Jan Lubomirski-Lanckoroński o Dominice Kulczyk i wielkich pieniądzach. „Polskie royal couple” bez lukru
Jan Lubomirski-Lanckoroński po latach wyjątkowo szczerze opowiedział o małżeństwie z Dominiką Kulczyk, medialnym szaleństwie i życiu pomiędzy arystokracją a wielkim biznesem. W programie „Portret” książę zdradził również, jak naprawdę wyglądały relacje z Janem i Grażyną Kulczykami oraz dlaczego — wbrew powszechnym wyobrażeniom — młode małżeństwo nie było „obsypywane pieniędzmi”.

Nazwisko Lubomirski-Lanckoroński od dekad kojarzy się z arystokracją, historią i dawnymi tradycjami. Z kolei rodzina Kulczyków przez lata była symbolem ogromnego sukcesu finansowego i biznesowej potęgi. Gdy Jan Lubomirski-Lanckoroński i Dominika Kulczyk pojawili się razem, media szybko okrzyknęły ich „polskim royal couple”. Sami zainteresowani mieli świadomość, że ich relacja budzi ogromne emocje.
— „Mieliśmy świadomość tego, skąd pochodzimy. Mieliśmy świadomość tego, jak jesteśmy postrzegani i jak do nas podchodzą ludzie, że to jest taki fenomen na skalę Polski” — wspomina dziś książę w rozmowie z Michałem Dziedzicem.
Jan Lubomirski-Lanckoroński i Dominika Kulczyk byli „polskim royal couple”
Ślub Jana Lubomirskiego-Lanckorońskiego i Dominiki Kulczyk od początku budził gigantyczne zainteresowanie. Połączenie jednego z najbardziej rozpoznawalnych rodów arystokratycznych z rodziną najbogatszego Polaka było szeroko komentowane zarówno w mediach, jak i w towarzyskich kręgach. Sam książę przyznaje, że emocje wokół ich relacji były ogromne.
— „To było coś. Rzeczywiście ja się zgadzam. I sam ślub był niesamowity w ogóle, i wesele też niesamowite. Także to jednak myślę, że nawet do dzisiaj zdarza się, że budzi jakieś emocje” — opowiadał w programie „Portret”.
Lubomirski-Lanckoroński podkreśla jednak, że za medialnym zainteresowaniem stało prawdziwe uczucie, a nie chłodna kalkulacja. W rozmowie stanowczo odciął się od sugestii, że małżeństwo mogło mieć charakter strategiczny.
— „Nie, ja byłem bardzo szczęśliwy. Myślę, że moja żona wtedy też. Dwójka dzieci — największe chyba nasze szczęście możliwe, jakie mogło się pojawić. To była jednak duża pasja najbardziej” — wyznał.
Choć związek zakończył się rozwodem po ponad 12 latach, dziś byli małżonkowie nadal utrzymują dobre relacje i wspólnie wychowują dzieci — Jeremiego i Weronikę.

Jan Lubomirski-Lanckoroński o rodzinie Kulczyków. „Nie obsypywali nas pieniędzmi”
Jednym z najgłośniejszych fragmentów wywiadu były słowa dotyczące relacji finansowych z rodziną Kulczyków. Jan Lubomirski-Lanckoroński przyznał, że mimo ogromnej fortuny teściów ich małżeństwo nie funkcjonowało w rzeczywistości nieograniczonych pieniędzy.
— „To jest kwestia właśnie nie obsypywania pieniędzmi. Czyli nie: proszę bardzo, już macie rodzinę, to co miesiąc będziemy wam przelewać pieniądze i róbcie co chcecie” — mówił.
Jak podkreślił, zarówno Jan Kulczyk, jak i Grażyna Kulczyk oczekiwali od młodych samodzielności i budowania własnych karier.
— „To było właśnie na tej zasadzie: zróbcie własne interesy, własne kariery, własne działalności” — wspominał.
Książę zdradził również, że przez wiele lat normalnie pracował jako aplikant i radca prawny, a życie młodego małżeństwa wcale nie wyglądało tak bajkowo, jak wyobrażała to sobie opinia publiczna.
— „Ja przez bardzo długi czas funkcjonowałem i pracowałem przecież jako radca prawny. Najpierw aplikant, później kancelarie, normalna robota. A te kieszenie… no wcale nie były takie napchane” — przyznał.
Jednocześnie nie ukrywa, że ogromnym wsparciem było doświadczenie i biznesowe know-how rodziny Kulczyków.

Jan Lubomirski-Lanckoroński szczerze o Janie Kulczyku
W rozmowie z Michałem Dziedzicem Jan Lubomirski-Lanckoroński bardzo ciepło mówił także o swoim byłym teściu. Podkreślał, że wiele się od niego nauczył i do dziś z dużym szacunkiem wspomina zarówno Jana Kulczyka, jak i Grażynę Kulczyk.
— „Ja się bardzo dużo nauczyłem i od teścia, ale wbrew pozorom też od teściowej, która była i jest bardzo twardą business woman. Ja ją ogromnie za to cenię” — zdradził.
Książę odniósł się również do teorii spiskowych pojawiających się po śmierci Jana Kulczyka. Nie krył emocji i stanowczo potępił internetowe spekulacje.
— „To jest tak absurdalne, co się słyszy. To jest tak idiotyczne wręcz” — mówił.
Najbardziej bolesne — jak podkreśla — są one dla dzieci i najbliższej rodziny.
— „Moim dzieciom się przykro robi. Mojej byłej żonie się przykro robi. Ale dla mnie najważniejsze są dzieci” — dodał.
Jan Lubomirski-Lanckoroński o wychowywaniu dzieci i wielkich fortunach
Dziś Jan Lubomirski-Lanckoroński dużo mówi również o odpowiedzialności związanej z wychowywaniem dzieci w rodzinach posiadających ogromny kapitał. Jak przyznaje, największym zagrożeniem jest wychowanie kolejnego pokolenia w oderwaniu od pracy i codziennych obowiązków.
— „Żeby nie doprowadzić do tego, co niestety bardzo często dzieje się w rodzinach posiadających duży kapitał. Że pierwsze pokolenie zarabia, drugie jakoś tam funkcjonuje, a trzecie pokolenie bankrutuje albo wydaje wszystko” — tłumaczył.
Jednocześnie nie zgadza się z popularnym podejściem części miliarderów, którzy deklarują, że nie zamierzają zostawiać dzieciom majątku.
— „Ja oczywiście nie jestem takim ekstremistą, jak ci najbogatsi, którzy opowiadają, że nic dzieciom nie dadzą. No przepraszam, ale to kompletna bzdura” — ocenił.
Jak podkreśla, rodzinny majątek powinien pozostać w rodzinie, ale dzieci muszą być przygotowane do odpowiedzialnego zarządzania pieniędzmi i dalszego budowania rodzinnego dziedzictwa.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.