Katarzyna Groniec i Jacek Bończyk, Promocja książki Magdaleny Jethon, 2005 rok
Fot. Prończyk/AKPA
Historia miłości

Jacek Bończyk rozstał się ze znaną aktorką. Później związał się... z byłą żoną Olafa Lubaszenki

Długo nie chcieli przyznać, że łączy ich coś więcej niż praca...

Marta Nawacka 1 lutego 2024 18:50
Katarzyna Groniec i Jacek Bończyk, Promocja książki Magdaleny Jethon, 2005 rok
Fot. Prończyk/AKPA

Przez lata był w związku małżeńskim z Olgą Bończyk. Z czasem rozstał się z ukochaną, a w jego życiu pojawiła się nowa miłość, którą okazała się była żona Olafa Lubaszenki, Katarzyna Groniec. Jacka Bończyka początkowo łączyła z nią tylko przyjaźń, lecz szybko okazało się, że z tego uczucia zrodziło się znacznie więcej... Wydawało się, że są dla siebie stworzeni, jednak ostatecznie ta relacja się skończyła. Dziś żadne z byłych zakochanych nie chce wracać do tego, co kiedyś ich łączyło.

Jacek Bończyk był mężem Olgi Bończyk. Po rozwodzie związał się z Katarzyną Groniec

Przez siedem lat Jacek Bończyk był mężem Olgi Bończyk, która do dzisiaj nosi jego nazwisko. Niestety ich związek nie przetrwał próby czasu i zakończył się rozwodem. „Mieliśmy być razem na dobre i na złe”, mówiła aktorka i z żalem podkreślała: „To największa strata z tamtych czasów”. W życiu jej byłego męża pojawiła się jednak nowa miłość, którą okazała się była żona Olafa Lubaszenki. Aktor i Katarzyna Groniec poznali się w drugiej połowie lat 90. ubiegłego wieku we Wrocławiu, podczas jednego z Przeglądów Piosenki Aktorskiej.

Szybko połączyła ich wielka przyjaźń, która wynikała z bardzo podobnej wrażliwości i wielu wspólnych zainteresowań, jak tłumaczyli później we wspólnym wywiadzie dla Gali. Wówczas jednak Jacek Bończyk był jeszcze mężem Olgi Bończyk, z kolei Katarzyna Groniec miała już za sobą rozwód z Olafem Lubaszenko i weszła w nowy związek, z Marcinem Sosnowskim, również aktorem. „Poznaliśmy się w pracy, na muzycznej scenie”, mówiła w Gali aktorka. Szybko jednak okazało się, że poza przyjaźnią połączyło ich znacznie więcej...

Jacek Bończyk i Katarzyna Groniec nie mówili jednak publicznie o swojej miłości i woleli utrzymać ją w tajemnicy. Aktorka uważała, że fakt, iż łączy ich coś więcej niż tylko sprawy zawodowe nie powinien nikogo interesować. „Powzięliśmy wspólne postanowienie, że będziemy udzielać się medialnie tylko z istotnych dla nas powodów, takich jak premiera spektaklu czy płyty. W innych przypadkach nie ma takiej potrzeby”, wyjaśniła w wywiadzie dla Gali. Dopiero w 2006 roku zdecydowali się wyjawić prawdę o swoim uczuciu. Wspólnie pracowali wówczas nad spektaklem „Szare kwiaty”, w którym... grali kochanków.

Czytaj też: Po rozstaniu z mężem nie zamknęła się na miłość. Katarzyna Bosacka znów jest zakochana?

Olga Bończyk, Jacek Bończyk
Fot. AKPA

Jacek Bończyk i Olga Bończyk

Katarzyna Groniec i Jacek Bończyk, Promocja książki Magdaleny Jethon, 2005 rok
Fot. Prończyk/AKPA

Katarzyna Groniec i Jacek Bończyk, Promocja książki Magdaleny Jethon, 2005 rok

Jacek Bończyk i Katarzyna Groniec: dlaczego im nie wyszło?

Ze względu na wspólne zobowiązania zawodowe, zakochani spędzali ze sobą bardzo dużo czasu. „Nie ukrywam, że bałem się sytuacji, w której oboje będziemy chodzić do tej samej pracy. Być ze sobą w tak intensywny sposób. Przed premierą przez trzy i pół miesiąca spędzaliśmy na próbach po osiem godzin dziennie. Wychodziliśmy z teatru po dziesiątej wieczorem”, wyznał w Gali Jacek Bończyk. Jego serce zdobyła jednak nie tylko Katarzyna Groniec, ale także jej córka z małżeństwa z Olafem Lubaszenko, Marianna. Jak mówiła w rozmowie z Rewią znajoma pary, razem tworzyli cudowną rodzinę.

Wydawało się, że Jacek Bończyk i Katarzyna Groniec tworzą razem parę idealną. Występowali razem w teatrze, nagrali kilka piosenek, snuli także plany o ślubie, chcieli stworzyć wspólnie prawdziwą rodzinę... Niestety z czasem okazało się, że ich relacja zaczęła się psuć, a zakochani oddalali się od siebie. Aktor był przekonany, że tej miłości zaszkodziła praca. „Do domu wracamy w ciszy. Żadne nie włącza radia ani muzyki w samochodzie. Jedno z nas wychodzi z psem, drugie sprawdza z dzieckiem lekcje. Nie da się zejść z tak wysokich obrotów natychmiast, od pstryknięcia palcami”, wyjaśnił w rozmowie z Galą jeszcze przed rozstaniem.

„W pewnym momencie odpuścili. Przestali walczyć o siebie, o miłość”, wyznała z kolei znajoma pary Rewii. Katarzyna Groniec, zapytana o przyczynę rozpadu związku z Jackiem Bończykiem, zwróciła uwagę na to, czy czasami błędnie nie uznajemy jakiegoś uczucia za miłość. „Moim zdaniem najpierw trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, czym jest miłość. Czy nam się czasem nie myli z zauroczeniem, zakochaniem czy jeszcze czymś innym. Co powoduje, że ludzie są ze sobą długie lata, mimo że namiętność między nimi już dawno wygasła. Może ważniejsza od miłości jest przyjaźń”, zastanawiała się w rozmowie z Życiem na gorąco.

Ostatecznie zakochani rozstali się w 2013 roku. Po dwóch latach Jacek Bończyk ponownie się ożenił, a jego wybranką była Klementyna Umer, bratanica Magdy Umer oraz śpiewająca aktorka. Katarzyna Groniec po rozstaniu z aktorem także odnalazła szczęście. Swoje serce oddała budowniczemu statków. Wyszła za niego za mąż i przeprowadziła się do Sopotu. Dziś ani aktorka, ani jej były partner nie chcą wracać wspomnieniami do czasów swojego związku...  

Zobacz także: Roksana Węgiel i Kevin Mglej znów zachwycili! Nie powstrzymują się nawet wśród kamer

Katarzyna Groniec i Jacek Bończyk, Promocja książki Magdaleny Jethon, 2005 rok
Fot. Prończyk/AKPA

Katarzyna Groniec i Jacek Bończyk, Promocja książki Magdaleny Jethon, 2005 rok

Redakcja poleca

REKLAMA

Wideo

To nie była miłość od pierwszego wejrzenia, ale szybko zamieszkali razem. Teraz czeka ich wielka zmiana!

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

MARYLA RODOWICZ o poczuciu zawodowego niedocenienia, związkach – tych „gorszych, lepszych, bardziej udanych” i swoim azylu. KAROLINA GILON I MATEUSZ ŚWIERCZYŃSKI: ona pojechała do pracy na planie telewizyjnego show, on miał przeżyć przygodę życia jako uczestnik programu… MAREK TORZEWSKI mówi: „W miłości, która niejedno ma imię, są dwa kolory. Albo biel, albo czerń. A ja mam tę biel, a to wielkie szczęście…”.