Alicja Bachleda-Curuś wróciła do pamiętnego występu syna na Oscarach. Wyjaśniła, dlaczego zrobiła wyjątek
Oscary 2023 były wyjątkowym wieczorem nie tylko dla Colina Farrella, ale także dla jego syna, Henry'ego Tadeusza. Nastolatek po raz pierwszy pojawił się publicznie u boku ojca, wzbudzając ogromne zainteresowanie mediów i fanów. Po kilku latach do tamtego wydarzenia wróciła Alicja Bachleda-Curuś, która w najnowszym wywiadzie opowiedziała o kulisach tej decyzji i zdradziła, jak jej syn wspomina ten niezwykły wieczór.

Choć Alicja Bachleda-Curuś od lat konsekwentnie chroni prywatność swojego syna, tym razem zrobiła wyjątek. W rozmowie z magazynem "Business Woman & Life" opowiedziała o Henrym Tadeuszu, wyjaśniając, dlaczego jego obecność na Oscarach 2023 była tak wyjątkowym doświadczeniem. Aktorka zdradziła również, kto decyduje o jego obecności w mediach i jak nastolatek zapamiętał spotkanie z największymi gwiazdami światowego kina.
Alicja Bachleda-Curuś i Colin Farrell byli kiedyś parą. Dziś wspólnie wychowują syna, który coraz śmielej pojawia się publicznie
Historia Alicji Bachledy-Curuś i Colina Farrella rozpoczęła się na planie filmu Ondine, gdzie między aktorami szybko pojawiło się uczucie. Choć ich związek nie przetrwał próby czasu, pozostało po nim to, co najważniejsze – syn Henry Tadeusz, urodzony w 2009 roku. Oboje od lat dbają o to, by dorastał z dala od medialnego zgiełku, jednocześnie wspólnie uczestnicząc w jego wychowaniu. Sama aktorka wielokrotnie podkreślała, że mimo rozstania dobro syna zawsze pozostawało dla nich priorytetem.
Przez długi czas Henry Tadeusz niemal nie pojawiał się publicznie. Sytuacja zmieniła się dopiero podczas 95. ceremonii wręczenia Oscarów, kiedy towarzyszył ojcu nominowanemu za rolę w filmie Duchy Inisherin. Nastolatek z dużym spokojem odnajdywał się na czerwonym dywanie, a zagraniczne media zwracały uwagę na ciepłą relację, jaka łączy go z Colinem Farrellem. Sam aktor nie ukrywał później, że możliwość przeżycia tego wieczoru razem z synem miała dla niego szczególne znaczenie.
To właśnie do tego pamiętnego wieczoru po latach wróciła Alicja Bachleda-Curuś. W nowym wywiadzie opowiedziała nie tylko o emocjach związanych z Oscarami, ale także o tym, jaką zasadą kieruje się, gdy chodzi o obecność Henry'ego Tadeusza w mediach.

Alicja Bachleda-Curuś szczerze o Henrym Tadeuszu. "On sam decyduje"
W rozmowie z magazynem "Business Woman & Life" Alicja Bachleda-Curuś podkreśliła, że od lat stawia na szacunek wobec prywatności syna. Jak zaznaczyła, to właśnie Henry Tadeusz ma decydujący głos w kwestii swojej obecności w przestrzeni publicznej. "Ja bardzo szanuję jego prywatność i też on sam decyduje, kiedy chce być pokazywany, a kiedy nie" – powiedziała.
Aktorka odniosła się również do Oscarów 2023, wyjaśniając, że wyjście na galę nie było planowane jako oficjalny debiut nastolatka na czerwonym dywanie.
"Jeżeli chodzi o Oscary, no to jest tak wyjątkowe wydarzenie i akurat ta okazja była bardzo wyjątkowa, ponieważ jego tata był nominowany, więc to był dobry moment. Myśmy nie myśleli o tym w kategoriach jego debiutu na czerwonym dywanie, a bardziej przygody i doświadczenia" – wspominała.
Jak się okazuje, to właśnie spotkania z ludźmi, których dotąd znał jedynie z ekranu, zrobiły na Henrym Tadeuszu największe wrażenie. Alicja Bachleda-Curuś przyznała, że jeszcze długo po zakończeniu ceremonii syn wracał wspomnieniami do tego wyjątkowego wieczoru.
"Faktycznie on przez wiele jeszcze dni mówił kogo poznał, jakichś swoich idoli, był w stanie się z nimi przywitać, ktoś mu podał rękę, ktoś go tam objął, więc to olbrzymie przeżycie dla niego. Zresztą pewnie byłoby i dla każdego" – podsumowała.
- SPRAWDŹ TEŻ: "Ja jestem polska dziewczynka". Gwiazda "Mamma Mia!" z dumą mówi o swoich korzeniach. Nieliczni znali jej historię


