Tylko na VIVA.pl: Walczył z żywiołem; nie wiedział co go czeka. Zygmunt Chajzer o tym, jak został prowadzącym kultowego programu. Miał sporo szczęścia!
Od lat jest twarzą kultowego teleturnieju „Idź na całość”, ale mało kto zna historię, od której wszystko się zaczęło. W rozmowie z Rafałem Kowalskim dla VIVA.pl Zygmunt Chajzer ujawnił kulisy castingu, na który jechał praktycznie w ciemno. Burza, spóźnienie i zaskakujący zbieg okoliczności sprawiły, że ta historia mogła potoczyć się zupełnie inaczej.
Dziś trudno wyobrazić sobie „Idź na całość” bez charakterystycznego stylu Zygmunta Chajzera. Jak jednak wyznał przed kamerami VIVA.pl w rozmowie z Rafałem Kowalskim, początek tej przygody wcale nie był zaplanowany. Wszystko zaczęło się od jednego telefonu i decyzji, która – jak sam przyznaje – była prawdziwym „pójściem na całość”.
To było pójście na całość”. Zygmunt Chajzer wrócił pamięcią do przełomowego momentu
Na pytanie z Kuli VIVY!, czy kiedykolwiek naprawdę poszedł na całość, Zygmunt Chajzer odpowiedział bez chwili zastanowienia. „Zdecydowanie tak. Udział w castingu do »Idź na całość« to było pójście na całość.” – powiedział Rafałowi Kowalskiemu w rozmowie dla VIVA.pl.
Jak wyznał przed kamerami VIVA.pl, sam casting od początku był dla niego jedną wielką niewiadomą.
„Ja kompletnie nie wiedziałem, do jakiego programu startuję. Nie wiedziałem o co chodzi. Zadzwonił znajomy, który powiedział, że jest casting do takiego fajnego teleturnieju. A ja wtedy prowadziłem »Lato z radiem«. Musiałem się zerwać z tego koncertu. Jechałem przez Polskę, nad którą szalała burza, oberwanie chmury” – wspominał.
Warunki na trasie sprawiły, że dotarł na miejsce z dużym opóźnieniem.
„Miałem być na godzinę 20. Przyjechałem na 22 i byłem pewien, że już jest po ptokach, że to już po tym castingu. (...) Ale patrzę, światła się świecą w tym klubie, gdzie był casting. OK, samochody stoją, może jeszcze coś z tego będzie. Wszedłem do środka (…) tylko na mnie czekali już” – powiedział Rafałowi Kowalskiemu.
- Tylko na VIVA.pl: Zygmunt Chajzer przerywa milczenie na temat burzliwego życia syna. Te słowa o ich relacji z Filipem mówią wszystko

„Nagle zapala mi się żarówka”. Jedno wspomnienie przesądziło o wszystkim
Największy przełom nastąpił już podczas samego castingu. Zygmunt Chajzer wyznał przed kamerami VIVA.pl, że dopiero wtedy zrozumiał, do jakiego programu został zaproszony: „Zaczynają mi tłumaczyć, o co chodzi w tym teleturnieju. I nagle zapala mi się żarówka. Boże, drogi. Ja oglądałem »Geh aufs Ganze!« w Niemczech, jak wyjeżdżałem jako student tam malować do roboty i oglądaliśmy ten program.”
To wspomnienie sprzed lat okazało się bezcenne. Jak zdradził Rafałowi Kowalskiemu, doskonale pamiętał sposób prowadzenia niemieckiej wersji teleturnieju.
„I ja wiem, jak ten program prowadził Jörg Draeger, prowadzący niemiecką wersję »Idź na całość«. No i zrobiłem dokładnie to, co robił Jörg Draeger, bo pamiętałem, bo miałem to w głowie” – mówił.
Choć casting poszedł po jego myśli, po wszystkim usłyszał dobrze znaną formułkę: „No ale oczywiście po samej tej akcji castingowej producent mówi: »No tak, odezwiemy się do pana, zadzwoni«. Mówię: »dobra, dobra, nie mam telefonu«.”
Telefon jednak rzeczywiście zadzwonił: „Włodek Wróblewski [...] zaprosił mnie na rozmowę. To były bardzo nerwowe trzy dni.”
To właśnie od tej rozmowy rozpoczęła się historia, która sprawiła, że Zygmunt Chajzer na lata stał się twarzą jednego z najbardziej kultowych teleturniejów w historii polskiej telewizji.
Kolejną edycję programu "Idź na całość" będzie można oglądać już tej jesieni na kanale TTV.
Całe wideo znajdziecie na naszym YouTube. Zapraszamy do oglądania.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
