VIVA! POWER

„Wkrótce społeczeństwo będzie oczekiwać od kobiety wszystkiego..."

Słowa Coco Chanel okazały się prorocze...

Magda Łuków 30 września 2018 17:57

Mówiła o sobie: „Byłam jedną z pierwszych istot żyjących XX wiekiem”. Nie przesadziła. Coco Chanel wywołała rewolucję w modzie i rewoltę w obyczajach. Pokazała kobietom, że nie tracąc kobiecości, mogą być równe mężczyznom. Miała wielu sławnych i wpływowych kochanków. Tylko jednego nie miała. Miłości.

Jest 10 stycznia 1971 roku. Wielki apartament w hotelu Ritz w Paryżu, gdzie Coco przeniosła się na stare lata. Bogactwo i przepych. Drogocenne meble, dziesiątki figurek z porcelany, parawanów i fotografii z minionej epoki. 88-letnia Coco większość czasu spędza, wspominając swoje życie. Cudowne lata młodości, kochanków, rauty, wyścigi, bale. Ma wiele powodów do dumy. Imperium Chanel to od pół wieku potęga. Mimo to Coco wcale nie jest szczęśliwa. Chciałaby z kimś dzielić swoją radość, fortunę. Ale nie ma rodziny, przyjaciół. Wszyscy zmęczeni jej despotyzmem, który z wiekiem stał się nie do wytrzymania, uciekli. U jej boku jest tylko ostatnia wierna przyjaciółka, na której rękach przyjdzie niebawem Coco umrzeć. Gdyby potrafiła płakać, być może w tej chwili łzy spłynęłyby po jej policzkach. Nie tak wyobrażała sobie swój koniec.

Wielkie nadzieje

Stworzenie imperium mody nie było celem życia Coco Chanel. Chciała kochać i być kochana. Być może to ślad dzieciństwa, w którym zaznała biedy i opuszczenia. Po latach będzie opowiadać niestworzone historie na temat swojej młodości. Prawda jest jednak taka, że po śmierci matki, Jeanne Devolle, ojciec Albert Chanel, który był komiwojażerem, porzuca ją i pięcioro jej rodzeństwa. Gabrielle, bo tak brzmi jej prawdziwe imię, w wieku 11 lat trafia do przytułku w Aubazine prowadzonego przez zakonnice, które nazywa ciotkami. A ciotki są surowe. Każą dzieciom pracować i modlić się. Modlić się i pracować.

W wieku 18 lat Gabrielle opuszcza przytułek. Nie ma domu, pieniędzy, niczego. Jedyny jej kapitał to determinacja i siła. Jak powie później: „Nieprzyjemne ciotki stwarzają ludzi sukcesu. Z trudnych warunków rodzi się siła, z dumy – pragnienie sukcesu i pożądanie wielkości”. Gabrielle jedzie do ciotki w Moulins. W dzień pracuje w sklepie z kuzynką Adrienne. Wieczorami występuje w kabarecie Rotonde, próbując sił jako piosenkarka. To wtedy powstaje jej pseudonim. Kiedy Gabrielle kończy swoją popisową piosenkę, „Co, co ri co” – o zaginionym piesku imieniem Coco, widownia zaczyna nazywać ją tym samym imieniem.

Z deszczu pod rynnę

Coco Chanel jest śliczna i pełna życia. Ma duże piwne oczy i długie bujne włosy. Mimo braku wykształcenia jest oczytana i elokwentna. Kiedy tańczy kankana, mężczyźni wstrzymują oddech. Wydaje się więc, że znalezienie kandydata na męża jest tylko kwestią czasu.

Ale uroda i temperament to na początku XX wieku zbyt mało, by znaleźć męża w wyższych sferach. Każdy chce ją mieć, ale nikt nie chce się angażować. Już pierwsi kochankowie nie zostawiają jej żadnych złudzeń. Kiedy Coco stwierdza, że jest w ciąży, woli usunąć dziecko, by nie zostać samotną matką. Wkrótce potem jeden z oficerów bywających w knajpie, Étienne Balsan, radzi jej, by dała sobie spokój ze śpiewaniem. I namawia na wspólne życie, zaprasza do wspaniałego domu w Royallieu. Ale Coco jest tylko utrzymanką. Balsan przedstawia ją bliskim znajomym, ale na oficjalne przyjęcia nie zaprasza. Ona cierpi, ale jej cierpienie jest jeszcze większe, gdy któregoś dnia poznaje u Balsana Artura Capela, zwanego Boyem. Nieślubny syn bankiera o niebywałym uroku i urodzie odwzajemnia jej uczucie. Po latach okaże się, że to on był miłością jej życia. Podróżują do Barritz, Monte Carlo, jeżdżą na wyścigi. Biegają po plaży. Ale Boy także nie zamierza żenić się z Coco, bo małżeństwo dla niego to inwestycja. W sylwestra 1913 roku staje na ślubnym kobiercu z kimś ze swojej sfery. Coco jest zdruzgotana. W końcu jednak przełyka gorzką pigułkę. Nadal utrzymuje kontakty z Boyem, aż do jego tragicznej śmierci w wypadku samochodowym w 1919 roku. Twierdzi: „Jest bardzo wiele rodzajów kochania i bycia kochaną”.

Do diabła z facetami

Coco Chanel postanawia żyć na własny rachunek. Nie zależeć już nigdy więcej od żadnego mężczyzny. „Nie jestem gorsza nie tylko od innych kobiet, nie jestem gorsza od żadnego faceta”, stwierdza. Sama „wchodzi” w spodnie. Nie tylko w przenośni. Już w trakcie pobytu u Balsana, w wieku 23 lat, obcina na krótko włosy, także grzywkę, która wkrótce stanie się symbolem emancypantek. Wkłada koszule kochanka i bryczesy. Paraduje w obszernych męskich pulowerach. Odpruwa mankiety i kołnierzyki od jego koszul i doszywa je do bluzek i sukni.

Postanawia uniezależnić się finansowo. Jedyne, co potrafi robić, to szyć. Dzięki zakonnicom opanowała tę sztukę do perfekcji. Stwierdza: „Żaden facet nie potrafi ubrać kobiety, bo w głębi duszy nią gardzi. Robi z niej ozdobny dodatek do siebie”. Bierze więc pożyczkę od Boya i otwiera pierwszy butik przy Ambon 21 w Paryżu, który stanie się zaczątkiem jej imperium. Żartuje: „Mogłam otworzyć ten sklep, bo Balsan i Capel licytowali się o moje niewielkie ciało”. Nie umie rysować, więc wszystkie projekty kroi i zszywa na modelkach. Trwa to czasami tak długo, że mdleją one z wyczerpania. Ale ona nigdy nie jest zmęczona. Gdy narzekają, krzyczy na nie. Kiedy proszą o podwyżkę, wysyła na ulicę, by... dorobiły. Uparta, bezwzględna ma jednak w 1915 roku już trzy sklepy i może oddać dług Capelowi. Staje się w pełni panią własnego losu.

Czego pragną kobiety

Teraz to ona będzie wykorzystywała mężczyzn do swoich celów. Inspirowała się ich życiem, ubraniami. Jak zauważa jej biograf Pierre Galante: „Wszystko, co wymyśla, ma swój powód” – począwszy od tkanin, poprzez krój, skończywszy na dodatkach. Zamiast sztywnych taft i wełen, zaczyna stosować miękkie dżerseje, które do tej pory były używane tylko do szycia bielizny, tweedy, które nie krępują ruchów. To dzięki niej pojawia się nie tylko mała czarna, nazwana w amerykańskim Vogue’u „Fordem spod znaku Chanel”, bo – jak wiadomo – Ford mógł mieć każdy kolor, pod warunkiem że... był czarny. Coco wymyśla też trencz podróżny, z kieszeniami, bo lubi wygodę i trzymać ręce w kieszeniach. Aby uwolnić je od torebki, zawiesza ją na pasku na ramieniu. Butom dodaje z przodu czarne noski, bo wydaje jej się, że ma za krótkie stopy i czarne noski dają efekt przedłużenia. Zasługą Coco Chanel są kapelusze z małym rondkiem, tak zwane kubełki, chustki i baskijskie berety. Potem wełniane czapki i szaliki, w których kobieta może uprawiać sporty zimowe. Projektuje pierwszy kostium plażowy, który składa się z granatowych rybaczek i tuniki wykończonej białą lamówką, przewiązaną w pasie wstążką.

Coco nie chce jednak rezygnować z kobiecości. Elementy niezbędne jej zdaniem, jak guziki i biżuteria, stają się bardzo widoczne. Noszone nawet do obszernych swetrów, tworzą zupełnie nową jakość. Zaś Ernest Beaux z Grasse komponuje dla niej pierwszy sztuczny zapach. „Suknia bez zapachu jest tylko ubraniem, a kobieta bez perfum to kobieta bez przyszłości”, mówi Chanel.

Świat to za mało

Imperium Coco Chanel rośnie w siłę. Ale jej życie uczuciowe jest coraz bardziej żałosne. Z wiekiem ma coraz więcej kochanków, są coraz młodsi. Teraz to ona jest tak sławna i bogata, że może dyktować warunki w związku. Z niektórymi, jak Jean Cocteau, pracuje na zasadzie partnerstwa. Jest jego kochanką przez 14 lat – od 1923 do 1937 roku. Dzięki temu powstają cudowne kostiumy do jego spektakli. Rodzą się sportowe kolekcje strojów do golfa, pływania, tenisa. Białe luźne sukienki, sięgające zaledwie kolan, i opaski na czoło, które stają się kanonem. Wielu swoich kochanków Coco utrzymuje. Jak zubożałego wielkiego księcia Dymitra Romanowa, którego odstąpiła jej przyjaciółka, bo był dla niej za drogi. Sergiuszowi Diagilewowi finansuje wystawienie baletu. Bierze do siebie na stancję Igora Strawińskiego z żoną i czwórką dzieci. On nawet nie ukrywa, że się w niej kocha. A kiedy Coco próbuje go rugać, słyszy: „Ależ moja żona też przepada za panią”. W ciągu tych lat Coco jeszcze tylko raz podejmuje próbę wyjścia za mąż. W 1925 roku w Monte Carlo poznaje diuka Westminsteru, Hugh Richarda Arthura. Traci dla niego głowę. Jednak książę musi mieć potomka. Tymczasem ona jest po młodzieńczej aborcji bezpłodna. Nie pomagają terapie i konsultacje w najlepszych klinikach na świecie. W wieku 42 lat Coco musi definitywnie pożegnać się z macierzyństwem i marzeniem o rodzinie. Diuk żeni się z inną.

Nawet w trakcie wojny Chanel próbuje wykorzystywać mężczyzn do swoich celów. Współpraca z faszystami i romans ze szpiegiem Hansem Güntherem von Dincklage sprawia, że po wojnie zostaje aresztowana. Dzięki czyjemuś wstawiennictwu wychodzi z więzienia. Omija ją także publiczne golenie głowy. Ale na 10 lat musi emigrować do Szwajcarii. A po powrocie ponownie walczyć o swoją pozycję w biznesie. Po wojennej szarzyźnie Dior proponuje kobietom nową sylwetkę: kloszowe spódnice, kapelusze z dużymi rondami, szpilki. Coco wydaje się skończona. Ale to złudzenie. Spokojnie robi swoje i czeka. Wkrótce kobiety, które chcą osiągnąć sukces, wracają do jej pomysłów. Takiego come backu nie miał żaden projektant.

Sama wśród tłumów

Na łożu śmierci pragnienie miłości odżywa jednak w Coco Chanel z nieprawdopodobną siłą. „Wiesz – mówi do przyjaciółki – gdy miałam wybrać między mężczyznami a sukienkami, wybierałam sukienki. Ale samotność, która może dopomóc mężczyźnie w odnalezieniu siebie, kobietę zabija. Mam miliony, ale to wszystko nic nie jest warte. Jednak kobiety same dążą do katastrofy. Praca, zawsze praca, pośpiech, unikanie macierzyństwa, ponieważ stawia cię w gorszej sytuacji, pogoń za pieniędzmi, udawanie, że jest się lepszą od mężczyzny. Wkrótce społeczeństwo będzie oczekiwać od kobiety wszystkiego, bo jest silniejsza od mężczyzny”. Prorocze słowa. Coco umiera. Sama pośród swoich skarbów i milionów wielbicieli, którzy tłumnie przyjdą dopiero na jej pogrzeb.

Tekst: Magda Łuków ZOBACZ ZDJĘCIA

Wideo

Urszula Dudziak pojawi się w kolejnej edycji The Voice of Poland? Zapytaliśmy!

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

KLAUDIA EL DURSI: „Nie myślałam o show-biznesie. Ani o pozowaniu do »Playboya«”, mówi uczestniczka „Top Model” i prowadząca program „Hotel Paradise”. Rektor warszawskiej Akademii Teatralnej WOJCIECH MALAJKAT o przemocy i mobbingu w szkołach artystycznych i o tym, dlaczego nie został… nauczycielem w mazurskim miasteczku. KSIAŻĘ WILLIAM I KSIĄŻĘ HARRY: Koniec braterskiej miłości? Historia MIŁKI RAULIN brzmi jak bajka o odważnej dziewczynie, która dzięki marzeniom zdobyła Koronę Ziemi. W cyklu Extra – na fieście w Andaluzji.