Barbara Hulanicki, VIVA! czerwiec 2017
Fot. Aldona Karczmarczyk/VAN DORSEN ARTIST
NOWY NUMER

TYLKO U NAS Barbara Hulanicki: „Tworzenie mody to najbardziej obrzydliwa i uzależniająca rzecz na świcie, ale to kocham”

ELŻBIETA PAWEŁEK 6 czerwca 2017 06:30
Barbara Hulanicki, VIVA! czerwiec 2017
Fot. Aldona Karczmarczyk/VAN DORSEN ARTIST

 

Była ikoną stylu. Wylansowała pierwszą w świecie sieciówkę,  słynną londyńską Bibę. O tym, dlaczego nigdy się poddaje, a  w pracy woli kobiety od mężczyzn z Barbarą Hulanicki, kultową  projektantką mody, Polką, rozmawia Elżbieta Pawełek.

 

Zobacz też: TYLKO U NAS Jacek Olszewski o stracie Agaty Mróz: „Nikt nie jest przygotowany na śmierć najbliższej osoby”

 

- A wszystko zaczęło się od jednej sukienki w różową kratkę, pokazanej w  „Dailly Mirror”, jak opowiada Pani w wydanej teraz świetniej książce „Barbara Hulanicki...”.
Tak, to był pomysł Felicity Green, która na początku lat 60. trzęsła działem mody w „Dailly Mirror”, gdzie wcześniej pracowałam jako ilustratorka mody. Miałam zaprojektować sukienkę, którą młode Brytyjki mogłyby zamawiać przez wysyłkowe katalogi. Wtedy był to odpowiednik sprzedaży online. Zgodziłam się, że będę dostawać 25 szylingów od sztuki, czyli dziś jakieś 1,5 dolara. Mój mąż, słysząc to omal nie zemdlał. Od tej pory miałam zakaz negocjowanie cen. Ale sukienki tak szybko się rozchodziły, że w całej Anglii zabrakło materiału w różową kratkę!


- Czy to prawda, że po otwarciu pierwszego sklepu Biby w skromnym  lokalu po dawnej aptece  wszystko sprzedało się na pniu?
Ruszyliśmy w 1963 roku i praktycznie drzwi do sklepu się nie zamykały. Młodzi ludzie wystawali przed nim, czekając na kolejną dostawę. Dochodziło do sytuacji podbramkowych, kiedy klientki skądś się dowiedziały, że przyjadą białe bluzki, a tu akurat przyszedł transport czarnych sukienek.  Musieliśmy z mężem aż chować się przed nimi, bo były wściekłe. (śmiech).


- Czym oczarowała Pani młode Brytyjki, bo przecież sklepów z ciuchami w Londynie nie brakowało?
Wręcz odwrotnie. Cierpiałam męki, bo wszystko co kupiłam, potem przerabiałam. Wszędzie były tylko ubrania dla starych kobiet i strasznie nudne dla bogatych pań. Mary Quant wyprzedziła nas wprowadzając do mody ożywcze trendy, ale jej stroje były dla dziewczyn z zamożnych rodzin.  No i nie miała takich krótkich spódniczek jak my (śmiech). Kiedyś dostaliśmy feralną partię mini spódniczek z dżerseju mocno przykrótkich. Uznałam, że zbankrutujemy.  Rozpłakałam się i pobiegłam do domu. A po chwili zadzwonił do mnie mąż i mówi: „wracaj do sklepu, bo sprzedają się jak świeże bułeczki.”

 

Cały wywiad do przeczytania w najnowszym wydaniu magazynu VIVA!

 

Kayah, VIVA! czerwiec 2017
Fot. Piotr Porębski/Metaluna

 

Przeczytaj też: Kayah opowiedziała nam o swoim temperamencie i o tym, czym jest dla niej miłość EKSKLUZYWNE VIDEO

 

 

Wideo

Marynarki, kardigany, sukienki maxi, kozaki na słupku. Te produkty będą modne jesienią i zimą 2020/2021

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

MARTYNA WOJCIECHOWSKA z odważnym przesłaniem dla kobiet: „Jestem wystarczająca!”. Marzyciel pragmatyk - CEZARY PAZURA w obiektywie żony Edyty. RENATA GABRYJELSKA supermodelka lat 90 o ucieczce z show-biznesu i nowym życiu. Odkrywamy sekrety mistrzyni, czyli jaka naprawdę jest IGA ŚWIĄTEK i kto stoi za jej sukcesem oraz sprawdzamy, dlaczego WIRUS to największy wróg ludzkości.