Cate Blanchett, Andrew Upton, Sydney, Australia, 09.02.2010 rok
Fot. Graham Denholm/Getty Images
NIEZWYKŁE HISTORIE

Cate Blanchett i Andrew Upton: zawsze z dala od skandali. Oto historia ich miłości

Nawet wielka kariera nie zniszczyła ich małżeństwa

Magdalena Żakowska 14 maja 2022 08:08
Cate Blanchett, Andrew Upton, Sydney, Australia, 09.02.2010 rok
Fot. Graham Denholm/Getty Images

Nie doczekamy się skandalu z jej udziałem. Nie będzie sesji zdjęciowych w otoczeniu rodziny ani głośnego romansu z kolegą z planu filmowego. Wielkość Cate Blanchett zawdzięcza tylko i wyłącznie swoim kreacjom aktorskim. To jedna z ostatnich gwiazd – obok Meryl Streep, czy Jessiki Lange – dla których popularność jest pustym słowem. Potrafi za to zagrać wszystko: od władczyni elfów po Boba Dylana, wielkiego barda i postać jak najbardziej realną.

Jakiś czas temu zachwycała w serialu „Mrs America”, w którym zagrała Phyllis Schlafly – gospodynię domową, będącą jednocześnie guru amerykańskich konserwatystek. Za tę rolę została zresztą nominowana do nagrody Emmy, czyli telewizyjnych Oscarów. Jest też współtwórczynią miniserialu „Bezpaństwowcy” (Netflix), którego akcja toczy się na pustyni, w australijskim obozie dla uchodźców.

Woody Allen o jej obecność w obsadzie zabiegał osiem lat: „W przypadku wielkich aktorek talent to dużo więcej niż niezawodny warsztat. To naturalny dar bycia przed kamerą. Nie da się tego ubrać w słowa. Znam dwie aktorki, które posiadają ten dar: Meryl Streep i Cate Blanchett. I tak się składa, że pracowałem z obiema!”. Inny wielki reżyser David Fincher wstrzymał o rok produkcję „Ciekawego przypadku Benjamina Buttona”, bo Cate akurat nie mogła: „Kiedy zobaczyłem ją w roli Elżbiety, wiedziałem, że spotkanie z nią wzbogaci mnie jako artystę. To najbardziej błyskotliwa aktorka, z jaką miałem okazję pracować”. Judy Dench uzależniła od niej swój udział w filmie „Notatki o skandalu”: „Cate była gwarancją, że historia, o której opowiada ten film, nie stoczy się w tani melodramat”.

Cate Blanchett i Andrew Upton: historia miłości

Wśród gwiazd Hollywood stażem małżeńskim przewyższa ją chyba tylko Meryl Streep. Obie straciły zresztą głowę dla podobnych mężczyzn – unikających rozgłosu, niezwiązanych z branżą filmowąo – mówiąc delikatnie – nienarzucającej się urodzie. Za to z pasją i silnym charakterem. Cate Blanchett od 25 lat jest żoną dramaturga Andrew Uptona. Poznali się w połowie lat 90. Żadne z nich nie potrafi wymienić dziś konkretnej daty, ale Cate pamięta, że po raz pierwszy zobaczyła swojego przyszłego męża… „od pasa w dół”, na planie niskobudżetowego filmu krótkometrażowego, gdzie grał rzemieślnika – cały dzień zdjęciowy spędził wypięty do ekipy zadkiem, z głową w piekarniku.

Pobrali się niespełna rok później. Oboje pochodzą z „martwej klasy średniej” – jak mówi Andrew. Cate urodziła się w 1969 roku na przedmieściach Melbourne, jej matka była nauczycielką, ojciec – amerykańskim oficerem marynarki. Zmarł na atak serca, kiedy miała 10 lat. Do dziś niechętnie o tym opowiada. „Dzieciństwo wspominam jako niekończącą się włóczęgę po okolicy, w której mieszkaliśmy. Było tam mnóstwo zapomnianych starych domów, niezamieszkanych kamienic. Wyobrażałam sobie, że jestem Trixie Belden [bohaterka serii książek o dziewczynce detektywie – red.] i przemierzałam okolicę na rowerze w poszukiwaniu jakiejś tajemniczej zagadki kryminalnej” – mówi. Po śmierci ojca wychowywały ją ekscentryczna, kwestionująca tradycyjne metody wychowawcze matka i babcia „dotknięta powojennym syndromem niemarnowania niczego i jedzenia na zapas”.

Miała tyle wolności, ile tylko chciała. Kiedy skończyła liceum, wiedziała już, że nie zostanie detektywem; wybrała ekonomię i sztukę na Uniwersytecie w Melbourne, ale szybko rzuciła to dla aktorstwa. Podobnie jak Judy Davis, Toni Collette czy Mel Gibson jest absolwentką słynnego Narodowego Instytutu Teatralnego w Sydney.

Czytaj także: Andrea Bocelli o Veronice Berti: „Nasze małżeństwo zaczęło się właściwie wtedy, kiedy się poznaliśmy”

Cate Blanchett, Andrew Upton, 14.10.1998 rok
Fot. Ron Galella/Ron Galella Collection via Getty Images

Cate Blanchett, Andrew Upton, 14.10.1998 rok

Cate Blanchett, Andrew Upton, Sydney, Australia, 27.07.2004 rok
Fot. Patrick Riviere/Getty Images

Cate Blanchett, Andrew Upton, Sydney, Australia, 27.07.2004 rok

Cate i Andrew mają trzech synów: 20-letniego Dashiella, 17-letniego Romana i 13-letniego Ignatiusa oraz dwa labradory – też płci męskiej, jak podkreśla Cate. Ponieważ zawsze marzyła o córce, a nie może już mieć dzieci, 6 lat temu adoptowała kilkumiesięczną Edith.

Jaką jest matką? Dla najstarszego syna – matką kumpelą. Dashiell często odwiedza ją na planach filmowych w różnych częściach świata, lubią spędzać razem czas.

Młodsi chłopcy są w wieku, w którym jedyną osobą godną uwagi jest ojciec. Ale Cate znosi to z godnością. Tym bardziej, że teraz ma jeszcze Edith. „Zanim na świecie pojawił się nasz najstarszy syn, zdecydowaliśmy z Andrew, że niezależnie od tego, ile będziemy mieli biologicznych dzieci, zostaniemy rodziną adopcyjną” – mówi Cate. „Edith jest na tyle mała, że może wszędzie mi towarzyszyć. Prawie się nie rozstajemy. I czym dłużej o tym myślę, tym bardziej jestem przekonana, że na jednej adopcji się nie skończy”.

Wrażliwa, wierna, wpatrzona w męża

Jaką jest żoną? Wrażliwą, wierną, wpatrzoną w męża. Nawet wtedy, kiedy nie wiodło mu się tak dobrze, jak jej. Bo były takie czasy: ona odbierała kolejne nagrody, a jego sztuki po złych recenzjach po tygodniu znikały z afisza. To trudna próba dla każdego małżeństwa. Oni przetrwali ją bez szwanku. Ostatnio Andrew zajął się adaptacją klasycznych dramatów i w tej dziedzinie osiągnął sukces. Tyle że nie przekłada się to na popularność medialną… „Wiesz, jak on mówi o sobie, kiedy musi uczestniczyć ze mną w kolejnych premierowych imprezach? Pan Ręka – bo tylko tyle zostaje z niego na zdjęciach!”.

Wszyscy stukali się w głowę, kiedy ogłosiła, że wraca do Australii. Był 2007 rok. Miała na koncie Oscara i 38 lat. Która aktorka o zdrowych zmysłach rezygnowałaby z kariery w takim momencie?! To był jej czas albo, jak twierdzili złośliwi, „jej ostatni dzwonek”. Przecież sama powtarzała, że wiek aktorki liczy się jak wiek niektórych gatunków zwierząt – razy dwa, a rok bez filmu mnoży się razy siedem lat bezrobocia w każdym innym zawodzie. Dlatego nadal pojawiała się na dużym ekranie, tyle że role wybierała dużo bardziej wybrednie.

Przez osiem lat prowadziła wraz z mężem Sydney Theatre Company, jeden z największych teatrów w Australii. Jego budżet sięga 100 mln zł, na scenie odbywa się rocznie ponad tysiąc przedstawień, a przez widownię przewija się ponad 300 tysięcy osób. Na jego deskach zagrała większość wymarzonych ról każdej aktorki dramatycznej – od Sofoklesa przez Szekspira po Czechowa. Jej najwybitniejszą kreacją była Blanche Dubois w „Tramwaju zwanym pożądaniem” w reżyserii Liv Ullman, słynnej aktorki Ingmara Bergmana. Bo nazwisko Cate ściągało do Sydney Theatre Company nie tylko widzów, ale i najwybitniejszych światowych reżyserów. Steven Soderbergh do dziś powtarza, że Cate zgodziła się zagrać w jego „Dobrym Niemcu” tylko dlatego, że obiecał w zamian wyreżyserować coś w jej teatrze. „Byłem tak szczęśliwy, że zgodziła się u mnie zagrać, że przyjąłbym każdy warunek” – wspomina.

Ostatnim spektaklem Cate i Andrew w Sydney Theatre Company była współczesna wersja „Płatonowa” Czechowa. On jest autorem adaptacji, ona gra główną rolę. Tym spektaklem pożegnali się ze swoim teatrem. Wrócili do USA. „To był fascynujący czas i mnóstwo się nauczyłam, ale liczba obowiązków trochę mnie przerosła. Moje postanowienie: nic kosztem rodziny” – mówi Cate.

Czytaj także: Stephen King i Tabitha: historia ich miłości to materiał na niezły thriller

Cate Blanchett, Andrew Upton, Sydney, Australia, 01.09.2008 rok
Fot. Gaye Gerard/Getty Images

Cate Blanchett, Andrew Upton, Sydney, Australia, 01.09.2008 rok

Moje ciało to historia mojego życia

Dziś ma 52 lata, zagrała w ponad 50 filmach fabularnych, otrzymała sześć nominacji do Oscara i dwie statuetki. Ale jej najlepszą jak dotąd rolą filmową była Jasmine Francis w filmie Woody’ego Allena „Blue Jasmine” (2013) – samotna, starzejąca się kobieta na skraju załamania nerwowego. Współpracę z Woodym Allenem wspominała jednak potem jak najgorzej – na planie nie reagował na jej pytania, udając, że nie słyszy.

Od początku był niezadowolony ze wszystkiego – od kostiumów, przez lokalizacje, po grę aktorów. „Ale któregoś dnia podszedł do mnie i powiedział niemal ze łzami w oczach: »musisz mi pomóc uratować ten film«. Chyba się udało…” – wspomina.

Cate Blanchett nie boi się upływu czasu. „Mąż zagroził mi rozwodem, jeśli zrobię sobie operację plastyczną. Myślę, że to w głównej mierze dzięki niemu mam zdrowy stosunek do swojego wyglądu. Urodziłam trójkę dzieci. Każde z nich pozostawiło na moim ciele jakiś ślad, ale jestem z tego dumna. Andrew twierdzi, że na ciele wypisana jest historia naszego życia. Coś w tym jest”.

Raczej z konieczności niż z wyboru udziela się w mediach społecznościowych. I przestrzega przed nimi młodsze koleżanki. „Tuż przed świętami robiłam zakupy w domu handlowym w centrum Sydney. Podeszła do mnie kobieta, opowiadała o swoich wrażeniach z filmu Woody’ego Allena, w którym grałam. – Ale co pani tutaj robi? – zapytała.– Jak to? Tu się urodziłam i tu mieszkam. – Naprawdę?! Rozmawiałam z kobietą, która widziała we mnie postać z filmu. Czy aktorkę może spotkać większy komplement?”.  

Czytaj także: „Z Tobą nie boję się niczego” pisała Tove Jansson do Tuulikki, z którą przeżyła blisko 50 lat

***

Artykuł ukazał się w „Urodzie Życia” 3/2016

Cate Blanchett, Andrew Upton, Sydney, Australia, 09.02.2010 rok
Fot. Graham Denholm/Getty Images

Cate Blanchett, Andrew Upton, Sydney, Australia, 09.02.2010 rok

Cate Blanchett, Nowy Jork, 14.03.2017 rok
Fot. Walter McBride/WireImage

Cate Blanchett, Nowy Jork, 14.03.2017 rok

Wideo

Za nami 25 lat tworzenia magazynu VIVA!. Tak wraz z gwiazdami zapamiętaliśmy ten wyjątkowy czas

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

WERONIKA ROSATI o życiu w Los Angeles i córce: „Moment, w którym zaczęło się moje drugie życie, to narodziny córki”. AGNIESZKA I PIOTR GŁOWACCY: Para popularnych aktorów, rodzice bliźniaków, opowiadają o „podwójnym” szczęściu i o dojrzewaniu do miłości. JOHN PORTER: Najsłynniejszy Walijczyk mieszkający od 46 lat w Polsce mówi: „Jestem lekkim socjopatą”. Dlaczego? Ponadto HISTORIE NIEZWYKŁYCH WIĘZI MATEK I CÓREK oraz opowieść o MEMPHIS, mieście bluesa, grilla i Presleya.