Filip Chajzer, VIVA! 12/ 2021; Filip Chajzer, VIVA! czerwiec 2021
Fot. ZUZA KRAJEWSKA
tylkO W VIVIE!

Filip Chajzer: „Gdy człowiek choruje na depresję, to tego kompletnie nie widzi”

„Ja leżałem, patrzyłem w sufit i marzyłem, żeby mnie nie było. Po prostu”

Katarzyna Piątkowska 27 listopada 2021 12:01
Filip Chajzer, VIVA! 12/ 2021; Filip Chajzer, VIVA! czerwiec 2021
Fot. ZUZA KRAJEWSKA

To podstępna choroba. Filip Chajzer od stycznia 2020 roku mierzy się z depresją, o której do niedawna wiedzieli tylko najbliżsi. W końcu zdecydował się otwarcie o niej opowiedzieć i... poczuł, jak znika ciężar z jego serca. O mrocznych stronach depresji, o tym, jak zmieniła go choroba i jak poradził sobie z najgorszym opowiedział Katarzynie Piątkowskiej w wywiadzie dla magazynu VIVA! czerwcu tego roku.

Miałeś myśli, żeby z tym wszystkim skończyć?

Filip Chajzer: To jest za trudne pytanie, żebym mógł na nie odpowiedzieć. Powiem ci tylko, że miałem taki miks czarnych myśli, że już nie wiedziałem, która jest czarna, a która czarniejsza. A przy tym wszystko wydawało mi się takie płaskie. Emocje, które miałem w sobie, były tak stłumione, że aż ciężko to wszystko opisać słowami. W kwietniu, powoli, dzięki terapii, poczułem, że zaczynam wydobywać się na powierzchnię. Że nie jestem już na dnie, ale trochę wyżej i powoli docierają do mnie promienie słońca.

Do kogo zwróciłeś się po pomoc?

Oczywiście do lekarza.

Nie wstydziłeś się, że ktoś pomyśli, że jesteś słaby?

Wstydziłem się jak cholera. O, jak bardzo się wstydziłem. Ale wiedziałem, że sam nie dam rady. Punktami zwrotnymi w mojej chorobie były dwie rzeczy, które się wydarzyły jesienią 2020 roku. Pierwszym była choroba taty. Cudem zdiagnozowano u niego nowotwór. Kazałem mu iść na badania. Od kilku lat przypominam na Facebooku i Instagramie, że faceci muszą się badać, więc pomyślałem – muszę też zmobilizować tatę. I bang! Trafiony zatopiony!

Na szczęście chorobę wykryto na bardzo wczesnym etapie, to był cud. Ojciec przeszedł operację i wszystko jest dobrze. Jest zdrowy. Drugim były moje 36. urodziny. Niby nic nadzwyczajnego, ale dla mnie to święto zawsze było bardzo istotne, spędzane w gronie rodziny, przyjaciół, znajomych. W sumie przez kilka dni w moim dość zamkniętym życiu pojawiło się kilkadziesiąt osób, które chciały być ze mną. Życzliwi, wspaniali ludzie. Dla nich byłem ważny. Dlaczego więc nie byłem ważny sam dla siebie ? To pytanie trzeba było sobie zadać.

Zobacz także: Filip Chajzer o depresji: „Bałem się wyjść z łóżka, wsiąść do samochodu. Nic nie miało dla mnie znaczenia”

Filip Chajzer, VIVA! 12/ 2021; Filip Chajzer, VIVA! czerwiec 2021
Fot. ZUZA KRAJEWSKA

Przecież zrobiłeś tyle dobrych rzeczy dla innych ludzi, dla chorych dzieci, powstańców warszawskich.

Ale gdy człowiek choruje na depresję, to tego kompletnie nie widzi. Ja leżałem, patrzyłem w sufit i marzyłem, żeby mnie nie było. Po prostu. Moim największym marzeniem był wtedy… brak mnie. Nie myślałem racjonalnie.

Twoja depresja była spowodowana falą hejtu, jaka Cię zalała. Nie bałeś się, że to wróci?

Bardzo się bałem. Nie, że depresja wróci, ale że ludzie zaczną pisać: „Co on p…li?!”. Wiem, że ludzie myślą: Jak człowiek, który jest prezenterem, wiecznie uśmiechnięty, który ma pieniądze, dom, rodzinę, może mieć depresję? Jakie on ma prawo mówić o depresji? Przecież mu do szczęścia nic nie potrzeba. To może zabrzmieć jak próba użalania się nad sobą. I to bardzo nieudolna. Ale czułem, że to jest ten moment, kiedy mogę powiedzieć, co mnie spotkało. Wiedziałem, że scenariusz z kolejną falą hejtu jest bardzo prawdopodobny. Byłem na to przygotowany. Ale, ku mojemu zdziwieniu, to się nie wydarzyło. Za to stało się coś, co mnie totalnie zaskoczyło. Zalały mnie tysiące komentarzy, w których ludzie opisywali swoje zmagania z tą podstępną i okrutną chorobą.

W poprzednim wywiadzie mówiłeś mi, że negatywnych komentarzy na swój temat starasz się nie czytać.

I tak było. Tym razem się nie dało. To było wszędzie. Przypadek ekstremalny. Ale tym, co mnie sparaliżowało, sprawiło, że zamarłem na wiele tygodni, było to, że ludzie wklejali wszędzie zdjęcia z wypadku, w którym zginął mój syn Maks. Chcieli mnie w ten okrutny sposób ukarać. Wiem, że nie wszystko, co w życiu zrobiłem, było zajebiste. Tak nie było i dziś potrafię na to spojrzeć z innej perspektywy. Ale czy ten wymiar kary był stosowny? Czy naprawdę zasłużyłem? Wtedy, gdy wychodziłem z domu, miałem wrażenie, że każdy człowiek, którego mijam, jest tym, który pisze o mnie te komentarze, który wkleja mi te zdjęcia.

Najgorsze już jest za Tobą?

Zdecydowanie.

Jak zmieniła Cię ta choroba?

Jestem inny. Mocniejszy, świadomy swojej wartości. Znam swoje mocne strony, wiem też, nad którymi muszę pracować. I pracuję. Wiem też, co chcę w życiu robić i jaki mam cel. Zauważam, że całkiem sprawnie idzie mi mobilizowanie ludzi w dobrym celu. To jest ten kierunek. Chcę jakoś uzasadnić sens swojego bycia tutaj. Wiadomo, że fajnie jest mieć karierę, dom, pieniądze. Ale to są tylko rzeczy, które masz, a za chwilę możesz ich nie mieć. Przywiązywanie się do tego niczego dobrego nie daje. Natomiast to, co po nas zostanie… to jest ważne. Na Facebooku wrzuciłem sobie takie motto: „Spróbuj choć raz wyolbrzymić szczęście, a nie problem”. Tandetne, wiem, ale dla mnie bardzo ważne. Cieszą mnie drobiazgi. Zachód słońca, smak kawy, uśmiech pani w kiosku.

Zobacz: Filip Chajzer chciał odebrać sobie życie. Dziennikarz zdobył się na szokujące wyznanie

Co dobrego spotkało Cię dzisiaj?

Byłem na badaniu lotniczym, jestem zdrowy i mogę latać.

Marzysz o lataniu?

Od podstawówki to było moje wielkie marzenie. Lecę, a nade mną są majestatyczne chmury, a pode mną mazurskie jeziora. I czuję, jakbym był trochę ptakiem. Lecę i śmieję się na głos, bo jestem tak szczęśliwy. To jest tak piękne. 

Filip Chajzer, VIVA! 12/ 2021; Filip Chajzer, VIVA! czerwiec 2021
Fot. ZUZA KRAJEWSKA

Wideo

Urszula Dudziak ma 78 lat i mnóstwo pięknych planów: „Rozkwitłam na nowo po menopauzie”

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Co powie tata? JAROSŁAW I OLIWIA BIENIUK we wzruszającej rozmowie o wchodzeniu córki w dorosłość, układaniu życia na nowo, sile wspomnień i ojcowskiej miłości. ALEKSANDRA KURZAK: „lubię być diwą”. O błyskotliwej karierze, zaręczynach po 10 dniach znajomości i intymności. DOROTA I CZESŁAW MOZILOWIE razem pracują, podróżują, oglądają seriale, tańczą... Co jest receptą ich udanego związku? WOJCIECH MECWALDOWSKI to artysta, aktor i... introwertyk. Co oznacza dla niego „życie pełną gębą”? Ikar polskiego dziennikarstwa... Jaki był prywatnie? Wzloty i upadki KAMILA DURCZOKA.