Wit Dziki dziennikarz, Daria Trafankowska na co zmarła
Fot. MIECZYSLAW WLODARSKI/REPORTER
O TYM SIĘ MÓWI

Syn Darii Trafankowskiej był przy niej do końca. Gdy odeszła, mierzył się ze złośliwymi plotkami

Od śmierci aktorki mija właśnie 20 lat

Rafał Kowalski 27 sierpnia 2023 21:30
Wit Dziki dziennikarz, Daria Trafankowska na co zmarła
Fot. MIECZYSLAW WLODARSKI/REPORTER

Pogodny uśmiech, spokój, wielkie serce. Dla przyjaciół po prostu Duśka. Taka była Daria Trafankowska. Uwielbienie widzów zdobyła dzięki roli oddziałowej Danuty Dębskiej-Tretter w „Na dobre i na złe”. Ale los srogo ją doświadczył... U aktorki zdiagnozowano raka trzustki. Nie dawano jej wielkich szans, bardzo cierpiała. Ale nie poddawała się. Walczyła dzielnie przez osiem miesięcy: od sierpnia 2003 do kwietnia 2004 roku, gdy zmarła w wieku 50 lat. Do końca mogła liczyć na jedyne dziecko — syna, który w chwili jej odejścia miał 24 lata. Co dziś robi Wit Dziki? Strata ukochanej mamy była dla niego niezwykle bolesnym doświadczeniem...

Tekst aktualizowany 9.04.2024 r.

Syn Darii Trafankowskiej o rozwodzie rodziców i śmierci mamy

Przez piętnaście lat Daria Trafankowska była żoną reżysera Waldemara Dzikiego. Czy byli dobraną parą? Wydawało się, że tak, ale najlepiej wiedzieli to oni sami... Ukoronowaniem ich uczucia był syn Wit, który przyszedł na świat w 1980 roku. Aktorka nigdy po rozwodzie nie mówiła źle o byłym partnerze. Podkreślała, że ten związek rozpadł się naturalnie, bez winy którejś ze stron. Wkrótce reżyser zakochał się w Małgorzacie Foremniak, a Daria Trafankowska związała się z realizatorem telewizyjnym o imieniu Jan.

Zanim jednak artystce udało się znów znaleźć miłość, tuż po rozwodzie nie było jej łatwo wiązać koniec z końcem. Żyła bardzo skromnie, bez żadnych wygód. Mieszkała wraz z synem na strychu jednego z domów. Z Witem dzieliła nawet jedną szafę. By rodzina miała na codzienne wydatki, Daria Trafankowska pracowała na kilka etatów. Dorabiała w teatrze, telewizji i radiu. To też nie zawsze wystarczało... „Bywało, że nie miałam na chleb i idąc ulicą, modliłam się o to, by znaleźć choć 10 zł”, opowiadała w jednym z wywiadów. Wkrótce jednak przyszła propozycja zagrania w Na dobre i na złe. Serial odmienił los aktorki, która zaczęła sporo zarabiać oraz zyskała dużą popularność i sympatię widzów. Ale radość nie trwała tak długo, jak tego by chciała...

Wit Dziki z mamą, Daria Trafankowska choroba
Fot. MACIEJ BILLEWICZ/East News

W sierpniu 2003 roku usłyszała diagnozę, która zwaliła ją z nóg. Rak trzustki. Kiepskie rokowania. „Kiedy powiedziała mi, że jest chora, miałem na początku typowy odruch zaprzeczenia: "Jest chora to wyzdrowieje". Czułem – dziś wiem, jak głupie to było – że ona po prostu nie może umrzeć. Nie w tym momencie, nie w tej sytuacji”, zareagował na diagnozę Wit Dziki, który tymi słowami wspominał ten niewyobrażalnie trudny czas w rozmowie z WP.

Choć aktorka występowała w serialu TVP niemal do końca życia, nowotwór wyniszczał ją bardzo szybko. Nie pomogła nawet nowoczesna terapia, na którą Daria Trafankowska wyjechała do Austrii. Na miejscu nigdy nie odwiedził jej syn, bo rodzice, którzy znów mieli ze sobą lepszy kontakt, nie chcieli, by 24-latek żył chorobą mamy, widział jej cierpienie. Ta nierówna walka trwała tylko osiem miesięcy. 9 kwietnia 2004 roku Duśka – bo tak nazywali ją przyjaciele – zmarła. „To była oczywiście wielka tragedia. Mama była dla mnie wszystkim, a od czasu rozwodu, kiedy zostaliśmy sami, nasza więź jeszcze się wzmocniła”, mówił Wit Dziki w wywiadzie.

CZYTAJ TAKŻE: Zbywała go miesiącami, miłość przepowiedziała jej wróżka. Alżbetę Lenską na ślub namówiła koleżanka

Trudnym przeżyciem dla ówcześnie 24-latka był także pogrzeb mamy. Wszystko przez plotki. „Na pogrzebie miałem na sobie jedyny garnitur, jaki wtedy miałem pod ręką – brązowy. I od razu posypały się teksty o tym, że „syn nie pogodził się ze śmiercią gwiazdy, założył jasny garnitur”. To było nie do zniesienia”, mówił Wirtualnej Polsce Wit Dziki i wspominał, że pierwsze telefony od dziennikarzy odbierał zaraz po mszy, kiedy jeszcze nie zdążył wrócić do domu. Taka sytuacja miała jednak pewien plus. Syn Darii Trafankowskiej wspomina, że nie musiał już później nikomu tłumaczyć, co stało się mamą. „Wszyscy sąsiedzi, wszyscy ludzie, z którymi się spotykałem, doskonale wiedzieli z mediów, że zmarła”, podkreślił 43-letni dziś reżyser i producent.

Daria Trafankowska
Fot. Krzysztof Jarosz / FORUM

Czym dziś zajmuje się Wit Dziki? Kariera

Okazuje się, że przez wiele lat Wit Dziki nie chciał iść w artystyczne ślady rodziców. Pamiętał przecież ze swojego dzieciństwa, że taki zawód ma wiele minusów. Ciągła nieobecność w domu mamy i taty, dorastanie wśród opiekunek, brak rutyny i stałych propozycji… „Dziś mógłbym pewnie przygotować całą listę błędów, które wtedy zrobili moi rodzice, ale w życiu nie posunąłbym się do tego, żeby ich oceniać. Po pierwsze – byli wtedy młodsi niż ja teraz. Po drugie – to były jednak inne czasy”, opowiadał 43-latek dziennikarzowi Przemkowi Guldzie.

Wit Dziki próbował wielu prac — otworzył własną aptekę, potem knajpkę z kebabem… Wszystkie te interesy jednak się nie udały, a syn Darii Trafankowskiej popadł w długi. Szybko okazało się, że to był idiotyczny pomysł. Zrobiłem wszystkie możliwe błędy, zbankrutowałem, długi ciągnęły się za mną przez kilka lat. Naprawdę zaciekle starałem się nie robić tego, co robili rodzice, ale bardzo mi się nie udało i musiałem koniec końców wylądować w tym miejscu, w którym dziś jestem”, mówił.

ZOBACZ TEŻ: Łukasz Nowicki ujawnił prawdę o trudnej relacji z synem. Nie było kolorowo, tak Piotr zniósł rozwód rodziców

Wkrótce został prezenterem stacji VIVA Polska, gdzie prowadził własny program Hell's Kitchen. W 2012 roku promował też ze swoim zespołem Funky Trip Foundation płytę Funk Punch. Zresztą to właśnie mama Wita miała duży wpływ na jego umuzykalnienie, rozwój wrażliwości. „Moja matka zawsze mnie niezmiernie dopingowała do tego, żebym tworzył. Jakieś piosenki jej podrzucałem, a ona puszczała je swoim znajomym w teatrze. Chodziłem kiedyś do szkoły muzycznej na perkusję. Oczywiście byłem strasznym dzieciakiem, bo mi się zmieniało co chwila. Najpierw uczyłem się na skrzypcach, później na trąbce, potem na gitarze. I ta moja biedna świętej pamięci matka za każdym razem musiała mi sprezentować inny instrument”, twierdził w wywiadzie dla Onetu wokalista grupy Funky Trip Foundation.

Wszystko wskazywało na to, że to jednak blisko mediów jego talenty rozbłyskują najmocniej...

Wit Dziki kto to
Fot. MIECZYSLAW WLODARSKI/REPORTER

Dziś Wit Dziki nie stara się być na pierwszym planie i trudno go spotkać przed kamerą. Założył za to firmę Dziki Film, która pomaga w realizacji, produkcji i postprodukcji krótkich i długich form telewizyjnych oraz fabularnych.

O swojej pracy mówi tak: „Produkuję i reżyseruję różne formy audiowizualne. Od materiałów reklamowych, przez krótkie programy telewizyjne, do teledysków. Właśnie wróciłem z Ugandy, gdzie kręciłem wideoklip dla jednej z tamtejszych artystek. To mój nowy projekt, który robię niejako na boku z moimi kolegami. Wymyśliłem, że raz na rok będę robił teledysk w jakimś odległym kraju, niekoniecznie bardzo ważnym z punktu widzenia sceny muzycznej”, czytaliśmy w wywiadzie dla WP z lutego 2021 roku. 

SPRAWDŹ RÓWNIEŻ: Mama Anny Przybylskiej mówi dość. Męczy ją porównywanie Oliwii Bieniuk do zmarłej córki

Jak dziś wygląda syn Darii Trafankowskiej? Co prawda prowadzi profil na Instagramie, który obserwuje ponad 1200 osób, ale ostatnie opublikowane tam treści pochodzą z 2022 roku... Poniżej możesz zobaczyć jego różne fotografie. Bardzo się zmienił?  

Wit Dziki, 2012 rok

Daria Trafankowska, syn Wit Dziki
Fot. BARTOSZ KRUPA/DDTVN/EAST NEWS

Wit Dziki, 2019 rok

Wit Dziki, zdjęcie 2020

Opublikowany przez Dziki Film Środa, 19 lutego 2020

Redakcja poleca

REKLAMA

Wideo

„Miałem szczęście do kobiet”… Jerzy Stuhr o mamie i babci w ostatnim wywiadzie dla VIVY.pl

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

ANITA SOKOŁOWSKA zdobyła sympatię widzów jako Zuza w „Przyjaciółkach”. Wytańczyła Kryształową Kulę. Teraz przyszedł czas na realizowanie swoich projektów i marzeń. URSZULA DUDZIAK I GRZECH PIOTROWSKI: dwie silne osobowości, dwa pokolenia. Diwa jazzu i wirtuoz saksofonu połączyli siły w niesamowitym projekcie „WE” dla pokoju na świecie. KRZYSZTOF MIRUĆ: architekt z wykształcenia, osobowość telewizyjna, z zamiłowania projektant wnętrz o swojej drodze do sukcesu.