Reklama

Maja Hyży jest utalentowaną wokalistką i cały czas rozwija swoją karierę zawodową. Ponadto jest także szczęśliwą mamą czwórki dzieci, która na co dzień zaraża fanów swoją pogodą ducha i szerokim uśmiechem. Okazuje się jednak, że artystka nie zawsze miała lekko w życiu, a przed laty zmagała się z poważnymi problemami zdrowotnymi... Przez jakiś czas nie mogła nawet wstać łóżka, przez co na nowo musiała uczyć się chodzić.

Reklama

Maja Hyży – kariera i rodzina

O utalentowanej wokalistce zrobiło się głośno za sprawą programu X Factor, w którym wystąpiła ze swoim ówczesnym mężem, Grzegorzem. Z nim także doczekała się dwóch synów, bliźniaków Wiktora i Aleksandra. Związek małżonków jednak nie przetrwał, a z czasem artystka ułożyła sobie życie u boku nowego partnera, Konrada. Zakochani w 2020 roku powitali na świecie córeczkę Antoninę, a niedawno na świat przyszła ich druga wspólna pociecha. Na co dzień Maja Hyży z powodzeniem łączy pracę z opieką nad dziećmi, pozostaje także aktywna w mediach społecznościowych, gdzie dzieli się z fanami swoją pozytywną energią, a także życiem prywatny.

Czytaj też: Dominika Gwit pokazała zdjęcia z pierwszego spaceru z synkiem. Fani gwiazdy są podzieleni…

Krzysztof Opaliński

Maja Hyży w sesji dla magazynu VIVA!, 2022 rok

Maja Hyży szczerze o operacjach

Choć na co dzień jest uśmiechnięta i pełna humoru, to nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, że przed laty Maja Hyży sporo wycierpiała. Na Instagramie artystki nie raz możemy zobaczyć zdjęcia, na których eksponuje swoje ciało, nie tuszując żadnych niedoskonałości. Na niektórych kadrach można było zauważyć sporą bliznę na biodrze Mai. Wokalistka nie tylko nie chce ich ukrywać, ale również podkreśla, że ciało jest naszą historią, z której każdy z nas powinien być dumny. „Akceptujmy siebie takimi, jakimi jesteśmy”, możemy przeczytać pod jedną z takich fotografii.

„Choć czas leczy rany, pozostają blizny, które przypominają nam najgorsze chwile naszego życia. I ja posiadam blizny, które na zawsze będą mi te chwilę przypominać. Jako nastolatka przeszłam przez swoje piekło, ale dziś wiem, że moje blizny nie szpecą. Bo nie szpetna ta blizna, co z walki pochodzi. A walkę toczyłam przez wiele lat w bólu i cierpieniu, nie mając pojęcia czy wygram. Nadzieja, wewnętrzna siła i wiara w siebie samą, nie pozwalała mi się poddać. Walczyłam o siebie, o swoją przyszłość, o swoje życie. Jak mówią "krew, pot i łzy". Dziś dumnie spoglądam na swoje blizny, bo są oznaką mojego zwycięstwa. Nie wstydzę się ich, nie krępują mnie, pokochałam je, bo to pozwoliło mi zaakceptować siebie. Dzięki nim dziś mogę dotrzymać kroku moim dzieciom i dźwigać dla nich wszystkie życiowe ciężary”, napisała na Instagramie.

Maja Hyży zdradziła, skąd wzięła się blizna na jej biodrze. W komentarzu pod zdjęciem napisała, że to pamiątka, która została jej po operacji na biodro, którą przeszła lata temu. Wokalistka zdradziła, że aż siedem razy trafiła na stół operacyjny, a jako nastolatka tak długo była przykuta do łóżka, że na nowo musiała uczyć się chodzić. Okazuje się, że to jeszcze nie koniec zmagań Mai Hyży, a przed nią wciąż jeszcze kolejne zabiegi...

„Rzeczywiście jestem po kilku operacjach. Jest ich już siedem. (...) Kolejne jeszcze mnie czekają, natomiast ja jestem cały czas uśmiechnięta, mam w sobie siłę do działania, do stawiania sobie celów i osiągania marzeń”, wyznała w rozmowie z Jastrząb Post i dodała: „To były ciężkie operacje. Ja do tej pory mam problemy z biodrami, sporo się działo. Natomiast wszystko przekładam na pozytywną energię. Fakt operacji nie jest niczym pozytywnym. Ból, rehabilitacja, stawianie pierwszych kroków – to brzmi śmiesznie, ale jak miałam 17 lat, to musiałam na nowo uczyć się chodzić, tyle leżałam w łóżku”.

Zobacz także: Krzysztof Ibisz niedawno po raz trzeci został tatą. Marzy o kolejnym maleństwie

Reklama

Reklama
Reklama
Reklama