Reklama

Aktorka, przygotowująca się do występu w duecie z Michałem Bartkiewiczem, nie unika trudnych tematów. W szczerej rozmowie opowiada nie tylko o presji programu i intensywnych przygotowaniach, ale też o tym, jak radzi sobie z oceną jurorów i opiniami widzów.

Magdalena Boczarska o presji i tempie "Tańca z gwiazdami". "To jest szalone"

Ten tydzień dla Magdaleny Boczarskiej jest szczególny. Zmiana partnera tanecznego i ograniczony czas na przygotowanie dwóch choreografii sprawiają, że stawka rośnie jeszcze bardziej. Aktorka nie ukrywa, że tempo pracy jest ekstremalne. "My mamy teraz tak naprawdę trzy dni na dwa tańce. Przecież to jest szalone" – mówi wprost.

Za krótkim występem na żywo stoi ogrom pracy, którego widzowie często nie dostrzegają. Boczarska zwraca uwagę, że taniec to umiejętność, którą buduje się latami, a uczestnicy programu muszą w błyskawicznym tempie przyswajać zarówno technikę, jak i emocje. Jednocześnie podkreśla, że udział w show to świadoma decyzja i część większej drogi. "Czasami są tańce, które trzeba zatańczyć, po prostu je przetrwać i czekać na następny taniec, który bardziej z nami zarezonuje" – dodaje.

Magdalena Boczarska, Viva! 18/2023
Magdalena Boczarska, Viva! 18/2023 fot. Dorota Szulc

Magdalena Boczarska nie czyta komentarzy w sieci. Tak tłumaczy swoją decyzję

Boczarska nie ukrywa też swojej wrażliwości. Przyznaje, że świadomie ogranicza kontakt z opiniami w sieci, bo wie, jak silnie mogą wpływać na jej samopoczucie. "Staram się unikać czytania komentarzy, dlatego że po prostu też jestem niesamowicie empatyczna i [...] negatywna ocena [...] będzie działała na mnie demobilizująco" – tłumaczy.

Jednocześnie ma pełną świadomość, że "Taniec z Gwiazdami" jest programem tworzonym dla widzów i to oni mają prawo do własnych ocen. Podkreśla jednak, że to, co widzimy na ekranie, jest tylko finałem znacznie dłuższego procesu. "Ten taniec dla publiczności trwa półtorej minuty, ale tak naprawdę jest zwieńczeniem długiej drogi tego, co ja przechodzę ze sobą, z partnerem" – mówi.

Boczarska reaguje na słowa Iwony Pavlović. Jurorka określiła uczestnika "tanecznym gruzem"

Jednym z najgłośniejszych momentów ostatniego odcinka były słowa Iwony Pavlović, która określiła występ Piotra Kędzierskiego jako "taneczny gruz". Komentarz wywołał lawinę reakcji i podzielił widzów.

Rafał Kowalski zapytał o tę sytuację Magdalenę Boczarską: "Wiele osób uważa, że nie przystoi, żeby na wizji takie słowa padały, właśnie biorąc pod uwagę wasze starania. Magdo, jak uważasz, powinny takie słowa padać, nie powinny?".

"Nie mi oceniać. Ja nie jestem od tego, żeby mówić jak jurorzy powinni nas oceniać. Myślę, że wolałabym się nie wypowiadać, bo ja się w ogóle do tego też nie ustosunkowywuję” – podkreśla aktorka.

Choć Boczarska unika jednoznacznych ocen, przyznaje, że słowa jurorów potrafią zostać z uczestnikami na dłużej.

"Wielokrotnie jurorzy wypowiadali się w różny sposób. Czasami rzeczywiście zatrzymywałam się nad oceną, którą usłyszałam i nad słowami, które które padły. Myślę, że to jest też element tego programu i tego, że to jest po prostu show. To nie jest turniej tańca w Radomiu, tylko tylko show telewizyjny" – mówi, wskazując na charakter formatu, który rządzi się swoimi prawami.


Całe wideo znajdziecie na naszym YouTubie. Zapraszamy do oglądania.

Jacek Jeshke, Magdalena Boczarska.
Jacek Jeshke, Magdalena Boczarska. Fot. Paweł Wrzecion/AKPA
Iwona Pavlovic, 16.11.2025 Warszawa.
Iwona Pavlovic, 16.11.2025 Warszawa. fot. Adam Jankowski/REPORTER
Reklama
Reklama
Reklama