Barbara Torzewska, Marek Torzewski, Viva! 18/2022
Fot. OLGA MAJROWSKA
HISTORIA MIŁOŚCI

Marek Torzewski i Barbara Romanowicz-Torzewska od niemal 40 lat tworzą zgrany duet. Oto historia ich miłości

Choroba tenora wzmocniła ich uczucie

Olga Figaszewska 23 września 2022 18:41
Barbara Torzewska, Marek Torzewski, Viva! 18/2022
Fot. OLGA MAJROWSKA

Marek Torzewski i Barbara Romanowicz-Torzewska niezmiennie patrzą w tym samym kierunku, dzielą radości i smutki. Są w sobie zakochani tak samo, jak przed niemal czterdziestoma laty. A każde nowe doświadczenie tylko umacnia ich związek. Od końca lat 80. znaleźli swoje miejsce w Brukseli, gdzie dorastała ich córka Agata. Tam małżonkowie dalej się rozwijają i nie oglądają wstecz. Jak się poznali? Jak wygląda ich życie? Przypominamy niezwykłą historię miłości Marka Torzewskiego i Barbary Romanowicz-Torzewskiej.

Marek Torzewski i Barbara Romanowicz-Torzewska — tak się poznali

Poznali się prawie 40 lat temu i od tamtej pory są nierozłączni. „Nie chodzi o rekordy. Zresztą jestem długodystansowcem. Ale najważniejsze w naszym przypadku, że spotkało się dwoje niepoprawnych romantyków. Może bycie romantykiem wydaje się kiepskim pomysłem na obecne czasy, ale jeśli znajdzie się drugą taką samą osobę, jest fantastycznie w każdych okolicznościach”, mówił słynny polski tenor jakiś czas temu w rozmowie z Onetem.

Marek Torzewski i Barbara Romanowicz-Torzewska poznali się w Łodzi. On — zdolny polski tenor po Akademii Muzycznej w Poznaniu, ona absolwentka szkoły filmowej, związana z Teatrem Powszechnym. Pierwsze spotkanie było przypadkowe. Młoda aktorka mieszkała wtedy w Domu Aktora. Barbara Romanowicz-Torzewska wychodziła ze swojego mieszkania i natknęła się na swojego sąsiada. „W tym samym momencie przekręcił klucz w drzwiach i gdzieś tam na siebie spojrzeliśmy. Wtedy usłyszałam od niego komplement, że ma bardzo ładną sąsiadkę. Później jeszcze kilka razy zdarzyło się, że się spotkaliśmy znów na tym korytarzu. Po latach zdradził mi, że nasłuchiwał, kiedy wychodziłam z mieszkania i starał się wyjść w tym samym czasie (śmiech)”, zwierzała się w rozmowie z Aleksandrą Czajkowską dla Plejady

Czytaj też: Poznali się całkiem przypadkiem... Oto historia miłości Aleksandry Kwaśniewskiej i Kuby Badacha

Marek Torzewski i Barbara Romanowicz-Torzewska historia miłości
Fot. Krzysztof Kuczyk / Forum

Zdarzało się, że Marek Torzewski przychodził do swojej przyszłej żony, by oglądać mecze piłki nożnej. Tenor urzekł Barbarę Romanowicz-Torzewską swoją spontanicznością, manierami i poczuciem humoru. Jest  opiekuńczy i szarmancki. W każdym małym goście skrywało się wiele czułości. Aktorka zakochała się w jego głosie. Gdy pojawiła się na gali operowej w Teatrze Wielkim w Łodzi, zafascynowała się ukochanym, zobaczyła w nim niezwykłego artystę.

„Zakochałam się w Marku, w jego głosie, wyglądzie, ale też w nim jako artyście. Nagrałam jego wystąpienie na dyktafonie i potem sobie to odtwarzałam. Miałam łzy w oczach, tyle emocji w tym było”, mówiła w rozmowie z Plejadą.

Zobacz też: Wielkie szczęście i wzajemne wsparcie. Natalia Kukulska i Michał Dąbrówka są małżeństwem od 22 lat

EN_00955081_0211, Marek Torzewski, Barbara Romanowicz-Torzewsk, 2011
Fot. VIPHOTO/East News

Marek Torzewski, Barbara Romanowicz-Torzewska, 2014 rok
Fot. Kurnikowski/AKPA

Miłość Marka Torzewskiego i Barbary Romanowicz-Torzewskiej

Zakochani stanęli na ślubnym kobiercu i doczekali się córki, Agaty. Gdy pojawiła się propozycja angażu z Belgii, nie wahali się nawet chwili. Małżonkowie spakowali się w kilka tygodni i wyjechali na stałe. Agata Torzewska miała wtedy prawie dwa latka. Marek Torzewski otrzymał stały kontrakt w Operze Królewskiej w Brukseli, a to w tamtym okresie była rzadkość.  Decyzja przyniosła za sobą kolejne cudowne propozycje i kariera tenora nabrała tempa.

„Gdyby nie szczęśliwy zbieg okoliczności, który sprawił, że zacząłem śpiewać w teatrze brukselskim, nie zaśpiewałbym potem na scenach w La Scali, Paryżu, Nowym Jorku. Nie byłoby występów z dyrygentami tej klasy i sławy, co Zubin Mehta czy Claudio Abbado”, zwierzał się Marek Torzewski w rozmowie z Anną Bimer dla Onetu.

Barbara zrezygnowała ze swoich planów zawodowych i poświęciła się rodzinie. Nie zgadza się, gdy po latach słyszy, że coś straciła, porzuciła karierę dla męża. „Nigdy nie chciałam poczuć się ofiarą, bo dopiero wtedy byłabym nieszczęśliwa. A ja jestem szczęśliwa. W dużym stopniu dlatego, że Marek nigdy mi nie dał odczuć, że zostałam gdzieś z tyłu. To, że od dawna jeździmy razem, że mąż potrzebował mojej pomocy czy podpowiedzi artystycznej, sprawiło w sposób naturalny, że zostałam jego menedżerem”, zwierzała się Barbara Romanowicz-Torzewska w rozmowie z Onetem.  A w Plejadzie, dodawała: „Kochałam film, swój zawód, miałam dużo energii do pracy, w końcu to było moje marzenie. Ale teraz z całą rodziną też czasami występujemy na scenie i nadal to mam. […] Może nie zrobiłam kariery aktorskiej, ale mam na koncie dużo większe osiągnięcie - szczęśliwą, kochającą się rodzinę, która jest wartością bezcenną”.

Aktorka jest duma z osiągnięć swojego ukochanego. Z kolei Marek Torzewski nigdy nie zapomniał, jak wiele zawdzięcza swojej żonie. Rodzina jest dla nich najważniejszą wartością. „Nigdy nie zapomniałem, że żona poświęciła swoją pracę i zdecydowała się urodzić dziecko. Położyła na szali cały swój talent i wysiłek, który włożyła w studia. Wszystko po to, żebym ja mógł śpiewać. Gdyby tego nie zrobiła, nie wiem, czy moglibyśmy być razem”, mówił Marek Torzewski w Plejadzie.

Jaka jest ich recepta na udane małżeństwo?

Marek Torzewski i Barbara Romanowicz-Torzewska wiedzą, że nic nie jest dane na zawsze. Udane, zgodne małżeństwo wymaga kompromisów, pielęgnowania relacji. To oboje praktykują niezmiennie od prawie 40 lat! Całą swoją miłość przełożyli na swoją córkę. Są z niej niesamowicie dumni. Agata po rodzicach odziedziczyła wiele talentów. Kocha taniec i śpiew. Na swoim koncie ma występy razem z tatą. Zawsze mogła liczyć na ich ogromne wsparcie. Agata Torzewska ukończyła prestiżowe studia w Belgii.

Ale wiem, że rodzice zawsze będą mnie wspierać. Tak, jak zawsze wspierali siebie. Podziwiam ich za to, że są tak zgraną parą. Wiadomo, czasem się kłócą, ale zawsze jednak się kochają, mimo różnych problemów zawsze są razem. Nie wiem, czy to jest dobre, czy złe, że mam tak idealny wzorzec małżeństwa. Już teraz widzę, że gdy spotykam kogoś, zawsze porównuję go do wzorca z rodzinnego domu, do rodziców”, wspominała córka artystów Annie Bimer w rozmowie z Onetem.

Marek Torzewski, Barbara Romanowicz-Torzewska, 2011 rok
Fot. Wojciech Olszanka/East News
Prawie cztery lata temu rodzina Torzewskich musiała zmierzyć się z niebezpiecznym przeciwnikiem. U słynnego tenora zdiagnozowano raka. Dla artysty to był potężny cios. Bliscy byli dla niego w tym trudnym czasie największym wsparciem. Jednak Marek Torzewski początkowo zrezygnował z walki o siebie. Tylko dzięki córce rozpoczął leczenie. Obiecał Agacie, że poprowadzi ją do ołtarza i zaśpiewa na jej ślubie.

„Mąż zamknął się nawet na mnie, nie chciał rozmawiać z nikim. Jedynym bodźcem była w tym momencie moja córka Agata. […] Nasza córka uratowała Marka. Lekarze zaproponowali operację, ale wiązała się ona z ogromnym utrudnieniem, jeżeli chodzi o zawód męża. Zrezygnowaliśmy z operacji, ale na wyjście z tej choroby mieliśmy tylko 10 proc. szans, stosując eksperymentalne leczenie. W tej chwili mija trzy lata, od kiedy mąż zachorował. Cały czas jest pod kontrolą”, mówiła Barbara Romanowicz-Torzewska w 2021 roku w rozmowie z Plejadą.

W najnowszym wywiadzie dla VIVY! powróciła do trudnych wspomnień. Żona tenora nie ukrywa, że zachowanie ukochanego zadawało jej ogromny ból, lecz starała się być wyrozumiała i cierpliwie znosiła wszystkie ciosy. „To był najtrudniejszy okres w moim życiu i w małżeństwie. Marek prawie tego nie pamięta, ale było to coś strasznego. I nadal mówienie o tym jest dla mnie bardzo trudne. Wtedy odnosiłam wrażenie, że nic dla Marka nie znaczę. Prosiłam: „Mareczku, zrób to dla mnie”, a on się nie odzywał, był gdzieś daleko, nieobecny. To nie był mój Marek. Myślałam, że oszaleję. Schował mi wszystkie telefony komórkowe, żebym nikomu nie opowiadała o tym, co się z nim dzieje. [...] Nie mogłam wychodzić z domu, choć nie było jeszcze pandemii. A gdy czasami odkrył, że komuś coś opowiadam, zabierał mi telefon, niegrzecznie odzywając się do mojego rozmówcy."

Sam artysta wspominał ten czas w rozmowie z Onetem. Pamięta niewiele. Czuł jednak, że nie był sobą - odizolowany, zamknięty w sobie. Gdy dowiedział się od lekarzy, że zmaga się z nowotworem złośliwym stracił wolę walki. „Pojawiło się u mnie bardzo dużo nieufności. Do ludzi, do tej całej sytuacji. Pierwotnie zrezygnowałem z walki o siebie. Pogodziłem się już z tym nieuchronnym obrotem spraw. Było naprawdę nieciekawie. Byłem totalnie zrezygnowany. [...] Nie wierzyłem, że z tego wyjdę. Ta choroba przyszła znienacka. Podstępnie. Bez żadnej zapowiedzi. Żeby się wyleczyć, musiałbym podjąć bardzo radykalne środki, które uniemożliwiłyby mi dalsze wykonywanie zawodu", mówił Dariuszowi Dobkowi. Marek Torzewski podkreśla, że choroba będzie z nim już cały czas i się jej nie wyzbędzie. Wie, że może nastąpić nawrót, ale nie zamierza myśleć pesymistycznie. Ma dla kogo żyć, śpiewać, przekazuje wiedzę swoim uczniom. 

ZOBACZ: Barbara Torzewska o chorobie męża: „Byłam na wykończeniu, szczególnie że Marek nie chciał pomocy”

Marek Torzewski, Barbara Romanowicz-Torzewska, 2012
Fot. KAROL SEREWIS/East News

Marek Torzewski, Barbara Romanowicz-Torzewska, Jaka to melodia, 2012 rok

Słynny tenor nie wyobraża sobie, co zrobiłby, gdyby nie było przy nim bliskich. Wiele zawdzięcza córce i żonie. „Po raz kolejny okazało się, że rodzina jest najważniejsza. Powtarzam to zresztą od lat. Pamiętam takie wydanie czasopisma 'Razem' z 1984 r. Trafiliśmy na jego okładkę z żoną, a tytuł brzmiał: 'Oboje z Basią jesteśmy młodzi i czego mamy się bać?'. To do dzisiaj jest nasza dewiza. Razem nic jest nam niestraszne. Kiedyś zadano mi pytanie, w co nie wierzę. Odpowiedziałem bez wahania, że nie wierzę w cuda. I proszę bardzo - myliłem się! Cuda się zdarzają. Teraz już w nie wierzę, bo moje wyzdrowienie można potraktować w tych kategoriach", dodawał w  Onecie Dariuszowi Dobkowi.

Marek Torzewski cieszy się każdym dniem z bliskimi. Siły dodaje mu czas spędzony z wnukiem. „Jak przychodzi do nas, od razu bierze biało-czerwony szalik i każe sobie puścić "Do przodu Polsko" (śmiech). Ma 2,5 roku, nagraliśmy już pierwszą piosenkę [...] skupiam się na tym, co tu i teraz. Bo na to mamy wpływ. Cieszę się każdym dniem. Wiem jednak, że życie nie zostało dane mi na zawsze. I że kiedyś się skończy. Chciałbym móc u jego kresu powiedzieć, że było fajnie. I pamiętać tylko te dobre rzeczy", mówił dumny artysta. 

ZOBACZ: Marek Torzewski o chorobie: „Znalazłem się w zupełnie innym świecie. Przez półtora miesiąca nie odzywałem się do nikogo”

Ukochana Marka Torzewskiego podkreśla, że najważniejsze jest to, że dziś cała rodzina może spotykać się przy jednym stole. Dzięki sobie przetrwali największe trudności. „W naszym życiu było wiele wyzwań, pokus, ale zawsze ta miłość zwyciężała. Dostaliśmy tę łaskę miłości i za to jestem wdzięczna”, dodawała ukochana Marka Torzewskiego w rozmowie z Aleksandrą Czajkowską.

Markowie Torzewskiemu i Barbarze Romanowicz-Torzewskiej życzymy wszystkiego, co najpiękniejsze!  

Źródło: Plejada, Onet, Marek Torzewski Strona Oficjalna Onet

Marek Torzewski, Barbara Romanowicz-Torzewska, Agata Torzewska
Fot. MICHAL KOLYGA/REPORTER

Marek Torzewski, Barbara Romanowicz-Torzewska, Agata Torzewska

Agata Torzewska, Marek Torzewski, Barbara Torzewska, 2008 rok
Fot. AKPA

Agata Torzewska, Marek Torzewski, Barbara Torzewska, 2008 rok

Wideo

Za nami 25 lat tworzenia magazynu VIVA!. Tak wraz z gwiazdami zapamiętaliśmy ten wyjątkowy czas

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Czy czas zabliźnia rany, zaciera pamięć? Co sądzą o filmie „Ania”? BLISCY ANNY PRZYBYLSKIEJ w poruszającej, intymnej rozmowie. BARBARA ROMANOWICZ-TORZEWSKA I MAREK TORZEWSKI: słynny polski tenor i aktorka. Od 40 lat razem. Na dobre i na złe. Niezmiennie w sobie zakochani. Ich wyznania brzmią jak piękna miłosna aria. DOROTA GARDIAS: wydawałoby się, że ma wszystko: urodę, talent, popularność, miłość widzów i udaną córeczkę Hanię. A jednak los jej nie rozpieszcza… RADOSŁAW ŚMIGULSKI zarządza Polskim Instytutem Sztuki Filmowej. Czy sam jest… fanem kina? KRÓLOWA ELŻBIETA II i jej wielkie miłości…