Maja Chwalińska zdobyła serca kibiców, ale mało kto znał tę mroczną stronę jej kariery. Tenisistka wprost mówi o pogróżkach
Dziś zachwyca sportową formą i zbiera gratulacje z całej Polski, ale droga Mai Chwalińskiej na tenisowy szczyt nie była usłana różami. W rozmowie w programie „Dzień dobry TVN" zawodniczka otworzyła się na temat trudnych doświadczeń, które towarzyszyły jej przez lata kariery. Przyznała, że już jako nastolatka musiała mierzyć się z hejtem, a nawet wiadomościami zawierającymi życzenia śmierci.

Maja Chwalińska jest obecnie jednym z najgorętszych nazwisk polskiego sportu. Po znakomitym występie podczas tegorocznego turnieju Rolanda Garrosa tenisistka znalazła się w centrum zainteresowania kibiców i mediów. Nic więc dziwnego, że jej wizyta w studiu „Dzień dobry TVN" wzbudziła ogromne emocje.
Maja Chwalińska o trudnych momentach kariery
Prowadzący przypomnieli, że przed laty młoda zawodniczka obiecała wrócić do programu, gdy spełni swoje wielkie sportowe marzenia. Choć dziś może cieszyć się sukcesem, sama podkreśla, że przez długi czas nie była pewna, czy kiedykolwiek znajdzie się w tym miejscu. „Chcemy ci powiedzieć Maju, że dla nas zwyciężyłaś. Jesteś największą gwiazdą tego turnieju i mam nadzieję, że ty o tym wiesz. Pamiętam, że byłaś w naszym studiu, na tej kanapie i obiecywałaś nam, że do nas wrócisz. Wierzyłaś wtedy, że staniesz na najwyższych szczytach świata tenisa", wyznał Marcin Prokop. „W tym wieku jeszcze wierzyłam, później jednak wiele się wydarzyło w mojej karierze i te marzenia porzuciłam. Potem skupiłam się na pracy krok po kroku i w końcu do tego doszłam", odpowiedziała Maja.
Podczas rozmowy nie zabrakło także refleksji nad najtrudniejszymi momentami kariery. Chwalińska przyznała, że były chwile, gdy wychodziła na kort ze łzami w oczach. Dziś patrzy na tamten okres z dużą dozą wyrozumiałości. Prowadzący spytał tenisistkę, co powiedziałaby tamtej wschodzącej sportsmence. „Ciężko mi tak powiedzieć... to wszystko stało się po coś, potrzebowałam to przejść i sobie to poukładać. Nic bym jej nie powiedziała, tylko bym ją przytuliła. Będzie ok i to wszystko ogarnie", wyznała.
Tenisistka nie ukrywa również, że sukces nie zmienił jej podejścia do sportu. Choć ostatnie tygodnie przypominają spełnienie marzeń, doskonale zdaje sobie sprawę, ile pracy kosztowało ją znalezienie się w tym miejscu. „To dla mnie też jest jeszcze troszkę jak sen. Ten skok był ogromny, to wszystko zdarzyło się w krótkim odstępie czasowym, nie dowierzam, że to się stało, ale zdaję sobie sprawę, że to był tylko jeden turniej. Zdaję sobie sprawę, że muszę dużo pracować, żeby takich turniejów, na takim poziomie, było więcej. (...) To jest sport, gram od siódmego roku życia i bardzo ciężko pracowałam, żeby tu się znaleźć. To się może wydawać, że to było z "dnia na dzień", ale gram w tenisa od 18 lat. To nie było z "dnia na dzień", zwierzyła się Maja.
CZYTAJ TEŻ: Maja Chwalińska zapytana o wsparcie od Świątek, powiedziała wprost. Jej słowa zaskoczyły

Hejt i pogróżki od 17. roku życia. Tenisistka mówi wprost o ciemnej stronie sportu
Jednym z najbardziej poruszających momentów rozmowy był temat hejtu w sporcie. Chwalińska przyznała, że od wielu lat otrzymuje obraźliwe wiadomości i pogróżki. Marcin Prokop podkreślił, że tenisistka już wcześniej otrzymywała między innymi pogróżki i "życzenia śmierci". „Każdy sportowiec mierzy się z hejtem, ale ważne, by słuchać opinii swoich bliskich, bo to może bardzo zdekoncentrować i odebrać pewność siebie", mówiła. „Uważam, że to jest najważniejsze, żeby robić to, co się kocha. To jest dla mnie podstawa. Radość straciłam przez te wszystkie lata, ale cieszę się, że ją odnalazłam", dodała.
Mimo bolesnych doświadczeń zawodniczka podchodzi do sprawy z dużym dystansem. Jest świadoma, że wraz z rosnącą popularnością pojawi się także więcej krytyki.„Wiem, że będzie tego więcej, bo porażki są częścią sportu. Najważniejsze jest jednak, żeby nie pozwolić takim komentarzom wpływać na własną wartość", kontynuuje. „Każdy tenisista je dostaje, to nie jest tak nagłaśniane. To już się zaczęło, odkąd miałam 17 lat. Pogróżki i hejty. Wiem, że teraz będzie tego więcej, bo porażek będzie dużo — to nieodłączna część sportu. Ale jestem na tyle dojrzała, że wiem, by tego nie słuchać", mówi.
Źródło: „Dzień Dobry TVN".
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Lewandowski dotrzymał słowa po akcji Łatwoganga. To, co wyznał, zaskoczyło wszystkich. Nagranie już podbija sieć

