Reklama

Rafał Kowalski z viva.pl nie miał wątpliwości. Widzowie widzą wszystko. Każdy detal, każdy gest, nawet to, czy muzyka rzeczywiście „niesie” taniec, czy może delikatnie go przytłacza. Internet nie milczy, a komentarze po ostatnim występie Julii i Sebastiana tylko to potwierdzają. „Najpiękniejszy walc”, „bezkonkurencyjni”, „fenomen”. To tylko część zachwytów, które zalały sieć. I choć dla niektórych to po prostu piękny taniec, dla Sebastiana Fabijańskiego to coś znacznie głębszego.

Widzowie zachwyceni występem Sebastiana Fabijańskiego

Bo za tym występem kryje się historia. Osobista, symboliczna, wręcz przełomowa. „Mój udział w tym programie ma dla mnie bardzo symboliczne znaczenie. I jeżeli by się tak stało, z pomocą oczywiście państwa i zatańczylibyśmy z Julią w finale, to jest właśnie taki piękny pomysł na freestyle. Zresztą puszczałem ten utwór, do którego chcielibyśmy z Julią zatańczyć freestyle", przyznaje Sebastian. I nie mówi tego lekko. Wręcz przeciwnie. W jego słowach czuć ciężar doświadczeń i autentyczność, której nie da się wyreżyserować. Aktor zdradza, że marzy o tym, by w finale, jeśli los i widzowie pozwolą, zatańczyć do własnego utworu „Tylko Tańcz”. To nie byłby przypadek. To miałaby być symboliczna klamra, domykająca jego drogę w programie. Drogę, którą sam określa jako… powrót do życia. „Byłaby to taka klamra spinająca całą moją historię w tym programie i tak naprawdę to, jak ten program mnie przywrócił do żywych. Można powiedzieć, na wielu płaszczyznach", ujawnia.

Brzmi poważnie? Bo takie właśnie jest. Fabijański nie ucieka od dużych słów, ale też nie próbuje ich nadużywać. Mówi wprost: program pomógł mu na wielu płaszczyznach. I choć nie chce „wchodzić w smuty”, jasno daje do zrozumienia, że coś w nim się zmieniło. Że to, co dzieje się na parkiecie, ma swoje odbicie dużo głębiej. Nie bez powodu w rozmowie pojawia się nawet porównanie do… zmartwychwstania.

CZYTAJ TEŻ: Mikołaj Bagiński szczerze o Frizie: "Był moim idolem. Ale już nie jest". Co się stało? Te słowa mogą wielu zaskoczyć

Julia Suryś, Sebastian Fabijański
Julia Suryś, Sebastian Fabijański Wojciech Olkusnik/East News

Druga szansa Fabijańskiego. Emocjonalne wyznanie aktora

I choć może brzmieć to patetycznie, reakcje widzów zdają się potwierdzać, że coś jest na rzeczy. Bo internauci nie tylko zachwycają się techniką czy choreografią. Widzą emocje. Widzą drogę. Widzą człowieka, który, jak sami piszą, „broni się talentem”.

To właśnie ten brak „zaplecza” był dla Sebastiana największym lękiem na początku programu. „Bałem się pierwszego odcinka i tego, co się wydarzy w komentarzach. Tego, co się wydarzy w głosach, że po prostu w jakimś sensie zostanę odrzucony. Bałem się takiego odzewu", mówi Rafałowi Kowalskiemu. Tymczasem stało się coś zupełnie odwrotnego. Publiczność dała mu drugą szansę.

I to właśnie ten motyw powraca jak refren. Druga szansa, autentyczność, prawda. Rafał Kowalski zauważa, że kiedy z gwiazdy bije szczerość, dokładnie to samo widać w komentarzach. I trudno się z tym nie zgodzić. Bo historia Sebastiana Fabijańskiego w programie to nie tylko taniec. To opowieść o zmianie. Sam aktor przyznaje, że kiedyś patrzył na swój zawód zupełnie inaczej. Jak na coś, co ma dawać podziw, oklaski, uznanie. Dziś widzi to zupełnie inaczej. „Ja jestem dla ludzi", mówi. I dodaje coś, co brzmi niemal jak osobisty manifest: nie jest już w centrum tej historii. Jest „powiernikiem”, „sługą”, kimś, kto ma coś przekazać dalej.

To podejście ukształtowało też słowa jego mentora ze szkoły teatralnej. Słowa, które, jak widać, zostały z nim na długo. Bo według tej filozofii artysta ma dać z siebie wszystko. Bez oglądania się na komfort. Bez kalkulacji. Tak, by móc spojrzeć sobie w oczy z poczuciem, że zrobił absolutne maksimum. Może właśnie dlatego jego występy działają na widzów tak mocno? Bo nie są tylko choreografią. Są historią.

Całe wideo znajdziecie na naszym YouTubie. Zapraszamy do oglądania.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Tylko u nas! Piękne słowa Mikołaja Bagińskiego: "Madzia? Dzięki niej przeszedłem przemianę". Kim stał się po Tańcu z gwiazdami?

Julia Suryś, Sebastian Fabijański
Julia Suryś, Sebastian Fabijański Adam Jankowski/REPORTER
Reklama
Reklama
Reklama