Agnieszka Dygant, Patrick Yoka, Patryk Yoka, premiera filmu „Służby specjalne”, Warszawa, 02.10.2014 rok
Fot. Mateusz Jagielski/East News
HISTORIE MIŁOSNE

Dziecko połączyło ich bardziej niż ślub. Oto historia miłości Agnieszki Dygant i Patricka Yoki

Poznali się na planie „Fali zbrodni”. Zakochali się w sobie kręcąc „Nianię”

Damian Brillowski 27 marca 2023 12:11
Agnieszka Dygant, Patrick Yoka, Patryk Yoka, premiera filmu „Służby specjalne”, Warszawa, 02.10.2014 rok
Fot. Mateusz Jagielski/East News

To uczucie narodziło się na planie kultowego serialu „Niania”. Ona grała w nim tytułową rolę Frani Maj, on odpowiadał za reżyserię i scenariusz. Z czasem poczuli, że łączy ich coś więcej niż praca. Agnieszka Dygant i Patrick  Yoka stronią od medialnego zgiełku, dlatego długo utrzymywali tę relację w tajemnicy. W końcu ona z właściwym sobie poczuciem humoru oznajmiła: „Sypiam z reżyserem! Nie wiem jak wy, koleżanki…”. Doczekali się synka, któremu nadali imię Xawery. Strzegą prywatności. „Im mniej się o tym mówi w wywiadach, im rzadziej łazi się na ścianki, tym bardziej się udaje. Przynajmniej tak jest u nas”, przyznaje aktorka. Do ołtarza im nie spieszno. „Jakoś nie ciągnie mnie do żeniaczki. Zresztą ja bez ślubu czuję się bardziej sexy!”, stwierdza przekornie. Z okazji urodzin aktorki przypominamy historię miłości Agnieszki Dygant i Patricka Yoki. Są razem od prawie 17 lat! 

Agnieszka Dygant ma za sobą nieudane małżeństwo z Marcinem Władyniakiem

Zanim Agnieszka Dygant na poważnie związała się z reżyserem i scenarzystą Patrickiem Yoką, była żoną aktora Marcina Władyniaka. Młodzi poznali się podczas wspólnych studiów na pierwszym roku łódzkiej filmówki. Ślub wzięli mając zaledwie 25 lat. Później aktorka opowiadała, że Marcin oczarował ją tym, że nie był żadnym zakochanym w sobie narcyzem, jak to bywało wśród aktorów. „Przy takim facecie trudno nie być szczęśliwą, to po prostu ideał”, podkreślała. 

Po zakończeniu studiów wspólnie z mężem przeprowadzili się z Łodzi do Warszawy, licząc na rozwój aktorskiej kariery. W 1998 roku dostali angaż do filmu „Farba”. Jednak to Marcin odegrał w produkcji bardziej znaczącą rolę. Aktorka na swoje pięć minut musiała jeszcze trochę poczekać...

W 2001 roku Agnieszka Dygant przyjęła rolę sprzątaczki Mariolki w serialu „Na dobre i na złe”, następnie zagrała policjantkę „Czarną” w „Fali zbrodni”. Z dnia na dzień stawała się coraz bardziej popularna. Z kolei jej mąż po udziale w „Na Wspólnej” przestał otrzymywać nowe propozycje aktorskie. Nie czekając biernie na rozwój wydarzeń, rozpoczął studia operatorskie. Ich drogi coraz mocniej zaczęły się mijać. Aż w końcu w 2006 roku doszło do rozwodu. „Mieli dla siebie mało czasu, przestali się rozumieć i walczyć o gasnące uczucie”, pisano w mediach. 

Mimo że byli osobami publicznymi, rozwiedli się z klasą, po cichu, bez wzajemnych oskarżeń i kłótni. Aktorka mocno to przeżyła. Rozczarowanie sprawiło, że na dobre zraziła się do instytucji małżeństwa, ale nie do miłości...

Czytaj także:  Ich relacja nie przetrwała próby czasu. Kim jest pierwszy mąż Agnieszki Dygant? 

agnieszka dygant, marcin władyniak, premiera sztuki
Fot. Prończyk/AKPA

Marcin Władyniak, Agnieszka Dygant, premiera sztuki "Stosunki na szczycie", 09.12.2001 rok

Agnieszka Dygant i Patrick Yoka: historia poznania

W trakcie kręcenia zdjęć do serialu „Fala zbrodni”, Agnieszka Dygant poznała reżysera i scenarzystę Patricka Yokę. Mający afrykańskie korzenie mężczyzna zrobił na aktorce piorunujące wrażenie. Jednak o żadnym romansie nie było mowy. Kobieta tkwiła wówczas w związku małżeńskim. Dopiero rozwód i ponowne spotkanie na planie serialu „Niania” sprawiło, że tych dwoje zakochało się w sobie bez pamięci. Nie chcąc zapeszyć, początkowo nie afiszowali się ze swoimi uczuciami. Gwiazda miała bowiem z tyłu głowy rozpad pierwszego małżeństwa, dlatego wolała zachować swoje szczęście tylko dla siebie i ukochanego. 

Media jednak nie dawały im spokoju. Paparazzi śledzili każdy krok aktorki, licząc na pikantne zdjęcia, w prasie zaś pojawiało się mnóstwo spekulacji, dotyczących ich miłosnej relacji. W końcu Agnieszka nie wytrzymała i podczas konferencji ramówkowej TVN, szczerze oznajmiła: „Sypiam z reżyserem! Nie wiem jak wy, koleżanki…”. 

W wywiadzie dla magazynu „Twój Styl” zdradziła, czym tak naprawdę urzekł ją Patrick Yoka. „Polot. Rozmach. To, że zawsze ma plan. (...) Lubię, kiedy mężczyzna zna się na czymś, coś wie, ma własny mocny punkt widzenia. I jest niepokorny. (...) Lubię, że łamie rutynę dnia. Czymkolwiek. Ciekawą rozmową, której się nie spodziewałaś. Albo przyniesie ci ze sklepu coś, czego w życiu jeszcze nie jadłaś. I jest fajnie. Nieprzewidywalnie”, stwierdziła. 

Czytaj także:  Zawsze może liczyć na jej wsparcie. Oto historia miłości Marty i Dawida Kubackich

Agnieszka Dygant, Patrick Yoka, Patryk Yoka, premiera filmu „Służby specjalne”, Warszawa, 02.10.2014 rok
Fot. Mateusz Jagielski/East News

Agnieszka Dygant, Patrick Yoka, premiera filmu „Służby specjalne”, Warszawa, 02.10.2014 rok

Agnieszka Dygant i Patrick Yoka zostali rodzicami syna Xawiera

13 marca 2010 roku Agnieszka Dygant i Patrick Yoka powitali na świecie syna Xawerego. Aktorka przyznała, że pojawienie się na świecie maluszka wywróciło jej życie do góry nogami. „Nagle z osoby posiadającej swoje życie na własność, zainteresowania, przyzwyczajenia, znajomych, wyjścia i przyjścia o różnych porach dnia i nocy stajesz się osobą uzależnioną od małego człowieka, który potrzebuje opieki 24 godziny na dobę”, opowiadała na łamach „Gali” dodając jednocześnie, że za wiele nie straciła zostając mamą. „Przed dzieckiem też za często nie wychodziłam na szalone imprezy, nie było ekstremalnych atrakcji, z których musiałam zrezygnować na rzecz czasu spędzanego z synkiem. Zresztą, szybko zapominasz, jak to było przed, to wyświechtane zdanie, ale prawdziwe”, przyznała.

Po rocznym urlopie i siedzeniu w domu z synkiem, zapragnęła wrócić do pracy. Wtedy przyjęła rolę Agaty Przybysz w serialu „Prawo Agaty”. Na planie ponownie współpracowała ze swoim życiowym partnerem. Nie przypuszczała jednak, że praca nad nowym serialem pochłonie aż cztery lata. Czas, który mogła spędzić z dzieckiem, ostatecznie poświęcała na granie prawniczki. Wtedy zrozumiała, że dziecko stanowi dla niej priorytet.

Kiedy serial dobiegł końca, z ulgą wróciła do domu i rozsmakowała się w macierzyństwie. „Spędzałam na planie po 12 godzin. Odbijało się to na moim zdrowiu. Do tego doszło poczucie winy związane z synem. Wyszłam z domu, gdy miał rok a wróciłam, kiedy miał pięć lat. Pamiętam moment, jak okazało się, że nie panuję nad domowymi sprawami”, zdradziła. „Poczułam, że chcę z nim spędzić więcej czasu, lepiej go poznać, pobyć z nim na co dzień. Tym bardziej, że to był ważny dla niego moment, bo zmieniał przedszkole, szedł do zerówki. Chciałam przy nim być”. 

Rozłąka z dzieckiem sprawiła, że stała się mamą nadopiekuńczą. Mimo wszystko stara się, żeby taką nie być. Agnieszce Dygant zależy, aby jej syn wyrósł na samodzielnego i odpowiedzialnego mężczyznę. Dlatego stara się nie odrabiać za niego lekcji, tylko namawia syna, by sam zadbał o swój tornister. „Próbuję nie być mamą, która codziennie wyciąga z tornistra syna książki i zeszyty i sprawdza, czy wszystko już odrobione. Próbuję dać Xawierowi przestrzeń po to, by wyrabiał w sobie nawyk samodzielności”, cytuje gwiazdę portal „fakt24.pl”.  

Rodzice konsekwentnie chronią prywatność swojego syna przed mediami. Nie pokazują się z nim publicznie ani nie publikują jego zdjęć w internecie. Z fotografii wykonanych przez paparazzi wiadomo tylko tyle, że syn pary posiada burzę brązowych loków, jego twarz natomiast pozostaje zakryta. Aktorka zapytana w jednym z wywiadów, czy miała ochotę posłać Xawerego do jakiegoś programu typu talent show, kategorycznie zaprzeczyła. Doskonale wie, jak trudna bywa praca w show-biznesie. Dlatego nie zamierza czynić ze swojego syna dziecięcego celebryty... 

Czytaj także: Poznała go dzięki mamie, jest w drugiej ciąży. Tak rodziła się miłość Lary Gessler do Piotra Szeląga

Agnieszka Dygant, Viva! 2007
Fot. Zuza Krajewska, Bartek Wieczorek

Agnieszka Dygant

Agnieszka dygant, Telekamery Tele Tygodnia 2015, warszawa, 09.02.2015 rok
Fot. Mateusz Jagielski/East News

Agnieszka Dygant, Telekamery Tele Tygodnia 2015, Warszawa, 09.02.2015 rok

Agnieszka Dygant i Patrick Yoka: wspólna praca - tak, ślub - nie 

Agnieszka Dygant i Patrick Yoka wielokrotnie mieli okazję ze sobą współpracować. Zaczęło się od „Fali zbrodni”, następnie była „Niania”, „Prawo Agaty” a ostatnio spotkali się na planie czwartej części filmu „Listy do M”. W trakcie wywiadu u Kuby Wojewódzkiego gwiazda przyznała, że praca „ze swoim facetem nie jest taka hop-siup”. „Polega to na tym, że ja lubię grać wtedy, kiedy czuję, że ja dobrze gram. A, na przykład, jak jest próba i ja coś tam proponuję, i czekam ze znakiem zapytania, i pytam się: "I jak?", a on mówi: „fajnie”, wtedy ja wiem, co jest w tym fajnie, bo ja go znam bardzo dobrze. I wiem, że jak mówi „fajnie” do aktorki, to jest źle”, wyznała, tym samym ujawniając kulisy pracy z partnerem. 

Wspólna praca powoduje, że zakochani bywają też o siebie zazdrośni. „Patrick jest reżyserem i czasami bywam zazdrosna o emocje, które łączą go z aktorkami na planie. Sama jestem aktorką i wiem, jak można na tym budować swoją atrakcyjność i przekonanie o własnej wartości i wyjątkowości. To daje poczucie szczęścia i jest warte wszystkich pieniędzy. Pewnie stąd się biorą fascynacje, a bywa, że i romanse na planie”, oznajmiła aktorka w tygodniku „Na żywo”. 

Patrick Yoka również bywa zazdrosny o swoją piękną ukochaną. Zwłaszcza, gdy Agnieszce partnerują na planie tacy aktorzy, jak Piotr Adamczyk, Tomasz Kot czy Leszek Lichota. Z tym ostatnim zagrała parę w serialu „Prawo Agaty”, którego reżyserem był nie kto inny niż... Patrick Yoka! Według informatora „Na żywo” sceny miłosne między bohaterami granymi przez Dygant i Lichotę zostały ograniczone do minimum, aby nie wzbudzać dodatkowej zazdrości u reżysera. „Żadnego dotykania, scen w łóżku. Nawet nie było dubli scen pocałunku. Patrick stwierdzał, że scena jest OK i kręciliśmy dalej. Jak widać, oboje wolą chuchać na zimne”, donosił tygodnik. 

Mimo że oboje są popularni i odnieśli ogromny sukces zawodowy, nie afiszują się ze swoją miłością. Zamiast brylować na czerwonych dywanach i udzielać wywiadów, wolą zostać z dzieckiem w domu lub wyjechać poza miasto. I to właśnie w tym upatrują sukces swojego związku. „Im mniej się o tym mówi w wywiadach, im rzadziej łazi się na ścianki, tym bardziej się udaje. Przynajmniej tak jest u nas”, stwierdziła gwiazda „Niani”.  

Aktorka i reżyser tworzą niezwykle wspierającą się parę. Jednak pomimo dość długiego stażu związku, Agnieszka Dygant nie planuje ponownie stawać na ślubnym kobiercu. „Jakoś nie ciągnie mnie do żeniaczki. Zresztą ja bez ślubu czuję się bardziej sexy!”, stwierdziła przekornie w tygodniku „Na żywo”.

Życzymy Agnieszce i Patrickowi wszystkiego najpiękniejszego.  

Czytaj także: Historia miłości Katarzyny i Marcina Bosackich. Kiedy się poznali, ona miała wtedy narzeczonego

Agnieszka Dygant, Patrick Yoka, Xawery Yoka, Warszawa, 17.08.2010 rok
Fot. PAWEL DABROWSKI/East News

Agnieszka Dygant, Patrick Yoka, Xawery Yoka, Warszawa, 17.08.2010 rok

Agnieszka Dygant, patrick Yoka, plan Prawo Agaty, Warszawa, 16.12.2011 rok
Fot. Radoslaw NAWROCKI / Forum

Daria Widawska, Agnieszka Dygant, Patrick Yoka na planie serialu "Prawo Agaty", Warszawa, 16.12.2011 rok

Agnieszka Dygant, Patrick Yoka, Patryk Yoka, premiera filmu „Służby specjalne”, Warszawa, 02.10.2014 rok
Fot. Mateusz Jagielski/East News

Agnieszka Dygant, Patrick Yoka, premiera filmu „Służby specjalne”, Warszawa, 02.10.2014 rok

Redakcja poleca

REKLAMA

Wideo

To nie była miłość od pierwszego wejrzenia, ale szybko zamieszkali razem. Teraz czeka ich wielka zmiana!

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

MARYLA RODOWICZ o poczuciu zawodowego niedocenienia, związkach – tych „gorszych, lepszych, bardziej udanych” i swoim azylu. KAROLINA GILON I MATEUSZ ŚWIERCZYŃSKI: ona pojechała do pracy na planie telewizyjnego show, on miał przeżyć przygodę życia jako uczestnik programu… MAREK TORZEWSKI mówi: „W miłości, która niejedno ma imię, są dwa kolory. Albo biel, albo czerń. A ja mam tę biel, a to wielkie szczęście…”.