Dzieci są jego całym światem! Jakim ojcem jest Jan Lubomirski-Lanckoroński? Książę uchyla rąbka tajemnicy. Ten jeden nawyk porusza najbardziej
Jan Lubomirski-Lanckoroński pokazuje swoje najbardziej prywatne oblicze. W szczerych wyznaniach opowiada o ojcostwie, codziennym kontakcie z dziećmi i budowaniu relacji w rodzinie patchworkowej. To historia, w której najważniejsze nie są nazwisko ani status, lecz czas, obecność i prawdziwa bliskość.

Jan Lubomirski-Lanckoroński rzadko mówi tak otwarcie o sprawach prywatnych. Tym razem jednak odsłonił kulisy życia rodzinnego i relacji z dziećmi. W szczerych słowach opowiedział o codziennym kontakcie z pociechami, wychowaniu w rodzinie patchworkowej i roli partnerstwa w związku. Jego wyznania zaskakują i pokazują zupełnie inne oblicze znanego arystokraty.
Patchworkowa rodzina Jana Lubomirskiego-Lanckorońskiego – relacje, które wymagają czasu
Życie rodzinne Jana Lubomirskiego-Lanckorońskiego ma w sobie coś z wielowątkowej opowieści – eleganckiej, ale i pełnej wyzwań, które nie zawsze widać na pierwszy rzut oka. To właśnie tutaj, z dala od oficjalnych wydarzeń i błysku fleszy, rozgrywa się historia rodziny patchworkowej, w której splatają się różne doświadczenia, relacje i etapy życia.
Jan Lubomirski-Lanckoroński jest ojcem trojga dzieci – dwojga dorosłych z pierwszego małżeństwa z Dominiką Kulczyk – Jeremiego i Weroniki oraz najmłodszej córki Elisabeth, którą wychowuje wspólnie z obecną żoną, Heleną Lubomirską-Lanckorońską.
Czytaj też: Córka Kulczyk i Lubomirskiego debiutuje na salonach. Księżniczka Weronika zachwyciła
Stworzenie zgranej patchworkowej rodziny nie należy do najłatwiejszych zadań. Ale im się to udało! Nie ma tu gotowych scenariuszy ani sprawdzonych rozwiązań, które można by zastosować bez refleksji. Każdy dzień przynosi nowe sytuacje. To właśnie w tych drobnych, często niepozornych momentach buduje się prawdziwa więź. Jan Lubomirski-Lanckoroński nie ukrywa, że kluczową rolę odgrywa czas. Podkreśla, że żadna materialna wartość nie zastąpi obecności. To właśnie czas spędzony razem uznaje za fundament funkcjonowania rodziny.
„Nie wiem, naprawdę nie wiem. Mówię szczerze. Myślę, że to nie jest łatwe, ale chyba najważniejsze jest poświęcanie jak najwięcej, ile się da, czasu. Żadne pieniądze, żadne karety, żadne zamki, żadne prezenty. Czas. W miejsce i w czas dla rodziny jakoś wkleja się pracę i inne sprawy. Rodzina jest najważniejsza”, mówił w rozmowie z tvn.pl
W tej opowieści szczególne miejsce zajmuje relacja między dziećmi. Najmłodsza córka z wyraźnym uczuciem patrzy na starsze rodzeństwo. Te obrazy codzienności, pełne naturalnej czułości i bliskości, pokazują, że nawet w złożonej strukturze rodzinnej możliwe jest stworzenie spójnego świata. I choć sam książę nie wskazuje jednej recepty na sukces, jego słowa jasno sugerują, że kluczem pozostaje jedno: bycie razem, mimo wszystko. „Ona ogromnie jest zakochana zwłaszcza w swoim bracie. Uwielbia też starszą siostrę, zresztą bawią się cały czas, a Jeremi, jako ten taki właśnie najstarszy ze wszystkich, zawsze o nią bardzo dba i z ogromnym rozczuleniem się na to patrzy, naprawdę”, opowiada książę Jan Lubomirski-Lanckoroński.


Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Jan Lubomirski-Lanckoroński ojciec – codzienność pełna kontaktu i emocji
Jan Lubomirski-Lanckoroński nie ukrywa, że ojcostwo jest dla niego jednym z najważniejszych elementów życia. W rozmowie podkreśla, że najistotniejsze jest dla niego bycie w stałym kontakcie z dziećmi. Jak sam przyznaje, dzwoni do nich codziennie, a zdarza się, że nawet kilka razy w ciągu dnia.
„Mam nadzieję, że dobrym [przyp. red. ojcem]. Na pewno, dla mnie rzeczywiście najważniejsze jest spędzanie czasu z młodzieżą. Czasami myślę, że nawet może przesadzam, bo dzwonię codziennie do moich dzieci. Czasem nawet kilka razy, więc może mają mnie dosyć, ale to chyba jest taki chyba najważniejszy element w ogóle bycia rodzicem”, mówił w tvn.pl Annie Pawelczyk-Bardydze.
Szczególne miejsce w jego opowieści zajmuje najmłodsza córka. Opisuje ją jako źródło „najcudowniejszych historii”. „Córka to jest w ogóle najwspanialsza rzecz na świecie. To jest tak cudowne, zwłaszcza dla starego ojca. Taka malutka córeczka, najcudowniejsze historie, jakie mogą być, to jej opowieści, to jak my już ze sobą rozmawiamy. To nie są tylko spotkania i zabawy, tylko to już są poważne pytania, na które czasem robię wielkie oczy i się zastanawiam, jak tu córce wytłumaczyć”, dodawał.
Czytaj też: Córka Kulczyk i Lubomirskiego debiutuje na salonach. Księżniczka Weronika zachwyciła
Dla swoich dzieci Jan Lubomirski-Lanckoroński pragnie jednego, by były szczęśliwe. W jego podejściu do wychowania nie ma miejsca na presję ani odgórnie narzucone scenariusze. Jest za to coś znacznie bardziej wymagającego – zaufanie. On sam mówi o tym wprost: dał dzieciom wolną rękę. Nie chciał, by zbyt wczesne oczekiwania czy naciski odebrały im naturalną ciekawość świata. Zauważa, że nadmierna ingerencja może przynieść odwrotny efekt. Zamiast rozbudzić pasję, potrafi skutecznie ją zdusić. .
Dzieci Jana Lubomirskiego-Lanckorońskiego zaczęły interesować się historią rodziny, jej dziedzictwem, a także działalnością fundacyjną i muzealną. To nie był efekt nacisku, lecz raczej naturalnego procesu, dojrzewania do wartości, które wcześniej po prostu były obecne w ich otoczeniu.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.

Partnerstwo z ukochaną żoną, Heleną Lubomirską-Lanckorońską– fundament wychowania dzieci
Relacja z ukochaną Heleną to dla Jana Lubomirskiego-Lanckorońskiego przykład partnerstwa opartego na równowadze. Wprost mówi, że to żona „rządzi w domu”, jednak podkreśla to w żartobliwym tonie, zaznaczając jednocześnie wzajemny szacunek i równorzędność.
Każde z nich ma swoje obszary działania – ona odpowiada za planowanie i kwestie finansowe, on za szybkie decyzje i realizację działań. Taki podział, jak sam zauważa, sprawia, że się uzupełniają.
„To jest dla mnie wspaniała sytuacja, bo rzeczywiście spotkałem kobietę, która jest moją partnerką. […] Mam to szczęście, że traktujemy się bardzo po partnersku. Równo. Każdy z nas ma jakieś swoje działania i staramy się nawzajem sobie pomagać. Moja żona jest też świetną finansistką, bardzo lubi układać pewne rzeczy. Ja znowu jestem bardziej takim człowiekiem od szybkiego podejmowania decyzji, od działań aktywnych. Tu się bardzo uzupełniamy. Ona tworzy plany, ja często je realizuję”, opowiadał na łamach tvn.pl w rozmowie z Anną Pawelczyk-Bardygą.


Jan Lubomirski-Lanckoroński i Helena Mańkowska na Służewcu – styl, który przyciąga uwagę
Wizerunek Jana Lubomirskiego-Lanckorońskiego i jego żony nie kończy się jednak na życiu prywatnym. Para pojawiła się również na inauguracji sezonu wyścigów konnych na Służewcu, która zgromadziła liczną publiczność oraz wiele znanych osób.
Wydarzenie obfitowało w atrakcje – od występu Jana Młynarskiego z Warszawskim Combo Tanecznym, przez pokaz mody inspirowany stołecznym stylem, aż po etiudy w klimacie retro. Na tym tle stylizacje gości były szeroko komentowane.
Helena Lubomirska-Lanckorońska zaprezentowała się w czarnych spodniach, białej marynarce, bordowym kapeluszu. Natomiast książę zdecydował się na garnitur w kratkę.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.