Gotye, Somebody that I used to know, Kimbra
Fot. East News
ZE ŚWIATA MUZYKI

Przebój Gotye nucił cały świat, ale on stracił na nim fortunę. Nieznana historia „Somebody that I used to know”

Konrad Szczęsny 30 lipca 2017 16:00
Gotye, Somebody that I used to know, Kimbra
Fot. East News

Sześć lat temu „Somebody that I used to know” belgijskiego artysty Gotye i towarzyszącej mu w nim nowozelandzkiej wokalistki Kimbry grały rozgłośnie radiowe na całym świecie. Utwór zgarnął również dwie nagrody Grammy. Okazuje się, że twórca hitu nie zarobił na nim fortuny. Według szacunków dziennikarzy australijskich serwisów (piosenka do tej pory okupuje szczyt zestawienia najczęściej odtwarzanych singli w tym kraju), na konto Belga mogło trafić 5 nawet do milionów dolarów (około 18-36 milionów złotych!) z reklam w serwisie Youtube, jednak on... nie zgodził się na ich zamieszczenie przed wyświetleniem teledysku! Stracił te pieniądze, ale jak zapewnia w wywiadzie, była to świadoma decyzja.

Polecamy też: Jaka jest prawdziwa twarz Freddiego Mercury'ego? Ruszają zdjęcia do filmu o legendzie muzyki. W roli głównej Rami Malek

Gotye stracił miliony na Somebody that I used to know

Choć oficjalna premiera teledysku do „Somebody I Used To Know” odbyła się 5 lipca 2011 roku, piosenka
z pierwszych miejsc list przebojów nie schodziła niemal do końca roku. Do tej pory jedynie na oficjalnym kanale artysty obraz do niej obejrzano ponad 930 milionów razy. Jednak do kieszeni muzyka z tego tytułu nie wpłynęło nic. Dlaczego? Powód jest bardzo prosty: Gotye przed premierą zastrzegł, że nie chce, by w serwisie przed emisją teledysku były wyświetlane reklamy, a to główne źródło dochodu na tym kanale. Zagraniczne media przytaczają przykład południowokoreańskiego artysty PSY, którego utwór „Gangam style” jeszcze do niedawna był najczęściej odtwarzanym teledyskiem w historii Youtube (ponad 2 miliardy wyświetleń). Dzięki temu do jego kieszeni trafiło 10 milionów dolarów. Australijski serwis news.com.au podliczył, że Gotye mógłby liczyć na wpływy rzędu 5 milionów dolarów.  

Polecamy też: Co na dwa dni przed śmiercią robił George Michael? Tajemnicę muzyka wyjawił jego bliski znajomy

Gotye o tym, dlaczego nie zarabia na „Somebody that I used to know” w serwisie Youtube

Belg, który przez wiele lat mieszkał w Australii, wytłumaczył dziennikarzom, dlaczego nie chciał zarabiać na reklamach w serwisie Youtube. 

Nie jestem zainteresowany sprzedawaniem muzyki. To powód, dla którego nie wprowadziłem reklam na swój kanał Youtube, co w dzisiejszych czasach wydaje się dziwne, ale to decyzja, którą mogłem podjąć. Nigdy nie chciałem też łączyć mojej muzyki z reklamami. Reklamy błagają o naszą atencję na całym świecie. Jeżeli robisz coś, co kochasz, a inni którym na tym zależy, trzymają to z daleka od świata „kup to” i to jest dobra sytuacja”, zwierzył się Gotye.


Artysta zastrzegł jednak, że nie wyklucza udziału w projektach komercyjnych. Woli jednak, by zysk nie był głównym kryterium tworzenia i uprawiania sztuki w ogóle.
 

„Nie mam nic przeciwko łączeniu mojej muzyki z kreatywnymi projektami w telewizji lub filmem. Mam swoje zasady i jeżeli student ze szkoły filmowej będzie chciał wykorzystać moją twórczość, zgodzę się na to, nie chcąc żadnych pieniędzy. Jeżeli ktoś chce go natomiast wykorzystać komercyjnie, muszę zobaczyć jaki ma budżet i jaka jest kreatywność projektu”, wytłumaczył.

Polecamy też: To koniec Linkin Park? Po śmierci wokalisty grupy fani drżą o dalsze losy zespołu, a muzycy oświadczyli, że...

„Somebody that I used to know” to plagiat? 

Warto pamiętać, że wielokrotnie pojawiały się oskarżenia, iż „Somebody that I used to know” to plagiat utworu „Seville” Luiza Bonfy z 1967 r. Gotye postanowił jednak pójść na ugodę ze spadkobiercami muzyka i przekazuje im co roku połowę wpływów z tantiem, gdyż przyznał, że wykorzystał sampel (w skrócie: pojedynczy dźwięk) z tejże piosenki. W najnowszym wywiadzie skomentował również i tę drażliwą sprawę.

„Nigdy nie było pozwów w tej sprawie, ale w pewnym momencie rozważałem pójście do sądu, jednak nie chciałem tam spędzić czasu, który mogłem wykorzystać lepiej. Niesamowitą pracę wykonali moi menedżerowie, którzy chronili mnie przed każdym zapytaniem i wezwaniem związanym z moją twórczością. W końcu dałem sobie spokój z pieniędzmi, prawnikami i sądami. Nie chciałem bywać w miejscach, które wysysają z człowieka energię”, zapewnił gorliwie.

Historia powstania „Somebody that I used to know”

We wcześniejszych wywiadach Gotye zwierzył się, że był zszokowany sukcesem utworu, który... powstał na farmie w hrabstwie Mornington Peninsula, które wchodzi w obręb aglomeracji Melbourne.

„Napisałem tę piosenkę i wszystko inne było zbiegiem okoliczności. W pewnym sensie po nagraniu utworu masz poczucie, że po prostu zrobiłeś to, co do ciebie należało, zaś wszystko inne, co się zdarzyło czyni z ciebie niejako osobę postronną. To nieco surrealistyczne uczucie”, mówił w wywiadzie dla The Sunday Mail w 2012 r. 

Zobacz: Król występów na żywo, ofiara AIDS, autor hitu wszech czasów. 25 lat temu zmarł Freddie Mercury

Wideo

Marynarki, kardigany, sukienki maxi, kozaki na słupku. Te produkty będą modne jesienią i zimą 2020/2021

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

MAŁGORZATA ROZENEK-MAJDAN i RADOSŁAW MAJDAN w przejmującej rozmowie o walce o dziecko, mierzonej poświęceniem, niepewnością, ale i wdzięcznością. MICHAŁ ŻEBROWSKI i EUGENIUSZ KORIN, dyrektor i reżyser Teatru 6. piętro. Czy się lubią, podziwiają i... kłócą. MARIOLA BOJARSKA FERENC Los naznaczony tragediami: wypadek mamy, walka o życie synka, rozwód, choroba męża. W cyklu EXTRA: Czy w kontekście niemieckich obozów koncentracyjnych może być mowa o modzie? – opowiada antropolożka mody Karolina Sulej. PODRÓŻ „Będziecie tam wracać”, mówi o Bieszczadach słynna podróżniczka Elżbieta Dzikowska.