Jak będzie wyglądał świat mody po pandemii?
Czy teraz ustanie pogoń za trendami?

Jak będzie wyglądał świat mody po pandemii? Kiedy podczas trwającego w lutym tego roku Tygodnia Mody w Mediolanie Giorgio Armani zdecydował się by jego pokaz odbył się przy pustej widowni powszechnie uważano, że mistrz włoskiej mody przesadza. Komentowano, że pragnie w ten zwrócić na siebie uwagę, lecz niepotrzebnie wywołuje panikę, bo przecież nic złego się nie dzieje. Parę tygodni później już nikomu podobne tłumaczenia nie przychodziły do głowy. Giorgio Armani zaczęto wręcz traktować jak proroka. Gdy świat mody bawił się w najlepsze popijając szampana, on dostrzegł zbliżające się niebezpieczeństwo: epidemię koronawirusa. Swój show odbywający się przy pustej widowni wyemitował w Internecie. I być może w ten sposób właśnie będziemy w najbliższym czasie oglądać pokazy mody. Do czasu wynalezienia szczepionki nikomu raczej nie przyjdzie bowiem do głowy by zgromadzić razem setki osób na imprezach w rodzaju Tygodni Mody. Zresztą jak te osoby miały by się one zachowywać? Zrezygnować z tradycyjnych pocałunków na powitanie? Pozować do zdjęć w maseczkach na twarzy? Nie chodzić na wieczorne przyjęcia? Ale brak masowych (choć oczywiście elitarnych) imprez modowych to tylko jedna ze zmian, którą najprawdopodobniej spowoduje pandemia.
Koniec pogoni za trendami
Epidemia koronawirusa ujawniła wszystkie słabości współczesnego świata mody, a może lepiej przemysłu modowego. Po pierwsze, produkuje on za dużo ślepo wierząc, że przyśpieszona konsumpcja ubrań jest tak pewna jak śmierć i podatki. A okazało się, że ludzie potrafią doskonale poradzić sobie przez parę miesięcy bez kupowania nowych ubrań. Mają ich przecież sporo w swoich szafach i garderobach. Po drugie, przemysł modowy narzuca zbyt duże tempo. Właściwie trudno zliczyć ile kolekcji w powstaje w ciągu roku. W wielkich sieciówkach oferta zmienia się całkowicie co parę tygodni. A są to miliony nowych ubrań. Czy naprawdę potrzebujemy ich tak dużo? I czy stać będzie nas na ich kupowanie? W dyskusjach pojawiają się więc głosy, że po epidemii przemysł modowy powinien poprzestać na dwóch kolekcjach: wiosenno-letniej i jesienno-zimowej.
Jak się też okazało, świat mody dosyć naiwnie wierzy w… przyszłość. Nowe ubrania zamawiane są i produkowane od kilku miesięcy do nawet roku wcześniej przed tym zanim pojawią się w sklepach. Do tej pory ten system świetnie działał i wydawał się niezawodny. Nagle jednak zawiódł. A w magazynach i sklepach na całym świecie zalegają miliony ubrań, których nikt nie potrzebuje. Może trzeba zatem produkować ich mniej i tylko wtedy, gdy jest pojawia się taka potrzeba? Może nie warto szyć ich na końcu świata, ale gdzieś bliżej? To prawda, będą droższe, ale może lepszej jakości?
Czego naprawdę pragniemy?
W dyskusjach o przyszłości mody po pandemii kwestionowana jest też potrzeba kreowania tak wielu nowych trendów, które są dzisiaj motorem napędzającym machinę mody. Podczas przymusowej kwarantanny bowiem ludzie zaczęli tęsknić za ubraniami praktycznymi, w pewien sposób uniwersalnymi czy ponadczasowymi. Takim, które można swobodnie łączyć ze sobą i które nie mają wyraźnego „terminu przydatności do użycia” związanego z ulotnymi, sezonowymi trendami.
I to jest chyba najważniejsza zmiana. Epidemia koronawirusa kazała też przemysłowi modowemu zastanowić się nad tym, czego naprawdę potrzebują jego konsumenci. Jakie są ich prawdziwe potrzeby, a nie te, które wmawia im agresywny marketing, a ostatnio głównie media społecznościowe. I okazuje się, że potrzebujemy ubrań trwałych, a nie modowych jednorazówek. Takich, które dobrze znoszą częste pranie w domu i jak to już powiedzieliśmy takich, które na wiele sposobów można łączyć ze sobą. Krótko mówiąc, potrzebujemy raczej wygody niż mody.
Epidemia koronawirusa w szczególny sposób dotknęła rynek wyrobów luksusowych, w tym oczywiście luksusowe marki modowe. Z dnia na dzień, chwalenie się logo przestało być seksi. Nie wyczuli tego do końca internetowi celebryci i influencerzy. Na początku pandemii usiłowali pokazywać na swych zdjęciach świat, taki jak przed nią. Szybko jednak czuli gniew swoich fanów. I zamiast torebek czy butów za tysiące euro zaczęli doradzać, jak stylowo nosić dresy.


Zobacz także
Galeria
Pokazywanie elementów od 1 do 3 z 12
Akcje
Pokazywanie elementów od 1 do 4 z 17
Fale, tafla, zwiększona objętość. Air Wand to domowy stylista włosów!
Współpraca reklamowa