Irena Sendlerowa: życie prywatne, dzieciństwo, ratowanie Żydów podczas II wojny światowej
Fot. PAP/Alamy
NIEZWYKŁE HISTORIE

Uratowała setki Żydów podczas II wojny światowej. Jak wyglądało życie Ireny Sendlerowej?

Mija dziś 14 lat od śmierci uznanej działaczki społecznej

Dorota Falkowska 12 maja 2022 08:16
Irena Sendlerowa: życie prywatne, dzieciństwo, ratowanie Żydów podczas II wojny światowej
Fot. PAP/Alamy

Podczas wojny uratowała 2,5 tys. żydowskich dzieci, ale nigdy nie pozwoliła nazwać się bohaterką, co najwyżej działaczką. Zawsze podkreślała, że wszystko, czego dokonała dla Żydów, było pracą zespołową, nie robiła tego sama. Pomaganie dostała w genach - jej ojciec był lekarzem, który leczył najbiedniejszych. Powtarzała po nim, że "ludzi należy dzielić na dobrych i złych. Rasa, pochodzenie, religia, wykształcenie, majątek – nie mają żadnego znaczenia". Jak wyglądało dzieciństwo i młodość Ireny Sendlerowej, zanim przyszło jej się zmierzyć z największym w jej życiu wyzwaniem ratowania żydowskich dzieci z getta? Jaka była prywatnie i kogo kochała? „Miałam  trudne,  biedne  dzieciństwo,  tragiczną  młodość,  a teraz  mam ciężką  starość” – mówiła kiedyś o swoim życiu. Irena Sendlerowa zmarła 12 maja 2008 roku. 

Irena Sendlerowa: jak wyglądało jej dzieciństwo

Irena Sendlerowa przyszła na świat 15 lutego 1910 roku w Warszawie. W ciągu dwóch pierwszych lat życia zachorowała na koklusz, co skłoniło jej rodziców do wyprowadzki ze stolicy do Otwocka, które uchodziło wówczas za podmiejskie uzdrowisko. Tam ojciec Ireny, z zawodu lekarz, rozpoczął prywatną praktykę i przyjmował w swoim gabinecie głównie biedną ludność żydowską i chłopów w potrzebie. Później zaangażował się w większą działalność społeczną. Biografowie Ireny Sendlerowej podkreślają na każdym kroku, że niesienie pomocy było dla niej czymś bardzo naturalnym, bo przez pierwsze lata życia mogła obserwować, jak każdego dnia robił to jej ojciec. Ona sama pytana o tatę, mówiła, że mało go znała. Stanisław Krzyżanowski zmarł bowiem, gdy jego jedyna córka miała siedem lat. W jej pamięci zachował się jednak jako kochający, ciepły i rozpieszczający ją rodzic. Uważała, że miała lepsze relacje z nim, niż z mamą, Janiną Krzyżanowską. 

Pozostało jej po ojcu kilka wyraźniejszych wspomnień z dzieciństwa, jedno z nich Irena Sendlerowa przytaczała w ten sposób:  „Kiedyś  mój  ojciec  bryczką  podjechał  pod  bramę,  wysiadł  i zobaczył  taką scenę,  że  ja  się  z dziećmi  bawię  w ogródku,  a za  płotem  stoją  żydowskie  dzieci  i tak  zaglądają,  nie znają  polskiego,  do  głowy  im  nie  przyjdzie  wejść  za  bramę  i bawić  się  z polskimi  dziećmi.  Mi  to  do polskiej  głowy  też  nie  przyszło.  Ojciec  zobaczył  tę  scenę  i pyta:  »A dlaczego  te  dzieci  stoją  i wy  się z nimi  nie bawicie?«.  Spojrzałam  wielkimi  oczami.  Miałam  pięć  lat  i nie  miałam  jeszcze  poczucia jakiegoś  socjalizmu.  I mój  ojciec  powiedział:  »W tej  chwili  weź  te  dzieci  i zawsze  się  z nimi  baw«.  I wie  pan,  co  z tych  zabaw  wyszło? –  opowiadała  Andrzejowi  Wolfowi,  który  ją  filmował. –  Że  ja mówiłam  świetnie  w jidysz,  a one  mówiły  po  polsku” (cytat za Anna Bikont, "Sendlerowa. W ukryciu").

Zobacz także: Najważniejsze daty i informacje. Oto co musicie wiedzieć o II wojnie światowej

Irena Sendlerowa broniła jedynej Żydówki w klasie

Stanisław Krzyżanowski zaraził się od swoich pacjentów tyfusem plamistym i zmarł w 1917 roku. Trzy lata później Janina Krzyżanowska wyjechała z córką do rodziny swojego wuja, do Piotrkowa Trybunalskiego. Tam utrzymywała siebie i Irenę prowadząc gospodarstwo i szydełkując. Dziewczynka miała wtedy 10 lat, ale wpajany przez ojca socjalizm i pomoc bliźniemu już wtedy sprawiły, że bardzo szybko od myśli przechodziła do czynów. W szkole w Piotrkowie regularnie stawała w obronie  jedynej  Żydówki  w klasie - Natalki, której inne dzieci nie dawały spokoju do tego stopnia, że pewnego razu Irena weszła z nimi w bójkę - po tym jak pierwsze zaatkowały Natalkę. 

„Matki  pobitych  przeze  mnie  dziewcząt  dały  rozgłos  temu  wydarzeniu  na  całe  miasto  (­Piotrków miał wówczas  tylko  30  tys.  mieszkańców),  wszyscy  się  znali,  więc  »szeptano«  po  kątach.  Skoro  na  20 uczennic  jedna  tylko  stanęła  w obronie  Żydówki,  to  ona  też  jest  na  pewno  Żydówką.  W szkole  dzieci z młodszych  klas  podczas  przerw  biegały  za  mną,  śpiewając  »Żydóweczko,  chodź  na  bez,  nie  pójdę ja,  bo  by  mama  mnie  wybiła,  żem  na  Szabes  nie  była«.  Trzykrotnie  wzywano  Matkę  do  szkoły, strofując  ją,  jak  to  źle  córkę  chowa”, wspominała czasy szkoły podstawowej Irena. 

Irena Sendlerowa: edukacja, młodość

W 1927 roku, po egzaminach maturalnych, podjęła decyzję o studiowaniu prawa na Uniwerystecie Warszawskim. Na początku zatrzymała się w mieszkaniu rodziny ze strony matki, którzy byli nacjonalistami. Wrażliwa społecznie i wyznająca lewicowe poglądy Irena prawdopodobnie nie czuła się wśród nich komfortowo. Na szczęście dzięki wsparciu wujków, już wkrótce mogła się wyprowadzić do oddzielnego mieszkania spółdzielczego na  Woli i zamieszkać tam z matką. 

Po dwóch latach studiowania prawa, zmieniła kierunek na polonistykę. W międzyczasie stała się członkiem Związku Polskiej Młodzieży Demokratycznej, która była lewicowo-piłsudczykowską  organizacją studencką. Wraz z innymi studentami wstawiała się za kolegami z domów  robotniczych  i chłopskich, żeby obniżono im czesne za studia. Natura społecznika Ireny Sendlerowej dawała o sobie znać za każdym razem, kiedy kogokolwiek dotykały nierówności społeczne. W latach 30. zaczęło dochodzić do antysemickich wydarzeń na Uniwersytecie, a studenci zostali poddani tzw. ławkowemu getto. Kiedy Żydzi mieli siedzieć po jednej stronie, a Polacy po drugiej, ona zawsze siadała w grupie tych pierwszych. 

"Nie wytrzymując kiedyś nerwowo napisu w indeksie – >>Prawa strona aryjska<< – przekreśliłam tę hańbiąca adnotację", opisywała po latach Sendlerowa. Była to reakcja wynikająca z szoku i niemocy zaraz po tym, gdy zobaczyła, jak jedną z żydowskich studentek ciągnięto za  włosy  z drugiego  piętra  na  parter. Za wyrażanie sprzeciwu wobec wprowadzanych na uczelni podziałów zawieszono ją w prawach studenta. Tę decyzję cofnięto tylko ze względu na wstawiennictwo jednego z profesorów dopiero trzy lata później.

Czytaj także: Przejmujące wspomnienia Wandy Traczyk-Stawskiej: „Wiedziałam, ze zaraz granat mnie rozerwie”

Dzieci uratowane przez Irenę Sendler. Zdjęcie z 1943 r. 

dzieci uratowane przez Irenę Sendlerową
Fot. PAP/DPA

Irena Sendlerowa: edukatora i działaczka  

W tym czasie jej wujek, brat matki -  Edmund  Grzybowski pomaga jej znaleźć pracę  w dziale  prawnym Sekcji  Pomocy  Matce  i Dziec­ku przy  Obywatelskim  Komitecie  Pomocy  Bezrobotnym. Ta praca będzie wstępem i przygotowaniem Ireny do późniejszego ratowania Żydów z getta. Poradnia miała za zadanie pomagać samotnym matkom z nieślubnymi dziećmi, a rodzajów pomocy, które można im było zaoferować było wiele: od jedzenia, wyprawki dla dzieci, przez znajdowanie lekarzy, którzy byliby w stanie leczyć za darmo, aż do pomagania w procesach sądowych z ojcami wyrzekającymi się potomstwa. 

Irena pracowała w dziale prawnym, ale nie dla niej była praca za biurkiem. Częściej można ją było znaleźć przemierzającą najbiedniejsze ulice Warszawy, gdzie rozmawiała z kobietami w nędzy i próbowała pomóc im od ręki. Jak pisała w swojej książce pt. "Sendlerowa. W ukryciu" Anna Bikont, Irena Sendlerowa bardzo szybko stała się pracownikiem socjalnym i psychoterapeutą dla wszystkich potrzebujących kobiet. Ona sama z kolei pisała, że chciała „podnieść  matki  na  wyższy  poziom  moralny”, co za tym szło, pokazanie im innej strony macierzyństwa. Tej mniej agresywnej, niedbałej, a bardziej świadomej. Bardzo dużą rolę odegrała również jako edukatorka seksualna - uświadamiała bowiem kobiety, jak mogą zapobiegać niechcianej ciąży i chorobom wenerycznym.

Irena Sendlerowa miałą wtedy dopiero dwadzieścia  cztery lata, ale biła z niej pewność siebie, odwaga i brawura doświadczonej kobiety. "Jesteśmy  w latach  trzydziestych  XX wieku,  o kobietach  z nieślubnymi dziećmi  mówi  się  „upadłe”,  a ona,  panienka  z dobrego  domu,  uczy,  jak  się  leczyć  z chorób wenerycznych  i jak  się  zabezpieczyć  przed  ciążą.  Jest  typem  pracowitej,  dobrze  zorganizowanej buntowniczki –  właściwy  zestaw  cech  dla  rzadkiego  i bezcennego  gatunku  społeczników", pisała o niej w swojej książce Anna Bikont. 

Zobacz: Dwieście tysięcy zabitych, 25 tysięcy rannych… Powstanie Warszawskie w szokujących liczbach!

Kogo kochała? Związki Ireny Sendlerowej

"Śliczna,  smukła,  pełna  inicjatywy", tak opisała Irenę jej znajoma z lat nastoletnich, Aniela Uziembło. W Sekcji wołali za nią "Żmijka", bo uwijała się ze wszystkim szybko i zwinnie, a do tego nie brakowało jej ciętego języka. Umiała postawić na swoim i walczyć o rzeczy dla niej ważne. Taką też poznał ją jej pierwszy mąż, Mieczysław Sendler. Jeszcze na studiach dostała wróżbę od pewnej Cyganki, że wyjdzie za mąż trzy razy, ale mężów będzie miała dwóch. Okazało się, że przepowiednia się sprawdziła. 

Mieczysława Sendlera poznała jeszcze w czasach szkoły średniej, kiedy oboje udzielali się w harcerstwie. Pobrali się będąc młodymi studentami - Mieczysław studiował wtedy filologię klasyczną. Sakramentalne "tak" powiedzieli sobie w kościele św. ­Jakuba 24 października 1931 roku. Oboje mieli wtedy po 21 lat. Bardzo możliwe, że w wypadku Ireny decyzja o małżeństwie wyniknęła z wielkiej potrzeby usamodzielnienia się i uwolnienia spod opiekuńczych skrzydeł mamy, z którą wciąz dzieliły to samo mieszkanie. Córka miała żal do matki, że ta nie puściła jej na studia do Paryża, kiedy otrzymała taką szansę dzięki wujowstwu - zaoferowali jej bowiem sfinansowanie edukacji za granicą. 

O wybranku Ireny Sendlerowej wiadomo niewiele. Anna Bikont użyła do jego opisania wojskowej notatki, którą sporządzono na temat Mieczysława Sendlera, a brzmiała ona: „Dość  rzutki. Zdyscyplinowany  i karny. Inteligencja  dość  duża,  umysł  żywy.  W pracy  sumienny,  obowiązkowy”. Nowożeńcy po ślubie przenieśli się do oddzielnego mieszkania, ale nie było to daleko od mamy Ireny. Panie pozostawały w stałym kontakcie. Ich małżeńska codzienność nie potrwała długo, bo tylko kilka lat, aż do 1938 roku, kiedy Mieczysław Sendler wyjechał pracować do Poznania. Irena została wtedy w Warszawie, a rok później jej męża zmobilizowano do wojska. Podczas kampanii wrześniowej dostał się do niewoli. Zobaczyli się wtedy na krótko przed jego pięć  i pół  rocznym pobytem w obozie jenieckim w Woldenbergu. 

W czasach studenckich, będąc już mężatką, poznała swojego drugiego męża. Stefan Zgrzembski, a właściwie Adam Celnikier był Żydem, wówczas również w związku małżeńskim. Panie były z resztą dobrymi koleżankami, znały się ze studiów. Irena rozwiodła się z Mieczysławem w 1947 roku i jeszcze w tym samym roku poślubiła Stefana. W kolejnych latach wydali na świat troje dzieci:  Janinę, Andrzeja i Adama. Janina, tak jak matka, studiowała polonistykę, a dziś kultywuje pamięć o mamie. Andrzej był wcześniakiem, zmarł kilkanaście dni po urodzeniu. Adam zmarł w 1999 roku na serce. 

"Ojciec wyprowadził się z domu, gdy miałam dziesięć lat. Zmarł w 1961 roku", opowiadała Janina Zgrzembska w rozmowie z Anną Mieszkowską. Trzeci ślub Ireny Sendlerowej odbył się z jej pierwszym mężem. Mieczysław Sendler po rozwodzie ponownie się ożenił; kiedy jednak na jego drodze zjawiła się jego pierwsza miłość, Irena, był już wdowcem. Byli małżonkowie wzięli drugi ślub w 1961 roku, jednak i ten związek nie przetrwał, tak jak tego oczekiwali. Po dekadzie rozwiedli się, jednak pozostali przyjaciółmi do końca życia.  

Irena Sendlerowa, Warszawa, 2007 r.

 

Irena Sendlerowa: życie prywatne, dzieciństwo, ratowanie Żydów podczas II wojny światowej
Fot. PAP/Andrzej Rybczyński

Źródła: Anna Bikont, "Sendlerowa. W ukryciu", Wyd. Czarne, culture.pl, kobieta.onet.pl, wikipedia.pl, Anna Mieszkowska "Prawdziwa historia Ireny Sendlerowej", wyd. Marginesy

Redakcja poleca

REKLAMA

Wideo

„Miałem szczęście do kobiet”… Jerzy Stuhr o mamie i babci w ostatnim wywiadzie dla VIVY.pl

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

ANITA SOKOŁOWSKA zdobyła sympatię widzów jako Zuza w „Przyjaciółkach”. Wytańczyła Kryształową Kulę. Teraz przyszedł czas na realizowanie swoich projektów i marzeń. URSZULA DUDZIAK I GRZECH PIOTROWSKI: dwie silne osobowości, dwa pokolenia. Diwa jazzu i wirtuoz saksofonu połączyli siły w niesamowitym projekcie „WE” dla pokoju na świecie. KRZYSZTOF MIRUĆ: architekt z wykształcenia, osobowość telewizyjna, z zamiłowania projektant wnętrz o swojej drodze do sukcesu.