Reklama

Magdalena Zawadzka nie ukrywa, że przez lata obserwowała zawodową drogę Jana Holoubka z ogromną dumą. Choć publiczność doskonale zna go dziś jako reżysera takich produkcji jak „25 lat niewinności” czy „Wielka Woda”, jego kariera zaczynała się od pracy operatora filmowego. Dopiero serial „Heweliusz” sprawił, że matka i syn spotkali się na planie nie tylko jako rodzina, ale również jako aktorka i reżyser.

„Syn nie patrzy na mnie jak na gwiazdę”. Magdalena Zawadzka szczerze o pracy z Janem Holoubkiem

Wielu widzów mogłoby przypuszczać, że na planie produkcji reżyserowanej przez własnego syna trudno uniknąć rodzinnych emocji. Tymczasem Magdalena Zawadzka od początku podchodziła do tej współpracy z dużym spokojem. Jak przyznała w „VIVA! Bez Tabu”, nigdy nie miała potrzeby udowadniania, że wie lepiej czy że jej doświadczenie powinno dawać jej szczególną pozycję.

„Musiałabym być taką osobą, mieć w sobie taką dyspozycję takiego zachowania. Po pierwsze, syn nie patrzy na mnie jak na taką gwiazdę, patrzy na mnie jak na mamę. I oczywiście, że robi mi różne uwagi, bo inaczej myśli. Dla mnie to jest absolutnie zrozumiałe, bo przecież on jest z innego pokolenia, jest dzieckiem moim, dorosłym, dojrzałym dzieckiem” – powiedziała aktorka.

Aktorka nie kryła również dumy z drogi, którą przeszedł jej syn. Przypomniała, że zanim został jednym z najbardziej rozchwytywanych reżyserów w Polsce, przez lata pracował jako operator filmowy i telewizyjny, zdobywając uznanie branży oraz prestiżowe nagrody.

„Ja zagrałam w ‘Heweliuszu’ w jego reżyserii, bo on był operatorem bardzo znakomitym filmowym i telewizyjnym, dostawał za swoje zdjęcia piękne nagrody, ale on zwekslował swoje życie totalnie, dlatego że gdzieś tam w nim drzemał reżyser. I ten zawód operatora stał się tylko jakimś stopniem, wręcz trampoliną do tego, żeby skoczyć na najwyższy, powiedzmy, ten szczebel, czyli sam się przereżyserował na reżysera” – opowiadała.

Dziś, obserwując kolejne sukcesy syna, nie ma wątpliwości, że była to właściwa decyzja „Wszystko, co do tej pory zrobił, jest nie tylko udane, ale wysoko nagradzane” – podkreśliła.

screen viva.pl
screen viva.pl screen viva.pl

Magdalena Zawadzka o talencie syna. Czy wybitne zdolności odziedziczył po rodzicach?

Podczas rozmowy Mariola Bojarska-Ferenc zauważyła, że trudno nie dostrzec wpływu artystycznego domu rodzinnego na rozwój Jana Holoubka. W końcu wychowywał się w otoczeniu wybitnych twórców i od najmłodszych lat miał kontakt ze światem kultury. Magdalena Zawadzka nie zaprzecza jednak, że ostatecznie najważniejsze są własne decyzje i własna praca.

Jednocześnie zwraca uwagę, że wpływu domu rodzinnego nie da się całkowicie wymazać. „Na pewno nie możemy uciec od domu, od przeszłości, od kontaktu, bo to by było nienormalne” – podkreśliła.

Magdalena Zawadzka, Jan Holoubek.
Magdalena Zawadzka, Jan Holoubek. fot. Kurnikowski/AKPA

„Podeszłam do swojej pracy u niego z dużą pokorą”. Tak Magdalena Zawadzka wspomina pierwsze spotkanie z synem na planie

Choć Magdalena Zawadzka ma za sobą ponad sześćdziesiąt lat kariery, współpraca z Janem Holoubkiem była dla niej sytuacją całkowicie nową. Jak przyznała w rozmowie z Mariolą Bojarską-Ferenc, wcześniej nigdy nie występowała ani przed kamerą prowadzoną przez syna jako operatora, ani pod jego reżyserskim okiem.

„[...] Grałam u niego pierwszy raz w życiu. Nigdy nie stałam przed kamerą, którą on jako operator dowodził, dowodził światłem. Nigdy też nie stałam przed nim jako przed reżyserem. I tu dostałam rolę. Może to nie jest duża rola, ale rola bardzo ważna w tym serialu ‘Heweliusz’, niesłychanie udanej jego pracy” – wyznała.

Dla wielu aktorów tak wyjątkowa sytuacja mogłaby być źródłem dodatkowego napięcia. Zawadzka podeszła jednak do niej dokładnie tak samo, jak do wszystkich wcześniejszych projektów realizowanych z uznanymi twórcami.

„Ja podeszłam do swojej pracy u niego z taką dużą pokorą, tak jak podchodzę w ogóle do reżyserów, którzy mają mną kierować. Ja im od pierwszego spotkania oferuję moje zaufanie, że ja słucham. Oczywiście im słyszę więcej bzdur, które mówi reżyser, tym bardziej wiem, że muszę na siebie liczyć. Ale w tym przypadku nie miałam takiego strachu, dlatego że zobaczyłam przede wszystkim to, co on do tej pory zrobił i wiedziałam, że robi to bardzo dobrze” – mówiła.

Aktorka przyznała, że ogromne znaczenie miało dla niej również poczucie bezpieczeństwa wynikające z rodzinnej relacji. „Pomyślałam sobie, że on mi żadnej krzywdy ani przykrości nie zrobi, ani ja jemu. Więc spokojnie podeszłam do grania” – dodała.

A czy Jan Holoubek traktował swoją mamę inaczej niż pozostałych aktorów? Czy zdarzało mu się wydawać polecenia w rodzinnej atmosferze? Jak się okazuje – nic z tych rzeczy.

„Zorientowałam się, że na planie jest przemiła atmosfera i że nie ma tego: ‘mamo przesuń się w prawo czy w lewo, bo źle stoisz’, bo coś tam i pretensja. Jeżeli on mnie prosił o przesunięcie w lewo, to dlatego, że to było dla kamery lepsze” – wspominała.

Zawadzka podkreśliła, że z uwag Jana Holoubka korzystała bardzo chętnie, ponieważ były konkretne i pomocne.

„Ja czekałam naprawdę na wszystkie jego uwagi. One były bardzo skromne, ale bardzo trafne. Bo nigdy nie wie człowiek, jak tam wygląda w tym obrazie, do jakiego stopnia musi, powiedzmy, być bardziej wyrazisty czy mniej. To też takie uwagi są bardzo potrzebne” – tłumaczyła.

Na końcu najważniejsze okazało się zaufanie. Takie samo, jakie przez lata budowała z innymi twórcami, z którymi pracowała na planie.

„Wierzyłam, że jeżeli zrobi te duble, które zrobi, to wybierze z tego najlepszy, tak jak ufałam mężowi. I że na pewno będzie chciał w montażu potem zostawić tylko to, co wzbogaci rolę, a nie zuboży ją niepotrzebnym gadulstwem czy rozwlekłością” – podsumowała Magdalena Zawadzka w rozmowie z Mariolą Bojarską-Ferenc w programie „VIVA! Bez Tabu”.


Całe wideo znajdziecie na naszym YouTubie. Zapraszamy do oglądania.

Magdalena Zawadzka, Mariola Bojarska-Ferenc, VIVA! Bez Tabu
Magdalena Zawadzka, Mariola Bojarska-Ferenc, VIVA! Bez Tabu Mariola Bojarska-Ferenc archiwum prywatne
Magdalena Zawadzka.
Magdalena Zawadzka. Fot. Paweł Wrzecion/AKPA
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...