Mieszkanie projektanta Łukasza Jemioła jest proste, ale nie zimne. Elementy typowe dla stylu loftowego doskonale współgrają z architekturą przedwojennej kamienicy. To typowo męskie mieszkanie, z którego Goście nie chcą wychodzić.
WIDEO…
Choć nie ma tu nawet drzwi do łazienki!

Piotr Stokłosa
Mieszkanie projektanta Łukasza Jemioła jest proste, ale nie zimne. Elementy typowe dla stylu loftowego doskonale współgrają z architekturą przedwojennej kamienicy. To typowo męskie mieszkanie, z którego Goście nie chcą wychodzić.
WIDEO…

Piotr Stokłosa/Warsaw Creatives
Stylowe mieszkanie Łukasza Jemioła.

Piotr Stokłosa/Warsaw Creatives
Remont tego ponad 100-metrowego mieszkania trwał półtora roku. „Gdy tu wszedłem, zastałem całkowitą ruinę. Pod parapetem była dziura na wylot. Ale po prostu poczułem, że to jest moje miejsce i że muszę zrobić wszystko, żeby tu zamieszkać”.

Piotr Stokłosa/Warsaw Creatives
Stylowe mieszkanie Łukasza Jemioła.

Piotr Stokłosa/Warsaw Creatives
Mieszkanie ma typowo męski charakter. Nie ma tu żadnych drzwi. Oprócz oczywiście wejściowych i tych do szafy. Jest salon, wydzielona kuchnia z kącikiem do jedzenia à la francuskie bistro, sypialnia połączona z garderobą i łazienką. „Znajomi trochę narzekają, że czasami brakuje im intymności – śmieje się Łukasz – ale i tak nie chcą ode mnie wychodzić”.

Piotr Stokłosa/Warsaw Creatives
„Jestem zwolennikiem prostoty, dlatego i moja moda, i moje mieszkanie jest proste”, deklaruje. Przez półtora roku wspólnie z architektkami – Kariną Snuszką i Dorotą Kuć zbudował bazę, która będzie aktualna nawet za 20 lat. Szare ściany współgrają z robionymi na zamówienie sztukateriami i prostymi meblami. „Specjalnie nie malowałem sztukaterii. Chciałem, żeby wyglądała na lekko spatynowaną”. Sufitowe dekoracje idealnie współgrają z robionym na zamówienie regałem na książki i bibeloty.

Piotr Stokłosa/Warsaw Creatives
Stylowe mieszkanie Łukasza Jemioła.

Piotr Stokłosa/Warsaw Creatives
W kuchni pyszni się szklany syfon, który przyleciał aż z Sydney, a na oknie w salonie zasuszone kwiatki, które przywiózł z Bangkoku na pamiątkę zakończenia programu Azja Express. „Kupiłem je świeże, na cześć tego, że udało mi się przeżyć program”, żartuje. Ale są też rzeczy „miejscowe” i rodzinne pamiątki.

Piotr Stokłosa/Warsaw Creatives
Stylowe mieszkanie Łukasza Jemioła.

Piotr Stokłosa/Warsaw Creatives
„Serwis obiadowy na trzy razy przywiozłem z Paryża. Trwało to półtora roku. Jest ciężki, a sklep, w którym go znalazłem, nie wysyła. A ja musiałem go mieć, więc woziłem w walizce porcelanowe talerze wykończone cyną”. I nie jest to jedyna rzecz, którą przywiózł w bagażu podręcznym. Na parapecie stoją porcelanowe wazony i talerze, zwane przez właściciela „ciarupki”. Kilka pochodzi z Lizbony, kilka z suku w Stambule. Jak coś mu się podoba, nie ma znaczenia, że trzeba będzie zapłacić nadbagaż. „Wszędzie, gdzie jestem, kupuję też świece. Na stole przed kanapą stoją te z Turcji, Amsterdamu, Paryża”.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.









