TYLKO U NAS

Magda Mołek: „Poczułam na własnej skórze czym jest rodzicielstwo w pojedynkę”

Tak szczera jeszcze nie była!

Beata Nowicka 12 czerwca 2019 18:22

Internauci mówią o niej „najpiękniejsza twarz TVN-u”. Choć zwykle to ona zadaje pytania, teraz stanęła po drugiej stronie. O swoim prywatnym świecie, dotąd ukrytym za kulisami dyskrecji i miliczenia, opowiedziała Beacie Nowickiej. Magda Mołek właśnie zamknęła najtrudniejszy okres w swoim życiu. „Rób, jak uważasz”, to było zdanie, które powiedziała jej mama, a którym Magda kieruje się przez całe życie. „Mama dała mi wolność, pozwoliła wziąć za siebie odpowiedzialność. We Wrocławiu zaczęłam nowy etap w życiu”, opowiada. I choć ma za sobą lata, które mocno ją doświadczyły, to jak mówi: „Ten rok był podwójnie trudny i rodzinnie, i zawodowo”. 

Magda Mołek w wywiadzie dla VIVY! 

Kiedy na świecie pojawił się mój młodszy syn, zrozumiałam, że bycie mamą jedynaka to rozkosz. Rok temu wsiadłam na rollercoaster i nie było czasu zapiąć pasów (śmiech). Moje dzieci to żywe srebro, ciekawe świata.

One są asertywne i pewne siebie, my byłyśmy ułożone i karne.

Moja mama do dzisiaj wspomina, jakim byłam grzecznym dzieckiem. Ponoć tylko spałam i jadłam, a jak się budziłam, to z uśmiechem i grzecznie czekałam, aż ktoś to zauważy. Moi chłopcy są charakterni. Pozwalam im wszystkiego doświadczać, szukać, nabić sobie guza. To jest w rodzicielstwie trudniejsze niż ograniczanie, bo muszę sama wyzbyć się strachu, że się coś stanie. Ja byłam wychowywana według zasady: „Jesteś dziewczynką, masz być mądrzejsza”, co oznaczało „grzeczniejsza”. Nie pasowało mi to, buntowałam się, ale tylko wewnętrznie. Kiedy wyprowadziłam się z domu rodzinnego, wszystko sobie odbiłam (śmiech). Robiłam to, czego nie wypada, szłam pod prąd, stawiałam na swoim i czułam, że żyję.

Ile miałaś wtedy lat?

Dziewiętnaście. Miałam wyjechać z mojej Legnicy do pracy w telewizji we Wrocławiu i spytałam mamę, czy mi pozwoli. Rok wcześniej zmarł mój ukochany tata, ja i moi dwaj bracia zostaliśmy z mamą sami, zawalił nam się świat, więc opuszczanie rodziny w tej sytuacji wydawało mi się nie fair. Ale mama powiedziała: „Rób, jak uważasz”. To było zdanie, które już zawsze mi towarzyszyło. Mama dała mi wolność, pozwoliła wziąć za siebie odpowiedzialność. We Wrocławiu zaczęłam nowy etap w życiu.

Co pamiętasz z tych początków?

Zadebiutowałam w redakcji informacyjnej lokalnej telewizji, przychodziliśmy do pracy na dziewiątą rano, a wychodziliśmy po ostatnim wieczornym wydaniu programu newsowego. Na dodatek na pierwszym roku studiowałam zaocznie ekonomię w Zielonej Górze, potem przeniosłam się na prawo na Uniwersytecie Wrocławskim, ale szybko pozbyłam się złudzeń, że zostanę prawnikiem. Te dojazdy na uczelnię w Zielonej Górze były horrorem. Mówię to głośno, bo doceniam wysiłki młodych ludzi, którzy, tak ja kiedyś, łączą pracę z nauką. Więc wyobraź sobie, że pracujesz od poniedziałku do piątku po kilkanaście godzin, w piątek wieczorem wsiadasz w ostatni pociąg do Legnicy, śpisz cztery godziny, bo o piątej nad ranem już pędzisz autem do Zielonej Góry. Zajęcia są w sobotę i niedzielę, więc wracasz ostatnim pociągiem do Wrocławia, żeby o szóstej rano w poniedziałek wstać do pracy. To jest możliwe tylko, jak masz 20 lat (śmiech).

Dzisiaj masz inne wyzwania.

Ten rok był podwójnie trudny i rodzinnie, i zawodowo. Mój mąż pisał książkę naukową, zresztą na bardzo aktualny temat: o mechanizmach ochrony praworządności, jednocześnie nie rezygnował ze swojej pracy zawodowej, więc ciężar spraw codziennych spadł na mnie. Oczywiste było to, że mu pomogę. Poczułam na własnej skórze, na szczęście chwilowo, czym jest rodzicielstwo w pojedynkę. Pewnie kiedy za 20 lat spojrzę na to tak, jak na moje wyczyny z młodości, też będę zastanawiać się, skąd ja miałam tyle siły? My, kobiety, jesteśmy po prostu niesamowite.

Wideo

Poznaj historię miłości Agnieszki Woźniak-Starak i jej męża Piotra!

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Magda Mołek o pięknym, ale i trudnym macierzyństwie, a także Katarzyna Grochola z mężem o swoim tajnym ślubie…