Irena Santor, Viva! 1/2022
Fot. Mateusz Stankiewicz/SameSame
TYLKO W VIVIE!

W dzieciństwie marzyła, by zostać zakonnicą, a potem... Tajemnice Ireny Santor

Gdyby mogła zacząć od nowa karierę, to kim by została? 

Elżbieta Pawełek 13 stycznia 2022 20:21
Irena Santor, Viva! 1/2022
Fot. Mateusz Stankiewicz/SameSame

Utwory „Czy to miłość”, „Powrócisz tu”, „Walc Embarras” czy „Już nie ma dzikich plaż” z repertuaru Ireny Santor zna każdy. Artystka stworzyła wspaniałe przeboje. Dziś nikt już tak pięknie nie śpiewa. Po 70 latach na scenie powiedziała „dość!”. A jeszcze niedawno mówiła: „Śpiewam, czyli jestem”. „Ten zawód uprawia się do momentu, kiedy człowiek jest sprawny. Zostawiłam jednak tyle nagranych piosenek i ładnych audycji leżących dziś w archiwach, że jeszcze będzie można mnie usłyszeć. A teraz słucham z przyjemnością, jak inni śpiewają", mówi Dama Polskiej Estrady w rozmowie z Elżbietą Pawełek. Gdyby Irena Santor mogła zacząć od nowa karierę, to kim by została? Nam, gwiazda zdradziła też, kim chciała zostać w dzieciństwie.

To jak teraz żyje Irena Santor?

Pogodnie, bardzo często spotykam się z ludźmi. Teraz trochę to utrudnione przez pandemię, ale lubię być w dużych środowiskach. Nie jestem dotknięta zastrzykami jadu. Chciałabym bardzo długo żyć, ale żeby się cieszyć, patrzeć, jak to wszystko dalej płynie, bo jestem ciekawa świata. Skończyłam 87 lat. Nie smucę się, nie płaczę, nie tragizuję, że jeszcze jeden rok mi przybył. I zawsze życzę sobie w urodziny, żebym za rok mogła sobie powiedzieć to samo.

[...]

I taka żywa dziewczynka postanowiła zostać zakonnicą?

Miałam takie marzenia w dzieciństwie, w przeciwieństwie do tego, jaka byłam w życiu. W naszym domu wisiał obrazek świętej Tereski. Boże, taki landszaft okropny, jak sobie go przypominam. Ale jak patrzyłam na świętą Tereskę w habicie, z różami, to koniecznie chciałam pójść do zakonu i zostać świętą jak ona. Na szczęście nikt mnie nie chciał przyjąć.

Zobacz też: Irena Santor o mężu: „Bardzo dbał o to, żebym śpiewała poprawnie. Tak naprawdę muzyki uczyłam się od niego"

A potem przylgnęła do Pani opinia grzecznej gwiazdy?

Proszę pani, w tamtych czasach wychodziliśmy na scenę i śpiewaliśmy, stojąc nieruchomo przy mikrofonie. Może stąd to wrażenie. Ręka ewentualnie się trochę poruszyła, to wszystko. Jestem dość dynamiczną osobą i zawsze mówiłam, że od śpiewania bolą mnie nogi, bo stałam taka spięta na scenie, że dosłownie wrastałam w ziemię. Ale to był kanon, dopiero potem przyszła moda na poruszanie się na scenie. To było coś zupełnie nieoczekiwanego. Jak to, to oni tak mogą? Dlaczego tak biegają? To z początku wydawało się okropne. Chyba dzieci kwiaty przyniosły ten luz blues.

[...]

Coś w życiu Pani się nie spełniło?

Och! Nie spełniło się wiele rzeczy i bardzo dobrze, bo nie wszystko musi się spełniać. Gdyby nasze życie biegło linearnie po nitce do kłębka, a nie jestem taka uporządkowana, byłoby nudno.

Może na to „niespełnione” warto poczekać, bo „wszystko się może zdarzyć, gdy głowa pełna marzeń”, jak w tej cudownej piosence?

Miałam jakieś marzenia, ale dawno o nich zapomniałam. Moim głównym marzeniem przez całe życie było, żeby być, istnieć, doświadczać. Instynktownie wiem, że świat poza kulą ziemską jest bardzo ciekawy. Ale aż tyle o nim nie chcę wiedzieć. Są od tego uczeni, którzy mówią, dlaczego życie na takiej małej kuleczce jak Ziemia jest takie intrygujące i niespokojne. I dlaczego warto ją ochraniać.

Sprawdź też: Irena Santor: „Wciąż ten strach noszę w sobie, przeszłam przez piekło, ale żyję, jestem i to doceniam”

Irena Santor, Viva! 1/2022
Fot. Mateusz Stankiewicz/SameSame

Ale powiedziała Pani, że kosmos jest beznadziejny, bo nie można tam śpiewać z powodu fatalnej akustyki?

Otóż właśnie, ale kto wie, jak jest z tą akustyką. Mówi się o tak zwanej bezwzględnej ciszy w kosmosie, chociaż docierają tam dźwięki z innych światów, ale nie chciałabym tam trafić. A czy można tam śpiewać? Ja już swoje wyśpiewałam.

Gdyby mogła Pani zacząć od nowa karierę, to kim by została?

Biologiem. Od dziecka intrygowało mnie, jak to się dzieje, że zimą wszystko jest uśpione, niemal martwe, a na wiosnę się odradza. Jednak łatwość śpiewania przeważyła, bo szczerze mówiąc jestem naturszczykiem i to nic mnie nie kosztowało. Ale chętnie zapuszczam się w wiejskie zakątki. Może dlatego, że urodziłam się na wsi, gdzie spędziłam pierwszy rok życia i tak tym nasiąkłam, że wieś mam we krwi. Lubię zapach kwitnącej łąki, która potem zostaje ścięta, lubię rozkwitające drzewa. To wszystko pachnie. Jest cisza, polne ścieżynki, ptaki śpiewają, ale tak różnorodnie, że mnie to zachwyca.

Ten piękny wygląd to efekt wypadów na wieś czy jakichś zabiegów?

Ja zabiegi? (śmiech). Myśli pani o jakichś zabiegach mocniej ingerujących? Skalpel tyle razy obrabiał moje ciało, że dziękuję. Nie chciałabym nic zmieniać w mojej twarzy. Poza tym twarz, która ma zmarszczki, nie jest brzydka, to ludzie chcą ją widzieć brzydką.

Nie traci Pani apetytu na życie?

Nie. Cieszę się życiem, jakkolwiek zabrzmi to banalnie. Cóż jest piękniejszego, niż żyć, istnieć? Interesuje mnie jutro, zwłaszcza odkąd zachorowałam na raka. Pomyślałam wtedy: tak łatwo jest przestać być.

Cały wywiad z Ireną Santor w nowym wydaniu magazynu VIVA! Numer dostępny w punktach sprzedaży w całej Polsce od 13 stycznia. 

Przeczytaj też: Byli razem przez ponad 40 lat. Irena Santor poruszająco o życiu po śmierci ukochanego, Zbigniewa Korpolewskiego

Irena Santor, Viva! 1/2022
Fot. Mateusz Stankiewicz/SameSame

Irena Santor, Viva! 1/2022, okładka
Fot. Mateusz Stankiewicz/SameSame

Wideo

Polska nie mogła wygrać Eurowizji Junior trzeci raz? Sara James odpowiada na słowa Jacka Kurskiego

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

IRENA SANTOR mówi: „Cóż jest piękniejszego, niż żyć, istnieć? Interesuje mnie jutro, odkąd zachorowałam na raka...”. MAGDA i JASIEK MELA – Był najmłodszym zdobywcą bieguna, pomimo utraty ręki i nogi. Co dziś najbardziej w nim ceni jego żona Magda? ANNE APPLEBAUM, słynna dziennikarka, laureatka Pulitzera, o odwadze Polaków, domu w Chobielinie i wolności. PIOTR JACOŃ o córce Wiktorii i tym, jak to jest być rodzicem dziecka transpłciowego oraz budowaniu rodzinnych relacji na nowo.