• VIVA!ART
  • VIVA!MODA
  • VIVA!LIFESTYLE
  • VIVA!MAN
  • VIVA!PEOPLE POWER
  • VIVA!ITAKA
  • MAGAZYN VIVA!
viva
viva
viva
  • Gwiazdy
  • Ludzie
  • Moda
  • Uroda
  • Styl życia
  • Kultura
  • Wideo
  • Nasze akcje
  • VIVA!ART
  • VIVA!MODA
  • VIVA!LIFESTYLE
  • VIVA!MAN
  • VIVA!PEOPLE POWER
  • VIVA!ITAKA
  • MAGAZYN VIVA!
player placeholder
  1. Viva.pl
  2. Ludzie
  3. Newsy
  4. KULTOWE SESJE VIVY! Katarzyna Zielińska kwitnie w drugiej ciąży, a my przypominamy pierwszą sesję aktorki sprzed 6 lat

KULTOWE SESJE VIVY! Katarzyna Zielińska kwitnie w drugiej ciąży, a my przypominamy pierwszą sesję aktorki sprzed 6 lat

Katarzyna Zielińska, Viva! wrzesień 2011

Piotr Porębski/Metaluna

Olga Figaszewska
czwartek, 7 września 2017 14:00
Obserwuj nas w Google

Galeria (5 zdjęcia)

1 / 5
Katarzyna Zielińska, Viva! wrzesień 2011

Piotr Porębski/Metaluna

Katarzyna Zielińska, Viva! wrzesień 2011

Wiecie, co to jest TBT? To skrót od angielskiego wyrażenia „Throwback Thursday”, który często pojawia się na Instagramie i Facebooku. Co oznacza? Że czwartek to dzień wspomnień - gwiazdy publikują wtedy swoje stare zdjęcia. Na fali tego trendu i my wracamy do przeszłości! W nowym cyklu „Kultowe sesje VIVY!” będziemy przypominać nasze archiwalne materiały.

Zobacz też: KULTOWE SESJE VIVY! Przypominamy pierwsze zdjęcia Andrzeja Piasecznego!

O Katarzynie Zielińskiej znów jest głośno. Uwielbiana aktorka telewidzów spodziewa się drugiego dziecka! Przypomnijmy, że  jest już mamą dwuletniego chłopca Henryka. Jest on owocem związku gwiazdy z finansistą, Wojciechem Domańskim. Gwiazda olśniła wszystkich kreacją na gali Flesz Fashion Night, gdzie po raz pierwszy zaprezentowała ciążowe krągłości. Aktorka pojawiła się w białej, długiej sukni, podkreślającej jej atuty. W dodatku fakt ten, postanowiła skomentować w dość zabawny sposób.

Zobacz też: KULTOWE SESJE VIVY! Przypominamy pierwsze zdjęcia Anny Przybylskiej

Katarzyna Zielińska w archiwalnej sesji VIVY!

Jeszcze  kilka lat temu wypominano jej modowe wpadki. Kiedy zwrócono jej uwagę, że źle się ubiera, zabolało. Schudła, zmieniła styl. Z pulchnej dziewczyny przeobraziła się w seksowną kobietę. Dziś jest jedną z najseksowniejszych i najbardziej rozchwytywanych gwiazd show-biznesu. W komedii „Och, Karol 2” zagrała jedną z piękności u boku Piotra Adamczyka. Jednak widzowie zauważyli ją i pokochali wcześniej za role w serialach, między innymi w „Barwach szczęścia”, gdzie wciela się w postać Marty Walewskiej. Wielokrotnie wygrywała plebiscyty popularności. Brała udział w „Tańcu z gwiazdami” czy „Twoja twarz brzmi znajomo” i wciąż stawia przed sobą kolejne wyzwania. Można zobaczyć ją na deskach teatrów Kwadrat, Komedia i Capitol. Występuje też w recitalach i programach kabaretowych. Jest ambasadorką fundacji Instytut Wspierania Rozwoju Dziecka w Gdańsku.

Jak dziewczyna z gór podbiła Warszawę? O marzeniach i kompleksach Katarzyna Zielińska opowiedziała w 2011 roku Aleksandrze Kwaśniewskiej.

Polecamy też: KULTOWE SESJE VIVY! Przypominamy pierwsze zdjęcia Michała Wiśniewskiego z synkiem

Zobacz też: KULTOWE SESJE VIVY! Przypominamy pierwsze zdjęcia Anny Przybylskiej

2 / 5
katarzyna-zielinska-396146-GALLERYBIG-1bc6ab7

Piotr Porębski/METALUNA

katarzyna-zielinska-396146-GALLERYBIG-1bc6ab7

– Wiedziałaś, że jeden z najsłynniejszych amerykańskich reżyserów, Billy Wilder, pochodził z Twoich terenów? Konkretnie z Suchej Beskidzkiej?
Przeczytałam o tym niedawno. Totalne zaskoczenie!


– Myślałam, że jako fanka Audrey Hepburn wiedziałaś o tym od zawsze i traktowałaś jak zachętę. Skoro nie, to aktorstwo musiało być odważnym marzeniem dla dziewczyny ze Starego Sącza?
Bardzo odważnym. U nas, żeby pójść do teatru, trzeba było zorganizować wycieczkę do Krakowa. To nie było na wyciągnięcie ręki. Będąc na studiach w PWST w Krakowie, odczuwałam pewne braki, chociaż w szkole miałam naprawdę wspaniałą panią profesor od języka polskiego, która rozkochała naszą klasę w literaturze i sztuce. Ale w mojej grupie na roku byli ludzie z większych miast, bardziej obyci. Pomyślałam, że przecież mogę to nadrobić – chodzić do teatru, kina, podpatrywać, jak żyje się w takim  wielkomiejskim stylu. Że to zależy tylko ode mnie.


– Mam wrażenie, że osoby z mniejszych miejscowości często oglądają się na innych. Jakby miały poczucie, że ciągle są testowane, oceniane.
Ja czułam się tak na początku. W szkole teatralnej wydawało mi się, że wszyscy mnie obserwują, że jestem jakby w centrum całego wszechświata i że wszyscy widzą moje wady, potknięcia. Jestem z natury nieśmiała i muszę sobie różne rzeczy udowadniać. Idąc do szkoły teatralnej, wiedziałam, że będzie to dla mnie trudne przeżycie, ale ją skończyłam; że będzie mi ciężko dostać się do teatru, ale dałam radę. Ciągle stawiam przed sobą jakieś schody. Równocześnie miałam świadomość, że marzenia się spełniają. Moje się spełniały. Na przykład zawsze wiedziałam, że będę mieszkać w Warszawie. Marzyłam o tym. Bo lubię takie tempo życia, lubię być – jakkolwiek to teraz brzmi – bardziej anonimowa.


– Trochę paradoksalnie. Warszawa spełniła Twoje oczekiwania?
Tak, od początku byłam zachwycona.


– Naprawdę? To tak niepopularny pogląd, że aż Ci nie wierzę.
Mnie naprawdę Warszawa zafascynowała. Mam tu swoje magiczne miejsca, a nawet pewne rytuały. Uwielbiałam wyjść wieczorem na spacer po Żoliborzu, potem dojść do centrum, posnuć się po Starówce. Był taki etap mojej samotności, który kochałam nad życie. Zawsze planowałam sobie cały dzień – że tutaj wypiję z kimś kawę, pójdę na zdjęcia, zaniosę CV, potem pochodzę po mieście, będzie wieczór, przyjdę, ugotuję sobie coś. Chodziłam też do parku Skaryszewskiego i pływałam z przyjaciółkami łódkami… Kocham Warszawę i to nie jest przesadna egzaltacja, tylko stwierdzenie faktu.
 

Zobacz też: KULTOWE SESJE VIVY! Przypominamy pierwsze zdjęcia Andrzeja Piasecznego!

Polecamy też: Oto dlaczego Katarzyna Zielińska zrezygnowała z "Barw Szczęścia". Aktorka jest w ciąży!

3 / 5
katarzyna-zielinska-396147-GALLERY600-0c96d7a

Piotr Porębski/METALUNA

katarzyna-zielinska-396147-GALLERY600-0c96d7a


– Przez tych parę lat tutaj skóra Ci nie zgrubiała?
Właśnie nie. Z domu wyniosłam przekonanie, że wszyscy są wspaniali. Odkąd weszłam w show-biznes, zaczęłam się przekonywać, że można tak po prostu kogoś bezinteresownie krzywdzić czy upokarzać. I nie mówię tu tylko o sobie. Każdego dnia coraz szerzej otwierały mi się oczy.


– Co zobaczyłaś?
Że ktoś nie certoli się, używam tego słowa z całą świadomością, żeby zrobić coś za twoimi plecami, zobaczyłam, co to znaczy „po trupach do celu”. Ja nigdy tego nie umiałam i nawet nie chcę się nauczyć. Rodzice zawsze mi mówili, żebym za takie zachowanie nie odpłacała tym samym. To jest trudne, ale dzielnie trzymam się tej zasady.


– Czyli zemsta jest niedozwolona?
Traciłabym tylko energię nie na te rzeczy, które powinnam robić w życiu.


– Czujesz się góralką?
Wszyscy przedstawiają mnie jako góralkę, ale jakbym przyjechała do domu i powiedziała, że jestem góralką, pewnie by mnie prześwięcili. Jestem góralka niskopienna, my się nazywamy Laszki.


– Niskopienna się nie liczy?
Nie w tym rzecz. Wolę o sobie mówić Laszka, czyli po prostu dziewczyna z gór. Jesteśmy mocno charakterne.


– I szybciej zabijecie niż zdradzicie?
Zdecydowanie. Mówimy prawdę prosto w oczy, nawet jeśli znamy konsekwencje, krzyczymy, jeśli wiemy, że mamy rację, ale też umiemy przeprosić, jeśli zawiniłyśmy. A jak kochamy, to na zabój. Bliskiej osoby nie damy skrzywdzić. Czy to partner, czy rodzina.


– Czyli jak się złościsz, to raczej krzyczysz, niż płaczesz?
I to, i to. Czasem sobie popłaczę, bo to oczyszcza z nadmiaru emocji. I to nie tylko tych negatywnych. Trudno mi czasem zapanować nad uczuciami.


– Jesteś choleryczką?
Chyba tak...


– Potrafisz czymś rzucić?
Nie, tu do perfekcji nie doszłam (śmiech). Choć chciałabym jak najszybciej się zresetować. Bo ja się za bardzo wszystkim przejmuję. Co jakiś czas postanawiam, że nie mogę tak z byle powodu się spalać, ale to nie jest takie łatwe.

– Wiedziałaś, że jeden z najsłynniejszych amerykańskich reżyserów, Billy Wilder, pochodził z Twoich terenów? Konkretnie z Suchej Beskidzkiej?
Przeczytałam o tym niedawno. Totalne zaskoczenie!


– Myślałam, że jako fanka Audrey Hepburn wiedziałaś o tym od zawsze i traktowałaś jak zachętę. Skoro nie, to aktorstwo musiało być odważnym marzeniem dla dziewczyny ze Starego Sącza?
Bardzo odważnym. U nas, żeby pójść do teatru, trzeba było zorganizować wycieczkę do Krakowa. To nie było na wyciągnięcie ręki. Będąc na studiach w PWST w Krakowie, odczuwałam pewne braki, chociaż w szkole miałam naprawdę wspaniałą panią profesor od języka polskiego, która rozkochała naszą klasę w literaturze i sztuce. Ale w mojej grupie na roku byli ludzie z większych miast, bardziej obyci. Pomyślałam, że przecież mogę to nadrobić – chodzić do teatru, kina, podpatrywać, jak żyje się w takim  wielkomiejskim stylu. Że to zależy tylko ode mnie.


– Mam wrażenie, że osoby z mniejszych miejscowości często oglądają się na innych. Jakby miały poczucie, że ciągle są testowane, oceniane.
Ja czułam się tak na początku. W szkole teatralnej wydawało mi się, że wszyscy mnie obserwują, że jestem jakby w centrum całego wszechświata i że wszyscy widzą moje wady, potknięcia. Jestem z natury nieśmiała i muszę sobie różne rzeczy udowadniać. Idąc do szkoły teatralnej, wiedziałam, że będzie to dla mnie trudne przeżycie, ale ją skończyłam; że będzie mi ciężko dostać się do teatru, ale dałam radę. Ciągle stawiam przed sobą jakieś schody. Równocześnie miałam świadomość, że marzenia się spełniają. Moje się spełniały. Na przykład zawsze wiedziałam, że będę mieszkać w Warszawie. Marzyłam o tym. Bo lubię takie tempo życia, lubię być – jakkolwiek to teraz brzmi – bardziej anonimowa.


– Trochę paradoksalnie. Warszawa spełniła Twoje oczekiwania?
Tak, od początku byłam zachwycona.


– Naprawdę? To tak niepopularny pogląd, że aż Ci nie wierzę.
Mnie naprawdę Warszawa zafascynowała. Mam tu swoje magiczne miejsca, a nawet pewne rytuały. Uwielbiałam wyjść wieczorem na spacer po Żoliborzu, potem dojść do centrum, posnuć się po Starówce. Był taki etap mojej samotności, który kochałam nad życie. Zawsze planowałam sobie cały dzień – że tutaj wypiję z kimś kawę, pójdę na zdjęcia, zaniosę CV, potem pochodzę po mieście, będzie wieczór, przyjdę, ugotuję sobie coś. Chodziłam też do parku Skaryszewskiego i pływałam z przyjaciółkami łódkami… Kocham Warszawę i to nie jest przesadna egzaltacja, tylko stwierdzenie faktu.
 

Zobacz też: KULTOWE SESJE VIVY! Przypominamy pierwsze zdjęcia Andrzeja Piasecznego!

Polecamy też: Oto dlaczego Katarzyna Zielińska zrezygnowała z "Barw Szczęścia". Aktorka jest w ciąży!

4 / 5
katarzyna-zielinska-396145-GALLERYBIG-0256ac9

Piotr Porębski/METALUNA

katarzyna-zielinska-396145-GALLERYBIG-0256ac9

– To jak przeszłaś przez cały okres zdobywania popularności?
Ja się nawet boję słowa „popularność”. Profesorowie mówili w szkole, że całe życie trzeba się uczyć i nigdy człowiek nie jest wystarczająco dobry. Dlatego jak słyszę, że mam teraz swoje pięć minut, traktuję to jako wyzwanie. Nadal będę ciężko pracować, tak jak do tej pory. Nadal będę słuchać mądrych ludzi i z takimi pracować. Nadal będę z szacunkiem podchodziła do drugiego człowieka.


– Masz poczucie, że jesteś teraz w miejscu, w którym zawsze chciałaś być?
Ja nie kokietuję, nie mówię, że nie. Oczywiście jest mi bardzo przykro, kiedy plotki na mój temat dotykają moją rodzinę, bo to jest małe środowisko i inaczej wszyscy to odbierają. Ale z drugiej strony jestem bardzo dumna, że ktoś pochodzący z małej miejscowości, niemający kontaktów, tak zwanych pleców, może spełnić swoje marzenia i coś osiągnąć. W moim przypadku duża w tym zasługa rodziców, którzy zawsze mnie wspierali, pomagali. Życzę wszystkim, żeby mieli taką rodzinę.


– Przy bardzo opiekuńczych rodzicach zawsze jest ryzyko, że się przyzwyczaisz i będziesz oczekiwać podobnego zaopiekowania od życia.
Nigdy nie oczekiwałam, że zawsze ktoś będzie nade mną czuwał. Ale coraz bardziej to doceniam.


– Tata jest Twoim ideałem mężczyzny?
Na pewno. Ale jest ideałem z wadami, tacy są bardziej ludzcy (śmiech).


– To ułatwia czy utrudnia życie młodej kobiety?
Dobre pytanie. Na pewno obserwowanie taty pozwoliło mi ustalić priorytety w byciu z innym mężczyzną. Przekazał mi też otwartość na świat, co bardzo pomaga w życiu. Tata ma dużo takiej akceptacji świata i jest po prostu dobrym człowiekiem.


– Ale mówi się, że szukamy mężczyzn na podobieństwo ojców, a jak poprzeczka jest tak wysoko zawieszona...
Trzeba cierpliwie czekać, obserwować, ale jest to możliwe.


– I można odtworzyć ten ogrom bezwarunkowej miłości?
Co do bezwarunkowej miłości, to rodzice nie mówili: „O Jezu, jaka ty jesteś wspaniała i piękna!”. Byłyśmy doceniane i chwalone za wszystkie dobre rzeczy, ale też miałyśmy wyznaczone granice i zasady, których się miałyśmy trzymać. Z tatą obiecaliśmy sobie szczerość ponad wszystko. Pamiętam taką sytuację. Byliśmy z tatą w kościele i zapytałam go, jak wyglądam w sukience, którą założyłam. Byłam wtedy dosyć przy kości, a sukienkę miałam przed kolana. A on na to: „Wiesz co, Kasia, jesteś piękną kobietą, ale łydki masz nie za dobre”. Zatkało mnie, ale wzięłam się za siebie i teraz te łydki odsłaniam bez problemu. Pewnie niełatwo było mu powiedzieć coś takiego ukochanej córeczce, ale doceniam to.


– Ty też mu kiedyś coś wytknęłaś?
Ależ oczywiście! Jesteśmy w końcu do siebie podobni.


– Metamorfoza, jaką przeszłaś, wyleczyła Cię z kompleksów?
Mam świadomość, że popracowałam nad sobą, ale po kompleksach, z których się wyleczyłam, przyszły kolejne, bo nic w przyrodzie nie ginie (śmiech). Wiele osób uważa, że jestem taką mocną kobietą. I zazdroszczą mi tego. A ja jestem krucha w środku.

– Wiedziałaś, że jeden z najsłynniejszych amerykańskich reżyserów, Billy Wilder, pochodził z Twoich terenów? Konkretnie z Suchej Beskidzkiej?
Przeczytałam o tym niedawno. Totalne zaskoczenie!


– Myślałam, że jako fanka Audrey Hepburn wiedziałaś o tym od zawsze i traktowałaś jak zachętę. Skoro nie, to aktorstwo musiało być odważnym marzeniem dla dziewczyny ze Starego Sącza?
Bardzo odważnym. U nas, żeby pójść do teatru, trzeba było zorganizować wycieczkę do Krakowa. To nie było na wyciągnięcie ręki. Będąc na studiach w PWST w Krakowie, odczuwałam pewne braki, chociaż w szkole miałam naprawdę wspaniałą panią profesor od języka polskiego, która rozkochała naszą klasę w literaturze i sztuce. Ale w mojej grupie na roku byli ludzie z większych miast, bardziej obyci. Pomyślałam, że przecież mogę to nadrobić – chodzić do teatru, kina, podpatrywać, jak żyje się w takim  wielkomiejskim stylu. Że to zależy tylko ode mnie.


– Mam wrażenie, że osoby z mniejszych miejscowości często oglądają się na innych. Jakby miały poczucie, że ciągle są testowane, oceniane.
Ja czułam się tak na początku. W szkole teatralnej wydawało mi się, że wszyscy mnie obserwują, że jestem jakby w centrum całego wszechświata i że wszyscy widzą moje wady, potknięcia. Jestem z natury nieśmiała i muszę sobie różne rzeczy udowadniać. Idąc do szkoły teatralnej, wiedziałam, że będzie to dla mnie trudne przeżycie, ale ją skończyłam; że będzie mi ciężko dostać się do teatru, ale dałam radę. Ciągle stawiam przed sobą jakieś schody. Równocześnie miałam świadomość, że marzenia się spełniają. Moje się spełniały. Na przykład zawsze wiedziałam, że będę mieszkać w Warszawie. Marzyłam o tym. Bo lubię takie tempo życia, lubię być – jakkolwiek to teraz brzmi – bardziej anonimowa.


– Trochę paradoksalnie. Warszawa spełniła Twoje oczekiwania?
Tak, od początku byłam zachwycona.


– Naprawdę? To tak niepopularny pogląd, że aż Ci nie wierzę.
Mnie naprawdę Warszawa zafascynowała. Mam tu swoje magiczne miejsca, a nawet pewne rytuały. Uwielbiałam wyjść wieczorem na spacer po Żoliborzu, potem dojść do centrum, posnuć się po Starówce. Był taki etap mojej samotności, który kochałam nad życie. Zawsze planowałam sobie cały dzień – że tutaj wypiję z kimś kawę, pójdę na zdjęcia, zaniosę CV, potem pochodzę po mieście, będzie wieczór, przyjdę, ugotuję sobie coś. Chodziłam też do parku Skaryszewskiego i pływałam z przyjaciółkami łódkami… Kocham Warszawę i to nie jest przesadna egzaltacja, tylko stwierdzenie faktu.
 

Zobacz też: KULTOWE SESJE VIVY! Przypominamy pierwsze zdjęcia Andrzeja Piasecznego!

Polecamy też: Oto dlaczego Katarzyna Zielińska zrezygnowała z "Barw Szczęścia". Aktorka jest w ciąży!

5 / 5
katarzyna-zielinska-396148-GALLERYBIG-ce35e37

Piotr Porębski/METALUNA

katarzyna-zielinska-396148-GALLERYBIG-ce35e37


– To też widać. Przegrywając w programie „Kocham cię, Polsko!”, sprawiasz wrażenie, jakbyś była na granicy płaczu.
Tak to widzisz? Staram się nad tym zapanować, ale czuję się odpowiedzialna za drużynę i naszych kibiców. Może to dlatego tak się przejmuję...?


– Może jesteś stworzona do wygrywania?
Chyba nie, ale lubię walczyć. Czysto i z zasadami. Lubię taki dreszcz emocji. Na szczęście szybko zapominam o porażkach, nie rozpamiętuję przeszłości. Stawiam sobie kolejny cel i na nim koncentruję swoją energię.


– Bardziej pamiętasz krytykę czy pochlebstwa?
Uczę się przyjmowania komplementów. Łatwiej mi słuchać krytyki. Ważna była szczera rozmowa z pewnym producentem, który kazał mi zwrócić uwagę na niektóre rzeczy.


– Jak to? Powiedział, że powinnaś schudnąć?
Tak, oraz żebym zwróciła uwagę na to, jak się ubieram.


– Dość szczerze. Jak zareagowałaś?
Najpierw szok. Pamiętam, że poszłam wtedy do jakiegoś sklepu i snułam się między tymi wieszakami, nie wiedząc, od czego zacząć. Następnego dnia zadzwoniłam do trenerki, pospotykałam się z ludźmi, którzy mieli większe ode mnie pojęcie o modzie, no i wzięłam się za siebie. Od razu. Tak już mam.


– Masz poczucie, że teraz wykorzystujesz pełnię swoich możliwości?
Cały czas szukam w sobie nowych pasji, zainteresowań, bo świat jest kolorowy i pełen nieograniczonych możliwości. Lubię mieć plan B, który pozwoliłby mi się spełnić w zupełnie inny sposób.


– Na przykład?
Na przykład kulinarnie.


– Dobrze gotujesz?
Dobrze, ale mój chłopak lepiej. Oczywiście w związku z tym odpuściłam sobie, bo jak ktoś robi coś wspaniale, to oddaję mu pole do działania.


– Może chociaż wydawanie pieniędzy przychodzi Ci z łatwością?
Nie, tego właśnie się nauczyłam, zarabiając na drobiazgi u rodziców w szklarni. Miałam skarbonkę, zamykaną na kluczyk, tam wsadzałam wszystkie „zarobki” i wiedziałam, na co wydam. Dziś też dziesięć razy się zastanowię, zanim coś kupię. Jedynie z łatwością mi przychodzi wydawanie na buty.


– Pozwalasz sobie na ekstrawagancję?
Rzadko, bo nie jestem typem, który lubi zaszaleć. Mnie zawsze najpierw staną konsekwencje przed oczami, a potem dopiero zastanawiam się: To mogę zaszaleć czy nie?


– I nie zdarzyło Ci się nigdy zrobić czegoś, nie myśląc o konsekwencjach?
Chyba nie.


– To jest kwestia charakteru czy wychowania?
Myślę, że i tego, i tego. Ja nawet nie potrafiłam iść na wagary. Owszem, uciekłam raz z domu, ale tata domyślał się, że dojdę z tą walizką do przystanku autobusowego i wrócę, więc wszyscy już na mnie czekali… Do 18. roku życia, kiedy wszyscy wokół imprezowali na sylwestra, my z kuzynką wlewałyśmy w siebie szampana bezalkoholowego.


– Same z siebie? Czemu?
No bo tak sobie założyłam – szampan bezalkoholowy, zero używek…


– Bo bałaś się kary czy po prostu uważałaś, że to jest karygodne?
Bałam się, że niebo otworzy się nade mną i mnie pochłonie. Oczywiście żartuję. Ale byłam też chyba trochę wygodna, więc myślałam, że skoro po tych wagarach będę musiała odbyć karę, to mi się to nie opłaca. I odechciewało mi się. Teraz, po latach to moje dobre prowadzenie się odwdzięczyło mi się dobrym zdrowiem i kondycją, choć wtedy tak o tym nie myślałam.


– A myślałam, że to ja byłam grzecznym dzieckiem…

– Wiedziałaś, że jeden z najsłynniejszych amerykańskich reżyserów, Billy Wilder, pochodził z Twoich terenów? Konkretnie z Suchej Beskidzkiej?
Przeczytałam o tym niedawno. Totalne zaskoczenie!


– Myślałam, że jako fanka Audrey Hepburn wiedziałaś o tym od zawsze i traktowałaś jak zachętę. Skoro nie, to aktorstwo musiało być odważnym marzeniem dla dziewczyny ze Starego Sącza?
Bardzo odważnym. U nas, żeby pójść do teatru, trzeba było zorganizować wycieczkę do Krakowa. To nie było na wyciągnięcie ręki. Będąc na studiach w PWST w Krakowie, odczuwałam pewne braki, chociaż w szkole miałam naprawdę wspaniałą panią profesor od języka polskiego, która rozkochała naszą klasę w literaturze i sztuce. Ale w mojej grupie na roku byli ludzie z większych miast, bardziej obyci. Pomyślałam, że przecież mogę to nadrobić – chodzić do teatru, kina, podpatrywać, jak żyje się w takim  wielkomiejskim stylu. Że to zależy tylko ode mnie.


– Mam wrażenie, że osoby z mniejszych miejscowości często oglądają się na innych. Jakby miały poczucie, że ciągle są testowane, oceniane.
Ja czułam się tak na początku. W szkole teatralnej wydawało mi się, że wszyscy mnie obserwują, że jestem jakby w centrum całego wszechświata i że wszyscy widzą moje wady, potknięcia. Jestem z natury nieśmiała i muszę sobie różne rzeczy udowadniać. Idąc do szkoły teatralnej, wiedziałam, że będzie to dla mnie trudne przeżycie, ale ją skończyłam; że będzie mi ciężko dostać się do teatru, ale dałam radę. Ciągle stawiam przed sobą jakieś schody. Równocześnie miałam świadomość, że marzenia się spełniają. Moje się spełniały. Na przykład zawsze wiedziałam, że będę mieszkać w Warszawie. Marzyłam o tym. Bo lubię takie tempo życia, lubię być – jakkolwiek to teraz brzmi – bardziej anonimowa.


– Trochę paradoksalnie. Warszawa spełniła Twoje oczekiwania?
Tak, od początku byłam zachwycona.


– Naprawdę? To tak niepopularny pogląd, że aż Ci nie wierzę.
Mnie naprawdę Warszawa zafascynowała. Mam tu swoje magiczne miejsca, a nawet pewne rytuały. Uwielbiałam wyjść wieczorem na spacer po Żoliborzu, potem dojść do centrum, posnuć się po Starówce. Był taki etap mojej samotności, który kochałam nad życie. Zawsze planowałam sobie cały dzień – że tutaj wypiję z kimś kawę, pójdę na zdjęcia, zaniosę CV, potem pochodzę po mieście, będzie wieczór, przyjdę, ugotuję sobie coś. Chodziłam też do parku Skaryszewskiego i pływałam z przyjaciółkami łódkami… Kocham Warszawę i to nie jest przesadna egzaltacja, tylko stwierdzenie faktu.
 

Zobacz też: KULTOWE SESJE VIVY! Przypominamy pierwsze zdjęcia Andrzeja Piasecznego!

Polecamy też: Oto dlaczego Katarzyna Zielińska zrezygnowała z "Barw Szczęścia". Aktorka jest w ciąży!

Niektóre z odnośników znajdujących się powyżej to linki afiliacyjne. Kliknięcie na nie pozwoli Ci bezpłatnie zapoznać się ofertą konkretnego produktu lub usługi i jednocześnie może wspomóc rozwój naszej redakcji.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

Katarzyna Zielińska magazyn VIVA!

Zobacz także

Anna Przybylska, Katarzyna Bujakiewicz 2005
Newsy
Katarzyna Bujakiewicz przerwała milczenie o Annie Przybylskiej. Tak naprawdę wyglądała ich przyjaźń
Janja Lesar, Katarzyna Zillmann
Newsy
Katarzyna Zillmann pokazała siebie jako 17-latkę. Trudno oderwać wzrok od tego zdjęcia
Katarzyna Zielińska, Małgorzata Socha, Viva! 17/2016
Newsy
Katarzyna Zielińska dostała nową rolę w TVP. To wielki powrót znanego formatu, za którym tęsknili Polacy
Paweł Tucholski, Katarzyna Skrzynecka
Newsy
Katarzyna Skrzynecka poruszająco żegna przyjaciela: „Świat nie docenia takich wrażliwców”. Jej słowa chwytają za serce
Katarzyna Dowbor, Viva! 6/2024
Newsy
Wielki zwrot w karierze Katarzyny Dowbor! TVP podjęła decyzję. Takich wieści nikt się nie spodziewał
Katarzyna Grochola, Joanna Jabłczyńska
Newsy
Katarzyna Grochola wydała oświadczenie w sprawie Jabłczyńskiej. „Podejmę stosowne kroki prawne”. Aktorka natychmiast zareagowała
Mariola Bojarska-Ferenc, VIVA! 23/2025
Newsy
TYLKO U NAS! Mariola Bojarska-Ferenc o udziale w „Królowej przetrwania”. „Takiego wariactwa na tym etapie życia było mi potrzeba”
jamnik  Katarzyna Grochola, Danuta Stenka, Joanna Jabłczyńska
Newsy
Katarzyna Grochola o braku Jabłczyńskiej w nowym „Nigdy w życiu”. Tak skomentowała sprawę Tosi
Marcin Hakiel, Dominika Serowska
Newsy
Marcin Hakiel ponownie został ojcem! Wybrał imię jak z francuskiego filmu. Nosi je tylko 416 Polek
Joanna Kołaczkowska
Newsy
Kabaret Hrabi przekazał wieści, na które wszyscy czekali. W ten sposób uczczą pamięć Joanny Kołaczkowskiej
Maria Prokop
Newsy
Maria Prokop była nie do poznania! Tak wyglądała w młodości. Aż trudno uwierzyć, jaką miała fryzurę
Ewa Minge, Viva! 8/2023.
Newsy
Ewa Minge pokazała 84-letniego ojca, fani oniemieli z zachwytu. „Jak rodzeństwo”
Danuta Holecka
Newsy
Danuta Holecka zalała się łzami na wizji! Ujawniła, co wydarzyło się podczas zatrzymania jej męża
Wedel
Newsy
Nie wystarczy „być” razem. Firma Wedel sprawdza, dlaczego bliskość potrzebuje czasu i zachęca do działania
Współpraca reklamowa
Grażyna Kulczyk, Jan Kulczyk
Newsy
Grażyna Kulczyk po latach ujawnia kulisy rozwodu z Janem Kulczykiem. „Próbował nie zauważać tego, co robiłam”
Danuta Holecka i Krzysztof Dunin-Holecki
Newsy
Mąż Danuty Holeckiej skuty kajdankami. Teraz policja ujawnia, co stało się później. Sprawa trafiła do sądu

Akcje

wstążka
Jedna rozmowa może wiele zmienić. Dlaczego o profilaktyce raka piersi trzeba mówić głośno?
Współpraca reklamowa
Dermika Eternal
Przyszłość pielęgnacji anti-aging – jak linia Dermika Eternal wpisuje się w ideę longevity
Współpraca reklamowa
Aries Zakopane
Takiego powitania Nowego Roku się nie zapomina. Sylwester pod Tatrami w Aries Hotel & SPA Zakopane to znacznie więcej niż udana zabawa
Współpraca reklamowa
Justyna Steczkowska Gatta
Justyna Steczkowska zachwyca konsekwentnie budowanym wizerunkiem. W czym tkwi tajemnica jej stylu?
Współpraca reklamowa
InPost nadanie paczki
Sprzedajesz okazjonalnie rzeczy przez internet? Sprawdź, jak łatwo nadać paczkę z InPost
Współpraca reklamowa
Kobieta Roku Glamour
Wieczór pełen inspiracji. Za nami gala Kobieta Roku Glamour 2026!
Współpraca reklamowa
sephora
Święta w rytmie beauty. Odkryj wyjątkową kampanię Sephora z Johnem Legendem
Współpraca reklamowa
Jak żyć, żeby nie zwariować
„Jak żyć, żeby nie zwariować” w kinach od 23 października. 4 filmy, w których bohaterowie stawiają wszystko na jedną kartę albo otwierają się na nowe doznania [ZESTAWIENIE]
Współpraca reklamowa
JUICE Australia
Jeremy Sochan jak model z wybiegu. Polska fotografka pokazała go w zupełnie nowej odsłonie
Współpraca reklamowa
REMINGTON ONE™
Ta jedna suszarka może zastąpić kilka urządzeń. 5 funkcji, które robią różnicę
Współpraca reklamowa
viva
  • O nas
  • Reklama
  • Kontakt
  • Regulamin
  • Polityka prywatności
  • Moje zgody
  • Newsletter

Dalsze rozpowszechnianie tekstów, zdjęć i materiałów wideo opublikowanych w serwisie w całości lub w części wymaga uprzedniej zgody wydawcy.

©BURDA MEDIA POLSKA SP. Z O. O. 2026

Glamour.pl Cocolita.pl Mamotoja.pl Mojegotowanie.pl National-geographic.pl Polki.pl Kobieta.pl Przyslijprzepis.pl Elle.pl Wizaz.plStory.pl Niania.pl Pomocedomowe.pl Opiekaseniora.pl Opiekazwierzat.pl

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji jest zabronione oraz wymaga uprzedniej, jednoznacznie wyrażonej zgody administratora serwisu – Burda Media Polska sp. z o.o. Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.