Dominika Ostałowska, URODA ŻYCIA 2018
Fot. Martyna Galla
Z ŻYCIA GWIAZD

Zniknęła z mediów, chwilę później, zaliczyła spektakularny powrót. Co dziś robi Dominika Ostałowska?

Sporo zdradza w swoich social mediach

Gabriela Czernecka 18 lutego 2020 16:44
Dominika Ostałowska, URODA ŻYCIA 2018
Fot. Martyna Galla

Co dziś robi Dominika Ostałowska? Widzowie pokochali ją za rolę Marty Mostowiak w serialu M jak miłość. Niestety w życiu aktorki nie brakowało wzlotów i upadków. Zarówno życie zawodowe, jak i prywatne mocno ją doświadczyło. Dziś ma za sobą walkę z nadwagą, powróciła do social mediów i... głośno mówi o tym, jak radzi sobie z problemami. 

Życie Dominiki Ostałowskiej

Ostatnie lata nie były dla niej zbyt dobre. Liczne zawirowania w życiu osobistym przypłaciła problemami zawodowymi i depresją. Na jakiś czas zniknęła z mediów społecznościowych. W 2015 roku postanowiła przejść spektakularną metamorfozę. Zapowiedziała, że zamierza schudnąć 20 kilogramów. W tym celu przeszła na specjalną dietę, która zakładała spożywanie głównie owoców i warzyw. Ćwiczenia pod okiem trenera personalnego sprawiły, że udało się jej zrzucić 10 kilogramów. Niestety rok później dopadł ją efekt jo-jo. Początkowo podejrzewano problemy z tarczycą, szybko okazało się, że winne są dolegliwości układu sercowo-naczyniowego.

„Nie mam wady serca, tylko dysfunkcję wynikającą prawdopodobnie z mojej, no trudno, użyję tego słowa, wrażliwości. Moje serce rozpędzało się do zawrotnych prędkości, takich jak u sprinterów podczas biegu. Tylko nie trwało to kilkunastu sekund, a od trzech do ośmiu godzin”, powiedziała w rozmowie z Michałem Misiorkiem w 2016 roku dla plejada.pl. Problemy okazały się na tyle poważne, że Dominika Ostałowska przeszła zabieg ablacji, czyli wprowadzenia elektrody do mięśnia sercowego i zniszczenia obszaru będącego źródłem częstoskurczu. Gwiazda przeszła także na dietę kapuścianą

Po trzech latach przerwy aktorka ponownie postanowiła zawalczyć o idealną sylwetkę. „Winny jest bardzo nieregularny tryb życia. Zdarza się, że nawet pięć dni w tygodniu jestem poza domem. Często jem coś w biegu. Prawie zawsze, gdy w nocy wracam ze spektaklu do hotelu, restauracja jest zamknięta. O zdrowym i ciepłym posiłku mogę więc tylko pomarzyć, szczególnie gdy nocuję w małych miejscowościach. Przecież nie zabiorę ciepłego jedzenia z domu, a jeść coś trzeba”, podkreślała wówczas w wywiadach. 

Aktorka nie poddała się jednak i postanowiła ponownie zawalczyć o swoją wagę. Tym razem Dominika Ostałowska zastosowała modną wśród gwiazd dietę pudełkową: „Muszę przyznać, że to wielka wygoda i pewność, że do mojego organizmu dostarczane jest wszystko to, czego w danym momencie potrzebuję. Odkąd dobrano mi odpowiednią dietę, której bezwzględnie przestrzegam, mam poczucie, że panuję nad swoim zdrowiem i wyglądem, a przede wszystkim nie chodzę głodna, kiedy moi koledzy w teatru zamawiają pizzę. Ćwiczę też w domu na orbitreku. Teraz, kiedy się robi ciepło, coraz częściej zaczynam jeździć na rowerze. To dużo ciekawsze niż maszerowanie w miejscu. Pierwsze efekty już są. Czuję się lżejsza i mam więcej energii do życia i do pracy, poprawił mi się wygląd skóry. Przestałam czuć się osłabiona. Z dnia na dzień jest coraz lepiej”, podkreśliła w rozmowie z Życiem na gorąco w zeszłym roku.

Brak propozycji zawodowych odbił się na sytuacji finansowej aktorki. W mediach pojawiły się informacje, że jest na utrzymaniu 16-letniego syna Huberta. Było jej szalenie przykro, gdy czytała te krzywdzące plotki. W obronie mamy stanął sam Hubert: „Nigdy w życiu nie musiałem i nie muszę płacić za żadne rachunki mojej mamy, wszystkie pieniądze, jakie dostaję z serialu, mama przesyła na moje konto”, napisał w mediach społecznościowych.

Chwilę później na jaw wyszło, że przez lata nękana była przez stalkerkę. „Uwolniłam się od tego typu doświadczeń. W momencie, kiedy to się stało, było to o tyle kłopotliwe, że nasze państwo nie przewidywało sankcji wobec tego typu osób i zachowań. Problem polegał na tym, że funkcjonowałam z nią w świecie takim, w którym ona była panią, która napisała książkę, a ja aktorką. Gdyby nie przypadek, to bym o tym nie wiedziała. Było to o tyle niebezpieczne, że zaczęło to zahaczać o szersze kręgi. Panie z sekretariatów teatrów pisały do siebie maile, czy to prawda. Uznałam, że z punktu widzenia nie tylko mojego bezpieczeństwa, należy o tym powiedzieć głośniej. (...) Udało się. Mój syn nie ufał jej od początku”, zwierzyła się w rozmowie z Michałem Misiorkiem dla plejada.pl.

Towarzyszył jej ogromny stres, z którym nie umiała sobie poradzić i dlatego sięgnęła po pomoc: „Psychoterapia jest fantastycznym sposobem na radzenie sobie z różnymi trudnymi momentami w życiu. To cenna lekcja, tylko trzeba znaleźć odpowiedniego specjalistę. Nie przed każdym się otworzymy. Gdyby ludzie częściej chodzili na terapię, to mniej byłoby nieszczęść, kłótni, złości”, przyznała w rozmowie z Faktem.

Gdy po latach powróciła do pracy w serialu M jak miłość, fani dali wyraz swojemu zadowoleniu. Pod koniec 2018 roku wreszcie przyznała, że odzyskała spokój: „Myślę, że nie ma świetnych, idealnych rozwiązań na życie. Bo życie nie jest świetne. Raczej uważam, że w tej pracy nad sobą czasem wpada się w dołki i robi się krok w tył. I trzeba się z tym pogodzić. Naprawdę uważam, że najciekawszą rzeczą w życiu jest czynność odkrywania tego, kim jesteśmy, czego chcemy, co nas koi, a co wyprowadza z równowagi. Więc tak sobie pomału siebie odkrywam. Nie wiem, obawiam się, że to prowadzi do egocentryzmu, ale mam nadzieję, że nie, bo chyba nie ma dla mnie sensowniejszej drogi. I tego uczę swojego syna. Chciałabym, żeby umiał odczytywać i rozumieć przede wszystkim swoje emocje. Ja się bardzo długo zajmowałam innymi ludźmi. Tym, co oni czują, co myślą, co ich boli. A swoje emocje zakopywałam”, mówiła w wywiadzie dla Urody Życia

Dziś Dominika Ostałowska cieszy się, że coraz częściej zdarza jej się być z siebie dumną. Prowadzi aktywny tryb życia, częściej dzieli się z fanami zdjęciami w swoich social mediach. Wygląda na to, że wreszcie jest szczęśliwa: „Zaczynam myśleć o sobie nie tylko w kategoriach: czego nie zrobiłam, czego nie załatwiłam, na którym odcinku nie byłam idealna. Ale też: co mi się udało, co mam, czego dokonałam. Zaczynam to dostrzegać i cieszę się z tego, bo to nowość w moim życiu”, wyjawia, po czym dodaje: „Moim pierwszym nauczycielem takiego myślenia o sobie nie był wcale mój terapeuta, ale mój syn. Kiedy zaczął już więcej kojarzyć, korzystać z internetu, przyglądać się światu, zadawał mi pytania, które zmuszały do refleksji. Na przykład odkopał schowany przeze mnie kosz z różnymi szpargałami. Wyciągnął z niego moje nagrody, statuetki, przeglądał je, wreszcie spytał: „Mamo, ty masz tyle nagród? Dlaczego dlaczego się tym nie chwalisz?”. Pomyślałam: Boże, moje dziecko czuje, że jestem niepewna siebie, wciąż przestraszona, nie umiem cieszyć się z tego, co zrobiłam. Ma rację. Czas się opamiętać. Więc staram się każdego dnia od nowa opamiętywać”.  

Metamorfoza aktorki
Fot. EAST NEWS

Metamorfoza aktorki
Fot. EAST NEWS

Wideo

Zobaczcie 12 najgorętszych trendów na wiosnę 2020!

Akcje

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

„Ciąża Małgosi to ukoronowanie tego, o co walczyliśmy”, mówi RADOSŁAW MAJDAN i nie ukrywa, że z powodu epidemii on i jego żona są pełni obaw. LESZEK MILLER z wnuczką MONIKĄ o tym, jak dziś wygląda ich życie po bolesnej stracie syna i ojca. Legendarny aktor WITOLD SADOWY niedawno skończył sto lat i zdobył się na niezwykle szczere wyznanie. „Widziałam, jak czai się śmierć” – ELISABETH REVOL wspomina ostatnie chwile z TOMKIEM MACKIEWICZEM podczas wspinaczki na Nanga Parbat.