Ferie 2020 - narty na lodowcu
Fot. Pitztaler Gletscherbahn
podróże

Ferie 2020: zimowa przygoda na lodowcu

Dlaczego warto wybrać się tam na narty?

Elżbieta Pawełek 2 lutego 2020 15:30
Ferie 2020 - narty na lodowcu
Fot. Pitztaler Gletscherbahn

Pewny śnieg, świetne trasy, cudowne widoki… Jeśli chcecie poszaleć na nartach lub snowboardzie, warto rozważyć wypad na lodowce. Na stokach nigdy nie brakuje śniegu, wygodne gondole dowiozą Was wszędzie, to już standard, a bary z panoramicznym widokiem na okoliczne szczyty zapewnią miły relaks. Jest jeszcze jeden plus, zwłaszcza gdy jeździ się w grupie. Na lodowcu trudno się zgubić, bo rozległe, bezdrzewne tereny, na których wytyczono trasy, widać jak na dłoni. Miłośnicy deski też nie będą narzekać - czekają tam na nich świetne snowarki.

Co wybrać? Hintertux, Stubai, Sölden, Kaunertal, czy Pitztal? To pierwsza liga tyrolskich lodowców. Z praktycznym karnetem „White 5” można spróbować „objechać” całą Wielką Piątkę, byłby to jednak dla wielu narciarzy rekord wart Guinnessa. Nam udało się być na dwóch!

Pitztal, król wysokości

Ferie 2020 - narty na lodowcu
Fot. Pitztaler Gletscherbahn

Jako najwyższy lodowiec w Austrii Pitztal ( 3440 m n.p.m.) praktycznie nie wymaga rekomendacji. Ma pod sobą wszystkie austriackie ośrodki narciarskie i z pewnością jest to jedna z najlepszych miejscówek narciarskich w Tyrolu. Na stoki dojeżdża się skalnym metrem w siedem minut! Jak na dłoni widać gęstą sieć wyciągów i nartostrad, z których część schodzi prosto do Glacier Restaurant, najwyżej położonej austriackiej cukierni. Warto zajrzeć do środka, bo serwują tutaj wyrabiane na miejscu pyszne appferstrudle i keisersmarren, które z musem jabłkowym i konfiturami zadowolą podniebienia najwybredniejszych smakoszy.

Ale największe atrakcje z serii „Naj” dopiero przed nami. Najwyższa austriacka gondola Wildspitzbahn wywozi nas na sam szczyt (3440 m n.p.m.) w sześć minut! Miłym zaskoczeniem jest to, że do środka można zabrać narty, co ułatwia wsiadanie i wysiadanie. Na górze zaś wszechobecna biel. Z zawieszonej ponad skałami platformy widokowej podziwiamy niezwykłą scenerię, stworzoną przez pięćdziesiąt trzytysięczników, ozdobioną najwyższym szczytem Tyrolu Wildspitze.

Ślub na lodowcu? Czemu nie!

Ferie 2020 - narty na lodowcu
Fot. E. Pawełek

Platforma widokowa na Pitztalu zyskała sławę nie tylko ze względu na spektakularne widoki. Młode pary często wykorzystują ją na ślubne sesje zdjęciowe. Ślub i wesele można zamówić obok, w najwyższej położonej austriackiej kawiarni Café 3.440. To nie żaden fake news, jesteśmy świadkami, jak na platformę wchodzą kolejne młode pary, by uwiecznić się na tle magicznych alpejskich szczytów. Nasz ski guide Mario wraz ze swoją żoną Jekateriną, Rosjanką z Petersburga, jako pierwsi stanęli tutaj na ślubnym kobiercu. Było to wielkie wydarzanie, na uroczystości stawiło się stu gości.

Lśniąca w słońcu, futurystyczna Café 3.440 na ślubne uroczystości wydaje się idealna. Przeszklony, panoramiczny taras pozwala delektować się niepowtarzalną scenerią, zaś tort weselny, autorstwa słynnego mistrza cukiernictwa Norberta Santelera, jest rozkoszą dla podniebień. W Café 3.440 narciarze przede wszystkim mogą jednak zjeść pyszny lunch, wypić kawę, posmakować pysznych ciast domowej roboty. Dodatkowego smaczku dodaje fakt, że będą to ciasta zjedzone w najwyższej tyrolskiej scenerii…

Ferie 2020 - narty na lodowcu
Fot. Pitztaler Gletscherbahn

Zjazdowcy na start!

Z samej góry można zjechać kilkoma szerokimi nartostradami, które zadowolą narciarzy z różnymi umiejętnościami. Doliczyliśmy się bowiem dwóch tras niebieskich, jedenastu czerwonych i jednej czarnej Glacier Express, w sumie dość krótkiej, liczącej kilometr, za to szybkiej i miejscami mocno stromej.

Dodatkowo na snowboardzistów czeka tu piękny snowpark z 200-metrową rampą na wysokości 3000 m n.p.m, a na miłośników biegówek siedmiokilometrowa trasa w dolinie. Atrakcją dla wszystkich narciarzy będą też zjazdy w sąsiednim ośrodku Rifflsee, malowniczo położonym nad jeziorem. Ale uwaga! Stoki dość strome. W sumie na Pitztalu i w Rifflsee na zjazdowców czeka prawie 70 kilometrów bajkowych tras.

Gdyby atrakcji było za mało, można jeszcze spróbować wspinaczek lodowych, czy skoków na bungee z Mostu Benniego Raicha, najwyższego wiszącego mostu dla pieszych w Austrii. Ale to konkurencja raczej dla młodych śmiałków.

Kaunertal, sceneria jak z bajki

Ferie 2020 - narty na lodowcu
Fot. E. Pawełek

Z Pitztalu na sąsiedni lodowiec Kaunertal można przejechać w dwie godziny samochodem, jest też stałe połączenie autobusowe, choć dość rzadkie. Co ważne, jeden karnet pozwala skorzystać z obu lodowców. A Kaunertal wart jest zachodu. Leży tuż przy granicy Austrii z Włochami i Szwajcarią i jak magnes przyciąga miłośników białego szaleństwa. Dojazd na górę prowadzi najpiękniejszą alpejską drogą, która pnie się malowniczymi serpentynami, wpada w tunele, mija ogromną zaporę wodną, przekracza górną granicę lasów i wpada do wiecznej krainy lodu. Sceneria zapiera dech w piersiach. Zalany słońcem lodowiec, opleciony siecią szerokich nartostrad, widać jak na dłoni. Natura nie poskąpiła mu urody i magicznych stoków.

Kameralna stacja

Ferie 2020 - narty na lodowcu
Fot. Daniel Zangerl

Narciarze próbują nacieszyć oczy widokiem lodowca i często, zanim ruszą na narty, przysiadają w dolnej restauracji Ochsenalmbahn. Można wzmocnić się w niej smaczną przekąską, jak również zostawić sprzęt w samoobsługowej przechowalni nart (kaucja zwrotna 1 euro), co jest bardzo wygodne po skończonej jeździe.

Kaunertal zachował urok kameralnej stacji, stąd tłok na tutejszym lodowcu to rzadkość. Można zakosztować tu jazdy w starym stylu, korzystając z rozlicznych orczyków lub skorzystać z wygodnych krzeseł. Na samą górę, czyli Karlesspitze (3260 m n.p.m.) dojazd możliwy jest tylko gondolą, która dociera do punktu widokowego. Widać stąd lśniące w słońcu trzytysięczniki, a wśród nich jeden z najpiękniejszych i najwyższych tyrolskich szczytów Weisseespitze, czyli Biały Szczyt.

Lodowiec przy granicy…

Ferie 2020 - narty na lodowcu
Fot. E. Pawełek

Z góry rozciąga się wspaniała panorama na trzy państwa Austrię, Włochy i Szwajcarię, umowną zaś granicę wyznacza gruba lina zawieszona nad głęboką przepaścią. Niegdyś wiodły nią szlaki przemytników. Historia największych wyczynów odnotowała kilku śmiałków, którym udało się zjechać w czeluść przepaści na nartach. Nam jednak od samego patrzenia w dół aż kręci się w głowach.

Kaunertal ma niewiele ponad 30 kilometrów tras narciarskich. Ale dla stałych bywalców narciarskich, przyjeżdżających tu rokrocznie, liczy się atmosfera, nieskażona natura i magia miejsca leżącego z dala od cywilizacji. Choć trudno w to uwierzyć, do najbliższych sklepów, kwater i pensjonatów jest ponad 20 kilometrów.

Raj snowboardzistów

Ferie 2020 - narty na lodowcu
Fot. Daniel Zangerl

Nade wszystko jest to jednak mekka snowbordzistów, którzy pokochali tutejszy snowpark z najdłuższą w całych Alpach, kilometrową Half Mile Jib Line, na której wychodzą wszystkie akrobacje aż miło. Ponad 30 lat temu, kiedy nowy i modny sport nazwany snowboardem dotarł w austriackie Alpy ze Stanów Zjednoczonych, Kaunertal był pierwszym austriackim lodowcem, który otworzył się nową dyscyplinę. Dziś szczyci się jednym z najpiękniejszych snowparków w Alpach.

Jest tu wszystko: half-pipe, fale, ścianki i mnóstwo fajnych przeszkód, na których można się wyżyć. Można też wziąć udział w tutejszych snowboardowych imprezach, które zyskały już sławę kultowych, choćby takich jak Spring Classics na przełomie kwietnia i maja. Motto imprezy brzmi: „Robimy to, co kochamy. I kochamy, to, co robimy”. Zapewniona szampańska zabawa, śnieg i skoki adrenaliny.

Wideo

Zobaczcie 12 najgorętszych trendów na wiosnę 2020!

Akcje

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

„Ciąża Małgosi to ukoronowanie tego, o co walczyliśmy”, mówi RADOSŁAW MAJDAN i nie ukrywa, że z powodu epidemii on i jego żona są pełni obaw. LESZEK MILLER z wnuczką MONIKĄ o tym, jak dziś wygląda ich życie po bolesnej stracie syna i ojca. Legendarny aktor WITOLD SADOWY niedawno skończył sto lat i zdobył się na niezwykle szczere wyznanie. „Widziałam, jak czai się śmierć” – ELISABETH REVOL wspomina ostatnie chwile z TOMKIEM MACKIEWICZEM podczas wspinaczki na Nanga Parbat.