Byli razem małżeństwem przez 12 lat. Jan Lubomirski-Lanckoroński wraca do związku z Dominiką Kulczyk: „Dopiero po rozwodzie staliśmy się sobą”
Jan Lubomirski-Lanckoroński po latach wraca do głośnego małżeństwa z Dominiką Kulczyk. W szczerym wywiadzie opowiada o 12 wspólnych latach, presji medialnej i życiu po rozwodzie.

Jan Lubomirski-Lanckoroński po latach zabrał głos na temat swojego małżeństwa z Dominiką Kulczyk. W wywiadzie wraca do czasu ich wspólnego życia i rozstania, wskazując na realia, w jakich funkcjonował ich związek – zarówno w wymiarze prywatnym, jak i publicznym. Ich małżeństwo zakończyło się po 12 wspólnych latach.
Jan Lubomirski-Lanckoroński i Dominika Kulczyk – byli razem przez 12 lat
Historia związku Jana Lubomirskiego-Lanckorońskiego i Dominiki Kulczyk przez długi czas była postrzegana jako jedno z najbardziej wpływowych połączeń w Polsce.
W 2001 roku stanęli na ślubnym kobiercu. Wspólnie stworzyli rodzinę i doczekali się dwójki dzieci – Jeremiego i Weroniki. Ich relacja przez lata rozwijała się z dala od prostych schematów, łącząc życie prywatne z ogromnym zainteresowaniem opinii publicznej. Po 12 latach spędzonych razem Jan Lubomirski-Lanckoroński i Dominika Kulczyk podjęli decyzję o rozstaniu – ich małżeństwo zakończyło się rozwodem w 2013 roku.
Czytaj też: Wielkanoc w pałacu Lubomirskich zaskakuje. Ten rodzinny rytuał trwa od pokoleń

Jan Lubomirski-Lanckoroński o małżeństwie i rozstaniu z Dominiką Kulczyk
Jan Lubomirski-Lanckoroński wrócił wspomnieniami do swojego związku z Dominiką Kulczyk. W rozmowie z Tvn.pl zwrócił uwagę także na ogromną presję medialną, która towarzyszyła ich relacji. Związek jednej z najbogatszych Polek i przedstawiciela arystokracji od początku znajdował się w centrum zainteresowania opinii publicznej.
Jak wynika z jego wypowiedzi, funkcjonowanie w takiej rzeczywistości nie było łatwe. Stała obecność mediów i komentarzy z zewnątrz tworzyła napięcie, które miało wpływ na codzienne życie pary. „My mieliśmy trudną sytuację medialną, jeżeli chodzi o mój pierwszy ślub i moją pierwszą żonę. Właściwie trudno było umknąć jakimkolwiek różnym działaniom mojego byłego teścia i temu, jak był postrzegany przez niektórych. To wszystko nie było łatwe. My gdzieś byliśmy może tłem, ale zawsze jednak się pojawialiśmy”, mówił w rozmowie z Anną Pawelczyk-Bardygą.
Jan Lubomirski-Lanckoroński z wyraźnym spokojem przyznaje, że dopiero czas – a być może także sam rozwód – pozwolił im obojgu odnaleźć własną tożsamość, uwolnioną od ról i oczekiwań, które towarzyszyły ich relacji. W jego słowach pobrzmiewa przekonanie, że prawdziwa niezależność przyszła dopiero wtedy, gdy mogli sami decydować o swoim życiu i o tym, jak są postrzegani. „Mam wrażenie, że dopiero po wielu latach, może po rozwodzie, staliśmy się rzeczywiście sobą, sami sobą i rzeczywiście mogliśmy zacząć decydować o tym, co dzisiaj się dzieje, jak nas ludzie też postrzegają”, opowiadał w tvn.pl. I dodawał: „To na pewno zabrało dużo czasu, żeby może nie z jakiegoś takiego uderzenia wody sodowej, ale po prostu z uderzenia naporu zainteresowania, pójść w te swoje kierunki, gdzie rzeczywiście teraz się odnajdujemy. Dominika świetnie działa w biznesie, a ja staram się łączyć biznes z działalnością prospołeczną. To dla mnie było bardzo istotne”.
Czytaj też: Córka Kulczyk i Lubomirskiego debiutuje na salonach. Księżniczka Weronika zachwyciła

Jan Lubomirski-Lanckoroński jest wdzięczny byłej żonie
Jan Lubomirski-Lanckoroński nie ukrywa, że z byłą żoną łączą go bardzo dobre stosunki, a najważniejszym punktem ich porozumienia pozostaje dobro dzieci. Z wyraźnym uznaniem mówi o Dominice Kulczyk, doceniając sposób, w jaki prowadzi ich edukację i wprowadza je w rzeczywistość, która dla wielu mogłaby być przytłaczająca. W jego słowach pobrzmiewa wdzięczność, ale i szacunek – do matki swoich dzieci i do modelu wychowania, który stawia na równowagę, świadomość i autentyczność.
„Moja była żona bardzo ładnie prowadzi edukację dzieci i to, w jaki sposób one są oswajane z tym jednak trudnym, wielkim światem. Bardzo jej jestem za to wdzięczny. Mam nadzieję, że ja też dokładam odpowiednią ilość takiego uspokojenia, jeżeli chodzi o przesadę czy to w funkcjonowaniu w świecie, czy chęci pokazania możliwości”, zaznaczał w rozmowie z Anną Pawelczyk-Bardygą.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
