „gorszych, lepszych, bardziej udanych” i swoim azylu. KAROLINA GILON I MATEUSZ ŚWIERCZYŃSKI: ona pojechała do pracy na planie telewizyjnego show, on miał przeżyć przygodę życia jako uczestnik programu… MAREK TORZEWSKI mówi: „W miłości, która niejedno ma imię, są dwa kolory. Albo biel, albo czerń. A ja mam tę biel, a to wielkie szczęście…”.