Reklama

Najpierw była Doda i jej emocjonalne wejście, które rozpaliło widzów do czerwoności. Teraz jednak poprzeczka poszybowała jeszcze wyżej. Wszystko za sprawą Roberta Lewandowskiego, który niespodziewanie pojawił się na streamie Łatwoganga i… zaskoczył internet.

Robert Lewandowski u Łatwoganga. Kulisy niespodziewanego połączenia

Od kilku dni Patryk Garkowski, znany jako Łatwogang, prowadzi wyjątkowy, wielodniowy stream, którego cel jest jeden: pomoc dzieciom walczącym z chorobami onkologicznymi. Transmisja wystartowała 17 kwietnia i potrwa dziewięć dni, a każda minuta przyciąga coraz większe emocje i kolejne miliony złotych na koncie zbiórki. Już teraz udało się przekroczyć imponującą kwotę ponad 14 mln zł, a wszystko to przy dźwiękach utworu „Ciągle tutaj jestem (diss na raka)”, który stał się nieoficjalnym hymnem wydarzenia.

Na streamie nie brakuje wielkich nazwisk. Widzowie mogli już zobaczyć m.in. Maćka Dąbrowskiego, Kostka, Zoję, Skubisa, Bambi czy Dodę, która zadbała o prawdziwe show. Były emocje, były telefony do największych gwiazd polskiej sceny, a nawet publiczne pojednanie z Magdą Gessler. Ale to, co wydarzyło się 23 kwietnia, przebiło wszystko.

Właśnie wtedy na streamie pojawił się Bagi, który wpadł z prezentami dla Łatwoganga: kołdrą i jedzeniem. Jednak to nie one były największą niespodzianką. Chwilę później, dzięki połączeniu przez laptopa, widzowie zobaczyli… Roberta Lewandowskiego. Piłkarz nie krył wsparcia dla akcji. „Ja też jestem teraz z wami. Trzymam kciuki", powiedział, czym momentalnie wywołał lawinę reakcji na czacie. Dodał również, że jego zdaniem Łatwogang wykonuje świetną pracę.

CZYTAJ TEŻ: TYLKO W VIVIE! Partnerka Łukasza Litewki zabiera głos po jego śmierci. „Będziemy domagać się rzetelnego śledztwa”. Ujawniła też, dlaczego ukrywali swój związek

Robert Lewandowski, VIVA! grudzień 2014
FOT. ZUZA KRAJEWSKA/LAF AM

Anna Lewandowska na streamie. Ten moment rozgrzał widzów

Ale to nie wszystko. W trakcie rozmowy padła propozycja, która może jeszcze bardziej rozgrzać licytacje. Garkowski zapytał Lewandowskiego o możliwość przekazania wyjątkowej pamiątki: na przykład z podpisami piłkarzy Barcelony. Odpowiedź była natychmiastowa: „Jasne. Nie ma problemu. Jak najbardziej się ogarnie', zadeklarował kapitan reprezentacji Polski.

I wtedy rozmowa niespodziewanie skręciła w zupełnie innym kierunku. Robert Lewandowski z uśmiechem rzucił: „Ja ogólnie myślałem, że będę świadkiem na twoim ślubie", powiedział. Zaskoczony Łatwogang przyznał, że jeszcze nie oświadczył się swojej partnerce, ale planuje ślub w przyszyłym roku. Piłkarz nie był jednak przekonany, czy to się uda tak szybko. Influencer odpowiedział tajemniczo: „Może potajemnie planuję".

Robert Lewandowski ujawnił również, że jego ulubionym raperem jest Quebonafide. W pewnym momencie atmosfera zrobiła się jeszcze bardziej swobodna. Padła propozycja, by piłkarz zaprezentował jeden z viralowych układów tanecznych. Piłkarz podjął wyzwanie i poradził sobie z nim całkiem dobrze. To jednak nie był koniec. Bagi postanowił pójść o krok dalej i zapytał: „Robert, a wiesz co to jest „six seven”?". Piłkarz odpowiedział bez wahania: „Nie no, poczekaj – ja mam córki, no to mi córki nawet tablice rejestracyjne szukają, gdzie jest „six seven”, i ciągle: „six seven”.

Chwilę później Lewandowski również zaprezentował ten trend, a sytuacja nabrała jeszcze bardziej rodzinnego charakteru, gdy do transmisji dołączyła Anna Lewandowska. „Nie jesteśmy tacy starzy…", rzucił z uśmiechem Robert. Na to Bagi szybko zareagował: „Robert, Ty na pewno nie, bo robiłeś „six seven”. Teraz Ania musi zrobić „six seven”. I zrobiła. Bez wahania, z dystansem i uśmiechem. Ten moment tylko podkręcił atmosferę streamu i pokazał zupełnie inne, bardziej spontaniczne oblicze znanej pary.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Doda nie wierzy w „wypadek” Litewki. Wokalistka z samego rana zamieściła w sieci poruszający wpis. Jej słowa dają do myślenia

Authors

Reklama
Reklama
Reklama