Reklama

To miejsce, które mimo politycznych rozrachunków oraz przemian administracyjnych wciąż pozostaje niezmienne, a wszelkie prawa dyktowane są tu przede wszystkim przez naturę, która znana jest ze swojej surowości. Ten malowniczy kraniec świata jest miejscem ucieczki dla tych, którzy zmęczeni codziennym życiem poszukiwali odrobiny spokoju i ciszy mąconej jedynie szumem wiatru.

W połowie drogi

Jeszcze nie tak dawno oczy całego świata zwrócone były na Anchorage, miasto położone w połowie drogi między Waszyngtonem a Moskwą. To właśnie tam 15 sierpnia w Bazie Elmendorf-Richardson odbyło się spotkanie prezydenta Donalda Trumpa z Władimirem Putinem, które miało być istotnym krokiem w kierunku zakończenia wojny między Ukrainą a Rosją. Wiązało się ono z dużymi nadziejami, ponieważ okoliczności wydawały się mieć nie tylko charakter strategiczny, ale i symboliczny. To w końcu ziemia, która 158 lat temu była przedmiotem transakcji przeprowadzonej między Stanami Zjednoczonymi a Rosją. Zakładano więc, że negocjacje przebiegną pomyślnie, skoro odbywały się na terenie niegdyś należących do Federacji. W rezultacie jednak wydarzenie to przyniosło więcej pytań niż odpowiedzi i pozostają jedynie domysły, co wydarzyło się w najdalej wysuniętej na północ bazie wojskowej, otoczonej dziką i surową naturą.

Wspaniały Ląd

Dawna rosyjska ziemia, określana jest Ostatnią Granicą (ang. The Last Frontier) przez wzgląd na to, że jest daleką od pozostałych stanów eksklawą i najbardziej wysuniętą na północ częścią USA. Jej nazwa wywodzi się jednak od określenia Alyeska, które oznacza w zależności od tłumaczenia Wielki bądź Wspaniały Ląd (ang. Great Land). To największy ze wszystkich stanów, którego powierzchnia jest równa terytorium Polski pomnożonemu pięciokrotnie. Natomiast przybliżona liczba ludności żyjącej na Alasce jest nieco mniejsza, niż wynosi liczba osób mieszkających w Krakowie, więc po prostych wyliczeniach łatwo zauważyć, że na kilometr kwadratowy przypada niespełna pół osoby. Trudno się temu dziwić, mimo że jest to jedno z najpiękniejszych miejsc na ziemi, panują w nim surowe warunki, które tylko najwytrwalsi są w stanie przetrwać. Chłodny i subpolarny klimat najbardziej daje się we znaki zimową porą, kiedy temperatura potrafi spaść do minus 51 stopni, a wiatr wieje z prędkością 100 kilometrów na godzinę.

Jest to jednak miejsce wyjątkowe, w którym nawet po najsurowszej zimie kwitną w lipcu niezapominajki, do okien zaglądają łosie, a flaga stanu została stworzona przez małego chłopca w ramach szkolnego konkursu. Chociaż właściwie, kiedy 13-letni Benny Benson zaprojektował swoją pracę w 1927 roku, Alaska nie była jeszcze stanem. Stała się nim dopiero ponad 30 lat później, wraz z wcześniej ustanowioną flagą, wyłonioną w ramach konkursu. Projekt Benny’ego był prosty i minimalistyczny, a jednocześnie zawierał najważniejsze elementy składające się na tożsamość mieszkańców. Gwiazda Polarna oraz Wielka Niedźwiedzica na niebieskim tle, oznaczającym między innymi właśnie błękit niezapominajek, zostały okrzyknięte flagą Alaski funkcjonującą do dziś.

CZYTAJ TEŻ: Slow travel: dlaczego coraz więcej kobiet rezygnuje z tygodniowych wypadów all inclusive i zamiast tego wynajmuje dom na miesiąc w jednym miejscu!

Alaska
Alaska Hasan Akbas/Anadolu via Getty Images

Kraina niedźwiedzi

To dosyć oryginalne miejsce i prawda jest taka, że pod wieloma względami różni się od innych stanów, chociażby dlatego, że wciąż w dużej mierze rządzą nim przede wszystkim prawa natury. W wiele miejsc nie da się dotrzeć bezpośrednio samochodem, ponieważ sieć dróg nie jest dobrze rozwinięta, dlatego najskuteczniejszy jest prywatny transport lotniczy, psi zaprzęg lub ewentualnie przeprawa drogą morską. Surowy klimat dyktuje swoje warunki na każdym kroku, ale to dzięki niemu to jedno z niewielu miejsc na świecie, gdzie niedźwiedzie czarne, brunatne i polarne są bliskimi sąsiadami. Każdy spacer po lesie, nawet koło miasta, wiąże się z bliskim spotkaniem z nimi, dlatego gaz oraz dzwonek przy plecaku gwarantują cień szans, że opowieści miejscowych o ranach po starciu z miśkiem pozostaną jedynie przestrogą.
Natomiast nieunikniony jest kontakt z łosiem alaskańskim, który może wyłonić się na środku drogi w mieście lub nauczony doświadczeniem zajrzeć przez domowe okno w poszukiwaniu pożywienia. Również dzikie wody wybrzeży Alaski są bogactwem, o którym większość pasjonatów fauny nawet nie śmiało śnić. To dom humbaków, orek, wielorybów szarych i fok, które przy odrobinie szczęścia można zaobserwować w obrębie zatoki. Niegdyś stanowiły zasadniczą część pożywienia rdzennej ludności, dziś są fotograficznym marzeniem większości pasjonatów. Podobnie jest w przypadku łososi, które są najczęściej spotykanymi rybami w tamtejszych rzekach i największym przysmakiem niedźwiedzi.

Alaska jest niezwykle zróżnicowana, a jej teren obejmuje najdziksze krajobrazy. Lodowce i góry pokryte śniegiem na północy, lasy świerkowe i zamarznięte jeziora na południu – to właśnie one składają się na surową tundrę oraz tajgę. Wielu wybierając ją jako miejsce osiedlenia, kieruje się przede wszystkim chęcią odnalezienia spokoju i ucieczki od zgiełku, który jest zastępowany bliskim kontaktem z dziką naturą. Trudno im się dziwić, ponieważ widoki Alaski są uznawane za jedne z najpiękniejszych na świecie. Nawet wychodząc z supermarketu, ani na moment nie zapomina się, że jest się na krańcu świata.

Psie zaprzęgi

Jednak to nie niedźwiedzie czy łosie przychodzą w pierwszej kolejności na myśl o Alasce. Dużo częściej oczom wyobraźni jako pierwsze zwierzę ukazuje się włochaty husky o błękitnych oczach, ponieważ większości osób to miejsce kojarzy się głównie z psimi zaprzęgami. To jeden z najpopularniejszych środków transportu, a czasem jedyny możliwy, zwłaszcza w trudno dostępne miejsca, który najlepiej sprawdza się przy złych warunkach pogodowych. Do dziś co roku na Alasce odbywa się największy na świecie wyścig psich zaprzęgów, powszechnie znany jako Iditarod Trail Sled Dog Race. To prestiżowe wydarzenie upamiętnia Wielki Wyścig Miłosierdzia, którego celem było dostarczenie surowicy z Anchorage do położonego na zachodzie Nome. Odbyła się wtedy sztafeta, w której wzięło udział 150 psów i 20 poganiaczy, aby w ciągu pięciu dni pokonać dystans 1085 kilometrów i uratować mieszkańców przed rozwijającą się epidemią.

Iditarod Trail od ponad 50 lat ma na celu wspomnienie wydarzeń z Nome i jest jednocześnie najtrudniejszym wyścigiem psich zaprzęgów. Uczestnicy pokonują dystans 1850 kilometrów w około 9–10 dni w wymagających warunkach, gdy są skazani jedynie na łaskę surowej ziemi. Co roku udział bierze ponad 50 poganiaczy wraz ze swoimi zaprzęgami, w których skład wchodzi od 12 do 16 specjalistycznie szkolonych psów.

W tym roku pula nagród w wyścigu wynosiła 500 tysięcy dolarów, z czego za pierwsze miejsce przyznawana była nagroda około 57 tysięcy dolarów. Choć wydawać by się mogło, że widok włochatych czworonogów ciągnących sanie jest przestarzały, to wydarzenie cieszy się wciąż niezwykłą popularnością, a jego kolejna edycja odbędzie się w marcu przyszłego roku.

CZYTAJ TEŻ: Przestałam rezerwować hotele na booking.com i odkryłam coś, o czym agencje turystyczne wolą nie mówić. Tak podróżuję od trzech lat

Alaska
Alaska Hasan Akbas /Anadolu via Getty Images

Ludzie Północy

Nie tylko psie zaprzęgi są kojarzone z Alaską. Ważną część jej kultury oraz tożsamości stanowią rdzenni mieszkańcy, którzy zamieszkują północne tereny po dziś dzień, chociaż oczywiście już nie tak licznie jak paręset lat temu. W języku mówionym utarło się nazywać ich Eskimosami, jednak poprawna nazwa tej społeczności to Inuici. Według danych z 2019 roku stanowili oni około 14 procent całej populacji stanu. W 2011 roku dziennikarz Piotr Kraśko wydał książkę o swojej podróży na Alaskę, w której między innymi opisał spotkanie z rdzenną ludnością oraz to, czego się o niej dowiedział. To oni jako jedni z nielicznych na świecie mają prawo do polowania na wieloryby. Co prawda czynią to od setek lat, z tą jednak różnicą, że współcześnie jest to regulowane przez Międzynarodową Komisję Wielorybnictwa, która dokładnie określa, komu przysługuje takie prawo, w jakich ilościach i w jaki sposób może być dokonywany połów.

Co niezwykłe, metody Inuitów zupełnie się nie zmieniły. Wciąż stosują dokładnie te same wytwarzane przez siebie harpuny oraz łodzie, na dokładnie tych samych wodach, co czyni ich najlepszymi łowcami na wybrzeżu. Mimo że mamy XXI wiek, to lud ten nie używa przy połowie wielorybów GPS-u, tylko niekonwencjonalnych metod stosowanych przez ich przodków i przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Na przykład, aby zlokalizować stworzenie, nasłuchują z uchem przyłożonym do ziemi lub tworzą konstrukcje na wzór trampoliny, by wybijając się w powietrze, móc zauważyć z dużej wysokości, czy zwierzę jest przy brzegu. To fascynujący przypadek, którego rewolucja technologiczna zupełnie nie dotknęła, i dowód na to, że Alaska jest również w tym aspekcie krańcem świata. Warto też wspomnieć, że ta ciekawa i pełna tajemnic społeczność znalazła się w zupełnie nowej rzeczywistości, kiedy ich ziemia została kupiona w 1867 roku przez USA. Nikt ich nie pytał o zdanie i bardzo długo kwestie, czy są obywatelami Stanów Zjednoczonych, stały pod znakiem zapytania.

Sen jak z filmu

To miejsce wydaje się częścią innego świata i dlatego zdaje się aż tak odległe. Zwłaszcza że wielokrotnie było pokazywane w świecie kinematografii jako dzika, niezeksplorowana przestrzeń, zachwycająca surowością i emanująca spokojem.

W kultowym serialu „Przystanek Alaska”, uwielbianym na całym świecie, została przedstawiona przez pryzmat wyrazistych bohaterów i ich (zazwyczaj) sielankowe życie w małym miasteczku.

W filmie „Wszystko za życie” Alaska ukazana została jako miejsce, w którym odnajduje się sens życia, a jednocześnie, w którym natura ma przewagę i to człowiek ma się do niej dostosować. Pokazano w nim wspomniany już Wielki Wyścig Miłosierdzia. Najmłodszym przyszłym podróżnikom polecamy animowaną bajkę Disneya „Mój brat niedźwiedź” z 2003 roku.
Alaska to podróżniczy sen – dziki, niebezpieczny i hipnotyzująco piękny. Przyciąga spokojem, perspektywą bliskości z naturą i egzotyką. Mimo że większość o niej marzy, to nie jest to kierunek, który jest wybierany czy to przy okazji wycieczki do Stanów, czy przy planowaniu letniego urlopu. I może taka Alaska właśnie ma pozostać – dzika, piękna i nieosiągalna.

Tekst: Gabriela Celińska.

CZYTAJ TEŻ: Przestałam rezerwować hotele na booking.com i odkryłam coś, o czym agencje turystyczne wolą nie mówić. Tak podróżuję od trzech lat

Alaska
Alaska Hasan Akbas /Anadolu via Getty Images
Reklama
Reklama
Reklama